Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Luciano Pavarotti


Luciano Pavarotti (1935-2007) tenor liryczny /lyric tenor, uważany za jednego z najwybitniejszych śpiewaków XX wieku. Kariera, urodzonego w 1935 roku w Modenie – małej miejscowości w północnych Włoszech, Luciano Pavarottiego przebiegała bez większych sensacji. Już z lat młodzieńczych wyniósł podstawy śpiewu. Ojciec jego, Fernando, z zawodu piekarz, amatorsko śpiewał jako tenor i wprowadził syna do kościelnego chóru. Kiedy Luciano miał 12 lat, ojciec zaprowadził go do znanego w całych Włoszech tenora, Beniamino Gigli, aby ten ocenił jego talent i dał wskazówki na przyszłość. Nie od razu jednak Luciano wszedł na drogę zawodowej kariery śpiewaka. W międzyczasie ukończył w 1955 roku, Instituto Magistrale w Modenie i uczył przez 2 lata w szkole podstawowej oraz był agentem ubezpieczeniowym.

To jednak nie zadawalało artystycznej duszy młodzieńca wychowanego w otoczeniu muzyki i śpiewu. Po krótkim okresie wahania rzucił się ze zdwojoną energią w wir śpiewu. Najpierw uczył się pod okiem Arrigo Pola.

W wieku 26 lat wygrał międzynarodowy konkurs, gdzie śpiewał rolę Rudolfo z "La Boheme". Tą rolą debiutował 2 lata później w Covent Garden w Londynie, a w 1966 roku w La Scali w Mediolanie i w 1968 roku w Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Można bez wahania powiedzieć, że rola Rudolfo otworzyła Pavarottiemu drogę na szeroki świat.

Śpiewaczka operowa Joan Sutherland i jej mąż, R.Bonynge, którzy usłyszeli Pavarottiego w 1963 roku w Covent Garden w Londynie i po tym występie zaproponowali mu wspólną turę koncertową po Australii. Potem posypały się oferty z całego świata

Oprócz występów w najważniejszych teatrach operowych świata, sławę przyniosły mu występy na Stadionie Wembley i Hyde Parku w Londynie, Medison Square Garden i Central Parku w Nowym Jorku, pod Wieżą Eiffla w Paryżu. Nagrał wiele płyt, które sprzedał w czasie swojej kariery w ponad 100 milionach.

Dochód ze swoich występów Pavarotti często przeznaczał na cele publiczne. W 1980 roku był marszałkiem Columbus Day Parade w Nowym Jorku i wystąpił z koncertem w Central Parku, który oglądało 150,000 ludzi. Całkowity dochód z tego koncertu przeznaczył dla ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech. Innym razem, 2 miliony dolarów, które otrzymał za występ z Frankim Sinatrą w San Francisco, ofiarował na badania nad rakiem.

Przez 2-3 lata przyglądałem się Pavarottiemu z oddali w Metropolitan Opara, w Central Parku, aż tu nagle w październiku 1983 roku miałem możliwość spotakania go pierwszy raz TWARZĄ w TWARZ w MET w Nowym Jorku. Pamiętam pierwszy kontakt, byłem zaskoczony, nie zdawałem sobie sprawy jak potężny był Pavarotti, ponad 180 cm wzrostu, potężnej postury, niezwykle ruchliwy i dowcipny. Wchodziliśmy do budynku MET w Nowym Jorku, chciałem wejść pierwszy i tam mu zrobić zdjęcie. Przyspieszyłem kroku i wszedłem do przegrody kręconych drzwi, które nagle zatrzymały się, a do mojej części wszedł, może lepiej wepchął się Pavarotti, mówiąc musimy wciągnąć brzuchy. Udało się, ale było naprawdę ciasno. Kiedy już zrobiłem serię zdjęć, a atmosfera była dobra, pomyśłem, trzeba zrobić coś nietuzinkowego. Na stole leżała wyjęta płyta DVD, podalem ją Pavarottiemu, który bez namyslu przykleil są sobie do czoła. Musze powiedzieć, że tego bym nie wymyślił, a zdjęcie jest.



Na zdjęciach zrobionych tamtego dnia widać Pavarottiego w całej krasie jego osobowości. Takiego, jaki był. A był niezwykle roześmianym, promieniującym pozytywną energią człowiekiem. Wchodził roześmiany i wszyscy śmiali się wraz z nim. Emanował najwspanialszą, najczystszą radością życia. Uwielbiał proste przyjemności i uwielbiał dawać ludziom radość – zarówno swoim śpiewem, jak i jedzeniem, które umiał znakomicie przyrządzać. Podczas swojego tournée w Polsce mieszkał w hotelu Marriott i miał specjalnie urządzony apartament, w którym gotował. Wszyscy byli zachwyceni jedzeniem, które wychodziło spod jego ręki.

Oczywiście, uwielbiał też jeść, o czym świadczyła jego tusza. Pamiętam, jak się śmiał, że firmy produkujące środki odchudzające namawiają go na to, żeby schudł. Oferowano mu za to naprawdę olbrzymie pieniądze. – Nie zdają sobie sprawy – mówił – że to byłby koniec mojej kariery jako śpiewaka. Gdybym był chudy, nie mógłbym tak śpiewać, jak śpiewam.

A śpiewał tak, że ludzie robili wszystko, żeby zdobyć bilety na jego występy. Mimo odległych terminów i bajońskich cen. Ludzie potrafią spe- cjalnie przyjeżdżać do Nowego Jorku z drugiego końca świata na jakieś przedstawienie. Ale to jest Metropolitan.

Luciano Pavarotti był królem Metropolitan Opera. Występował tam przez wiele sezonów. Kto raz słuchał jego śpiewu na tej niezwykłej scenie, kto widział szaleństwo tłumów go oklaskujących – nie zapomni tego do końca życia.

Jeden z najwybitniejszych tenorów XX wieku.

Nie zapominajmy, że urodził się jako syn piekarza, występującego jednocześnie w operze w Modenie. Występował na najważniejszych scenach operowych świata – między innymi w La Scali, Metropolitan Opera. Razem z Plácido Domingo i José Carrerasem dawał słynne koncerty trzech tenorów. Niekwestionowany mistrz opery, śpiewak, filantrop (chętnie brał udział w akcjach charytatywnych), ale i skandalista – w 2003 roku wziął ślub z młodszą o 35 lat sekretarką, zostawiwszy dla niej żonę.

Luciano Pavarotti był nie tylko jednym z najsłynniejszych śpiewaków operowych, ale też postacią medialną na miarę największych gwiazd pop i showmanem, którego koncerty przyciągały jednorazowo kilkaset tysięcy osób. Luciano Pavarotti słynął ze swojego wysokiego C, jego znakiem rozpoznawczym była aria "Nessun Dorma" z opery "Turandot" Pucciniego.



Gdy śpiewał "O sole mio", już po pierwszych dźwiękach rozlegały się gromkie brawa. Pokazywany w telewizji słynny koncert trzech tenorów, który w 1990 roku odbył się w rzymskich termach Karakalli, wciąż przyciąga słuchaczy, a sprzedane w ciągu trzech miesięcy trzy miliony płyt i kaset z jego nagraniem uczyniło zeń niepokonany do dziś przebój fonograficzny.

Dwukrotnie Pavarotti znalazł się w Księdze Guinnesa. Jest artystą, który najwięcej razy wracał na scenę wskutek owacji publiczności, a jego album nagrany z Plácido Domingo i José Carrerasem („The Three Tenors In Concert”) jest najlepiej sprzedającą się płytą z muzyką klasyczną.

Opera to niezwykły świat. A mekką tego świata jest nowojorska Metropolitan Opera. Siedząc tam, nawet ja – osoba, która nie jest szczególnie podatna na magię muzyki – czuję, że uczestniczę w czymś niezwykłym, magicznym i absolutnie niepowtarzalnym.

Fotografowałem wszystkie polskie gwiazdy, które śpiewały na deskach Metropolitan Opera. Pierwszą z nich była bardzo często tam występująca Teresa Żylis-Gara. Potem portretowałem jej imienniczkę, Teresę Kubiak, Wiesława Ochmana i wielu, wielu innych.



  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon