PORTRET z HISTORIĄ James Albert Michener

Zaktualizowano: 16 sie

„Nauka jest czymś wspaniałym. Dzięki mądrości istnieje ten świat. Ucz się, zdobywaj mądrość. Od was, młodych, zależy przyszłość Polski.” — James Michener z książki „Polska”.
13 września 1983 r. w Wydawnictwie Random House w Nowym Jorku, spotkałem bestsellerowego pisarza Jamesa A. Michenera, gdy ukazała się jego książka „Poland”. Wiedziałem, że duży wpływ na powstanie tej książki miał milioner Edward Piszek, którego znałem, a który swoim samolotem kilka razy zawiózł Michnera do Polski, spotkał z papieżem JPII i dzięki temu wyszła książka.

W czasie spotkania namówiłem Michenera na serię portretów, on podpisał mi jeszcze ciepłą książkę. Kiedy wysłałem mu kilka portretów wówczas zrobionych, napisał mi list z niesamowitą recenzją: “…Fotografia zrobiona przez Pana, z rękoma pod brodą, jest jedną z najlepszych, jaką dotychczas zrobiono, gdyż daje do zrozumienia, że obiektem jest człowiek, który wiele rozmyśla o swojej pracy i ruchach jego bohaterów w ich środowisku. Byłbym zadowolony, gdyby to było główną fotograficzną wypowiedzią o mnie i mojej pracy…”. Po tym, moje zdjęcia Michenera zaczęły się ukazywać w książkach, pisamach…
A trzeba wiedzieć kim był James A. Michener (ur.3 II 1907 r. w Doylestown – zm. 16 X 1997 w Austin), znany nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na świecie, gdyż jego książki tłumaczone były na wiele języków.
Jako małe dziecko niewiadomego pochodzenia został przygarnięty przez Mabel Michener, która dała mu nazwisko. Oprócz niego wychowała jeszcze dwanaścioro innych bezdomnych dzieci.
Już jako czternastolatek przeczytał wszystkie dzieła Balzaka. Podróżował po Ameryce autostopem. Obok pisarstwa właśnie podróże stały się jego pasją; właściwie trudno byłoby dziś wymienić kraj, w którym nie był.
Studiował dzięki stypendiom, które otrzymywał za dobre Wyniki w nauce. Ukończył Swarthmore College w Pensylwanii i University of Northern Colorado. Potem wyjechał do Szkocji ukończył University of St. Andrews. Po powrocie z Europy wykładał w Harwardzie i rozpoczął pracę jako redaktor w wydawnictwie Macmillan.
W 1944 roku wstąpił do marynarki wojennej i został wysłany na południowy Pacyfik, gdzie w wolnych chwilach pisał swoje pierwsze opowiadania.
Wydawnictwo Macmillan wydał w 1947 roku pierwszą książkę Michenera „Tales of the South Pacific”; poświęconą żołnierzom amerykańskim stacjonującym w tym rejonie świata w czasie wojny.

Wkrótce ukazały się następne: „The Fires of Spring” (autobiograficzna powieść przedstawiająca historię małego chłopca z Pensylwanii), „Return to Paradise”, „The Bridges at Toko-Ri”. Po książce „Sayonara”, która wyszła w 1954 roku, pisarz skupił się głównie na, tematyce historycznej, związanej z jego podróżami. Następnie ukazały się „The Bridge at Andau”, „Hawaii” (historyczna powieść, dająca panoramiczny zarys przeszłości i teraźniejszości wyspy), „Caravans”, „The Source”, „The Drifter”, „Centennial”, „Chesapeake”, „The Covenant”, „Space” i ostatnia — „Poland”. Nie jest to jeszcze pełna lista książek. Oprócz powieści historycznych Michener napisał wiele książek naukowych.
Udzielał się w wielu komisjach rządowych; Partia Demokratyczna próbowała namówić go na karierę polityczną.
Wiele powieści Michenera doczekało się adaptacji filmowych i telewizyjnych. Na podstawie powieści „Sayonara” nakręcono w 1957 film pod takim samym tytułem, nagrodzony rok później czterema Oscarami, gdzie główną rolę grał Marlon Brando. Ogromny sukces przyniósł mu spektakl oparty na książce o południowym pacyfiku. Przedstawienie szło na Broadwayu przez pięć lat.

Za swoją twórczość otrzymał liczne stopnie naukowe i tytuły honorowe wielu uniwersytetów oraz nagrody: „Pulitzer Prize”(1948), „Einstein Award” (1967), „National Medal of Fridom” (1977).
Po niezwykle udanej sesji zdjęciowej, Michener dał się namówić wywiad. Na umówione spostkanie przyszedł punktualnie. Towarzyszyła mu żona – Japonka Mari Yoriko Dabusawa. Intensywne życie, podróże, studia nad nowymi książkami, powodują, że Michener jest właściwie osobą niedostępną. Dlatego też uważam, że kilka pytań, które miałem możliwość zadać autorowi ostatniego bestsellera „Poland”, przybliży wielu sylwetkę tego nieprzeciętnego człowieka i skłoni do przeczytania książki, która doczekała się już wielu krytycznych ocen.
—Dlaczeo Polska – zaczęłem?
—Polska jest bardzo interesującym krajem położonym między Rosją a Niemcami. Właśnie to położenie geopolityczne jest niesłychanie ważne dla Europy i świata. Znany z historii imperializm rosyjski i niemiecki ciągle ścierały się na ziemiach polskich; była również w przeszłości Polska ostatnią ostoją chroniącą Europę. Wreszcie niesłychanie bogata i barwna historia stawia Polskę na jednym z najbardziej uprzywilejowanych miejsc w Europie.
—Kiedy był pan po raz pierwszy w Polsce?
—Pierwszy raz pojechałem do Polski w 1972 roku, od tego czasu byłem w sumie dwanaście razy. Odwiedziłem nieomal każdy zakątek – mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że znam Polskę jak niewielu Amerykanów. Oprócz miejsc poznawałem ciekawych ludzi: pisarzy, malarzy, muzyków, aktorów. Szczególnie dużo czasu spędziłem w Warszawie, Krakowie, Zamościu, Łańcucie. Bardzo ważny był również okres, w którym odwiedzałem Polskę – czas bardzo głębokich przemian.

—Czym jest Polska dla przeciętnego Amerykanina?
—Muszę stwierdzić z przykrością, że przeciętny Amerykanin niewiele wie o Polsce, może w ostatnim czasie więcej, ale jest to wiedza fragmentaryczna i nie uporządkowana. Mam nadzieję, że moja książka przynajmniej w części wypełni tę lukę.
—W jednym z wywiadów wspominał pan, że poznał pan papieża Jana Pawła II – kiedy i w jakich okolicznościach to nastąpiło?
—Kiedy byłem w Krakowie, w 1972 roku, chciałem spotkać wysokiego rangą dygnitarza katolickiego, który mówiłby po angielsku, i właśnie wtedy przedstawiona mi Karola Wojtyłę. Wówczas kardynała. Spotkaliśmy się kilkakrotnie w ogrodzie pałacu episkopatu. Następnie widziałem się z nim wielokrotnie w Wartkanie, kiedy już został wybrany papieżem, czego – muszę się przyznać – w ogóle się nie spodziewałem.
—Jakie wrażenie zrobił na panu papież?
—Jest to człowiek, którego szalenie lubię. Rozmowa z nim jest dużą przyjemnością, opowiada ciekawe i często wesołe historie. Amerykanom przysparza trochę kłopotu. Z jednej strony jest bardzo konserwatywny w swojej polityce religijnej, a z drugiej bardzo liberalny w polityce socjalnej.
Mnie osobiście wydaje się, że jest pewna logika tych dwóch przeciwstawnych postaw. Kościołowi katolickiemu niwątpliwie przysparza dużo dobrego, jednocząc ludzi na świecie swymi pielgrzymskimi podróżami, przechodząc do historii świata jako nieprzeciętna postać. Jest stosunkowo młody, więc mam nadzieję, że jeśli mu zdrowie dopisze, to pełnił będzie tę funkję jeszcze przez wiele lat.

—Co miało bezpośredni wpływ na to, że został pan pisarzem?
—W czasie wojny, przeżywając niesamowite wydarzenia, zaczęłem odczuwać chęć zarejestrowania tego, najpierw dla siebie, a potem dla innych, a że robiłem to nie gorzej niż inni, więc zaczęłem pisać.
Do moich ideałów pisarskich zaliczam H.Jamesa, Flauberta i Turgieniewa, których nigdy nie chciałem naśladować; i Thackeraya, Balzaka, Tołstoja, Butlera, których próbowałem naśladować. Prawie wyłącznie wychowałem się na literaturze europejskiej, nie amerykańskiej.
—Ostatnich kilka pana książek miało kilkumilionowe nakłady. Jak pan ocenia, ilu ma pan czytelników w Ameryce?
—Biorąc po uwagę raporty ze sprzedaży książek, trzeba szacować, że przynajmniej co dziesiąty mieszkaniec Ameryki czytał moje książki.
—Krytycy literatury mają do dziś trudności z zaklasyfikowaniem pana pisarstwa do jakiegoś nurtu literackiego. Niektórzy łączą je z powieściopisarstwem historycznym.
—Nie jest to ytafne określenie określenie tego, co piszę, gdyż w moich książkach staram się dać możliwie szeroką prespektywę. W większości przedstawiam też wątki współczesne.
—Jest pan uważany za zawodowego wróżbitę – co według pana zdarzy się w Polsce i Europie w przyszłości
—Tak, rzeczywiście przepowiadałem kiedyś przyszłość z kart, systemem, którego nauczyłem się w Egipcie. Ale była to zawsze tylko zabawa nie oparta na naukowych przesłankach. Wydaje mi się jednak, że pisarze są w jakiś sposób przepowiadaczami przyszłości. Osobiście bardzo dużo zastanawiałem się nad przyszłością Polski; nie mogę jednak tak jak niektórzy Amerykanie uwierzyć w to, że Polska będzie bezpośrednio walczyła z Rosją. Byłoby to samobójstwo i głupota; z drugiej zaś strony, nie mogę uwierzyć, aby Polska nie sprzeciwiła się wielu sprawom, które narzuca jej Rosja. Uważam, że będzie pewnego rodzaju równowaga, tzn. że w Polsce będzie lepiej niż w Czechosłowacji, o wiele lepiej niż w Bułgarii, prawie tak samo jak w Rumunii; jeśli chodzi o Węgry to nie wiem. Węgry postanowiły iść drogą ugody z Rosją; wątpię, aby zrobiła to Polska. Polska w odróżnieniu od Litwy, Łotwy i Estonii utrzyma swoją odrębność narodową mimo prób wynarodowienia jej. Nie przewiduję żadnego rozbioru, aczkolwiek z Rosją i Niemcami wszystko - jest możliwe. Już kiedyś to robili. Generalnie widzę powrót do ustabilizowanego życia.

—Nad czym pracuje pan obecnie?
—Przygotowuję następne książki. Myślę, że pierwsza ukaże się powieść o Teksasie.
Już po śmierci Michenera, odwiedziłem niezwykłe The Michener Art Museum w Doylestown w stanie Pennsylvania, nieopodal tzw. Amerykańskiej Częstochowy, gdzie jest cmentarz żołnierzy Armii Andersa, z pomnikiem Andrzeja Pityńskiego. Muszę powiedzieć, że to niesamowite wrażenie, kiedy wchodzi się do muzeum kogoś, kogo już nie ma, a znało się go. Wszystko, co było do tej pory, nabiera zupełnie innej wagi.
PORTRAIT with HISTORY James A,Michener

“Science is something wonderful. It is through wisdom that this world exists. Learn, acquire wisdom. The future of Poland depends on you, the young.” — James Michener, from the book Poland.
On September 13, 1983, at Random House Publishing in New York, I met the bestselling writer James A. Michener, when his book Poland was published. I knew that millionaire Edward Piszek, whom I knew personally, had played a major role in the creation of the book. He had flown Michener to Poland several times in his own airplane, arranged for him to meet Pope John Paul II, and, in this way, contributed to the creation of the book.
During our meeting, I persuaded Michener to sit for a series of portraits, and he also signed the still-warm-from-the-press copy of his book for me. When I sent him several of the portraits I had taken at the time, he wrote me a letter containing an extraordinary review: “…The photograph taken by you, with my hands under my chin, is one of the best that has ever been made, because it conveys the idea that the subject is a man who thinks deeply about his work and about the movements of his characters in their environment. I would be pleased if this were to become the principal photographic statement about me and my work…” After that, my photographs of Michener began appearing in books, magazines, and elsewhere.
It is worth knowing who James A. Michener (born February 3, 1907, in Doylestown – died October 16, 1997, in Austin) was. He was known not only in the United States but throughout the world, as his books were translated into many languages.
As a small child of unknown parentage, he was taken in by Mabel Michener, who gave him her surname. In addition to him, she raised twelve other homeless children.
At the age of fourteen, he had already read all of Balzac’s works. He traveled across America by hitchhiking. Alongside writing, traveling became his great passion; indeed, it would be difficult today to name a country he had not visited.

He studied on scholarships awarded for his excellent academic performance. He graduated from Swarthmore College in Pennsylvania and the University of Northern Colorado. He then went to Scotland, where he graduated from the University of St Andrews. After returning from Europe, he taught at Harvard and began working as an editor at Macmillan.
In 1944, he joined the U.S. Navy and was sent to the South Pacific, where, in his spare time, he wrote his first stories.
In 1947, Macmillan published Michener’s first book, Tales of the South Pacific, devoted to American soldiers stationed in that part of the world during the war.
Soon other books followed: The Fires of Spring (an autobiographical novel telling the story of a young boy from Pennsylvania), Return to Paradise, and The Bridges at Toko-Ri. After Sayonara, published in 1954, the writer focused primarily on historical subjects connected with his travels. Then came The Bridge at Andau, Hawaii (a historical novel offering a panoramic view of the island’s past and present), Caravans, The Source, The Drifters, Centennial, Chesapeake, The Covenant, Space, and finally Poland. This is by no means a complete list of his books. In addition to historical novels, Michener also wrote many works of nonfiction.
He served on numerous government commissions, and the Democratic Party tried to persuade him to pursue a political career.

Many of Michener’s novels were adapted for film and television. His novel Sayonara was made into a film of the same title in 1957; the following year it won four Academy Awards, with Marlon Brando in the leading role. A huge success came with the stage production based on Tales of the South Pacific. The show ran on Broadway for five years.
For his work, he received numerous academic degrees and honorary titles from universities, as well as awards including the Pulitzer Prize (1948), the Einstein Award (1967), and the National Medal of Freedom (1977).
After an exceptionally successful photographic session, Michener agreed to give me an interview. He arrived punctually for our scheduled meeting. He was accompanied by his wife, the Japanese-born Mari Yoriko Dabusawa. An intense life, traveling, and research for new books made Michener essentially inaccessible. That is why I believe that the few questions I had the opportunity to ask the author of the latest bestseller, Poland, will bring this extraordinary man closer to many readers and encourage them to read a book that had already received numerous critical reviews.

—Why Poland?
—Poland is a very interesting country situated between Russia and Germany. This geopolitical location is extraordinarily important for Europe and the world. The Russian and German imperialisms, known from history, continually clashed on Polish soil; in the past, Poland was also the last bastion protecting Europe. Finally, its extraordinarily rich and colorful history places Poland among the most privileged countries in Europe.
—When were you first in Poland?
—I first went to Poland in 1972, and since then I have been there a total of twelve times. I visited almost every corner of the country—I can say with complete responsibility that I know Poland as well as very few Americans do. In addition to places, I met fascinating people: writers, painters, musicians, and actors. I spent particularly much time in Warsaw, Kraków, Zamość, and Łańcut. The period during which I visited Poland was also very important—a time of profound change.

—What is Poland to the average American?
—I must say, regretfully, that the average American knows very little about Poland. Perhaps people have learned somewhat more recently, but their knowledge is fragmentary and unorganized. I hope that my book will at least partially fill this gap.
—In one of your interviews, you mentioned that you met Pope John Paul II. When and under what circumstances did that happen?
—When I was in Kraków in 1972, I wanted to meet a high-ranking Catholic official who spoke English, and it was then that I was introduced to Karol Wojtyła, who was a cardinal at the time. We met several times in the garden of the Archbishop’s Palace. Later, I saw him many times in the Vatican, after he had been elected pope—something I must admit I never expected.

—What impression did the Pope make on you?
—He is a man I like enormously. Talking with him is a great pleasure; he tells interesting and often amusing stories. He causes Americans a little difficulty. On the one hand, he is very conservative in his religious policies, while on the other he is very liberal in his social policies.
Personally, it seems to me that there is a certain logic to these two seemingly contradictory positions. He undoubtedly does a great deal of good for the Catholic Church, bringing people together around the world through his pilgrimages, and he will go down in world history as an extraordinary figure. He is relatively young, so I hope that, provided his health remains good, he will continue to fulfill this role for many years.
—What directly influenced you to become a writer?
—During the war, experiencing extraordinary events, I began to feel the need to record them, first for myself and then for others. Since I was doing it no worse than other people, I began to write.


—Among my literary ideals I count Henry James, Flaubert, and Turgenev, whom I never wanted to imitate; and Thackeray, Balzac, Tolstoy, and Butler, whom I did try to imitate. I was raised almost exclusively on European literature, rather than American literature.
—Your last several books have sold millions of copies. How many readers do you think you have in America?
—Taking book-sales reports into account, one must estimate that at least one in every ten Americans has read my books.
—Literary critics have had difficulty to this day classifying your writing within a particular literary movement. Some associate it with historical fiction.
—That is not an entirely accurate description of what I write, because in my books I try to provide as broad a perspective as possible. In most of them I also present contemporary themes.
—You are considered something of a professional fortune-teller. What do you think will happen in Poland and Europe in the future?
—Yes, I did once predict the future using cards, a system I learned in Egypt. But it was always only entertainment, with no scientific basis. It seems to me, however, that writers are in a certain sense prophets of the future.
Personally, I have thought a great deal about Poland’s future; nevertheless, I cannot, as some Americans do, believe that Poland will directly go to war with Russia. That would be suicide and foolishness. On the other hand, I cannot believe that Poland will fail to oppose many of the things imposed upon it by Russia.
I believe there will be a certain balance—that Poland will be better off than Czechoslovakia, much better than Bulgaria, and almost the same as Romania. As for Hungary, I do not know. Hungary has decided to pursue a path of accommodation with Russia; I doubt that Poland will do the same.
Unlike Lithuania, Latvia, and Estonia, Poland will preserve its national identity despite attempts to deprive it of that identity. I do not foresee any partition, although with Russia and Germany anything is possible. They have done it before. Generally speaking, I see a return to a stable life.

—What are you working on at present?
—I am preparing my next books. I think the first one to appear will be a novel about Texas.
After Michener’s death, I visited the extraordinary Michener Art Museum in Doylestown, Pennsylvania, not far from the so-called American Częstochowa, where there is a cemetery for soldiers of General Anders’s Army, with a monument by Andrzej Pityński.
I must say that it is an extraordinary experience to enter the museum of someone who is no longer alive, someone whom you knew personally. Everything that existed before suddenly takes on an entirely different significance.



Komentarze