top of page
Szukaj

PORTRET z HISTORIĄ Ewa Braun

  • Zdjęcie autora: Czesław Czapliński
    Czesław Czapliński
  • 7 sty 2020
  • 10 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 16 sie

Ewa Braun – można powiedzieć, że związek z życiem artystycznym ma we krwi, jednak jej ścieżka życiowa nie była ścieżką literacką, lecz filmową. Urodziła się w okupowanym Krakowie (2 sierpnia 1944 r.) jako córka Andrzeja Brauna – pisarza, poety i reportażysty. Los związał ją wprawdzie ze stolicą Polski, ponieważ ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim.

Braun jako dekorator wnętrz i scenograf, współpracowała z wybitnymi reżyserami polskimi i zagranicznymi, m.in. z Andrzejem Wajdą (Wielki tydzień, 1995), Agnieszką Holland (Europa Europa, 1990), Krzysztofem Zanussim (Brat naszego Boga, 1997; Dotknięcie ręki, 1992; Życie za życia. Maksymilian Kolbe, 1991; Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, 1988; Spirala, 1978), Peterem Kassovitzem (Jakub Kłamca, 1999), Januszem Majewskim (C.K.Dezerterzy, 1985, Zaklęte rewiry 1975, Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny, 1982, Sprawa Gorgonowej, 1977), Wojciechem Jerzym Hasem (Nieciekawa historia, 1982, Pismak, 1985), Volker Schlöndorff (Król Olch, 1996). Pracowała także przy serialach i produkcjach telewizyjnych, takich jak Kariera Nikodema Dyzmy Jana Rybkowskiego, Królowa Bona Janusza Majewskiego czy Zaklęty dwór Antoniego Krauze. Statuetkę Oscara przyniosła jej scenografia do obsypanej nagrodami Listy Schindlera. Ewa jest pierwszą Polką uhonorowaną w Hollywood Oscarem w 1994.

Ta mierząca 35 cm i ważąca prawie 4 kg, odlana z brązu i pokryta czternastokaratowym złotem statuetka to, jak powszechnie wiadomo, najwyższe na świecie profesjonalne wyróżnienie w dziedzinie filmu przyznawane przez członków Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej.


27 października 2007 r., namiot rozpięty przed Muzeum Narodowym. Wernisaż mojej i mojego mistrza Bendyka Jerzego Dorysa – wystawy Artyści. Ma na nim przemawiać kilka osób: Nina Andrycz, Ewa Braun, Janusz Głowacki. W ostatniej chwili ustalam z dyrektorem Ferdynandem Ruszczycem kolejność ich wystąpień. Po kilku słowach powitania mikrofon bierze Ewa Braun.

– Winna jestem państwu wyjaśnienie, jak powstało moje zdjęcie, które Czesław pokazuje na wystawie – zaczyna poważnie Ewa.

Wiem, co będzie dalej.

– To było niedługo po otrzymaniu Oscara, nie byłam jeszcze wówczas przygotowana do współpracy z mediami. Kiedy dowiedziałam się, że ma przyjść do mnie fotograf, przygotowywałam się całe przedpołudnie, aby dobrze wypaść. Po wejściu Czesław popatrzył na mnie, a potem powiódł wzrokiem dookoła. Z jego spojrzenia wyczytałam, że nie jest zachwycony. „Czy mógłbym się rozejrzeć po domu?”, zapytał grzecznie. Przytaknęłam. Pierwszym pomieszczeniem, do którego zajrzał, była, o zgrozo, sypialnia. Odwrócił się do mnie rozpromieniony i w słowach nieznoszących sprzeciwu powiedział: „Proszę założyć szlafrok!”. Muszę powiedzieć, że się trochę wystraszyłam – roześmiała się Ewa, patrząc na mnie. – A to, co zrobił, zobaczą państwo na wystawie.

Tak wyglądała relacja bohaterki sesji. Jeśli zaś chodzi o moje wspomnienia... Po wejściu do mieszkania zobaczyłem elegancką osobę w przytulnym wnętrzu. Nie był to jednak materiał na portret zdobywczyni Oscara. Kiedy zajrzałem do sypialni, zobaczyłem na toaletce z kosmetykami Oscara, który służył jako wieszak do naszyjnika z pereł! To dawało szansę na niebywałe zdjęcie. Ale aby ono oddawało niezwykły charakter sytuacji, Ewa musiała być w szlafroku, tak jakby się rano przygotowywała do wyjścia, dlatego poprosiłem ją o zmianę ubrania.

Jeśli jednak chodzi o ścisłość: pierwsze zdjęcie Ewie zrobiłem trochę wcześniej na planie filmu Les Milles w reżyserii Sébastien Gralla w warszawskich Łazienkach w 1994 roku. W filmie grali Kristin Scott-Thomas i Philippe Noiret, a jego premiera odbyła się w 1995 roku. Usiadłem z Ewą na ławce w czasie krótkiej przerwy i, jak to sama Ewa potem określiła, „strzeliłem jej zdjęcie spod ręki”. Nawet się wtedy nie zorientowała, że ją fotografuję...

Prywatnie Ewa Braun jest elegancką, zwracającą na każdy detal osobą.

„…Pamiętam, że kiedy przyjechałam do Krakowa – wspomina Ewa – po roku nieobecności, zostawiłam samochód na Placu Szczepańskim, wyszłam jedną z uliczek prowadzących do rynku i na krótkim odcinku, kilka osób do mnie podeszło, składając mi gratulacje, byłam pełna zaskoczenia i niewiary, że coś takiego istnieje. To rodzaj życzliwości i sympatii bardzo wzruszający, moja nagroda Oscara ma patriotyczny oddźwięk i wiele ludzi się z nią identyfikuje…”.

— Co rozumiesz przez karierę i od czego zależy?

W moim przypadku to zawsze znaczyło spełnienie. Szczęśliwie uprawiam zawód, który przynosi mi uczucie satysfakcji. W filmie, co odróżnia od innych zawodów, mamy sprawdzalność natychmiastową, po dwu dniach pracy udając się na salę projekcyjną widzimy rezultat. Od razu widać, czy założenia wstępne sprawdziły się, czy trzeba je skorygować, czy nawet wycofać się. Niewątpliwie jest to rodzaj pracy, który nie jest anonimowy i jako dodatkowy element daje satysfakcję. Niezależnie od otrzymanego Oscara, w polskiej rzeczywistości, może nie robiłam kariery, ale posuwałam się górką zawodową, bo miałam szczęście pracować z interesującymi reżyserami, robić przedsięwzięcia, które były jakieś, a nie nijakie. Nie interesowały mnie nigdy filmy dla pieniędzy i szybkiego przebiegu zdjęć. Pamiętam, że na przełomie lat 70-tych i 80-tych dużo było seriali telewizyjnych, które dawały intratne propozycje, były dobrze opłacane. W tym samym czasie można było zrobić sześć odcinków telewizyjnych, zamiast jednego filmu fabularnego, były łatwiejsze w pracy. Nie sztuką było w ciągu tygodnia urządzić pięć gabinetów dyrektorów zjednoczenia. Ale dla mnie to było powielanie się, a nie potrzebowałam sprawdzianów, że w sposób szybki jestem w stanie urządzić banalny wystrój wnętrza. Najbardziej w tym zawodzie interesowało mnie, że mogę się sama prywatnie rozwijać, uczyć się czegoś nowego. Każdy film np. z okresu II wojny światowej, niezależnie czy robiłam już filmy o tym okresie „Europa, Europa” i mini sekwencja z getta, a potem „Listę Schindlera”, to najpierw musiałam dowiedzieć się o tej rzeczywistości, konkretnych uwarunkowaniach, i potem musiałam je przetworzyć, budując rzeczywistość dla widzów.

— Czy według tego uważasz, że zrobiłaś karierę?

Chyba coś takiego się stało, jeśli Oscar do moich rąk trafił.

—Czy masz jakieś kompleksy?

Może tego nie nazywam kompleksami, natomiast mam świadomość, że mam dużo niepewności w sobie. Stopień niepewności, który wiele osób dziwi, przy moim dużym doświadczeniu i ilości filmów jakie zrobiłam. Wydaje się, że nic nie powinno być dla mnie problemem. Cały czas podnoszę poprzeczkę zawodową wyżej, to mnie mobilizuje. To jest pewien rodzaj schizofrenii zawodowej, pewne rzeczy dzieją się automatycznie, gdy się ma doświadczenie i warsztat. Jestem osobą dość dobrze zorganizowaną, to mi ułatwia, warsztatowo poruszanie się, aby nie być zaskoczonym sytuacją, czy życzeniami reżysera, pogodą, aktorami. Jestem profesjonalistką w swojej dziedzinie, a moje kompleksy są raczej z rodzaju osobowości, charakteru, wynikające z delikatności.

Co uważasz za swoje największe dokonanie?

Myślę, że Oscar, jako zawodowe osiągnięcie. Otrzymanie tak wspaniałej, najwyższej, profesjonalnej nagrody jest ukoronowaniem życia zawodowego i mobilizuje do następnych przedsięwzięć. Na pewno zobowiązuje, bo wszyscy się przyglądają, co zrobię następnego i jak. To dało mi największą satysfakcję. Wydarzenia, jakie przeżyłam w Hollywood, były szokiem emocjonalnym, natomiast powrót do kraju i reakcja ludzi, życzliwość, która mnie spotkała jest rodzajem zobowiązania. Wszyscy się identyfikują z tym, że Polacy po raz pierwszy sięgnęli po taki wysoki laur. Dekoracja wnętrz jest jakby uzupełnieniem scenografii i wypełnieniem przestrzeni, którą kreuje scenograf. W związku z tym, jeżeli to zostało zauważone w filmie czarnobiałym, o tworzeniu rzeczywistości na tyle przekonującej i przy tak ogromnej konkurencji, jaką mieliśmy w swojej dziedzinie, jest dodatkową satysfakcją.


PORTRAIT with HISTORY Ewa Braun

Ewa Braun – one might say that her connection with artistic life runs in her blood; however, her life path was not a literary one, but a cinematic one. She was born in occupied Kraków on August 2, 1944, the daughter of Andrzej Braun, a writer, poet, and journalist. Fate nevertheless connected her with Poland’s capital, where she studied art history at the University of Warsaw.

As an interior decorator and production designer, Braun worked with outstanding Polish and foreign directors, including Andrzej Wajda (Holy Week, 1995), Agnieszka Holland (Europa Europa, 1990), Krzysztof Zanussi (Our God’s Brother, 1997; The Touch, 1992; Life for Life: Maximilian Kolbe, 1991; Wherever You Are..., 1988; Spiral, 1978), Peter Kassovitz (Jakob the Liar, 1999), Janusz Majewski (C.K. Dezerters, 1985; The Hotel Pacific, 1975; Epitaph for Barbara Radziwiłł, 1982; The Gorgon Case, 1977), Wojciech Jerzy Has (An Uneventful Story, 1982; The Writer, 1985), and Volker Schlöndorff (The Ogre, 1996). She also worked on television series and productions such as Jan Rybkowski’s The Career of Nikodem Dyzma, Janusz Majewski’s Queen Bona, and Antoni Krauze’s The Enchanted Manor. It was her production design for the multiple award-winning Schindler’s List that brought her an Oscar. In 1994, Ewa became the first Polish woman to receive an Oscar in Hollywood.

The statuette, measuring 35 cm and weighing almost 4 kilograms, cast in bronze and covered with fourteen-karat gold, is, as is widely known, the highest professional distinction in the world of filmmaking, awarded by members of the Academy of Motion Picture Arts and Sciences.

On October 27, 2007, in a tent set up in front of the National Museum, the opening of an exhibition by my mentor, Jerzy Dorys Będyk, and myself, Artists, was held. Several people were scheduled to speak: Nina Andrycz, Ewa Braun, and Janusz Głowacki. At the last moment, I arranged the order of their speeches with the museum director, Ferdynand Ruszczyc. After a few words of welcome, Ewa Braun took the microphone.

“I owe you an explanation of how the photograph of me that Czesław is showing in this exhibition came about,” Ewa began seriously.

I knew what was coming.

“It was shortly after I received the Oscar. At that time, I wasn’t yet prepared to work with the media. When I learned that a photographer was coming to see me, I spent the entire morning getting ready so that I would look good. When Czesław came in, he looked at me and then looked around. From his expression, I could tell that he wasn’t impressed. ‘May I look around the house?’ he asked politely. I nodded. The first room he looked into was, to my horror, the bedroom. He turned back to me, beaming, and said in a tone that brooked no objection: ‘Please put on a bathrobe!’ I have to admit, I was a little frightened,” Ewa laughed, looking at me. “And what he did next, you will see in the exhibition.”

That was the account given by the subject of the session. As for my own recollections… When I entered the apartment, I saw an elegant woman in a cozy interior. But it was not yet the material for a portrait of an Oscar winner. When I looked into the bedroom, I saw the Oscar sitting on the dressing table among the cosmetics, being used as a holder for a pearl necklace! That offered the possibility of an extraordinary photograph. But for the picture to capture the unusual character of the situation, Ewa had to be wearing a bathrobe, as if she were getting ready to go out in the morning, which is why I asked her to change her clothes.

To be precise, however, the first photograph I took of Ewa had been made somewhat earlier, on the set of Sébastien Grall’s film Les Milles, in Warsaw’s Łazienki Park in 1994. The film starred Kristin Scott Thomas and Philippe Noiret and premiered in 1995. During a short break, Ewa and I sat on a bench and, as Ewa herself later put it, I “snapped a picture of her on the sly.” She did not even realize at the time that I was photographing her…

In private, Ewa Braun is an elegant person who pays attention to every detail.

“I remember that when I came to Kraków,” Ewa recalls, “after an absence of a year, I left my car in Szczepański Square, walked out onto one of the little streets leading toward the Main Market Square, and within a short distance several people approached me to congratulate me. I was completely surprised and almost unable to believe that something like this could happen. It was an extraordinarily moving kind of kindness and sympathy. My Oscar had a patriotic resonance, and many people identified with it…”

— What do you understand by a career, and what does it depend on?

In my case, it has always meant fulfillment. Fortunately, I practice a profession that gives me a sense of satisfaction. In filmmaking, unlike many other professions, the results are immediately verifiable. After two days of work, when you go into the screening room, you can see the result. You immediately know whether the initial assumptions have worked, whether they need to be corrected, or even abandoned.

There is no doubt that this is a kind of work in which you are not anonymous, and that in itself provides additional satisfaction. Regardless of receiving the Oscar, in the Polish reality I may not have made a “career” in the conventional sense, but I moved upward professionally because I was fortunate enough to work with interesting directors and undertake projects that had substance, rather than being bland or meaningless.

I was never interested in making films for the money or in getting through the shooting as quickly as possible. I remember that at the turn of the 1970s and 1980s there were many television series that offered lucrative, well-paid opportunities. At the same time, one could make six television episodes instead of one feature film, and they were easier to work on. It was no great achievement to furnish five offices for directors of a state industrial conglomerate in a single week. But to me that meant simply repeating myself. I didn’t need to prove that I could quickly create a banal interior.

What interested me most about this profession was the possibility of developing personally, of learning something new. Every film, for example, dealing with the period of World War II, required me to learn about that reality and its specific circumstances. Whether I had already made films about that period, such as Europa Europa and the brief sequence set in the ghetto, and later Schindler’s List, I first had to understand that reality and then transform my knowledge of it into something that would create a convincing world for the viewers.

— Based on that, do you think you made a career?

I suppose something like that happened, if the Oscar eventually found its way into my hands.

— Do you have any complexes or insecurities?

Perhaps I wouldn’t call them complexes, but I am aware that I have a great deal of uncertainty within me. The degree of uncertainty I feel surprises many people, considering my extensive experience and the number of films I have made. It might seem that nothing should be a problem for me.

I constantly raise the professional bar higher. That motivates me. It is a certain kind of professional schizophrenia: some things happen automatically when you have experience and technical skills. I am a fairly well-organized person, and that makes it easier for me to navigate the practical side of the work, so that I am not caught off guard by a situation, a director’s wishes, the weather, or the actors.

I am a professional in my field, while my insecurities are more a matter of personality and character, arising from my sensitivity.

— What do you consider your greatest achievement?

I think the Oscar, as a professional achievement. Receiving such a wonderful, highest-level professional award is the crowning achievement of a professional life, and it motivates you to undertake new projects. It certainly creates an obligation, because everyone watches to see what you will do next and how you will do it.

It gave me the greatest satisfaction. The experiences I had in Hollywood were an emotional shock, but my return to Poland and the reaction of the people—the kindness I encountered—became a kind of obligation. Everyone identified with the fact that Poles had, for the first time, reached for such a prestigious honor.

Interior decoration is, in a sense, a complement to the production design and a way of filling the space created by the production designer. Therefore, if this work was noticed in a black-and-white film, in the creation of a reality convincing enough to stand out amid the enormous competition we faced in our field, that brought an additional sense of satisfaction.

 
 
 

Komentarze


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon
bottom of page