Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Jerzy Lisowski


„…Kiedy tłumaczę na polski, bierze we mnie górę polszczyzna, a gdy na francuski – francuszczyzna…” – Jerzy Lisowski.

Jerzy Lisowski (ur. 10 kwietnia 1928 w Epinay-sur-Seine, zm. 11 września 2004 w Warszawie, pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie) – krytyk literacki, redaktor naczelny „Twórczości”, tłumacz poezji i literatury polskiej na francuski i francuskiej na polski.

Jego ojciec był Polakiem, a matka Francuzką. Dzieciństwo spędził na wsi, na Wołyniu. Uczył się w Liceum Krzemienieckim.

W 1950 roku Jerzy Lisowski za namową Iwaszkiewicz przeniósł się do Polski. Początkowo pracował jako kierownik literacki teatru w Opolu, a od 1951 roku był redaktorem w wydawnictwie „Czytelnik” w Warszawie.

W 1954 roku wszedł w skład zespołu redakcyjnego miesięcznika „Twórczość”. Publikował tu artykuły i przekłady literackie oraz cykl przeglądu prasy francuskiej pt. "Francja". W 1970 roku został zastępcą redaktora naczelnego, a dziesięć lat później, po śmierci Jarosława Iwaszkiewicza, redaktorem naczelnym. Pełnił tę funkcję do końca życia. Trzeba docenić rolę, jaką odegrał w historii "Twórczości", również w najlepszych latach pisma, kiedy oficjalnie redakcją kierował Iwaszkiewicz.

Wydał 4-tomową „Antologię poezji francuskiej”. Tłumaczy na francuski głównie utwory pisarzy współczesnych, m.in.: Andrzejewskiego, Gombrowicza, lwaszkiewłcza, Konwickiego (którego „Wniebowstąpienie” w tłumaczeniu Jerzego Lisowskiego otrzymuje Grand Prix de Traduction w 1971 r.), Kruczkowskiego, Różewicza, Stryjkowskiego. Należy do współtwórców francuskiego przekładu utworów wybranych B. Schulza (1974).

Za swoją pracę otrzymał m.in. prestiżową nagrodę Pen Clubu za przekłady literatury polskiej na języki obce (1973) i Nagrody Ministra Kultury za rok 2001 w dziedzinie literatury (2002), w 2003 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Odrodzenia Polski z Gwiazdą, Kawaler Legii Honorowej (Francja), Chevalier des Arts et des Lettres (Francja).

Pierwszy raz odwiedziłem w redakcji „Twórczości” na ul. Wiejskiej Jerzego Lisowskiego 26 sierpnia 1988 r. Zrobiłem mu wówczas portret, który dałem na moją wystawę TWARZĄ w TWARZ w Galerii Narodowej Zachęta w Warszawie, a Lisowski przyszedł na wernisaż 13 stycznia 1989 r. Kiedy się lepiej poznaliśmy i odwiedzałem go albo w redakcji, albo w domu, mieszkał nieopodal, spotykałem i poznawałem u niego wybitnych ludzi. Już w czasie pierwszego spotkania, poznałem się z pisarzem Andrzejem Brychtem. W czasie jednego ze spotkań, przeprowadziłem z nim rozmowę, która ukazała się w nowojorskim magazynie „Kariera” we wrześniu 1989 r.:

„…Czterdzieści lat to szmat czasu. Dla miesięcznika literackiego to długowieczność niebywała. Dla polskiego miesięcznika literackiego — bez precedensu. Niewiele wychodzi dziś w Europie starszych od naszego miesięczników literackich. We Francji tylko „Nouvelle Revue Francaise”, bo już „Temps Modernes” są o miesiąc młodsze. W Związku Radzieckim na pewno „Znamia” i „Oktiabr”, może jeszcze parę. Ale w Anglii, siedzibie wszelkiego konserwatyzmu, niczego podobnego nie widać, a we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech Zachodnich? „Letopis Srbskiej Maticy” w Jugosławii i bratysławskie „Slovenske Pohlady” mają dłuższą od nas tradycję, ale są to pisma nie tyle literackie co kulturalno–oświatowe.

Lecz przecież wiemy, że zasług nie mierzy się latami trwania: okazać się może, że efemeryczna „Chimera” więcej znaczyć będzie w historii naszej literatury niż długowieczna „Twórczość”. Cóż z tego? Sądzić nas będą nasi spadkobiercy, my nie prosimy jeszcze o laury i na emeryturę się nie wybieramy...” – tak zaczynał się artykuł wstępny Jerzego Lisowskiego, napisany w 1985 r. z okazji 40–lecia powszechnie znanego i wysoko cenionego nie tylko w Polsce miesięcznika „Twórczość”.

Siedzę w przestronnym gabinecie redaktora naczelnego „Twórczości”, na ulicy Wiejskiej w Warszawie, z portretu na ścianie spogląda Iwaszkiewicz, a zza potężnego biurka i cienkich okularów Jerzy Lisowski. Gabinet urządzony raczej ascetycznie, prosty stół z kilkoma krzesłami, biblioteczka z rocznikami „Twórczości” i innych czasopism literackich. Wsłuchuję się w głos ścian pokoju, który był świadkiem niejednej batalii o nowe opowiadanie, esej, wiersz. Tu zaistnieli Stachura i Hłasko, tu święcił swój sukces genialną „Konopielką” Redliński.

Na końcu wspomnianego wyżej numeru jest kilkustronicowy spis nazwisk, nazwisko za nazwiskiem, autorów, którzy publikowali na łamach Twórczości. Są wśród nich wszyscy liczący się twórcy.

—Czesław Czapliński: Chyba nie bez przyczyny mówi się, że takie pismo, jakie w nim pióra a szczególnie redaktorzy naczelni, wyciskający swoje piętna. - zwracam się do Jerzego Lisowskiego -Jest pan od ponad trzydziestu lat związany z „Twórczością” czy mógłby pan wspomnieć o początkach?

—Jerzy Lisowski: W sierpniu 1945 r. wyszedł pierwszy numer „Twórczości”, która była pierwszym ogólnopolskim pismem literackim utworzonym po wojnie, dopiero wiele lat później powstały „Dialog”, „Miesięcznik Literacki”, „Poezja”.

—Cz.Cz.: Kto był pierwszym redaktorem naczelnym?

—J.L.: To ciekawe, pierwszym redaktorem naczelnym byt Kazimierz Wyka, chociaż pierwszy numer podpisał do druku Leon Kruczkowski; redakcja była w Krakowie, a pismo od razu zyskało sobie niesłychanv mir.

—Cz.Cz.: Dzięki czemu? Przecież wówczas chyba bardziej potrzeba było mieszkań i chleba niż literatury?

—J.L.: Tylko pozornie. W latach 1945/1946 na łamach „Twórczości” objawili się pisarze polscy, którzy pisali już przed wojną lub w czasie wojny: Broszkiewicz, Czeszko, Dygat, Żukrowski , drukowała Dąbrowska, Nałkowska, działo się wówczas wiele ciekawych rzeczy.

—Cz.Cz.: Po kilku pierwszych latach, kiedy już „Twórczość" stała się dużym salonem literackim, znalazła się w Warszawie. Jak to się stało?

—J.L.: Znowu ciekawy moment. W 1951 r. „Twórczość” zabrano Wyce i na czele redakcji warszawskiej stanął Adam Ważyk. Wtedy stała się teoretycznym pismem socrealizmu. Ale mimo wszystko muszę dodać, że Ważyk starał się wysoko trzymać poprzeczkę. Wśród powodzi grafomanii, drukowanej ochoczo przez inne pisma, „Twórczość” jakoś się trzymała, szczególnie jeśli chodzi o poezję.

—Cz.Cz.: Niewesoły ten okres, nie tylko dla „Twórczości", zmienia się trochę po śmierci Stalina?

—J.L.: W 1954 r. odsunięto definitywnie Ważyka i poproszono Iwaszkiewicza, który zmienił całkowicie redakcję i zawartość pisma, nawiązując do wykowskiej tradycji otwartości na wszystkie kierunki literackie, z wymogiem najwyższego poziomu.

—Cz.Cz.: Kiedy pan wszedł do „Twórczości"?

—J.L: Od samego początku „ery Iwaszkiewicza".

—Cz.Cz.: Urodził się pan we Francji, jakim cudem znalazł się więc pan w Polsce?

—J.L.: Mój życiorys jest trochę pogmatwany, gdyż jestem z mieszanej rodziny; matka była Francuzką, a ojciec Polakiem. Dzieciństwo spędziłem w Polsce, młodość we Francji podczas wojny, gdzie jednocześnłe skończyłem dwa kierunki: romanistykę i polonistykę na uniwersytecie w Lille. W 1950 r. wróciłem do Polski i zacząłem pracować jako redaktor w „Czytelniku”. Zacząłem tłumaczyć, aż w 1954 r. otrzymałem propozycję od Iwaszkiewicza, z którym pracowałem przez ostatnie dziesięć lat jako jego zastępca, aż do jego śmierci w 1980 r.

—Cz.Cz.: Od śmierci Iwaszkiewicza jest pan redaktorem naczelnym „Twórczości". Widać, że kontynuuje pan jego linię?

—J.L.: Staram się, chociaż w okresie pogłębiającego się zróżnicowania w środowisku i konfrontacyjnych sytuacji nie było łatwo Drukowaliśmy każdego, dbając tylko o najwyższy poziom. Pisarze wiedzieli, że walczymy o teksty z cenzurą. Nie zawsze wygrywaliśmy, mimo wielkiego autorytetu Iwaszkiewicza, ale wiele razy się udawało i pisarze mieli do nas zaufanie wiedząc, że zrobimy wszystko, aby tekst wydrukować.

—Cz.Cz.: W stanie wojennym, podobnie jak inne pisma, byliście zawieszeni?

—J.L.: Tak, przez pięć miesięcy nie istnieliśmy. Rok 1982 zaczęliśmy od numeru majowego, kiedy nas odwieszono. W zasadzie trzon współpracowników „Twórczości”, poza 2-3 osobami, nie zmienił się, a osoby, które przestały współpracować nie zrobiły tego z powodów politycznych.

—Cz.Cz.: W ostatnich latach mówi się, że w literaturze w Polsce nic się nie dzieje, a na łamach waszego miesięcznika publikuje duża grupa młodych, dotychczas nieznanych pisarzy. Kim oni są? Skąd się wzięli?

—J.L.: Ma pan rację. Wyraźnie zaznaczyło swoją obecność nowe pokolenie, które mój zastępca, Henryk Bereza, nazwał „rewolucją artystyczną w prozie”.

—Cz.Cz.:Co to takiego?

—J.L.: Skrótowo mówiąc, są to pisarze, którzy wyróżniają się nowym podejściem do języka. Jest to rewolucja, którą dawno w innych językach zrobiono: Joyce z angielszczyzną w początkach wieku, Sevigne we Francji. Polega to na wprowadzeniu do literatury języka ulicy. Polszczyzna literacka była od czasów postromantyzmu niezwykle napuszona. Są dwa tematy, jakby podzwonne: żydowski i chłopski, które skończyły się w tej formie, w jakiej je znaliśmy przed wojną czy zaraz po wojnie. A przecież olbrzymie migracje do miast zmieniły mentalność chłopską, są to rzeczy zauważalne i socjologicznie odbijające się na życiu społecznym. To, że taka masa ludzi przyszła do miast i - co tu dużo gadać - do władzy, tłumaczy bardzo wiele posunięć tej władzy: ograniczoność, sobkostwo, trzymanie się stołków, pazerność na różne korzyści materialne. A jednocześnie cały etos kultury chłopskiej, który już nie istnieje, rozpada się.

—Cz.Cz.: Którzy pisarze pana zdaniem odegrali w tym nurcie największą rolę?

—J.L.: Kawalec, Nowak, Redliński, Myśliwski - twórca wspaniałej książki „Kamień na kamieniu”, którą drukowaliśmy w całości, po raz pierwszy w historii „Twórczości”, w pięciu kolejnych numerach, na półtora roku przed wydaniem książkowym. Jest to w mojej opinii jedna z najważniejszych książek powojennych, której znaczenie będzie rosło w miarę, jak będą ukazywały się nowe przekłady.

—Cz.Cz.: Czy oprócz wyżej wymienionych, już ustalonych nazwisk, mógłby pan na zakończenie naszej rozmowy wymienić kilka mniej znanych osób, które pana zdaniem rokują największe nadzieje i dlaczego?

—J.L.: Myślę, że sukces mogą kiedyś osiągnąć: Dariusz Bitner, Andrzej Łuczeńczyk, Jerzy Łukosz, Krystyna Sakowicz, w twórczości których nie ma tekstów obojętnych. Zwraca uwagę duża sprawność pisarska, która pozwala sądzić, że gdy znajdą temat i gdy zrobią porządek sami ze sobą, może powstać arcydzieło. Co ciekawe, że ich wszystkich nic nie łączy oprócz wspólnego języka, każdy ma inne oblicze. Jedni otwarci na świat, inni wprost maniakalnie zamknięci w sobie, co jest chyba najczęstszą postawą pisarza, nie tylko w Polsce.

PORTRAIT with HISTORY Jerzy Lisowski (1928-2004)

"... When I translate into Polish, Polish prevails in me, and when I translate into French - French ..." - Jerzy Lisowski.

Jerzy Lisowski (born April 10, 1928 in Epinay-sur-Seine, died September 11, 2004 in Warsaw, buried at the Powązki Military Cemetery in Warsaw) - literary critic, editor-in-chief of “Twórczość”, translator of Polish poetry and literature into French and French to Polish.

His father was Polish and his mother was French. He spent his childhood in the countryside, in Volhynia. He studied at the Krzemieniec Secondary School. In 1950, at the urging of Iwaszkiewicz, Jerzy Lisowski moved to Poland. Initially, he worked as the literary manager of the theater in Opole, and from 1951 he was an editor at the publishing house "Czytelnik" in Warsaw. In 1954 he joined the editorial team of the monthly "Twórczości". He published here articles and literary translations as well as a series of reviews of the French press entitled "France". In 1970, he became the deputy editor-in-chief, and ten years later, after the death of Jarosław Iwaszkiewicz, the editor-in-chief. He performed this function until the end of his life. It is necessary to appreciate the role he played in the history of "Twórczości", also in the best years of the magazine, when Iwaszkiewicz officially headed the editorial office. He published a 4-volume "Anthology of French Poetry". He translates into French mainly the works of contemporary writers, including Andrzejewski, Gombrowicz, Lwaszkiewłcz, Konwicki (whose "Ascension" in Jerzy Lisowski's translation receives Grand Prix de Traduction in 1971), Kruczkowski, Różewicz, and Stryjkowski. He is one of the authors of the French translation of selected works by B. Schulz (1974).

For his work, he received, among others the prestigious Pen Club award for the translation of Polish literature into foreign languages ​​(1973) and the 2001 Award of the Minister of Culture in the field of literature (2002), in 2003 he was awarded the Commander's Cross of the Rebirth of Poland with a Star, Knight of the Legion of Honor (France), Chevalier des Arts et des Lettres (France).

The first time I visited in the editorial office of "Twórczości" at ul. Wiejska Jerzego Lisowski on August 26, 1988. I made a portrait of him, which I gave to my exhibition FACE IN THE FACE at the Zachęta National Gallery in Warsaw, and Lisowski came to the opening on January 13, 1989. When we got to know each other better and I visited him either in the editorial office or at home, he lived nearby, I met and got to know outstanding people at his place. Already during the first meeting, I met the writer Andrzej Brycht. During one of the meetings, I had an interview with him, which appeared in the New York magazine "Kariera" in September 1989:

“… Forty years is a long time. Longevity is incredible for a literary monthly. For a Polish literary monthly - unprecedented. Few are published in Europe today that are older than our literary monthly. In France, only "Nouvelle Revue Francaise", because "Temps Modernes" are already a month younger. In the Soviet Union, certainly "Znamia" and "Oktiabr", maybe a few more. But in England, the seat of all conservatism, you can't see anything like it, and in Italy, Spain, West Germany? “Letopis Srbskiej Matica” in Yugoslavia and Bratislava's “Slovenske Pohlady” have a longer tradition than us, but they are not so much literary as cultural and educational journals. But we know that merit is not measured by years of duration: it may turn out that the ephemeral "Chimera" will mean more in the history of our literature than the long-lasting "Creativity". So what? Our heirs will judge us, we are not asking for laurels yet and we are not going to retire ... "- this is how the introductory article by Jerzy Lisowski began, written in 1985 on the occasion of the 40th anniversary of the well-known and highly valued not only in Poland the monthly "Twórczość".

I am sitting in the spacious office of the editor-in-chief of 'Twórczość”, on Wiejska Street in Warsaw, with Iwaszkiewicz looking from a portrait on the wall, and Jerzy Lisowski from behind a huge desk and thin glasses. A rather ascetic office, a simple table with a few chairs, a bookcase with the annals of "Creativity" and other literary magazines. I listen to the voice of the walls of the room, which has witnessed more than one battle for a new story, essay, poem. This is where Stachura and Hłasko came into being, and it was here that Redliński celebrated their success with the brilliant "Konopielka".

At the end of the above-mentioned issue there is a several-page list of names, surname after surname, of the authors who have been published in “Twórczość”. All important creators are among them.

—Czesław Czapliński: It is probably not without reason that it is said that the writing, and especially the editors-in-chief, leave their mark. - I turn to Jerzy Lisowski. - You have been associated with 'Creativity' for over thirty years, could you mention the beginnings?

—Jerzy Lisowski: In August 1945, the first issue of Twórczości was published, which was the first nationwide literary magazine created after the war. Dialog, Miesięcznik Literacki, and Poezja were published only many years later.

—Cz.Cz .: Who was the first editor-in-chief?

—J.L .: It's interesting that the first editor-in-chief was Kazimierz Wyka, although the first issue was signed by Leon Kruczkowski; the editorial office was in Krakow, and the magazine immediately gained an extraordinary mir.

—Cz.Cz .: Thanks to what? After all, there was a need for housing and bread rather than literature?

—J.L .: Only apparently. In the years 1945/1946, Polish writers who wrote before or during the war appeared in the pages of "Twórczości": Broszkiewicz, Czeszko, Dygat, Żukrowski, printed by Dąbrowska, Nałkowska, and many interesting things happened then.

—Cz.Cz .: After the first few years, when "Twórczości" became a large literary salon, it found itself in Warsaw. How did it happen?

—J.L .: Another interesting moment. In 1951, "Creativity" was taken from Wyce and Adam Ważyk became the head of the Warsaw editorial office. Then it became the theoretical script of socialist realism. Still, I must add that Ważyk tried to keep the bar high. In the midst of the flood of graphomania, readily printed by other magazines, "Creativity" somehow held up, especially when it comes to poetry.

—Cz.Cz .: This sad period, not only for "Creativity", changes a bit after Stalin's death?

—J.L .: In 1954 Ważyk was definitively removed and Iwaszkiewicz was asked to completely change the editorial office and the content of the magazine, referring to the Wykowska tradition of openness to all literary directions, with the requirement of the highest level.

—Cz.Cz .: When did you enter "Creativity"?

—J.L: From the very beginning of the "era of Iwaszkiewicz".

—Cz.Cz .: You were born in France, how did you find yourself in Poland?

—J.L .: My résumé is a bit confusing as I am from a mixed family; my mother was French and my father was Polish. I spent my childhood in Poland, my youth in France during the war, where I graduated from two faculties: Romance and Polish at the University of Lille. In 1950 I returned to Poland and started working as an editor in "Czytelnik". I started translating until in 1954 I received a proposal from Iwaszkiewicz, with whom I worked for the last ten years as his deputy, until his death in 1980.

—Cz.Cz .: Since the death of Iwaszkiewicz, you have been the editor-in-chief of "Twórczości". Can you see that you are continuing his line?

—J.L .: I try, although in the period of deepening environmental differentiation and confrontational situations it was not easy. We printed everyone, taking care only of the highest level. The writers knew that we were fighting for texts with censorship. We did not always win, despite the great authority of Iwaszkiewicz, but many times we did it and the writers trusted us, knowing that we would do everything to print the text.

—Cz.Cz .: During martial law, like other magazines, were you suspended?

—J.L .: Yes, for five months we didn't exist. We started 1982 with the May number when we were suspended. In fact, the core of Creativity's collaborators, apart from 2-3 people, did not change, and the people who stopped cooperating did not do so for political reasons.

—Cz.Cz .: In recent years it has been said that nothing is happening in Polish literature, and a large group of young, hitherto unknown writers publish in your monthly. Who they are? Where did they come from?

—J.L .: You're right. The new generation, which my deputy, Henryk Bereza, called "an artistic revolution in prose", clearly marked its presence.

—Cz.Cz.:What is it?

—J.L .: Briefly speaking, they are writers who are distinguished by a new approach to language. It is a revolution long ago in other languages: Joyce with English at the beginning of the century, Sevigne in France. It consists in introducing the language of the street into literature. Literary Polish has been extremely pompous since the post-Romantic era. There are two themes that seem to be ringing out: Jewish and peasant, which ended in the form in which we knew them before or immediately after the war. And yet the enormous migrations to the cities changed the peasant mentality, these are noticeable things and sociologically impacting on social life. The fact that such a mass of people came to the cities and - what can I say a lot - to power, explains many of the actions of this power: limitations, selfishness, sticking to stools, greed for various material benefits. At the same time, the entire ethos of peasant culture, which no longer exists, is falling apart.

—Cz.Cz .: Which writers, in your opinion, played the greatest role in this trend?

—J.L .: Kawalec, Nowak, Redliński, Myśliwski - the creator of the wonderful book "Kamień na stone", which we printed in its entirety, for the first time in the history of "Creativity", in five consecutive issues, one and a half years before the book was published. It is, in my opinion, one of the most important post-war books, the importance of which will grow as new translations are published.

—Cz.Cz .: In addition to the above-mentioned, already established surnames, could you, at the end of our conversation, mention a few less known people who, in your opinion, bore the greatest hopes and why?

—J.L .: I think that success may one day be achieved by: Dariusz Bitner, Andrzej Łuczeńczyk, Jerzy Łukosz, Krystyna Sakowicz, whose works contain no indifferent texts. High writing skill is noteworthy, which allows us to believe that when they find a topic and put in order with themselves, a masterpiece can be created. Interestingly, they all have nothing in common except a common language, each has a different face. Some people are open to the world, others are simply maniacally closed in on themselves, which is probably the most common attitude of a writer, not only in Poland.




  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon