Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Stanisław Barańczak

Aktualizacja: mar 28


"…Gdyby brać pod uwagę wyłącznie proporcje czasowe, można by powiedzieć, że jestem właściwie tłumaczem, natomiast poetą tylko bywam, i to znacznie rzadziej, niż zapewne miał na myśli Norwid…” – Stanisław Barańczak.

Stanisław Barańczak(ur. 13 listopada 1946 w Poznaniu – zm. 26 grudnia 2014 w Newtonville, został pochowany na cmentarzu Mount Auburn w Cambridge/Mass.)– poeta, krytyk literacki, tłumacz.Używał wielu pseudonimów:Barbara StawiczakorazSzczęsny Dzierżankiewicz,Feliks Trzymałko,Hieronim Bryłka. J.H.,Jan Hammel,Paweł Ustrzykowski,S.B.,Sabina Trwałczańska,St.B.,Tomasz Niewierny.

Pracownik naukowy Uniwersytetu Adama Mickiewicz: tam ukończył filologię polską i w 1973 uzyskał doktorat za rozprawę o twórczości Mirona Białoszewskiego.

W grudniu 1975 roku był sygnatariuszem protestu przeciwko zmianom w Konstytucji PRL. Nazwisko Stanisława Barańczaka znalazło się na specjalnej liście, na której umieszczono autorów pod szczególnym nadzorem cenzury.

W 1981 wyjechał do Stanów Zjednoczonych i rozpoczął pracę na Uniwersytecie Harvarda, gdzie objął katedrę języka i literatury polskiej im. A. Jurzykowskiego na wydziale slawistyki.

Debiutował w roku 1965 wierszemPrzyczyny zgonuopublikowanym w numerze pierwszym miesięcznika „Odra”. Pierwszy wydany tomik poezji toKorekta twarzyz 1968 roku. W latach 1964–1968 był członkiem grupy poetyckiej Próby. W latach 1964–1969 pełnił funkcję kierownika literackiego studenckiego Teatru Ósmego Dnia. W latach 1967–1971 członek redakcji miesięcznika „Nurt” (1967–1973 jako kierownik działu literackiego; w roku 1972 opublikował cykl esejów „Odbiorca ubezwłasnowolniony”), 1967–1975 miesięcznika „Odra”, 1967–1971 „Orientacji”, 1968–1976 „Twórczości”.

Autor esejów i tomików poetyckich m.in.:Korekta twarzy(1968),Jednym tchem(1970),Nieufni i zadufani(1971),Dziennik poranny(1972),Ironia i harmonia. Szkice o najnowszej literaturze polskiej(1973), Język poetycki Mirona Białoszewskiego(1974), Ja wiem, że to niesłuszne(1977), Sztuczne oddychanie(1978), Etyka i poetyka. Szkice(1979), Knebel i słowo(1980), Tryptyk z betonu(1980), Wiersze prawie zebrane(1981),Wiersze prawie zebrane(1981), Książki najgorsze(1981), Dziennik poranny. Poezje 1967–1981(1981), Bo tylko ten świat bólu...(1981), Czytelnikubezwłasnowolniony (1983),Uciekinier z Utopii. O poezji Zbigniewa Herberta(1984), Atlantyda i inne wiersze z lat 1981–1985(1986), Przed i po(1988),Tablica z Macondo, albo osiemnaście prób wytłumaczenia sobie i innym po co i dlaczego się pisze(1990), Biografioły(1991), 159 wierszy1968–1988(1991), Podróż zimowa(1994),Pegaz zdębiał(1995), Poezja i duch Uogólnienia. Wybór esejów 1970–1995(1996),Poezja i duch Uogólnienia(1996), Geografioły (1998), Chirurgiczna precyzja(1998).

W latach 1967–1969 należał do PZPR, sygnatariusz Listu 59 oraz członek-założyciel Komitetu Obrony Robotników (1976). Uczestniczył w głodówce w kościele św. Marcina w Warszawie, która była apelem o uwolnienie ofiar wypadków czerwcowych. W 1980 aktywnie działał w wielkopolskiej „Solidarności”.

W swoim dorobku ma dużą liczbę przekładów m.in. z angielskiego, rosyjskiego i litewskiego. Szczególnie znany jest z tłumaczeń Williama Shakespeare.

Wielokrotnie nagradzany m.in.: Nagroda Fundacji im.Kościelskich (1972),Nagroda im. Jurzykowskiego (1980), Nagroda PEN Clubu (1990), Nagroda Literacka „Nike” za tom poetyckiChirurgiczna precyzja(1999), Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (2006), Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2014), Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski (2015 pośmiertnie). W 2015 roku Miasto Poznań i Uniwersytet im. Adama Mickiewicz zainicjowali Poznańską Nagrodę Literacką, której częścią jest Nagroda

– Stypendium im. Stanisława Barańczaka, przyznawana twórcom, którzy nie ukończyli 35. roku życia.

Pamiętam pierwsze spotkanie ze Stanisławem Barańczakiem w październiku 1980 roku w Nowym Jorku, kiedy po przylocie z Polski, zatrzymał się przed pojechaniem do Harvardu, gdzie miał wykładać literaturę polską. Pamiętam, że starania strony amerykańskiej, trwały kilka lat, zanim władze PRL wypuściły Barańczaka. Był wówczas w Nowym Jorku pisarz Kazimierz Brandys, z którym Barańczak długo rozmawiał, na przyjęciu w mieszkaniu red.nacz. „Nowego Dziennika” Bolesława Wierzbiańskiego. To były moje pierwsze zdjęcia Barańczaka, zawsze takie zdjęcia są inne, trudno powiedzieć jakie – ale inne.

Od tamtego czasu miałem kontakt ze Stanisławem Barańczakiem, spotykaliśmy się przez lata na łamach nowojorskiego „Nowego Dziennika”, a właściwie tygodnika „Przegląd Polski” literackiego dodatku. Pamiętam jak Joseph Brodski, którego dobrze znałem, otrzymał Nagrodę Nobla, Barańczak napisał artykuł „Brodski, Urania i Klio” 3 listopada 1988r., artykułowi towarzyszyło moje zdjęcie. Barańczak wówczas pisał: „…Sztokholmskie reflektory przygasły i oto Josif Brodski stoi przed najtrudniejszą próbą, przez jaką musi przejść laureat literackiej Nagrody Nobla: przed zetknięciem się z reakcją krytyki na jego pierwszą nową książkę opublikowaną po Nagrodzie. Znane powiedzenie głosi. że istnieją tylko dwie pewne rzeczy na tym świecie smerć i podatki. Trzecią jest chyba rytualny obyczaj przypuszczania ataków na świeżo upieczonego noblistę. Można się założyć, że co najmnłej kilku krytykom recenzującym najnowszą amerykańską publikację Brodskiego, tom wierszy „To Urania”, będzie chodziło wyłącznie o jedno: o wykazanie na przykładzie tej książki, że coś jest nie w porządku z Nagrodą Nobla. Inni krytycy nawet tacy, którzy przed Nagrodą cenili poezję Brodskiego wysoko, wezmą teraz książkę do rąk z tą automatyczną, podejrzliwością, jaka się w nas budzi, gdy czyjaś wielkość zostaje potwierdzona oficjalnym dyplomem (...)

Brodski, człowiek o silnym charakterze, bez wątpienia da sobie z tym wszystkim radę, ale jednak chciałoby się, aby jego najnowszą książkę czytano dla niej samej. To znaczy — aby czytano ją bez antynoblowskich czy pronoblowskich uprzedzeń. Za to dostrzegając fakt, że za wawrzynami i bankietami u króla szwedzkiego kryje się rzadkie i bezcenne zjawisko: poeta, który mówi nam rzeczy istotne w niepowtarzalny sposób…”.

Po przeczytaniu artykułu Barańczaka, bardzo się ucieszyłem, że z takim tekstem ukazało się moje zdjęcie Brodskiego, którego bardzo ceniłem.

Z Bostonu, gdzie mieszkał Barańczak, zaczęły napływać informacje, że cierpiał z powodu choroby Parkinsona. Kiedy więc w kwietniu 2002 r. byłem w Bostonie, umówiłem się z Barańczakiem na spotkanie w jego mieszkaniu. Zrobiłem mu wówczas serię unikalnych zdjęć u niego w domu, wśród jego książek, zresztą wymieniliśmy się swoimi książkami z dedykacjami. Zostawiłem mu pytania, na które odpisał mi po kilku dniach, kiedy ja wysłałem zdjęcia.

–Czesław Czapliński: Pierwsze zapamiętane wspomnienie?

–Stanisław Barańczak: Poznań, ponad pół wieku temu. Dwu a może trzyletni, siedzę na podłodze przy drzwiach i usiłuję lewym kciukiem zgłębić tajemnice długiej, wąskiej i prostej szczeliny otwierającej się pomiędzy framugą a samymi drzwiami, ilekroć ktoś je otwiera. Niestety, mój prostoduszny umysł nie potrafi jeszcze przekuć w stosowną akcję znanej prawdy "Jest czas odmykania drzwi i czas ich przymykania". Ryk, jaki z siebie wydaję, usiłując sam na próbę prawą ręką popychać drzwi w celu ich przymknięcia, a jednocześnie kciukiem lewej pozostać w eksplorowanej szparze, do dziś rozbrzmiewa przeraźliwym echem w uszach licznych mieszkańców ul. Matejki, których cały ten wypadek - jak się później miało okazać - zainspirował do ukucia porzekadeł w rodzaju "Nie kładź palca, gdzie ci nie miło", "Drze się jak bachor przy framudze" i in. Mnie samemu pozostał natomiast na pamiątkę zajścia zdeformowany na zawsze lewy kciuk: memento uświadamiające, że konsekwencja w działaniu jest rzeczą bardzo piękną, trzeba ją jednak temperować siłą inteligencji.

–Czesław Czapliński: Niespełniona miłość?

–Stanisław Barańczak: Muzyka. Po siedmiu latach nauki gry na fortepianie uświadomiłem sobie z brutalną i obezwładniającą jasnością, że nie mam w sobie materiału już nie

tylko na wirtuoza - to nigdy nie wchodziło w grę - ale nawet na przeciętnego,

poprawnego wykonawcę. Pan Bóg nie przydzielił mi odpowiednich zdolności i

tyle. Można by powiedzieć, że muzyka dała mi - jak Maryla Mickiewiczowi albo Izabela Wokulskiemu - po prostu kosza; z tą tylko różnicą, że nie zawołała od razu "Precz z moich oczu!", co ja chytrze wykorzystałem, pozostając w kręgu jej wielbicieli.

–Czesław Czapliński: Przemijanie?

–Stanisław Barańczak: Zjawisko, którego istotę obiecujemy sobie rozważyć zawsze później, kiedy będzie na to czas, np. po przejściu na emeryturę, natomiast kiedy wkraczamy w wiek emerytalny, okazuje się, że nie ma co rozważać, ponieważ:

a) albo już nie żyjemy,

b) albo wszystko zapomnieliśmy,

c) albo jesteśmy schorowani i brak nam sił na rozważania,

d) albo siedzimy którąś już minutę na fotelu dentystycznym lub któryś już rok w więzieniu i naturalnie zależy nam na tym, aby przemijanie, wbrew przyjętemu obyczajowi narzekania na jego rosnącą szybkość, odbywało się w tempie właśnie jak najszybszym,

e) albo tymczasem przemijanie, posłuszne prawu przemijalności wszystkiego, też nieodwołalnie przeminęło jako rzekoma zasada bytu i filozofowie uważają obecnie za taką zasadę coś zupełnie innego, czego już emeryci, z natury konserwatyści, rozważać nie potrafią i nie mają ochoty.

PORTRAIT with HISTORY Stanislaw Barańczak (1946-2014) "... If only time proportions were taken into account, one could say that I am actually a translator, while I am only a poet, and much less often than Norwid probably meant ..." - Stanisław Barańczak. Stanisław Barańczak (born on November 13, 1946 in Poznań - died on December 26, 2014 in Newtonville, was buried at Mount Auburn cemetery in Cambridge / Mass.) - poet, literary critic, translator. He used many nicknames: Barbara Stawiczak and Szczęsny Dzierżankiewicz, Feliks Holdałko, and Hieronim Bryłka. J.H., Jan Hammel, Paweł Ustrzykowski, S.B., Sabina Trwałczańska, St.B., Tomasz Niewierny. Research worker at Adam Mickiewicz University: there he graduated in Polish philology and in 1973 he obtained a doctorate for the dissertation on the work of Miron Białoszewski. In December 1975 he was a signatory of the protest against changes in the Constitution of the Polish People's Republic. The name of Stanisław Barańczak was on a special list, on which authors were placed under special censorship supervision. In 1981 he left for the United States and began working at Harvard University, where he took the chair of the Polish language and literature. A. Jurzykowski at the Faculty of Slavic Studies.

He made his debut in 1965 with the poem Causes of Death published in the first issue of the monthly Odra. The first published volume of poetry is Face Correction from 1968. In the years 1964–1968 he was a member of the poetic group Próby. In the years 1964–1969 he was the literary director of the student Ósmego Dnia Theater. In 1967–1971 a member of the editorial staff of the monthly Nurt (1967–1973 as head of the literary department; in 1972 he published a series of essays 'Recipient incapacitated'), 1967–1975 of the monthly Odra, 1967–1971 'Orientacja', 1968–1976 "Creativity."

Author of essays and volumes of poetry, among others: Face Correction (1968), One breath (1970), Distrustful and Zadufani (1971), Morning diary (1972), Irony and harmony. Sketches on the latest Polish literature (1973), The poetic language of Miron Białoszewski (1974), I know it's wrong (1977), Artificial breathing (1978), Ethics and poetics. Sketches (1979), Knebel i Word (1980), Concrete Triptych (1980), Almost collected poems (1981), Almost collected poems (1981), Worst Books (1981), Morning diary. Poetry 1967–1981 (1981), Because only this world of pain ... (1981), Incapacitated Reader (1983), Escapee from Utopia. On the poetry of Zbigniew Herbert (1984), Atlantis and other poems from 1981–1985 (1986), Before and after (1988), Tablet from Macondo, or eighteen attempts to explain to themselves and others why and how to write (1990), Biographies (1991), 159 poems 1968–1988 (1991), Winter Journey (1994), Pegaz dumb (1995), Poetry and the spirit of Generalization. Selection of essays 1970–1995 (1996), Poetry and the spirit of Generalization (1996), Geografioły (1998), Surgical precision (1998).

In 1967–1969 he belonged to the Polish United Workers 'Party, a signatory to Letter 59 and a founding member of the Workers' Defense Committee (1976). He participated in the hunger strike in the church of St. Marcin's in Warsaw, which was an appeal for the release of the victims of the June accidents. In 1980 he was active in Greater Poland's Solidarity.

His achievements include a large number of translations, including from English, Russian and Lithuanian. He is especially known for translations of William Shakespeare.

Awarded many times, among others: the Koscielski Foundation Award (1972), the Award of Jurzykowski (1980), PEN Club Award (1990), "Nike" Literary Award for the poetic volume Surgical Precision (1999), Commander's Cross of the Order of Polonia Restituta (2006), Gold Medal "Merit to Culture Gloria Artis" (2014), Grand Cross of the Order Rebirth of Poland (posthumous 2015). In 2015, the City of Poznań and the University of Adam Mickiewicz initiated the Poznań Literary Award, of which the Award - Scholarship of Stanisław Barańczak, awarded to artists who are under 35 years of age.

I remember the first meeting with Stanisław Barańczak in October 1980 in New York, when, after arriving from Poland, he stopped before going to Harvard, where he was to teach Polish literature. I remember that the American efforts lasted several years before the authorities of the Polish People's Republic released Barańczak. At that time, writer Kazimierz Brandys was in New York, with whom Barańczak talked for a long time, at a party in the apartment of the editor-in-chief. "New Diary" by Bolesław Wierzbiański. These were my first photos of Barańczak, these photos are always different, it's hard to say which ones - but different.

From that time on, I had contact with Stanisław Barańczak, we met for years in the New York New York, or actually the Przegląd Polski weekly of a literary supplement. I remember Joseph Brodski, whom I knew well, was awarded the Nobel Prize, Barańczak wrote the article "Brodski, Urania i Klio" on November 3, 1988, the article was accompanied by my photo. Barańczak wrote at the time: "... Stockholm spotlights dimmed, and here Josif Brodski is facing the most difficult test that the Nobel laureate must undergo: before facing the critic's reaction to his first new book published after the Award. Well-known saying goes. that there are only two certain things in this world of death and taxes. The third is probably the ritual custom of launching attacks on the newly baked Nobel Prize winner. It can be bet that at least the few critics reviewing Brodski's latest American publication, volume of poems "To Urania", will have only one thing in mind: to demonstrate on the example of this book that something is wrong with the Nobel Prize. Other critics, even those who valued Brodsky's poetry highly before the Award, will now take the book with this automatic, suspiciousness that arises in us when one's greatness is confirmed by an official diploma (...) Brodski, a man with a strong character, will undoubtedly be able to cope with all this, but nevertheless he would like his latest book to be read for herself. That is to say, that it should be read without anti-oblogic or pronobel prejudices. For noticing the fact that behind the laurels and banquets of the Swedish king hides a rare and priceless phenomenon: a poet who tells us important things in a unique way ... ".

After reading Barańczak's article, I was very happy that with this text my picture of Brodski appeared, which I greatly appreciated.

From Boston, where Barańczak lived, information began to flow that he was suffering from Parkinson's disease. So when I was in Boston in April 2002, I made an appointment with Barańczak to meet in his apartment. I took a series of unique photos of him at home, among his books, and we exchanged our own books with dedications. I left him questions, which he answered after a few days, when I sent the pictures.

–Czesław Czapliński: The first remembered memory?

–Stanisław Barańczak: Poznań, over half a century ago. Two or three years old, I sit on the floor by the door and try to use my left thumb to explore the secrets of a long, narrow and straight gap that opens between the door frame and the door itself whenever someone opens it. Unfortunately, my simple-minded mind is not yet able to translate into the appropriate action of the known truth "It is time to unlock the door and close it." The roar I make from myself, trying to test myself with my right hand, push the door to close it, and at the same time remain with the left thumb in the explored gap, it still resounds in the ears of many residents of ul. Matejki, who this whole accident - as it turned out later - inspired to forge adages such as "Do not put your finger where you are not nice", "He tears like a brat at the door" and others. However, I left the left thumb deformed forever to commemorate the incident: a reminder that consistency in action is very beautiful, but it must be tempered with the power of intelligence.

—Czesław Czapliński: Unfulfilled love?

–Stanisław Barańczak: Music. After seven years of learning to play the piano, I realized with the brutal and overwhelming clarity that I don't have material in me anymore

only on virtuoso - it never came into play - but even on average

the correct contractor. God did not give me the appropriate abilities and

so much. One could say that music - just like Maryla Mickiewicz or Izabela Wokulski - simply gave me a basket; with the only difference that she did not call out "Out of my eyes!", which I slyly used, remaining in the circle of her admirers.

–Czławław Czapliński: Transience?

—Stanisław Barańczak: A phenomenon whose essence we promise to consider always later, when it is time, e.g. after retirement, but when we enter retirement age, it turns out that there is nothing to consider, because:

a) or we are already dead,

b) or we have forgotten everything,

c) or we are sick and we lack the strength to consider,

d) or we are sitting for a minute in a dental chair or already for a year in prison and we naturally want the passing, contrary to the custom of complaining about its increasing speed, to take place at the fastest pace possible,

e) or meanwhile, obeying the law of the transience of everything, also irrevocably passed away as the supposed rule of being, and philosophers now consider such a principle something completely different, which pensioners, by nature of conservatives, cannot consider and are unwilling to consider.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon