Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Stefan Gierowski

Aktualizacja: maj 7


“…Jeśli ktoś maluje niefiguratywnie, mówi się zazwyczaj, że jest abstrakcyjny. A przecież może to być jedynie zwykłe malarstwo dekoracyjne, które nic nie wyraża. Abstrakcja zaś – moim zdaniem – musi coś wyrażać. Nie przedstawiać, ale właśnie wyrażać…” – Stefan Gierowski.


Często wybitnego artystę wyobrażamy sobie, że siędzi gdzieś na poddaszu i klepie biedę. To często już przeszłość, a w tym przypadku, jest zupełnie inaczej. Ale o tem potem.

Urodzony w 1925 roku w Częstochowie, dzieciństwo spędził w Kielcach. Studiował w latach 1945–1948 w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowniach profesorów Zbigniewa Pronaszki i Karola Frycza oraz historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1949 roku zamieszkał w Warszawie.

Po studiach intensywnie poszukiwał własnej drogi twórczej, uprawiał początkowo malarstwo figuratywne, później widoczne w jego pracach były wpływy kubizmu. W połowie lat piędziesiątych, Gierowski porzucił całkowicie sztukę figuratywną, koncentrując się na barwie, formie i materii obrazu. Nie nadaje swoim pracom tytułów, lecz nazywa je „Obrazami” i numeruje cyframi rzymskimi. Jego obrazy inspirowane są abstrakcją typu informel, unizmem oraz sztuką postkonstruktywistyczną, ale nie da się ich w pełni zakwalifikować do któregoś z tych stylów. Określa się go również mianem kontynuatora szkoły koloryzmu, dzięki wyszukanej grze faktur i kolorów. „Tematem obrazów od tego czasu jest” — jak sam powiedział — „przestrzeń w pierwszym rzędzie jako pojęcie nie dające się wyobrazić, ale również jako przestrzeń umowna, geometryczna lub podlegająca energii ingerującej w jej nieskończoność. Staram się różnymi drogami formalnymi namalować obraz przestrzeni zgodny z moimi wyobrażeniami i wiedzą na ten temat (nie wychodząc poza dwuwymiarową powierzchnię płótna)”.


Od połowy lat 50. XX wieku związany był ze środowiskiem Galerii Krzywe Koło i ściśle współpracował z Marianem Boguszem m. in. współtworząc program tej galerii. W czasie „odwilży” zaangażował się w działalność Związku Polskich Artystów Plastyków. Zadebiutował w 1949 roku na wystawie przeglądowej kieleckiego oddziału ZPAP. Kolejne wystawy —Ogólnopolska Wystawa Młodej Plastykiw warszawskim Arsenale w 1955 roku, konkurs eliminacyjny do Międzynarodowej Wystawy Sztuki Młodych w Zachęcie w 1955 roku oraz Wystawa Młodego Malarstwa i Rzeźby w Sopocie w 1957 roku — przyniosły malarzowi nagrody. Sukcesem zakończył się również udział w I Biennale Młodych w Paryżu, gdzie polscy młodzi malarze dostali nagrodę zbiorową. W 1965 roku Gierowski otrzymał złoty medal na V Biennale di San Marino. Od 1961 roku był pedagogiem w warszawskiej ASP.

Od czasu do czasu, spotykałem Gierowskiego na rożnych artystycznych imprezach a to w Muzeum Narodowym w Warszawie, a to w jakiejś galerii, ale wtajemniczeni szeptali, gdybyś zobaczył, gdzie on tworzy swoją sztukę, to byłbyś zadziwiony. Nadarzyła się okazja, że po raz pierwszy 2 X 2008 r. mogłem z osobą, która go zna, pojechać do Konstancina do jego pracowni. Już sam adres mi mówił, że musi to być niezwykle drogie miejsce, mieszkają tam prawdziwi milionerzy, tam za życia odwiedzałem Janka Kulczyka...Gierowski wyszedł do nas przed swoją rezydencje, która faktycznie była okazałym pałacem, ale we wnętrzu, calkowicie podporządkowana twórczości. Potężne obrazy Gierowskiego, w pewnym sensie ginęły w olbrzymim wnętrzu, to niewątpliwie daje artyście perspektywę do pracy. A sam artysta, niezwykle skromny człowiek. Sprwadza się reguła, im większy tym skromniejszy, to sprawdza sie i tu. O sztuce mówi z pasją.


"...Jeśli chodzi o plastykę, jesteśmy krajem o małej kulturze. Powiedzmy sobie szczerze, że nasz Sejm i gremium rządzących składa się z ignorantów, z ludzi nierozumiejących podstawowego sensu sztuki. Obojętne, z której strony się wywodzą. Przez 25 lat nie mogli zbudować Muzeum Sztuki Nowoczesnej, to wstyd dla tych, którzy rządzili przez ten czas. A pierwsze wnioski na ten temat sformułowano na pierwszym zebraniu Związku Polskich Artystów Plastyków, które odbyło się chyba w 1946 roku. To jest takie samo działanie przeciwko krajowi, jak każde inne. Wciąż nie jest najlepiej z wystawami w Polsce. Jak są w Europie – takie, które się liczą i które warto zobaczyć – to o Polskę nie zahaczają. Jak było w PRL, tak jest i teraz. Wiadomo, że to kosztowne przedsięwzięcia, ale naprawdę warto. To nie jest stracony pieniądz. W dodatku na malarstwo zaczęto patrzeć przez pryzmat sprzedaży. Jeżeli ktoś sprzedawał, to był dobry, a jeśli nie sprzedawał, był zły. Dawniej nie było takich rzeczy. Do tego doszła niechęć do malarstwa, bo najważniejsza miała być sztuka nowoczesna. Ton narzuciła grupa sprzyjająca postmodernizmowi i postmodernistycznym hasłom wykreślającym w ogóle malarstwo. Narobiło to u nas dużo szkody, inaczej niż na przykład w Anglii czy Francji, gdzie równocześnie był i postmodernizm, i wszystko inne. Zawsze w historii były takie momenty, kiedy jedna sztuka dominowała nad innymi. Przeżyłem już kilka razy obwieszczenie, że malarstwo w ogóle się skończyło. Po raz pierwszy zdarzyło się tak po taszyzmie, drugi – kiedy zaczął się konceptualizm i wyraźnie powiedziano, że koniec ze wszystkim, co jest rzemiosłem, bo liczy się tylko to, co w głowie. Ale nawet wtedy te poglądy nie były szkodliwe dla malarstwa. A teraz zrobiła się szkoda. I to spora, bo przez ładnych kilka lat zostało zahamowane normalne rozszerzanie sztuki, całej sztuki. W tej chwili, według mnie, sytuacja nie do końca jest jasna. Są jakieś grupy artystów mających jednak poczucie misji – tak bym to nazwał. No i są tacy, którzy popadli w ten postmodernistyczny kłopot..." i dalej – Może nie mamy wrażliwości? – pyta Małgorzata Piwowar "Rzeczpospolita" (19 V 2017) Stefana Gierowskiego w wywiadzie pt. "Jak namalowałem Dekalog":


"...Mamy, czego najlepszym dowodem są przepiękne stroje ludowe w całej Polsce. Gdyby poszła pani do Muzeum Etnograficznego, zobaczyłaby tam wspaniałe tkaniny, zwłaszcza że wschodniej Polski. Jestem z Kielecczyzny, u nas ubrania są skromniejsze, ale też fantastyczne, na przykład czarne zapaski z małym białym paseczkiem. Poza tym widziałem w życiu reakcje na obrazy różnych ludzi niezwiązanych ze sztuką. Nieraz, gdy zobaczyli na sztalugach mój obraz, lepiej reagowali na niego niż panowie profesorowie z uczelni. Mamy zatem wrażliwość, tylko brak chęci, by coś więcej z tego wynikało. U nas bardzo szybko zrezygnowało się z traktowania malarstwa jako ważnej sztuki i zrobiło się z niego przedmiot handlu. Ale ja akurat nie powinienem na to narzekać, bo dzięki temu mam pieniądze na utrzymanie fundacji (śmiech)...".

Wspominając fundację, Gierowski mówi o własnej Fundacji Stefana Gierowskiego, jaką otworzył w Warszawie w 2014 r., której głównymi celami są: wspieranie rozwoju kultury i sztuki ze szczególnym uwzględnieniem malarstwa, ułatwianie i zwiększanie dostępu do kultury i sztuki, ochrona i promocja twórczości Stefana Gierowskiego, wspieranie prac nad opisaniem malarstwa polskiego II poł. XX wieku ze szczególnym uwzględnieniem działalności artystycznej skupionej wokół Galerii Krzywe Koło, ochrona niszczejącego dorobku artystycznego.


O twórczości Gierowskiego, wypowiadali się najwybitniejsi krytycy. Wojciech Skrodzki określił malarstwo Gierowskiego jako „sztukę syntezy” pisząc: „w twórczości Gierowskiego znalazły syntezę dwa pozornie przeciwstawne elementy w sztuce, syntezę, która również w przeszłości decydowała o wielkości i trwałości klasycznych osiągnięć, a dziś w obliczu coraz bardziej postępującej polaryzacji nabiera szczególnego znaczenia. Dzięki temu twórczość ta, podejmując z jednej strony najbardziej aktualne problemy kreacji plastycznej, potrafi jednak nie odrzucać tych wartości, które zawsze łączyły się z pojęciem piękna”. Andrzej Osęka definiował malarstwo Gierowskiego jako „op-art swojski, liryczno-dramatyczny”. Jerzy Madejski nazywał go „malarzem czułego oka i logicznej konstrukcji psychicznej”. Jerzy Olkiewicz zastanawiał się, czy Gierowski jest abstrakcjonistą: „Jego malarstwo jest próbą połączenia rozbieżnych dążeń — intuicji i intelektu — które rozłamują współczesne widzenie świata. Właściwie te prace są pejzażami – ambitnie realizującymi bieżące wyobrażenia o ziemskim i ponadziemskim otoczeniu człowieka”.

Stefan Gierowski jest laureatem Nagrody im. Jana Cybisa przyznawanej malarzom za całokształt twórczości (1980) oraz Nagrody im. Kazimierza Ostrowskiego za wybitne osiągnięcia w dziedzinie malarstwa (2005). W 1997 został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1997). W 2005 roku został odznaczony Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".



PORTRAIT with HISTORY Stefan Gierowski

"... If someone paints non-figuratively, it is usually said to be abstract. And yet it can only be ordinary decorative painting, which does not express anything. In my opinion, abstraction must express something. Not to present, but to express ... "- Stefan Gierowski.

We often imagine an outstanding artist sitting somewhere in the attic and pats poverty. This is often a thing of the past, and in this case it is completely different. But about that later.

He was born in 1925 in Częstochowa, spent his childhood in Kielce. He studied in the years 1945–1948 at the Krakow Academy of Fine Arts in the studios of professors Zbigniew Pronaszka and Karol Frycz as well as art history at the Jagiellonian University. In 1949 he settled in Warsaw.

After studying, he intensively sought his own creative path, at first practiced figurative painting, later cubist influences were visible in his works. In the mid-1950s, Gierowski abandoned figurative art completely, focusing on the color, form and matter of the image. He does not give his works titles, but calls them "Pictures" and numbers with Roman numerals. His paintings are inspired by informel abstraction, unism and post-constructivist art, but they cannot be fully qualified for any of these styles. He is also referred to as the continuator of the school of color, thanks to the sophisticated game of textures and colors. "The theme of the paintings since then is" - as he said - "space in the first place as an unimaginable concept, but also as a conventional space, geometric or subject to energy interfering with its infinity. I try to paint a picture of space in accordance with my ideas and knowledge on this subject (without going beyond the two-dimensional surface of the canvas) through various formal ways. "


From the mid-1950s, he was associated with the environment of the Krzywe Koło Gallery and closely cooperated with Marian Bogusz, among others contributing to the gallery's program. During the "thaw" he became involved in the activities of the Association of Polish Artists. He made his debut in 1949 at the review exhibition of the Kielce branch of ZPAP. Further exhibitions - the Polish National Exhibition of Young Artists in the Warsaw Arsenal in 1955, the elimination competition for the International Exhibition of Young Art in Zachęta in 1955 and the Exhibition of Young Painting and Sculpture in Sopot in 1957 - brought the painter awards. Participation in the 1st Youth Biennale in Paris, where Polish young painters received a collective award, was also successful. In 1965, Gierowski received a gold medal at the 5th Biennale di San Marino. From 1961, he was a teacher at the Warsaw Academy of Fine Arts.

From time to time, I met Gierowski at various artistic events in the National Museum in Warsaw and in a gallery, but the initiates whispered, if you saw where he creates his art, you would be amazed. An opportunity arose that for the first time on October 2, 2008 I could go to Konstancin with his person who knows him. The address itself told me that it must be an extremely expensive place, real millionaires live there, during my lifetime I visited Janek Kulczyk ... Gierowski came to us in front of his residence, which was actually a magnificent palace, but in the interior, totally subordinated to creativity. Gierowski's powerful paintings, in a sense, were lost in the huge interior, which undoubtedly gives the artist a perspective to work. And the artist himself, an extremely humble man. The rule is, the bigger the more modest, it works here as well. He talks about art with passion.

"... When it comes to visual arts, we are a country with low culture. Let's be honest with ourselves, that our Sejm and ruling body consists of ignorant people who do not understand the basic sense of art.


It doesn't matter which side they come from. For 25 years they could not build a Museum of Modern Art, it is a shame for those who ruled during this time. And the first conclusions on this subject were formulated at the first meeting of the Association of Polish Artists, which probably took place in 1946. This is the same action against the country as any other. It is still not the best with exhibitions in Poland. As they are in Europe - those that matter and which are worth seeing - they don't touch Poland. As it was in the PRL, so it is now. It is known that these are expensive undertakings, but they are really worth it. This is not lost money. In addition, painting began to be viewed through the prism of sales. If someone sold, he was good, and if he didn't, he was bad. There used to be no such thing. Added to this was the aversion to painting, because modern art was to be the most important. The tone was imposed by the group favoring postmodernism and postmodern slogans delineating painting in general. This caused us a lot of damage, unlike in England or France, for example, where postmodernism and everything else were also present. There have always been times in history when one art dominated the other. I have already experienced several times that painting has ended altogether. This happened for the first time after Tachism, the second - when conceptualism began and it was clearly said that the end of everything that is a craft, because only what matters in the mind. But even then these views were not harmful to painting. And now it's a pity. And it's quite large, because for quite some years normal expansion of art, all art, has been stopped. At the moment, in my opinion, the situation is not entirely clear. There are some groups of artists who have a sense of mission - I would call it that. And there are those who have fallen into this postmodern trouble ... "and further - Maybe we have no sensitivity? - asks Małgorzata Piwowar" Rzeczpospolita "(19 May 2017) by Stefan Gierowski in an interview titled" How I Painted the Decalogue ":


"... We have, the best proof of which are beautiful folk costumes throughout Poland. If you went to the Ethnographic Museum, you would see great fabrics there, especially that of eastern Poland. I am from Kielce, our clothes are more modest, but also fantastic, for example black supplies with a small white stripe. Besides, I've seen reactions in my life to the paintings of various people not related to art. Sometimes, when they saw my painting on the easel, they reacted better to it than gentlemen professors from the university. So we have sensitivity, we just don't want something more of it resulted. We quickly gave up treating painting as an important art and made it an object of trade. But I shouldn't complain about it, because thanks to that I have money to support the foundation (laughs) ... ". Remembering the foundation, Gierowski talks about his own Stefan Gierowski Foundation, which he opened in Warsaw in 2014, whose main objectives are: supporting the development of culture and art, with particular emphasis on painting, facilitating and increasing access to culture and art, protecting and promoting the creativity of Stefan Gierowski , supporting work on describing Polish painting in the second half of Of the twentieth century, with particular emphasis on artistic activities centered around the Krzywe Koło Gallery, protecting the deteriorating artistic output. The most outstanding critics spoke about Gierowski's work. Wojciech Skrodzki described Gierowski's painting as "the art of synthesis" by writing: "in Gierowski's work, two seemingly opposing elements in art found synthesis, a synthesis that also in the past determined the size and durability of classical achievements, and today in the face of increasingly more polarizing it acquires special significance . Thanks to this, on the one hand, taking up the most current problems of artistic creation, it can not reject those values ​​that have always been associated with the concept of beauty. " Andrzej Osęka defined Gierowski's painting as "homely, lyric-dramatic op-art". Jerzy Madejski called him "a painter of the sensitive eye and logical mental construction". Jerzy Olkiewicz wondered if Gierowski was an abstract: "His painting is an attempt to combine divergent aspirations - intuition and intellect - that break the contemporary view of the world. Actually, these works are landscapes - ambitiously implementing current ideas about human terrestrial and ponadziemski environment. "

Stefan Gierowski is the winner of the Jan Cybis awarded to painters for lifetime achievement (1980) and the Kazimierz Ostrowski for outstanding achievements in the field of painting (2005). In 1997 he was awarded the Commander's Cross with the Star of the Order of Polonia Restituta (1997). In 2005 he was awarded the Gold Medal for Merit to Culture Gloria Artis.



  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon