Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Roman Opałka


Roman OPAŁKA (1931-2011)

Polak, który praktycznie całe życie był związany z Francją, zresztą urodzony w Abbeville-Saint-Lucien we Francji w polskiej rodzinie, skończył warszawską ASP. Konceptualista. Jeden z najbardziej znanych i „cennych” poza granicami polskich malarzy. Jego trzy Detale zostały w 2010 roku na aukcji w Sotheby's w Londynie, kupione za równowartość 3,3 milionów złotych.

Najsłynniejsze dzieło Opałki to projekt Opałka 1965/1 polegający na zapełnianiu płócien liczbami, a przedstawiający niekontrolowany upływ czasu.

Obraz czasu, jedność sztuki i życia to pewnie najprostsze określenie tego, co robił Roman Opałka, któr y sam mówił: „Moja koncepcja jest prosta i złożona jak życie. Rozwija się od narodzin ku śmierci…” i przez prawie pięćdziesiąt lat nie zboczył ze swej artystycznej drogi ani na chwilę. Jego nagła śmierć 6 sierpnia 2011 w Chieti we Włoszech nie tyle przerwała, ile jeszcze bardziej wzmocniła jego koncepcję sztuki. Skończył swoją pracę: "the finite defined by the nonfinite" („skończony określony przez nieokreślonego”), dochodząc do liczby 5 607 249. Czy to koniec, czy wręcz przeciwnie – początek?

Kim był Roman Opałka, który w 1965 roku na płótnie o formacie 196×135 cm namalował białą farbą na czarnym tle w górnym lewym rogu liczbę 1, a potem jedną za drugą kolejne cyfry: 2, 3, 4, 5…?

Detal – pierwszy obraz, zakończony na liczbie 35 327, znajduje się w Muzeum Sztuki w Łodzi. Od 1972 roku Roman Opałka zaczął rozbielać tło obrazów, przez co każde z nich jest o 1 procent jaśniejsze od poprzedniego.

W konsekwencji doprowadziło to do tego, że od roku 2008 na obrazach widnieją białe liczby na białym tle.

W latach osiemdziesiątych spotykałem Romana Opałkę w Nowym Jorku, w prestiżowej John Weber Gallery, potem widzieliśmy się w Warszawie. Następnie odwiedziłem go w jego domu w Bazérac na południu Francji koło Bordeaux. W 1995 roku pojechałem z nim do Wenecji, gdzie miał wystawę w polskim pawilonie na Biennale. Właśnie tam, nieopodal placu św. Marka, powstały zdjęcia magiczne.

Biały gołąb, jakby przyniesiony niewidzialną ręką, znalazł się nagle przed nami. Roman spojrzał na mnie i uśmiechając się, zdjął wenecki kapelusz. Odsłonił przez to białe, długie włosy i poszedł w kierunku gołębia. Obszedł ptaka kilka razy, a ja zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć. Opałka, jak zwykle, był ubrany na biało. Jakby tego było mało – niezwykłe, rozproszone światło zwane „weneckim” i… To wszystko dało niesamowity efekt końcowy. Nigdy potem nie widziałem w Wenecji białego gołębia, mimo że na placu św. Marka ptaków tych jest sporo.

Kawiarnia hotelu Bristol, Warszawa. Z końca sali macha do mnie Roman Opałka, który zaproponował spotkanie w tym właśnie miejscu.


– To historyczne miejsce – mówi z iskrami w oczach – właśnie tu, przy tym stoliku, przy oknie, wiosną 1965 roku, kiedy czekałem na Halszkę, która spóźniała się więcej niż zazwyczaj, powstało zaplanowane na całe życie przedsięwzięcie. Byłem okropnie podniecony, i kiedy Halszka nadeszła, wyjaśniłem jej ten szach i mat wobec nieskończonego. Zdawała się nieco przerażona, lecz dzisiaj, kiedy patrzę wstecz, jestem przekonany, że jej przestrach miał przypuszczalnie więcej wspólnego ze spóźnieniem niż z narodzinami mojej koncepcji. O czym nie mogła wiedzieć: jej spore spóźnienie wyzwoliło moją twórczość z błahości formalnych gier, ona była moim ocaleniem. Chwyciłem ją w ramiona, by podziękować za długie i jakże owocne chwile oczekiwania, którymi mnie obdarzyła…

Słucham niczym zaczarowany. Roman ma umiejętność mówienia o swojej twórczości w sposób bardzo przemyślany, wręcz filozoficzny.

Mam nagrane z nim godziny rozmów, w pięknej scenerii jego domu, gdzie siedzieliśmy godzinami przy znakomitym czer wonym winie i równie znakomitych serach. Ceniłem jego wypowiedzi o sztuce, mówił: "...Obecnie malarz i pisarz produkują obrazy i książki w olbrzymich ilościach. Niezależnie od tego, cz y cz ynią to z przekonania, że codziennie tworzą dzieło sztuki, czy też czynią to z powodu uwikłania w produkcyjne i marketingowe mechanizmy – ich działanie sprzyja powstawaniu iluzji. Tworzą produkty niebędące niczym innym jak tylko atrapami.

Jako malarz zajmuję postawę, która odwołuje się do sztuki wszystkich czasów. Jednocześnie zaświadczam, że sztuka konceptualna daje każdemu, kto tego pragnie, możliwość filozoficznej podbudowy i instrumentarium koniecz- ne do realizacji dzieła. W ten sposób artysta nadaje swojemu życiu, sztaludze, blejtramom, płótnom, pędzlom, obrazom i własnej śmierci wymiar artystyczny, transcendując tym samym ideę obrazu i dowodząc jego historycznej, a także etycznej wartości.


W eurece mojej koncepcji śmierć to szach i mat wobec nieskończonego…".

Na moje py tanie, czego najbardziej się boi, odpowiedział:

– Zmarnowania czasu głupotami. Widziałeś, jak szybko prowadzę samochód? (nawiasem mówiąc, trudno temu zaprzeczyć – jechałem kiedyś z Romanem autostradą na południu Francji do 245 km na godzinę!)

Ja po prostu nie mam czasu na jazdę, więc jadę szybko. Szybko chcę mieć czas na nierobienie niczego, to właśnie możność zadawania sobie pytań, które nazywam spacerem, to jest mój zawód. Moja koncepcja, moja idea, stała się czymś, co można porównać do spaceru, który trwa całe życie i staje się zawodem. Można ją porównać do spaceru, gdyż spacer w swojej najszczęśliwszej nadziei, nie jest tylko po to, aby się naoddychać powietrzem, ale dotlenić swój umysł i spotkać się z ciekawymi pytaniami. Zmieniłem stosunek do sztuki, mówiąc o minimalizmie, zredukowałem wszystkie poszukiwania do jednej idei, tylko po to, aby nie tracić czasu na poszukiwania, bo kiedy się czegoś szuka, to coś innego się gubi…

Pamiętam, kiedy będąc u niego w domu w Bazérac, zapytałem go, co by się stało, gdyby przerwał swój projekt. Zaśmiał się i powiedział:

– Popłynąłem tak daleko, że powrót byłby dłuższy od płynięcia dalej, a przerwa byłaby utopieniem.

Dopłynął do drugiego brzegu 6 sierpnia 2011, a ostatni numer, jaki wpisał, to 5 607 249… Pogrzeb odbył się w katedrze pod wezwaniem św. Juliana. Po kameralnej ceremonii, artysta spoczął na miejscowym cmentarzu w miejscowości Le Mans, w regionie Kraj Loary we Francji.

W tym samym dniu 11 sierpnia 2011 i godz. 12:00, w Galerii Plenerowej Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, została otwarta moja wystawa fotograficzna o Romanie Opałce.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon