Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Anita Lipnicka


“…Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń, gdy tylko czegoś pragniesz, gdy bardzo chcesz, wszystko może zdarzyć się…” –Anita Lipnicka.

Anita Anna Gray, z domu Lipnicka (ur. 13 czerwca 1975 w Piotrkowie Trybunalskim) piosenkarka, autorka tekstów oraz modelka. 

Mając 15 lat, pracowała jako modelka. Początkowo związana była z grupą „Varius Manx”, z którą nagrała dwie płyty: „Emu” (1994) i „Elf” (1995), które znakomicie się sprzedały.

W 1996 opuściła grupę i rozpoczęła karierę solową pod okiem Wiktora Kubiaka. Za debiutancki album pt. „Wszystko się może zdarzyć” otrzymała status trzykrotnie platynowej płyty. Zdobyła też pięć nominacji do nagrody „Fryderyk”, w tym w kategorii „album roku pop”.

Druga płyta Lipnickiej pt. „To, co naprawdę” została wydana w 1998, zdobyła status złotej, a pierwszy pochodzący z niej singel – „Historia jednej miłości” – został przebojem. Jesienią 2000 wydała album pt. „Moje oczy są zielone”.

W 2002 nawiązała współpracę muzyczną z Johnem Porterem. Ich pierwszy wspólny album pt. „Nieprzyzwoite piosenki” został nagrany w Londynie i ukazał się na rynku w 2003 roku i stała się platynową, zdobyła też Fryderyka w kategorii „album roku pop”, a singel „Bones of Love” został przebojem.

Sprzedaż płyt Anity Lipnickiej przekroczył dwa miliony m.in.: „Wszystko się może zdarzyć” (1996), „To co naprawdę” (1998), „Moje oczy są zielone” (2000), „Nieprzyzwoite piosenki” z John Porter (2003), „Inside Story” z John Porter (2005), „Other Stories” z Johnem Porterem (2006), „Goodbye” z John Porter (2008), „Hard Land of Wonder” (2009), „W siódmym niebie” z Voice Band (2012), „Vena Amoris” (2013), „Na osi czasu” (2017), „Miód i dym” z The Hats (2017), „OdNowa” (2019).

W 2019 Anita Lipnicka obchodziła jubileusz 25-lecia pracy artystycznej. 13 sierpnia Lipnicka świętowała jubileusz podczas koncertu „Love Forever” w ramach Konkurs Sopot Fesival 2019, na którym zaśpiewała trzy piosenki („Zanim zrozumiesz”, „Piosenkę księżycową” i „Piękna i Rycerz”) w nowych aranżacjach.

Często wyróżniana i nagradzana m.in.: najlepsza wokalistka i debiut roku 1994, 1995, 1996, 2000, 2003, 2004, 2010, 2018 – Fryderyki.

31 Festiwal w Sopocie 1994 odbył się 26 sierpnia 1994 wygrał Varius Manx z utworem „Zanim zrozumiesz”, który śpiewała Anita Lipnicka. Trzy dni po tym sukcesie, umówiłem się z Anitą Lipnicką na sesję zdjęciową i rozmowe dla nowojorskiego magazynu KARIERA. Spotkaliśmy się na neutralnym gruncie w Łodzi. Sesja zdjęciowa z piosenkarką, ale właściwie zawodową modelką, którą już była w wieku 15 lat w Japonii, to czysta frajda i profesja. Anita jak na wówczas dziewietnastoletnią osobę, była niezwykle dojżała psychicznie. Oglądając te zdjęcia po 25 latach, właściwie niczego bym nie zmienił. Kiedy niedawno spotkałem ją z mężem Mark Gray, to muszę powiedzieć, że nie bardzo zmieniła się w stosunku, do pierwszych zdjęć, szczególnie w oczach.

Czesław Czapliński ANITA LIPNICKA talent, uroda, popularność –nowojorska KARIERA listopad/grudzień 1994.

Anita Lipnicka - Wraz ze wzrostem mojej popularności, rośnie odpowiedzialność za to, co robię.


W wieku 15 lat wygrała konkurs na modelkę i wyjechała na kontrakt do Japonii, gdzie nauczyła się języka angielskiego, i poznała zasady funkcjonowania w niezwykle konkurencyjnym świecie.

Dziś 19-letnia Anita Lipnicka w maju zdała maturę, w sierpniu wraz z łódzkim zespołem Varius Manx zdobyła Grand Prix 31. Festiwalu Piosenki w Sopocie, nagrodę dziennikarzy i 15 tysięcy dolarów. Wydana na początku roku kompaktowa płyta pt. „Emu” w ciągu trzech miesięcy sprzedała się w 100 tysiącach egzemplarzy, stając się „złotą płytą”, a napisany i śpiewany przez Lipnicką utwór „Zanim zrozumiesz” zajmował pierwsze miejsca na wszystkich polskich listach przebojów i wygrał czerwcowy plebiscyt „Muzyczna Jedynka”. Na początku przyszłego roku ukaże się nowa płyta, a Lipnicka wystąpi prawdopodobnie na festiwalu Eurowizji.

Bez przesady powiedzieć można, że Anita Lipnicka, wokalistka Varius Manx jest największym muzycznym odkryciem 1994 roku.

Na rozmowę z Anitą umówiłem się w kawiarni A. Bliklego na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, następnego dnia po sukcesie w Operze Leśnej. Nasza rozmowa i sesja zdjęciowa umówiona była dużo wcześniej z jej agentką, która była przekonana o zwycięstwie Anity na tegorocznym festiwalu w Sopocie. Co zresztą się potwierdziło. W ciągu całej naszej rozmowy przed oknem kawiarni zatrzymywali się ludzie pokazujący sobie Anitę, a po naszym wyjściu ustawiła się kolejka do autografów, które Anita chętnie, ale z pewnym zażenowaniem rozdawała.

—Czesław Czapliński: Dwa dni temu otrzymałaś największe w Polsce wyróżnienie na festiwalu w Sopocie, czym jest ono dla ciebie?

—Anita Lipnicka: Nie zdaję sobie z tego sprawy, gdyż jestem w środku. Musiałabym na to spojrzeć z zewnątrz. Ludzie, którzy znają mnie z ekranu telewizyjnego czy wywiadów myślą, że mam fajnie i jestem popularna.

—Cz.Cz.: A tak nie jest?

—A,L.: To tylko część prawdy. Mam coraz mniej czasu dla siebie, jestem coraz bardziej zdenerwowana i impulsywna. Jestem w roli głównej, która jest dla mnie ciężka. Nie potrafię tego wszystkiego objąć i nad tym panować.

—Cz.Cz.: Słyszałem, że wasza płyta rozeszła się w nakładzie 100 tys. egz. w ciągu trzech miesięcy, to pewnego rodzaju rekord?

—Tak, myśmy się tego też nie spodziewali. A co ciekawe, wszystko spowodowała piosenka „Zanim zrozumiesz”, której miało nie być na płycie, nie wiedzieliśmy, czy jest dobra czy zła. Strasznie ciężko szło nam jej nagrywanie, to był czysty przypadek.

—Cz.Cz.: Jak ty, dziewiętnastoletnia osoba widzisz festiwal w Sopocie, który obrósł już pewną legendą?

—A.L.: Przed tegorocznym moim występem w Sopocie, widziałam festiwal w kwiatach, siedząc przed telewizorem. Czekałam na Sopot, który kojarzył mi się z końcem wakacji, to były ostatnie dni sierpnia, we wrześniu się już szło do szkoły. Teraz, kiedy zobaczyłam Sopot od środka, z pracującymi tam zwyczajnymi ludźmi, którzy też się denerwują, a jakieś prozaiczne sprawy psują całą atmosferę, to Sopot stracił cały czar i stał się zupełnie normalny. Oprócz tego zobaczyłam, że są kolosalne problemy z organizacją, z pieniędzmi, goście są źle traktowani.

—Cz.Cz.: Kto dla przykładu?

—A.L.: Paul Young przyleciał na lotnisko w Warszawie i nikt po niego nie wyjechał, musiał zadzwonić i powiedzieć, że jest w Polsce. Nie było żadnego harmonogramu prób.

—Cz.Cz.: Jedna wielka improwizacja?

—A.L.: Dokładnie tak. To było zresztą widać podczas transmisji na żywo, działy się bardzo różne rzeczy. Do końca nie było wiadomo, kto wychodzi, kiedy i co ma robić na scenie.

—Cz.Cz.: Widziałem jak wasz zespół dwa razy nie mógł zacząć ze względów technicznych, jak się wówczas czułaś wiedząc, że oglądają cię miliony telewidzów?

—AL: Zachciało mi się śmiać. Pomyślałam sobie. – Boże, gdzie ja jestem, przecież to jest jakaś parodia. Taki ważny festiwal, na którym kabelek od gitary nie został podłączony. Ta sytuacja jeszcze bardziej mnie rozluźniła i utwierdziłam się w przekonaniu, że tak naprawdę to nic wielkiego.

—Cz.Cz.: Niejednokrotnie coś takiego bardzo deprymuje. Wróćmy do początków twojej kariery, byłaś modelką?

—A.L: Tak. W moim życiu to było dziwne, że do końca nie wiedziałam co chce robić. Mówię teraz tak jakbym przeżyła 30-40 lat, ale to nie tak — śmieje się Anita. —Byłam wychowana w domu całkiem normalnym, gdzie panowała nienormalna atmosfera. Moi rodzice nigdy nie iwestowali w materialne sprawy. Mam starszego o trzy lata brata. Wychowywali nas w przekonaniu, że świat został stworzony dla nas i cały czas orientowali nas w kierunku ludzi, a nie przedmiotów. Od najmłodszych lat interesuję się człowiekiem, a nie tym, aby mieć magnetofon czy telewizor. Nawet do tej pory mam problem. Gdy rodzice pytają mnie, co chce mieć pod choinkę, nie potrafię niczego wymyślić. Nie ma takich przedmiotów, bez których nie mogłabym żyć. Natomiast ludzi uwielbiam.

Do ósmej klasy szkoły podstawowej jedynym sensem dla mnie była nauka. Dobrze się uczyłam, zajmowałam się organizacją różnych imprez. Pewnego dnia nastąpił przełom, panyślałam sobie, że nie mogę tylko czerpać, nadszedł czas, abym coś dawała. Zaczęłam pisać piosenki, grać na gitarze i jeździć po festiwalach studenckich. Bardzo się opóźniłam w nauce, zaczęłam śpiewać.

— Cz.Cz.: Kiedy i jak zostałaś modelką?

— A.L.: W pierwszej klasie liceum zupełnie przypadkowo zakwalifikowałam się do grupy modelek, które miały wyjechać do Tokio na pięcioletni kontrakt.

Pierwszą eliminacją było ogłoszenie w „Gazecie Wyborczej" na które wysłałam zdjęcie do agencji. Przez tę eliminację przeszło kilakset dziewczyn. Pamiętam, że zaproszenie na spotkanie traktowałam jakbym już dostała pracę. Nie wiedziałam, że jest przede mną wiele etapów do przejścia. Myślałam, że jestem wybrana i jadę. Sprowokowałam tę sytuację. Okazało się, że po sześciu miesiącach i wielu eliminacjach pojechałam.

—Cz.Cz.: Ile miałaś wtedy lat?

—A.L.: Niecałe piętnaście, byłam w pierwszej klasie liceum. Nagle w Japonii znalazłam się w innym świecie, zupełnie sama. Tam nauczyłam się świadomości własnej tożsamości. Nauczyłam się obserwować siebie, gdyż byłam jak na obcej planecie. Mogłam zajrzeć do siebie, do środka, co mi pomogło przetrwać i dowiedzieć się kim jestem. Nie wiem, czy to dobrze czy źle, ale po kilku miesiącach pobytu w Tokio przyjechałam o kilka lat starsza.

—Cz.Cz.: Na czym polegała twoja praca w Tokio?

—A.L.: Byłam w agencji modelek i każdego dnia miałam po kilka kastingów i spotkań z potencjalnymi klientami, którzy chcieli zatrudnić modelki do reklamy swoich produktów. Na kastingach, 6-8 w ciągu dnia, spotykałam dziesiątki modelek z całego świata. Walka, którą toczyłam ze swoimi koleżankami, nauczyła mnie, aby sukcesy traktować z pokorą, a porażki z godnością. Zdjęcia moje ukazywały się w czasopismach, brałam udział w pokazach mody znanych projektantów, bardzo ciekawe rzeczy, poznawałam dużo ludzi.

—Cz.Cz.: Dlaczego więc wróciłaś tak szybko?

—A.L.: Wszystko było zbyt brutalne. Mój kontrakt opiewał na pięć lat. Po trzech miesiącach pobytu w Tokio zrobiłam sobie rachunek, tego co się wydarzyło, co mi to dało. Czy jeszcze coś mogę zdobyć. Doszłam do wniosku, że tam powoli przestaję istnieć. Moje ciało zaczęło być ważniejsze niż ja. Nie mogłam się pogodzić z tym faktem. Brak kontaktu z kułturą polską. Doszłam do wniosku, że mnie nie ma, a wszystko jest złudzeniem. Jest tytko moje ciało, które sprzedaję. Dzwoniłam często do domu. Pamiętam rozmowy z budki telefonicznej w centrurn Tokio, z kipiącym życiem dookoła, a ja rozmawiałam z rodzicami w Piotrkowie Trybunalskim. Moi rodzice nie potrafili sobie wyobrazić co czuję i co ważne nie podejmowali za mnie żadnych decyzji. Nauczyłam się dzięki temu odróżniać zło od dobra. Jestem im wdzięczna, że mi niczego nie narzucali. Pewnego dnia powiedziałam sobie – wracam do Polski i przede wszystkim do szkoły, którą muszę skończyć.

Po powrocie do Polski, wszyscy spodziewali się, że zmieniłam się i nie da się ze mną rozmawiać. Długo musiałam udowadniać, że nic się nie wydarzyło. Zresztą, to jest do tej pony. Ludzie na których mi zależało mają obraz Anity Lipnickiej kreowany przez mass media, a zapomnieli o mnie.

—Cz.Cz.: To jest normalne, kiedy robi się karierę i wychodzi z przeciętności życia. Co było później?

—A.L.: Ukończyłam liceum, w którym pod koniec wychowawczyni przeliczyła mi, że opuściłam 1/3 zajęć, Nie miałam czasu chodzić do szkoły, gdyż zaczęła się moja przygoda z kabaretern, całkiem przypadkowo w Krakowie. W tej chwili jest to najlepszy kabaret w Polsce, nazywa się „Kwasi Kabaret Rafała Kmity”, to mój brat, który zdobył masę Grand Prix na najważniejszych festiwalach, Jestem dumna z niego i szczęśliwa, że mogłam przeżyć pół roku z nim, Dojeżdżałam z Piotrkowa Trybunalskiego do Krakowa pociągami na próby. Z plecakiem przyjeżdżałam do szkoły prosto z pociągu i znowu wracałam do Krakowa na próbę. Pewnego razu nie wytrzymałam fizycznie i zasłabłam. Po pewnym czasie spojrzałam na kabaret z zewnątrz i pomyślałam sobie, że tak naprawdę to nie ma różnicy czy ja jestem na scenie, czy jakaś inna dziewczyna. Zobaczyłam siebie jako mały trybik nakręcony przez reżysera, który wszystko robił sam i to on był ważny, zostawiłam kabaret, to znów nie było moje.

— Cz.Cz.: W kabarecie już śpiewałaś?

—A.L.: Tak. Zresztą założyłam z rówieśnikami zespół w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie nauczyłam się muzyki. Z tym zespołem jeździliśmy, ale 90% publiczności to byli moi znajomi. Byliśmy nieźli, ale nie mieliśrny szansy przebić się na szersze wody, gdyż nie było sponsoringu z prawdziwego zdarzenia. Zdawałam sobie sprawę, że powinnam już być dalej. Pewnego razu występowaliśmy przed słynnym zespołem „Wilki", który był jednym z najlepszych w Polsce. Na koncercie znalazł się redaktor muzyczny z Łodzi, któremu mój głos się podobał, i postanowił mi znaleźć muzyków, Skontaktował mnie z Varius Manx, który już nagrał dwie płyty zanim do niego weszłam. Nie było jednak o nich dużo słychać, a są rewelacyjnymi muzykami. Ucieszyłam się, że mogę coś nowego robić.

—Cz.Cz.: Z tego co czytałem, to ty wprowadziłaś Varius Manx na scenę?

—A.L.: Tak. Nie występowali na scenie przed publicznością, gdyż byli bardzo wrażliwi. Do tego momentu muzyka była dla nich czymś najważniejszym. Wtedy, gdy się wchodzi na scenę i zaczyna ten cały szał, muzyka przestaje być ważna. Nagrali dwie płyty dla wytwórni, która nie bardzo się interesowała promocją. Nie chcieli wyjść na scenę, chcieli nagrywać tylko w studiu, z najlepszymi reżyserami dźwięku, od samego początku podchodzili zawodowo do muzyki.

—Cz.Cz.: Gdzie szukacie swoich fascynacji?

—A.L.: Nie mamy ich w Polsce, szukamy dalej. Pod względem doskonałości mamy chyba świra, nigdy nie pocieszamy się tym, że są zespoły gorsze, mając świadomość, że są lepsze. Ciągle z uporem maniaka walczymy, aby być na światowym poziomie.

—Cz.Cz.: Nie byłaś jeszcze zadowolona z siebie?

—A.L. Nie, bo myślę, że stać mnie na więcej niż znajduje się na trzeciej płycie. Nie byłam też nigdy zadowolona z żadnego koncertu, mimo, że ludzie podchodzili do mnie i dziękowali mi, płakali. Uważałam, że mogłam to zrobić lepiej, ludzie tego nie wiedzą. I tak zostanę sama dla siebie miernikiem najbardziej wiarygodnym. Nawet rozentuzjazmowany tłum mnie nie zwiedzie.

—Cz.Cz.: Jakie masz plany na przyszłość?

—A.L.: Chciałabym jakoś to wszystko wytrzymać. Walczę, aby nie zatracić swojej tożsamości i traktuję swoją popularność z przymrużeniem oka. Nie chcę popełnić żadnego błędu, którego mogłabym żałować. Wiem, że wraz ze wzrostem mojej popularności, rośnie odpowiedzialność za to, co robię i mówię.

—Cz.Cz.: A już bardziej konkretnie, jak będą wyglądały twoje plany, zdałaś maturę i co dalej?

—Chciałabym studiować psychologię, albo filologię angielską, ale jest to na razie fizycznie niemożliwe, gdyż przez następnych kilka miesięcy mam koncerty, nagrania, zdjęcia do filmów, dopiero w grudniu widzę, że się wyśpię i odpocznę. Fizycznie nie mogę się nad sobą skupić, aby studiować muszę znaleźć jakiś klucz do tego.

—Cz.Cz.: Interesuje mnie co sobie kupisz za wygraną nagrodę na festiwalu w Sopocie?

—Nie wiem, pewnie dobry mikrofon i odsłuchy do uszu, abym wszystko słyszała na koncertach, a reszta pieniędzy prawdopodobnie pójdzie na życie.

“…Mam wrażenie, że w moje jedno życie zmieściłam kilka żyć… I trudno mi się dziś odnieść do tamtej przeszłości, i znaleźć punkty zbieżne z osobą, którą wtedy byłam. Ostatnio segregowałam stare płyty CD – byłam ciekawa, które z moich ówczesnych fascynacji muzycznych przetrwały próbę czasu. Wyrzuciłam wszystko, zostawiłam jedynie albumy Sade i Simply Red. Widać, bardzo się zmieniłam przez te 20 lat…” – Anita Lipnicka.

PORTRAIT with HISTORY Anita Lipnicka

“… Anything can happen when your head is full of dreams, whenever you want something, when you want something, anything can happen…” –Anita Lipnicka.

Anita Anna Gray, née Lipnicka (born June 13, 1975 in Piotrków Trybunalski), singer, songwriter and model.

At the age of 15, she worked as a model. Initially, she was associated with the group "Varius Manx", with which she recorded two albums: "Emu" (1994) and "Elf" (1995), which sold well.

In 1996 she left the group and began a solo career under the supervision of Wiktor Kubiak. For the debut album Fri. "Anything Can Happen" was certified three times platinum. She also won five nominations for the "Fryderyk" award, including in the "pop album of the year" category.

The second album by Lipnicka entitled "To What Really" was released in 1998, was certified gold, and the first single from it - "Historia Domu miłość" - became a hit. In the fall of 2000, she released an album entitled "My eyes are green".

In 2002 she started a musical collaboration with John Porter. Their first joint album entitled "Indecent Songs" was recorded in London and was released in 2003 and went platinum, it also won a Fryderyk in the "Pop Album of the Year" category, and the single "Bones of Love" was a hit.

The sales of Anita Lipnicka's albums exceeded two million, including: "Everything Can Happen" (1996), "What Really" (1998), "My eyes are green" (2000), "Niedzwoite songs" with John Porter (2003) ), "Inside Story" with John Porter (2005), "Other Stories" with John Porter (2006), "Goodbye" with John Porter (2008), "Hard Land of Wonder" (2009), "In Seventh Heaven" with Voice Band (2012), "Vena Amoris" (2013), "On the timeline" (2017), "Honey and smoke" from The Hats (2017), "OdNowa" (2019).

In 2019, Anita Lipnicka celebrated the 25th anniversary of her artistic work. On August 13, Lipnicka celebrated her anniversary during the "Love Forever" concert as part of the Sopot Fesival 2019 Competition, where she sang three songs ("Before you understand", "Moon song" and "Beauty and the Knight") in new arrangements. Often honored and awarded, among others: the best singer and debut of the year 1994, 1995, 1996, 2000, 2003, 2004, 2010, 2018 - Fryderyki.

The 31st Festival in Sopot 1994 was held on August 26, 1994, Varius Manx won with the song "Before you understand" sung by Anita Lipnicka. Three days after this success, I made an appointment with Anita Lipnicka for a photo session and interview for the New York-based KARIERA magazine. We met on neutral ground in Łódź. A photo session with a singer, but actually a professional model, who was already in Japan at the age of 15, is pure fun and a profession. Anita, for a then nineteen-year-old person, was extremely mature mentally. Looking at these pictures after 25 years, I wouldn't really change anything. When I recently met her with her husband Mark Gray, I have to say that she hasn't changed much in relation to the first photos, especially in the eyes.

Czesław Czapliński ANITA LIPNICKA talent, beauty, popularity - New York CAREER November / December 1994. Anita Lipnicka - As my popularity grows, so does the responsibility for what I do.

At the age of 15, she won a modeling competition and went on a contract to Japan, where she learned English and learned the rules of functioning in an extremely competitive world. Today, 19-year-old Anita Lipnicka passed her secondary school-leaving examination in May, and in August, together with the Łódź-based team Varius Manx, she won the Grand Prix 31.

Song Festival in Sopot, journalists' award and $ 15,000. A compact disc released at the beginning of the year entitled "Emu" sold 100,000 copies in three months, becoming a "golden album", and the song "Before you understand", written and sung by Lipnicka, was first on all Polish charts and won the June plebiscite "Musical One". A new album will be released at the beginning of next year, and Lipnicka will probably perform at the Eurovision Song Contest.

It can be said without exaggeration that Anita Lipnicka, the vocalist of Varius Manx is the greatest musical discovery of 1994.

I made an appointment with Anita at A. Blikle's cafe on Piotrkowska Street in Łódź, the next day after the success at the Forest Opera. Our interview and photo session had been arranged with her agent much earlier, who was convinced of Anita's victory at this year's festival in Sopot. Which was confirmed. Throughout our conversation, people showing Anita to each other stopped in front of the cafe window, and after we left, there was a line for autographs, which Anita gladly, but with some embarrassment, handed out.

—Czesław Czapliński: Two days ago you received the biggest award in Poland at the festival in Sopot, what is it for you?

—Anita Lipnicka: I don't realize it, because I'm inside. I would have to look at it from the outside. People who know me from the TV screen or interviews think I'm cool and I'm popular.

—Cz.Cz .: And it is not so?

—A, L .: That's only part of the truth. I have less and less time to myself, I am more and more nervous and impulsive. I'm in a lead role that is hard for me. I can't comprehend it all and control it.

—Cz.Cz .: I heard that your album has been sold in 100,000 copies. copies in three months, is some kind of record?

—A.L.: Yes, we didn't expect it either. Interestingly, it was all because of the song "Before you understand", which was not supposed to be on the album, we didn't know if it was good or bad. We had a hard time recording it, it was pure coincidence.

—Cz.Cz .: How do you, a nineteen-year-old person, see the Sopot festival, which has already become a legend?

—A.L .: Before this year's performance in Sopot, I saw the flower festival while sitting in front of the TV. I was waiting for Sopot, which I associated with the end of summer holidays, these were the last days of August, in September we were already going to school. Now, when I saw Sopot from the inside, with ordinary people working there, who are also nervous, and some mundane matters spoil the whole atmosphere, Sopot has lost all its charm and has become completely normal. In addition, I saw that there are colossal problems with the organization, with money, guests are mistreated.

—Cz.Cz .: Who, for example?

—A.L .: Paul Young flew to the airport in Warsaw and no one left to get him, he had to call and say that he is in Poland. There was no rehearsal schedule.

—Cz.Cz .: One great improvisation?

—A.L .: That's right. It was visible during the live broadcast, very different things were happening. Until the end, it was not known who was going out, when and what to do on stage.

—Cz.Cz .: I saw how your team couldn't start twice due to technical reasons, how did you feel then knowing that you were watched by millions of TV viewers?

—AL: I felt like laughing. I thought. - God, where am I, this is a parody. Such an important festival where the guitar cable was not connected. This situation relaxed me even more and I became convinced that it was not really a big deal.

—Cz.Cz .: It is often very depressing. Let's go back to the beginning of your career, were you a model?

—A.L: Yes. It was strange in my life that I didn't know exactly what I wanted to do. Now I speak as if I lived 30-40 years, but it's not like that - Anita laughs. —I was brought up in a normal home with an abnormal atmosphere. My parents never invested in material things. I have a brother who is three years older. They raised us in the belief that the world was created for us, and they constantly orientated us towards people, not objects. From an early age, I am interested in a man, not in having a tape recorder or a TV set. Even so far I have a problem. When my parents ask me what I want for the Christmas tree, I can't think of anything. There are no such items that I cannot live without. But I love people. Until the eighth grade of primary school, the only meaning for me was to study. I studied well, I was involved in the organization of various events. One day there was a breakthrough, I thought to myself that I could not only draw, it was time for me to give something. I started writing songs, playing guitar, and going to student festivals. I was very late in learning, I started to sing.

—Cz.Cz .: When and how did you become a model?

- A.L .: In the first year of high school, I accidentally qualified for a group of models who were to go to Tokyo on a five-year contract. The first elimination was an advertisement in "Gazeta Wyborcza" for which I sent a photo to the agency. Several hundred girls passed through this elimination. I remember that I treated the invitation to the meeting as if I had already got a job. I did not know that there were many stages to go through. I thought that I am chosen and I am going. I provoked this situation. It turned out that after six months and many qualifying rounds I went.

—Cz.Cz .: How old were you then?

—A.L .: Less than fifteen, I was in my freshman year of high school. Suddenly, in Japan, I found myself in a different world, all alone. There I learned to be aware of my own identity. I learned to observe myself because I was on a foreign planet. I was able to look inside myself, which helped me survive and find out who I am. I don't know if it's good or bad, but after a few months in Tokyo, I came a few years older.

—Cz.Cz .: What was your work in Tokyo about?

—A.L .: I was at a modeling agency and every day I had several castings and meetings with potential clients who wanted to hire models to advertise their products. At castings, 6-8 a day, I met dozens of models from all over the world. The fight I fought with my friends taught me to treat successes with humility and failures with dignity. My photos appeared in magazines, I took part in fashion shows of famous designers, very interesting things, I met a lot of people.

—Cz.Cz .: So why did you come back so soon?

—A.L .: Everything was too brutal. My contract was for five years. After three months in Tokyo, I made a check of what had happened, what it gave me. Anything else I can get. I came to the conclusion that I slowly cease to exist there. My body began to be more important than me. I could not accept this fact. No contact with Polish culture. I came to the conclusion that I was gone and everything was an illusion. There is only my body that I sell. I called home often. I remember talking to a phone booth in the center of Tokyo, with life buzzing around, and I was talking to my parents in Piotrków Trybunalski. My parents couldn't imagine what I felt and, importantly, they didn't make any decisions for me. Thanks to this, I learned to distinguish between good and evil. I am grateful to them that they did not impose anything on me. One day I said to myself - I am going back to Poland and, above all, to school, which I have to finish. After returning to Poland, everyone expected that I had changed and it was impossible to talk to me. I had to prove for a long time that nothing had happened. Anyway, this is for the pony. People I cared about have an image of Anita Lipnicka created by the mass media, and they have forgotten about me.

—Cz.Cz .: It is normal when you make a career and come out of the average life. What happened next?

—A.L .: I graduated from high school, at the end of which my tutor counted to me that I missed 1/3 of classes. I didn't have time to go to school, because my adventure with cabaret started, quite accidentally in Krakow. At the moment it is the best cabaret in Poland, it is called "Kwasi Kabaret Rafała Kmity", this is my brother, who won a lot of Grand Prix at the most important festivals, I am proud of him and happy that I could spend half a year with him, I traveled from Piotrków Trybunalski to Krakow by trains for trials. I came to school with a backpack straight from the train and returned to Krakow for the rehearsal. One time, I couldn't bear it physically and fainted. After a while, I looked at the cabaret from the outside and thought to myself that it doesn't really matter if I'm on stage or some other girl. I saw myself as a little cog made by a director who did everything himself and it was important, I left the cabaret, it wasn't mine again.

- Cz.Cz .: Have you already sang in the cabaret?

—A.L .: Yes. Anyway, with my peers, I started a band in Piotrków Trybunalski, where I learned music. We traveled with this band, but 90% of the audience were my friends. We were pretty good, but had no chance to break into wider waters because there was no real sponsorship. I realized I should be farther away. Once upon a time we performed in front of the famous band "Wilki", which was one of the best in Poland. At the concert there was a music editor from Lodz, who liked my voice, and he decided to find musicians for me, I was contacted by Varius Manx, who had already recorded two albums before I got in. But we haven't heard much about them and they are amazing musicians, I was glad to be able to do something new.

—Cz.Cz .: From what I've read, you brought Varius Manx onto the stage?

—A.L .: Yes. They did not perform on stage in front of the audience because they were very sensitive. Until then, music was the most important thing for them. Then, when you go on stage and the frenzy starts, the music is not important anymore. They recorded two albums for a label that didn't care much for promotion. They did not want to go on stage, they wanted to record only in the studio, with the best sound directors, they had a professional approach to music from the very beginning.

—Cz.Cz .: Where are you looking for your fascinations?

—A.L .: We don't have them in Poland, we keep looking. We are nuts when it comes to perfection, we never console ourselves with the fact that there are worse bands, knowing that they are better. We are constantly fighting to be on the world level with the stubbornness of a maniac.

—Cz.Cz .: Weren't you satisfied with yourself yet?

—A.L. No, because I think I can do more than what is on the third album. Also, I was never satisfied with any concert, even though people came up to me and thanked me and cried. I thought I could have done better, people don't know it. And so I will become the most reliable measure for myself. Even an enthusiastic crowd will not fool me.

—Cz.Cz .: What are your plans for the future?

—A.L .: I'd like to endure it all. I fight not to lose my identity and take my popularity with a pinch of salt. I don't want to make any mistakes that I might regret. I know that as my popularity grows, so does my responsibility for what I do and say.

—Cz.Cz .: More specifically, what will your plans look like, have you passed your high school diploma and what next?

—A.L.: I would like to study psychology or English philology, but it is physically impossible for the moment, because for the next few months I have concerts, recordings, photos for films, only in December I see that I will sleep and rest. Physically, I cannot focus on myself, to study I have to find some key to this.

—Cz.Cz .: I'm interested in what you can buy for winning a prize at the festival in Sopot?

—A.L.: I don't know, probably a good microphone and ear monitors, so that I can hear everything at concerts and the rest of the money will probably go to my life.

“... I have the impression that I have contained several lives in one life ... And it is difficult for me to relate to that past today and find points that coincide with the person I was then. Recently, I have been sorting old CDs - I was curious which of my then musical fascinations have stood the test of time. I threw everything away, only the Sade and Simply Red albums. You see, I have changed a lot during these 20 years… ”- Anita Lipnicka.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon