FACES OF ART, 12 V 2017, FOTO-GEN Gallery of the Culture and Art Center in Wrocław

TWARZE SZTUKI

w fotografii

Czesława Czaplińskiego 

12.05–3.06.2017 

Wernisaż: 12.05.2017, godz. 18.00

Wystawa Twarze sztuki we wrocławskiej Galerii FOTO-GEN prezentuje wybrane fotografie portretowe wybitnych postaci ze środowiska artystów polskich i zagranicznych w obiektywie znanego świetnego fotografa Czesława Czaplińskiego. Jej wernisaż odbędzie się w piątek 12 maja 2017 o godz. 18.00.

Czesław Czapliński to autor ok. dwustu wystaw, licznych albumów i książek poświęconych fotografii. Urodził się w 1953 roku w Łodzi. Od 1979 roku mieszka w Nowym Jorku, bywając również okresowo w Warszawie. W ciągu 40 lat kariery fotografował najbardziej znane osobistości z całego świata, w tym wybitnych przedstawicieli biznesu, kultury, polityki i sportu.

Zdjęcia Czesława Czaplińskiego były zamieszczane w prestiżowych czasopismach na całym świecie; jest on także autorem kilkuset artykułów i reportaży publikowanych w Ameryce i Polsce. O jego twórczości wielokrotnie wypowiadali się (w recenzjach, filmach i relacjach TV) znani dziennikarze, jak też bohaterowie jego zdjęć. Obecnie sam reżyseruje filmy dokumentalne o przedstawicielach świata sztuki i biznesu. Prace tego autora, wielokrotnie nagradzanego za swą twórczość, znajdują się w wielu kolekcjach muzealnych na całym świecie – państwowych i prywatnych.

Wrocławska wystawa poświęcona jest osobowościom ze świata sztuki – literatom, muzykom, aktorom, itd. – prezentując w wybranych fotoujęciach portrety artystów z wielu krajów, w tym także artystów polonijnych. Zapraszamy do spotkania z twórczością tego niezwykłego artysty.

Andrzej Saj

 Kurator: Andrzej Saj Organizator: Galeria FOTO-GEN Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucji Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego Patroni medialni: doc! photo magazine, TVP3 Wrocław, Radio Wrocław Kultura, Radio Wrocław, Radio Ram, „Format”, „Odra”, DOKiS.pl

 

"Robienie portretu jest jak spowiedź".

Znany fotograf gościem Rozmowy Dnia

Przemek Gałecki | Utworzono: 2017-05-19 11:20 | Zmodyfikowano: 2017-05-19 11:20

Muhammad Ali, Umberto Eco, Michael Jackson, Henry Kissinger, Andy Warhol, czy Donald Trump. Co ich łączy? Wszystkim i innym najważniejszym i najbardziej znanym ludziom na świecie fotograficzne portrety robił Czesław Czapliński.

Jako 26-latek wysiadł Pan w Nowym Jorku i od razu zaczął pracować dla najważniejszych amerykańskich gazet i agencji. Jak to się stało?

Miałem przylecieć i wygłosić wykład o ważkach. Wysiadłem w Nowym Jorku z bardzo dobrym sprzętem i zafascynowałem się miastem. Zacząłem chodzić po 42. ulicy i nagle poczułem nóż na gardle - trzech Murzynów wyrwało mi sprzęt. Następnego dnia pieniądze, które miałem na życie, wydałem na nowy aparat - bo stwierdziłem, że bez niego ani rusz. No i zostałem bez pieniędzy.

Wtedy wziął Pan sprawy w swoje ręce.

Poszedłem do jednego z najlepszych studiów na Manhattanie z którą współpracowała grupa Magnum. Miałem ze sobą zdjęcia z pierwszej wizyty papieża, więc do nich uderzyłem. Pomyślałem, że przyjdę na tydzień, dwa, miesiąc za darmo. Po tygodniu mnie przyjęli.

Do 3 czerwca w Galerii FOTO-GEN można oglądać Pana wystawę "Twarze sztuki". Która z twarzy jest dla Pana szczególnie cenna?  

Jest jedno zdjęcie Kosińskiego - z tzw. serii masek - i dla niego warto odwiedzić wystawę. Kosiński popełnił samobójstwo w 1991; zdjęcie powstało trzy lata wcześniej. Przyjaźniliśmy się i jak gdzieś razem wychodziliśmy, on zawsze się przebierał - ubierał peruki, doklejał wąsy - by nikt go nie zaczepiał. "Nie chcę, by mnie dotykali" - mawiał. Zrobiłem mu serię takich przebieranych zdjęć. Raz nie przeciągnąłem kasety drugi raz i zrobiły się dwa zdjęcia na jednym - Jerzy wygląda na jakby się dusił, wyszło bardzo symbolicznie. Gdy popełnił samobójstwo, moja agentka pokazała fotografię redaktor naczelnej Vanity Fair, która oszalała na jej punkcie. Chciała je opublikować, dzwoniła często, ale ja nie chciałem się zgodzić, bo minęło zbyt mało czasu. Agentka poradziła mi - podaj cenę z kosmosu, nie będzie ich stać. Podałem. Wieczorem dostałem telefon - kupujemy! To największa suma, jaką zapłacono za pojedynczy reportaż.

Spędził Pan dwie dobry z Michaelem Jacksonem.

To niesamowita historia, bo akurat byłem w Polsce. Przelatuję kanały telewizyjne i nagle słyszę, że Jackson będzie. Łapię za telefon, dzwonię do Jacka Turella, a on: "Czesław, gdzie jesteś! Przychodź do Mariotta, chcę, żebyś go fotografował!". Prawnik artysty wykłada umowę przede mną, ustalamy sumę, a on do mnie - "Ale wszystkie zdjęcia bierzemy później my". Powiedziałem, że nie wchodzi to w grę. Cały czas mieli nadzieję, że mnie przekonają, ale byłem nieugięty. W końcu wylądował jet, Michael zaczyna wychodzić, a po paru minutach fani przerywają kordon i zaczynają biec w jego stronę. Jackson wiedział co się święci, więc jak tylko zobaczył helikopter, zaczął do niego biec. Wskoczył pierwszy, wciągnął nas i w pięć osób uciekliśmy przed tłumem. Tak się znalazłem w środku i wtedy już mi nikt nie mówił o podpisywaniu dokumentów. Zrobiłem trzy albumy, kilka książek z tych 48 godzin. Muszę przyznać zupełnie uczciwie - jak czekałem na niego, miałem o nim złe zdanie. Media zrobiły z niego diabła, chorego gościa. A był fantastyczny i wcale nie odpadał mu nos.

Ma Pan zdjęcia, których nigdy nie zdecydował się opublikować?

Nie jestem paparazzo - robię zdjęcia za pełną zgodą bohaterów. Bardzo dużo mam takich, które jednak nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Bo były kontrowersyjne, albo przedstawiały bohatera w innym świetle niż by sobie tego życzył?

Mam zdjęcia, które gdyby się pojawiły byłyby dużym skandalem - że te osoby stoją koło siebie w tym i tym miejscu, w tym i tym czasie. 

I teraz nam Pan oczywiście powie, kto na nich jest.

No nie, wtedy straciłbym całe zaufanie. Robienie portretu jest jak spowiedź.

  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon