top of page
Szukaj

PORTRET z HISTORIĄ Elżbieta Wittlin-Lipton

  • Zdjęcie autora: Czesław Czapliński
    Czesław Czapliński
  • 55 minut temu
  • 7 minut(y) czytania

Elżbieta Wittlin-Lipton (ur. 1932) – malarka, scenografka, kostiumografka i dekoratorka wnętrz, córka wybitnego prozaika, eseisty i tłumacza Józefa Wittlina oraz Haliny Hendelsman.

Kształciła się w zakresie historii sztuki, architektury, a także literatury. Współpracowała z teatrami w Nowym Jorku, Chicago i Madrycie, w tym między innymi z Thalia Theater, American Repertory Theater, Wisdom Bridge Theater, Teatro Delabarca czy Teatro Concavo. Przygotowała projekty scenograficzne i kostiumograficzne do ponad trzydziestu sztuk teatralnych wystawianych na kontynencie północnoamerykańskim i europejskim. Jest autorką autobiograficznej książki From One Day to Another. A Fashion Reportage in a Period of Conflict (Facta, Madryt 2011), w polskiej wersji językowej ukazała się w 2012 roku (Z dnia na dzień. Reportaż z modą w tle z czasów zawieruchy, tłum. L. MacMillan, wstęp. J. Zieliński, Oficyna Wydawnicza Kucharski, Toruń 2012).

Po wybuchu II wojny światowej, kiedy nazwisko Józefa Wittlina znalazło się na hitlerowskiej liście pisarzy zakazanych, wraz z matką musiała uciekać przez Niemcy, Belgię do Francji, by dołączyć do przebywającego w Paryżu ojca. Stamtąd już całą trójką, po uzyskaniu potrzebnych dokumentów, wyjechali najpierw do Hiszpanii, potem do Portugalii, skąd w roku 1941 przedostali się Nowego Jorku.

Książka Elżbiety Wittlin-Lipton pt. "From one day to another" ("Z dnia na dzień") ukazała się w Hiszpanii. Jej prezentacji towarzyszyły wspomnienia autorki o sławnym ojcu, wojennych losach jej rodziny, o środowisku literackim dawnej Polski, nowojorskiej emigracji i życiu w trzech ojczyznach. Elżbieta Wittlin-Lipton mieszka na stałe w Madrycie.

Zawarte w książce wspomnienia w większości zostały spisane w Ameryce i początkowo nie było planów, by ukazały się w formie książkowej, przeznaczonej dla szerokiego grona odbiorców - powiedziała Elżbieta Wittlin-Lipton podczas zakończonego późnym wieczorem wtorkowego spotkania w madryckim Casa Sefard-Israel. - Jednak po namowach wydawców i zachętach by pisać także o generacji ojca, o okupacji i wygnaniu, udało się zrobić z tego książkę - dodała. W marcu ub. r. ukazało się pierwsze angielskie wydanie. Natomiast tłumaczenia na język polski i hiszpański są obecnie na końcowym etapie prac wydawniczych.

Akcja wydarzeń przedstawionych w książce zaczyna się przed wojną na przełomie 1937 i 1938 roku w Warszawie, dokąd najdalej sięga pamięć autorki. Następnie opisuje początek wojny i ucieczkę z Polski w okresie 1940-41 r. przez całą Europę i dalej do Stanów Zjednoczonych.

“…Elżbietę Wittlin Lipton spotkałem i fotografowałem 14 maja 2026 r. w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza na Rynku Starego Miasta 20 w Warszawie. Niesamowite spotkanie i wspomnienia, również o Lechoniu o którym dowiadywałem się wiele w Nowym Jorku, który 8 czerwca 1956 r. wyskakując z dwunastego piętra hotelu Hudson w Nowym Jorku na 58th Street, nieopodal miejsca, gdzie samobójstwo popełnił Jerzy Kosiński na 57th Street w 1991 r…” – Czesław Czapliński.


Głównymi bohaterkami-narratorkami książki są dwie osoby: 7-letnia Elżunia - dziewczynka, która przed wybuchem wojny wiodła beztroskie i wygodne życie oraz Elżbieta jako starsza pani, która po latach odwiedza Polskę i musi ją poznać zupełnie na nowo. Autorka wspomina też wizyty w domu rodzinnym zaprzyjaźnionych z nimi pisarzy, m.in. Brunona Schulza, który rysował dla niej obrazki, Jarosława Iwaszkiewicza, Witkacego czy Juliana Tuwima, który dedykował jej swoje wierszyki dla dzieci. Wspomnienia zawarte w książce kończą się dygresją na temat 50. rocznicy ślubu autorki w 2001 roku i rejsu niemieckim statkiem wycieczkowym po Amazonce. Wyprawa ta obudziła w niej najgorsze wspomnienia z dzieciństwa, przypominając wojnę, okupację i ucieczkę z Polski.


„…Ja zawsze szukam historii, antyków podziemnych, wykopalisk, znalezisk, jak archeolog. Powinnam się właściwie cieszyć, że Warszawa z moich dziecięcych lat jest dziś taka nowoczesna, że tyle tych budynków, że zaczyna wyglądać jak Downtown w Chicago, itd. I ludziom jest dobrze… Ale ja się cieszę, kiedy jeszcze widzę ten jarmark przed Halą Mirowską. Wszystko jedno, że te panie sprzed Hali noszą dresy w jaskrawych kolorach, że łysinę widać spod malowanych włosów – ja je kocham. Tak jak taksówkarzy. Chcę myśleć, że tak było i wtedy. Ale naprawdę jest dziś dużo łatwiej w Warszawie. Nie ma niemiłych niespodzianek, nie chowa się pieniędzy, tzn. moi amfitrioni nie chowają mojego portfela pod dywanem. Jest prywatność, której nie było w PRL-u, kiedy wszyscy wiedzieli, gdzie ja jestem, jak ja jestem i co ja mam. To jest wielki postęp. Myślę, że Warszawa jest teraz stolicą, jak każda inna stolica, tylko że jest tańsza. I zawsze moja.

Poszłam na Umschlagplaz. To bardzo wzruszające, ale ten pomnik niewielkie ma dla mnie znaczenie. Chciałabym przede wszystkim wiedzieć, skąd szły szyny, czego nikt nie umiał mi powiedzieć. A przecież musiały być szyny, bo stamtąd przecież odjeżdżali…

Muzeum Żydowskie (Muzeum Historii Żydów Polskich) jest niesamowicie piękne, eleganckie, bardzo dobrze wyposażone, choć piękniejsze jest dla mnie Mocak w Krakowie (Muzeum Sztuki Współczesnej) – mniej postmoderny i chyba większe, ale to, co było wewnątrz, było, z przeproszeniem, wstrętne. Tam należało by włożyć genialne prace Szajny.

Miałam okazję obejrzeć wystawę prac Aleksandra Gierymskiego w Muzeum Narodowym, które bardzo lubię. W ogóle bardzo lubię tę architekturę, którą zawsze nazywaliśmy Gestapo Modern, bo to jest takie retro.

Bardzo ładnie to zrobili – jest restauracja, wygodnie, miło. Komunikacja jest wspaniała, choć trochę żałuję tych ręcznie malowanych tramwajów z 1979 roku. (śmiech). Ale i w tym widzę postęp. I podziwiam…” – Elżbieta Wittlin Lipton.


PORTRAIT with HISTORY Elżbieta Wittlin Lipton

Elżbieta Wittlin-Lipton (born 1932) is a painter, stage designer, costume designer, and interior decorator, the daughter of the distinguished prose writer, essayist, and translator Józef Wittlin and Halina Hendelsman.

She studied art history, architecture, and literature. She collaborated with theaters in New York, Chicago, and Madrid, including Thalia Theater, American Repertory Theater, Wisdom Bridge Theater, Teatro Delabarca, and Teatro Concavo. She created stage and costume designs for more than thirty theatrical productions staged in North America and Europe. She is the author of the autobiographical book From One Day to Another: A Fashion Reportage in a Period of Conflict (Facta, Madrid 2011). The Polish edition appeared in 2012 under the title Z dnia na dzień. Reportaż z modą w tle z czasów zawieruchy (translated by L. MacMillan, introduction by J. Zieliński, Oficyna Wydawnicza Kucharski, Toruń 2012).

After the outbreak of World War II, when Józef Wittlin’s name was placed on the Nazi blacklist of prohibited writers, she and her mother were forced to flee through Germany and Belgium to France in order to join her father, who was staying in Paris. From there, after obtaining the necessary documents, the family traveled first to Spain, then to Portugal, and finally reached New York in 1941.

Elżbieta Wittlin-Lipton’s book From One Day to Another (Z dnia na dzień) was published in Spain. Its presentation was accompanied by the author’s recollections of her famous father, her family’s wartime experiences, the literary circles of prewar Poland, the émigré community in New York, and life in three homelands. Elżbieta Wittlin-Lipton resides permanently in Madrid.

Most of the memoirs included in the book were written in America, and initially there were no plans to publish them in book form for a wider audience, Elżbieta Wittlin-Lipton said during a meeting held late Tuesday evening at Casa Sefarad-Israel in Madrid. “However, after encouragement from publishers and suggestions that I should also write about my father’s generation, the occupation, and exile, it became possible to turn it into a book,” she added.

The first English edition appeared in March of the previous year. Translations into Polish and Spanish were at the final stages of publication at that time.

The events described in the book begin in Warsaw before the war, at the turn of 1937 and 1938, which is as far back as the author’s memory reaches. She then describes the outbreak of war and the family’s escape from Poland during 1940–41 across Europe and eventually to the United States.

“...I met and photographed Elżbieta Wittlin-Lipton on May 14, 2026, at the Adam Mickiewicz Museum of Literature at 20 Old Town Market Square in Warsaw. It was an extraordinary meeting and a time of memories, also about Lechoń, about whom I learned much in New York — Lechoń who, on June 8, 1956, jumped from the twelfth floor of the Hudson Hotel on 58th Street in New York, not far from the place where Jerzy Kosiński committed suicide on 57th Street in 1991...” — Czesław Czapliński.


The book has two main narrator-protagonists: seven-year-old “Elżunia,” a little girl who lived a carefree and comfortable life before the outbreak of the war, and Elżbieta as an elderly woman returning to Poland years later and having to rediscover it entirely anew. The author also recalls visits to the homes of writers who were family friends, including Bruno Schulz, who drew pictures for her; Jarosław Iwaszkiewicz; Stanisław Ignacy Witkiewicz; and Julian Tuwim, who dedicated his children’s poems to her. The memoir concludes with a digression about the author’s 50th wedding anniversary in 2001 and a cruise on a German ship along the Amazon River. The journey awakened her worst childhood memories, reminding her of war, occupation, and the escape from Poland.

“...I am always searching for history, underground antiques, excavations, discoveries — like an archaeologist. In fact, I should be happy that the Warsaw of my childhood is now so modern, with so many buildings, beginning to resemble Downtown Chicago, and so on. And people are living well... But I am happy whenever I still see that marketplace in front of Hala Mirowska. It doesn’t matter that the women outside the market wear brightly colored tracksuits or that bald patches show beneath their dyed hair — I love them. Just as I love taxi drivers. I want to believe it was like that back then as well.

But life in Warsaw today is truly much easier. There are no unpleasant surprises anymore; people no longer hide money — at least my hosts no longer hide my wallet under the carpet. There is privacy, which did not exist in the People’s Republic of Poland, when everyone knew where I was, how I was, and what I had. That is enormous progress. I think Warsaw is now a capital city like any other capital, only less expensive. And always mine.

I went to the Umschlagplatz. It was very moving, but that monument itself has little significance for me. Above all, I would like to know where the railway tracks ran from, something nobody could tell me. Yet there had to be tracks, because that was where they departed from...

The Jewish Museum (POLIN Museum of the History of Polish Jews) is incredibly beautiful, elegant, and very well equipped, although for me MOCAK in Kraków (Museum of Contemporary Art) is even more beautiful — less postmodern and probably larger. But what was inside was, excuse my language, dreadful. They should have displayed Szajna’s brilliant works there.

I had the opportunity to see an exhibition of works by Aleksander Gierymski at the National Museum, which I like very much. In general, I love that architecture, which we always called ‘Gestapo Modern,’ because it has such a retro character.

They have arranged it beautifully — there is a restaurant, it is comfortable and pleasant. Public transportation is wonderful, although I somewhat miss those hand-painted trams from 1979.” (laughter) “But even in that I see progress. And I admire it...” — Elżbieta Wittlin-Lipton.

 
 
 

Komentarze


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon
bottom of page