top of page
Szukaj
  • Zdjęcie autoraCzesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Wilhelm Dichter


Wilhelm Dichter (urodzony 25 października 1935 w Borysławiu) to polsko-amerykański pisarz i autor trzech powieści opartych na jego życiu.

Dichter urodził się w 1935 roku w Borysławiu (dzisiejsza Ukraina), gdzie przeżył wojnę. Jego ojciec zmarł, a on i jego matka (po wojnie wyszła ponownie za mąż) zamieszkali w Polsce pod koniec 1944 roku. Ukończył studia na Politechnice Warszawskiej, gdzie uzyskał doktorat z inżynierii mechanicznej i pracował do 1968 roku. Antysemicka kampania tego roku w Polsce dała mu i jego rodzinie możliwość emigracji, przez Wiedeń i Rzym, by ostatecznie osiedlić się w Stanach Zjednoczonych. Jako ekspert w dziedzinie balistyki pracował w Colt Firearms w dziale R&D, a później w Hartford w stanie Connecticut. W 1978 roku został specjalistą ds. projektowania algorytmów przetwarzania obrazu w firmie Linotype-Hell. On i jego żona Olga mieszkają w okolicach Bostonu.

W 1996 roku literacki debiut autora, Koń Pana Boga, był nominowany do Nike, najwyższej polskiej nagrody literackiej. Książka, autobiograficzna powieść literacka, śledzi życie autora od wczesnego dzieciństwa, kiedy cudem przeżył Holokaust. Książka jest napisana bez sentymentalizmu i z perspektywy dziecka, jakim był w tamtym czasie. Jest prosta i zwięzła, a jej styl literacki został porównany do stylu Ernesta Hemingwaya. Książka szybko stała się lekturą obowiązkową dla uczniów szkół średnich w Polsce.


Wilhelm Dichter wspomina, jak to się stało, że po pięćdziesiątce zaczął pisać książki — „…Pod koniec lat 80. ciężko się rozchorowałem, nie byłem pewien, czy przeżyję. Udało się, ale rozmyślając na szpitalnym łóżku, zorientowałem się, że niewiele o sobie wiem. Od czasu zakończenia okupacji nigdy nikomu nie opowiadałem o swoich przeżyciach, nawet żonie i dzieciom. Zacząłem pisać o sobie - dla siebie. Wydzierałem z nieświadomości fakty, nastroje, twarze. Właściwie odbudowywałem swoją tożsamość, porządkowałem życie i starałem się je zrozumieć…”.

Druga książka Dichtera, Szkoła Bezbożników, wydana w 2000 roku, przedstawia życie autora po wojnie w nowo powstałej komunistycznej Polsce. To opowieść o dojrzewaniu młodego człowieka w kulturze, która obiecuje nową, świetlaną przyszłość. Śledzimy, jak przeżywa życie w elitarnym, świeckim liceum, zakochuje się i jest skonfliktowany z przyjęciem życiowej ideologii. Był także finalistą nagrody Nike.


Wilhelma Dichtera poznałem w Bostonie 19 kwietnia 2002 r., kiedy pojechałem tam, aby spotkać się i sfotografować Stanisława Barańczaka, który był wówczas wykładowcą na Harvard University. Zresztą razem odwiedziliśmy Barańczaka, z którym wcześniej spotykałem się w Nowym Jorku, kiedy przyleciał z Polski. Oprócz zdjęć, zadałem mu trzy pytania, które zadawałem wielu znanym ludziom.

—Cz.Cz.: Pierwsze zapamiętane wspomnienie?

–Wilhelm Dichter: Budząc się, zdawało mi sie zawsze, że robiłem to już wcześniej. Może więc otwieranie oczu jest moim najwcześniejszym wspomnieniem?

—Cz.Cz.: Niespełniona miłość?

–Wilhelm Dichter: Po przeczytaniu tego pytania poczułem się skrępowany i zacząłem wymyślać już jakąś historię, aby nie mówić o drogich mi ludziach, gdy nagle uświadomiłem sobie, że nie chodzi tu o “pierwszą miłość”, lecz o “miłość niespełnioną”. Odetchnąwszy z ulgą, raportuję tę pomyłkę, gdyż jest ona ciekawa, choć nie mam pojęcia, co znaczy.

Wszystkie moje miłości zostały spełnione. Wyznam jednak, że nieraz czekałem na to długo. Same miłości zaś różniły się od moich marzeń. Czy były lepsze czy gorsze? Raczej inne. Nie wiem też, czy ten stan utrzyma się dalej.

—Cz.Cz.: Czym jest przemijanie?

–Wilhelm Dichter: Przemijanie jest odchodzeniem, z TUTAJ i TERAZ do PAMIĘCI. Poza gwałtownymi stratami, procesu tego właściwie nie dostrzegamy i tylko później, gdy rezonans ze światem zewnętrznym wywoła ukryte w głowie zapisy, uświadomiamy się, co przeminęło.

Takie powroty rozzuchwalają nas i wkrótce dochodzi do tego, że natykając się w szufladach na ślady po sprawach, które zamiast do PAMIĘCI wpadły do NIGDZIE, z braku właściwych obrazów zastępujemy je podobnymi.

W 2012 roku obie powieści, God's Horse i The Atheists' School, ukazały się po raz pierwszy w języku angielskim w tłumaczeniu Madeline Levine, emerytowanej profesor z University of North Carolina w Chapel Hill.

Jego trzecia książka, Lekcja angielskiego, zaczyna się od chaosu emigracji z Polski i opowiada o stworzeniu i przystosowaniu się do nowego życia dla niego i jego rodziny w Stanach Zjednoczonych. Została wydana w Polsce i spotkała się z uznaniem krytyków w drugiej połowie 2010 roku. Obecnie trwają prace nad tłumaczeniem tej książki.

Książki Dichtera, zwłaszcza dwie pierwsze, zostały przetłumaczone na język rosyjski, francuski, czeski, niemiecki, szwedzki i holenderski.


Kiedy w Łazienkach Królewskich w Warszawie robiłem wystawę POLACY w AMERYCE 400 lat (1608-2008) dałem wypowiedź Wilhelma Dichtera – „…Ameryka potraktowała mnie jako jednego ze swoich. Na początku, emigrant całą gębą, z trudem mówiący po angielsku, nigdy nie czułem się tu obcym. Po czterdziestu latach spędzonych w tym kraju, w którym wychowały się moje dzieci i urodziły wnuki, uważam się za Amerykanina, choć nie przestałem być Polakiem…”.


PORTRAIT with HISTORY Wilhelm Dichter

Wilhelm Dichter (born 25 October 1935 in Boryslaw) is a Polish Americanwriter and the author of three novels based on his life.

Dichter was born in 1935 in Borysław (in modern-day Ukraine), where he survived the war. His father had died, and he and his mother (remarried after the war) came to live in Poland toward the end of 1944. He finished his studies at the Warsaw Polytechnic, where he earned his doctorate in mechanical engineering and worked until 1968. The antisemitic campaign that year in Poland provided the opportunity for him and his family to emigrate, through Vienna and Rome, eventually settling in the United States. As an expert in ballistics, he worked at Colt Firearms in the R&D division and later in Hartford, Connecticut. In 1978, he became an image processing algorithm design specialist at the Linotype-Hell company. He and his wife Olga live in the Boston area.

In 1996, the author's literary debut, God's Horse (Polish: Koń Pana Boga) was nominated for the Nike, Poland's top literary award. The book, an autobiographical, literary novel traces the life of the author from early childhood as he miraculously survives the Holocaust. The book is written without sentimentality and from the perspective of the child that he was at the time. It is simple and concise, and its literary style has been likened to that of Ernest Hemingway. The book soon became required reading for high school students in Poland.

Wilhelm Dichter recalls how it happened that he started writing books in his fifties: “… In the late 1980s I became seriously ill, I wasn't sure if I would survive. It worked, but thinking in my hospital bed, I realized that I didn't know much about myself. Since the end of the occupation, I have never told anyone about my experiences, not even my wife and children. I started writing about myself - for myself. I was tearing out facts, moods, faces from my unconscious. I was actually rebuilding my identity, putting my life in order and trying to understand it…”.

Dichter's second book, The Atheists' School (Szkoła Bezbożników), published in 2000, follows the author's life after the war in the newly established Communist Poland. It is a story of the coming of age of a young man in a culture that promises a bright new future. We follow as he experiences his life in an elite, secular high school, falls in love and is conflicted with adopting a life ideology. It was also a finalist for the Nike Award.

I met Wilhelm Dichter in Boston on April 19, 2002, when I went there to meet and photograph Stanisław Barańczak, who was a lecturer at Harvard University at the time. Anyway, we visited Barańczak together, with whom I had previously met in New York, when he flew from Poland. In addition to the photos, I asked him three questions that I have asked many famous people.

—Cz.Cz.: First memory you remember?

–Wilhelm Dichter: Waking up, it always seemed to me that I had done this before. So maybe opening my eyes is my earliest memory?

—Cz.Cz.: Unrequited love?

–Wilhelm Dichter: After reading this question, I felt self-conscious and started to make up a story not to talk about people dear to me, when I suddenly realized that it was not about "first love", but about "unrequited love". With a sigh of relief, I'm reporting this error because it's interesting, though I have no idea what it means.

All my loves have been fulfilled. However, I confess that I have waited a long time for this. The love itself was different from my dreams. Were they better or worse? Rather different. I also don't know if this will continue.

—Cz.Cz.: What is transience?

–Wilhelm Dichter: Transience is going away, from HERE and NOW to MEMORY. Apart from violent losses, we do not really notice this process, and only later, when the resonance with the outside world triggers the records hidden in the head, do we realize what has passed.

Such returns embolden us, and soon it comes to the point that when we come across traces of things in drawers, which instead of MEMORY fell into ANYWHERE, we replace them with similar ones due to the lack of appropriate images.

In 2012, both novels, God's Horse and The Atheists' School, were published in English for the first time, translated by Madeline Levine, professor emeritus from the University of North Carolina at Chapel Hill.

His third book, Learning English (Polish: Lekcja Angielskiego) begins with the chaos of emigration from Poland and tells of the creation of and adjustment to a new life for him and his family in the United States. It was released in Poland to critical acclaim in the second half of 2010. The translation of this book is currently under way.

Dichter's books, particularly the first two, have been translated into Russian, French, Czech, German, Swedish, and Dutch.

When I was organizing the exhibition POLES IN AMERICA 400 years (1608-2008) in the Royal Łazienki Park in Warsaw, I gave a statement by Wilhelm Dichter – “…America treated me as one of its own. At first, a full-fledged emigrant, barely speaking English, I never felt like a stranger here. After forty years spent in this country where my children were raised and grandchildren were born, I consider myself an American, although I have not stopped being a Pole…”.

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Commenti


bottom of page