Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Joanna Dark


Po nowojorskiej premierze „New York Newsday” pisał o (Joannie Dark) „…pięknej, wysokiej blondynce śpiewającej słodko i zmysłowo jak barytonowy saksofon…”.

Joanna Dark, właśc. Joanna Jagła (ur. 1965 w Toruniu) – piosenkarka, aktorka.

Ukończyła studia na Wydziale Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie studiów zdobyła Grand Prix Festiwalu Piosenki Miłosnej w Poznaniu oraz nagrodę Miss Obiektywu Debiutów Opolskich. Na festiwalu akademickim FAMA wystąpiła z recitalem songów Brechta – Mein lieber Brecht, dzięki czemu otrzymała stypendium za „intrygującą osobowość artystyczną”.

Wystąpiła w 500 spektaklach w brodwayowskim składzie musicalu Metro. Po nowojorskiej premierze „New York Newsday” pisał o „pięknej, wysokiej blondynce śpiewającej słodko i zmysłowo jak barytonowy saksofon”.

Współpracowała z największymi projektantami mody – Grażyną Hasse, Barbarą Hoff, Marią Urbaniak i Jerzym Antkowiakiem, u którego podczas pokazów śpiewała piosenki Marleny Dietrich.

Pierwszą płytę – „Nie bój się latania” – nagrała dla firmy PolyGram w 1995 r. Przeboje z niej to Senna jak lawina i Moja religia. Zagrała u boku Daniela Olbrychskiego w filmie Jacka Bromskiego „To ja złodziej”.

W maju 2009 ukazała się płyta Bar Nostalgia wydana przez Magic Records Universal Poland.

W 2011 wystąpiła w epizodzie w serialu „Przepis na życie”.

W grudniu 2013 wraz z wieloma artystami wzięła udział w nagraniu charytatywnym piosenki dla chorej koleżanki z musicalu Metro pt. „Magia Świąt – projekt Realicja”. W listopadzie 2013 zaśpiewała piosenkę „Dziobak król” do krążka „Bez chłopaków dla dzieciaków”.

W roku 2015 założyła firmę Wonder Voice. Prowadzi w niej trening głosu i ekspresji interpersonalnej. Zaprasza na lekcje indywidualne z otwierania głosu z elementami wystąpień publicznych i szkolenia grupowe.

W lipcu 2016 roku zaśpiewała koncert z piosenkami Agnieszki Osieckiej, co było inspiracją do powstania płyty „Krajewski na dziś”. która ukazała się w 2017 roku, wydawca Universal Music, największe polskie przeboje, muzyka Seweryna Krajewskiego, teksty m.in. Agnieszki Osieckiej, Magdaleny Czapińskiej, Jacka Cygana i niebywały głos Joanny Dark.

„…Wysoka, piękna blondynka śpiewająca słodko i zmysłowo jak barytonowy saksofon” - pisał „New York Newsday” o piosenkarce i tancerce Joannie Dark, gdy występowała na Broadwayu w muzykalu „Metro”, a polski magazyn „Twój STYL”: „Ma oryginalną urodę, szaloną fantazję, niekonwencjonalne podejście do mody i swoje ukochane kolory”.

Prywatnie jest niezwykle ciepła i miła, ale ma zdecydowane poglądy, których broni nawet w stosunku do swego męża Marka Dutkiewicza - autor tekstów piosenek, scenarzysta, dziennikarz, wydawca - z którym ma syna Ksawerego.

W nowojorskim magazynie „Kariera” lipiec/sierpień 1997 r. ukazała się moja okłdkowa historia i rozmowa z Joanną Dark.

—Czesław Czapliński: Śpiewasz, tańczysz od kiedy?

–Joanna Dark: Nie pamiętam.

—Cz. Cz.: Od urodzenia?

–J.D.: Pewnie tak, to marzenie mego życia.

—Cz. Cz.: Jak się zaczęło?

–J.D.: Byłam żywiołem, który rodzina jakoś przeżyła. Najpierw bardzo wierząc, potem już nie wierząc. Ale dziś są największymi sprzymierzeńcami.

—Cz. Cz.: Co wówczas było dla ciebie największym marzeniem?

–J.D.: Mieć nową płytę i wiedzieć co się dzieje na świecie w muzyce i jak najszybciej nauczyć się tego na pamięć.

—Cz. Cz.: Kto cię najbardziej wówczas interesował w muzyce?

–J.D.: To się zmieniało, zaczęło się od czarnego śpiewania, jazzu, soulu. Długo byłam w zespole teatralnym „Studio Poetyckie” z Torunia, z którym zjeździłam całą Polskę robiąc spektakle poetyckie i śpiewając. Bardzo ambitny i znany w tym czasie zespół, graliśmy spektakle oparte na współczesnej poezji i literaturze m.in. Stachura, Wydrzyński, Lipska. Graliśmy nawet w języku esperanto, na kongresie esperantystów. Pamiętam spektakl według Wydrzyńskiego „Słońce krąży wokół ziemi” o Joannie D'arc, a jego tytuł był „Jakiekolwiek masz imię”. Sztuka o gnębieniu, maltretowaniu człowieka za jego przekonania. Takie czasy wówczas były - stan wojenny - było o co walczyć. „Studio Poetyckie” było genialnym miejscem, aby poznać literaturę i siebie. Znakomity sposób na spędzenie młodości. Zresztą ten zespół istnieje do dziś i rozwijają się następne młode pokolenia. Poznałam tam mnóstwo piosenek poetyckich.

Bardzo kochaliśmy Grotowskiego, dużo z niego czerpaliśmy. Zrobiliśmy duże przedstawienie z piosenek Stachury, gdzie otarłam się o piosenkę poetycką i rozumienie słowa. Dlatego do dziś dla mnie słowo tak wiele znaczy i nie mogę śpiewać o byle czym, na przykład - „Jestem nieszczęśliwa, boli mnie głowa, gdyż mnie zostawiłeś” - to nie temat dla mnie. Strasznie ważne dla mnie jest nie tylko co, ale i jak śpiewam.

—Cz. Cz.: Czyli balans formy i treści?

–J.D.: Tak, żadnych bzdur. To bardzo trudno dziś robić, gdyż generalnie śpiewa się o niczym. Strasznie podupadł tekst w polskich piosenkach. W latach osiemdziesiątych teksty były niewiarygodnie dobre. Dziś należy walczyć, aby słowo wzbogacić.

—Cz. Cz.: Wróćmy do twojej biografii, jesteś z Torunia, kiedy i jak znalazłaś się w Warszawie?

–J.D.: Kiedy stwierdziłam, że w Toruniu nie da się nic więcej zrobić, przyjechałam do Warszawy, jakieś dziewięć lat temu.

—Cz.Cz.: Czy była to łatwa zmiana?

–J.D.: Początki były trudne, zmieniłam czternaście mieszkań w ciągu dwóch lat.

—Cz. Cz.: A jak znalazłaś się w „Metrze” Józefowicza?

–J.D.: Było to efektem moich poszukiwań. Odbyło się banalnie, z prasy dowiedziałam się, że Józefowicz robi dodatkowe eliminacje. Poszłam i zostałam na dwa lata. Z „Metrem” byłam w Nowym Jorku, genialna przygoda, bez względu na wynik tej podróży za ocean.

—Cz. Cz.: Krytyka nie zostawiła na was suchej nitki po premierze na Broadwayu?

–J.D.: Przez sześć tygodni, dwa razy dziennie, graliśmy przy komplecie widowni w drugim co do wielkości teatrze na Broadwayu, otrzymując owacje na stojąco, w sercu Nowego Jorku, kolebce musicalu. Na nowojorskich ulicach nieznajomi ludzie zaczepiali mnie i gratulowali spektaklu, wydawało mi się, że w tak dużym mieście to niemożliwe. Na nasz spektakl przychodziło dużo ludzi młodych, inaczej niż na inne musicale, gdzie głównie przychodzą ludzie w średnim wieku i starsi. Mało jest musicali dla młodzieży.

—Cz. Cz.: Dlaczego więc był tak źle przyjęty przez nowojorską krytykę?

–J.D.: Wynikło to z tego, że był źle wprowadzony na Broadway. Gdyby się powiodło bylibyśmy dziś zamożnymi ludźmi w Ameryce i szczęśliwi, że robimy to co kochamy najbardziej.

—Cz. Cz.: Uważasz, że to co zrobiliście jest oryginalne?

–J.D.: Na pewno żywiołowe i niespotykane. Poznaliśmy się z aktorami musicalu „Les Miserables”, który był grany ulicę dalej. Kiedy mojemu bratu Jackowi kupiłam bilety na to smutne i ramolowate przedstawienie, był oburzony, że go na coś takiego wysłałam. Od „Metra” podobno nie można było oderwać oczu.

—Cz. Cz.: Aby coś zaistniało na Broadwayu w Nowym Jorku, musi zbiec się wiele czynników, począwszy od oryginalnego tekstu, perfekcyjnego wykonania, po wprowadzenie na rynek. Jeśli któryś z tych elementów się nie sprawdzi, to jest klapa.

–J.D.: Jeśli znasz historię „Cats", to była dokładnie taka jak nasza. „Cats” padło, miało tragiczne recenzje w Nowym Jorku i zostało przeniesione do Londynu. Wzięto na przeczekanie. Sam producent wykupywał bilety na spektakl przez trzy miesiące. Jak wiesz jest grane do dziś, przez wiele lat przynosząc miliony dolarów. Taki sam pomysł miał Wiktor Kubiak na ten spektakl. Gdyby znalazł kilka milionów dolarów, aby przetrwać tych kilka miesięcy, to spektakl byłby grany do dziś. Oczywiście poronionym pomysłem było mówienie Amerykanom, że przyjechaliśmy na Broadway pokazać im jak się robi musical. Uważam, że w moim życiu chyba nic większego się nie może zdarzyć niż „Metro” w Nowym Jorku.

—Cz. Cz.: Jak potoczyły się twoje losy po powrocie z Nowego Jorku?

–J.D.: Zagrałam jeszcze kilka przedstawień, a potem ku rozpaczy Janusza Józefowicza, odeszłam, myślę, że do dziś nie może mi tego wybaczyć. Zagrałam 700, 800, 900 przedstawienie Metra” w ramach sentymentu, wzięłam udział w rejestracji wideo. Pojechałam na kilka gościnnych występów do Francji. Szczerze mówiąc, już bez sentymentu, dlatego, że wielkie emocje jakie miałam są nie do powtórzenia. Są już inni ludzie i nie wyobrażam sobie siebie w tym spektaklu. Słynne powiedzenie Józefowicza „grajcie o życie” nie ma już racji bytu.

W międzyczasie poznałam projektanta mody Antkowiaka i zostałam modelką Mody Polskiej. Śpiewałam piosenki Marleny Dietrich na jego pokazach. Pięknie mnie do tego ubierał. Bawiłam się modą przez rok czy dwa. Zaczęłam myśleć o nagraniu płyty, zaczęliśmy szukać z Markiem wytwórni. Zdecydował się PolyGram i nagrałam ją z wrocławskimi muzykami, jako tzw. soft rock w 1995 roku.

—Cz. Cz.: Wspomniałaś o Marku (Dutkiewiczu), kiedy się pojawił w twoim życiu?

–J.D.: Przed moim wyjazdem do Nowego Jorku, przyszedł z Olafem Lubaszenko, który grał w „Metrze” i jakoś został w moim życiu. Przyjechał do Nowego Jorku na premierę i później namówiona przez niego powróciłam do Polski, gdy wielu ludzi zostało w Ameryce. Ja też chciałam zostać. Dziś uważam, że zrobiłam dobrze, gdyż w zawodzie piosenkarza przyjemniej pracować w swoim języku. Tym bardziej, że mam nadzieję na teatr. Spiewać oczywiście można po angielsku, ale uważam, że gdybym znalazła się w Nowym Jorku mając piętnaście lat, to mogłabym się przedzierać do szczytu, ale miałam już dziesięć lat więcej.

—Cz.Cz.: Co teraz?

–J.D.: Nowe marzenie z nową płytą, która będzie dużo delikatniejsza i kobieca. Z takiego śpiewu zresztą byłam znana, bo w „Metrze” śpiewałam głównie bluesy i nawet w jednym z monologów był tekst, że mam murzyński głos i dlatego nie dostałam się do szkoły teatralnej. To przylgnęło do mnie. Może wracam do tych barw.

Ktoś powiedział, że strasznie jest nagrać pierwszą płytę, bo się o niej myśli całe życie, a na drugą ma się tylko rok lub dwa. W moim przypadku chyba jest odwrotnie, bo pierwszą płytę nagrałam jakby pierwszym oddechem z fascynacji rock and rolem. A teraz się z tego wycofuję i wracam do tego co było na początku. Oczywiście po wyjściu płyty na początku przyszłego roku, będą teledyski i trasa koncertowa.

PORTRAIT with HISTORY Joanna Dark

After the New York premiere of "New York Newsday" he wrote about (Joanna Dark) "... a beautiful, tall blonde woman singing sweetly and sensually like a baritone saxophone ...".

Joanna Dark, responsible Joanna Jagła (born 1965 in Toruń) - singer, actress.

She graduated from the Faculty of Pedagogy at the University of Warsaw. During her studies, she won the Grand Prix of the Love Song Festival in Poznań and the Miss Objective Debutów Opole award. At the FAMA academic festival, she performed a recital of Brecht's songs - Mein lieber Brecht, thanks to which she received a scholarship for "intriguing artistic personality".

She appeared in 500 performances in the Brodway line-up of the musical Metro. After the New York Newsday premiere, he wrote about "a beautiful, tall blonde woman singing sweetly and sensually like a baritone saxophone."

She collaborated with the greatest fashion designers - Grażyna Hasse, Barbara Hoff, Maria Urbaniak and Jerzy Antkowiak, where she sang Marlena Dietrich's songs during the shows.

The first album - "Don't be afraid of flying" - was recorded for PolyGram in 1995. Its hits are Senna like an avalanche and My Religion. She starred alongside Daniel Olbrychski in Jacek Bromski's film "To me a thief".

In May 2009, the album Bar Nostalgia was released by Magic Records Universal Poland.

In 2011, she appeared in an episode of the series "A recipe for life".

In December 2013, together with many artists, she took part in a charity recording of a song for a sick friend from the Metro musical entitled "Magic of Christmas - project Realicja". In November 2013 she sang the song "Dziobak Król" to the album "Bez boys dla Dzieciaków".

In 2015, she founded Wonder Voice. He trains voice and interpersonal expression. He invites you to individual lessons on voice opening with elements of public speaking and group training.

In July 2016, she sang a concert with Agnieszka Osiecka's songs, which was the inspiration for the album "Krajewski for Today". which was released in 2017, the publisher of Universal Music, the greatest Polish hits, music by Seweryn Krajewski, texts, incl. Agnieszka Osiecka, Magdalena Czapińska, Jacek Cygan and the incredible voice of Joanna Dark.

"... A tall, beautiful blonde singing sweet and sensually like a baritone saxophone," wrote "New York Newsday" about singer and dancer Joanna Dark, when she appeared on Broadway in the musical "Metro", and the Polish magazine "Twój STYL": "She has an original beauty , crazy fantasy, unconventional approach to fashion and your beloved colors ”.

Privately, she is extremely warm and kind, but has strong views, which she defends even in relation to her husband Marek Dutkiewicz - a songwriter, screenwriter, journalist, publisher - with whom he has a son, Ksawery.

In the New York magazine "Kariera" July / August 1997 my cover story and an interview with Joanna Dark appeared.

—Czesław Czapliński: Have you been singing, have you been dancing since?

–Joanna Dark: I don't remember.

—Cz. Cz .: From birth?

–J.D .: Probably yes, it's my life's dream.

—Cz. Cz.: How did it start?

–J.D .: I was an element that the family somehow survived. First by believing a lot, then not believing anymore. But today they are the greatest allies.

—Cz. Cz.: What was your biggest dream then?

–J.D .: To have a new album and know what is happening in the world in music and learn it by heart as soon as possible.

—Cz. Cz .: Who were you most interested in music then?

–J.D .: It was changing, it started with black singing, jazz, soul. I was in the theater company "Studio Poetyckie" from Toruń for a long time, with which I traveled all over Poland, making poetry and singing performances. A very ambitious and well-known band at that time, we played shows based on contemporary poetry and literature, including Stachura, Wydrzyński, Leipzig. We even played Esperanto at an Esperanto congress. I remember the performance by Wydrzyński, "The Sun Goes Around the Earth" about Joanna Dark, and its title was "Whatever Your Name". A play about bullying, mistreating a man for his beliefs. Such times were then - martial law - there was something to fight for. "Studio Poetyckie" was a brilliant place to get to know literature and yourself. A great way to spend your youth. Anyway, this band exists to this day and the next young generations are developing. I got to know a lot of poetry songs there.

We loved Grotowski very much, we drew a lot from him. We made a big show of Stachura's songs, where I brushed against a poetic song and understanding the word. That is why the word means so much to me to this day and I cannot sing about anything, for example - "I am unhappy, my head hurts because you left me" - this is not a topic for me. It is extremely important to me not only what but also how I sing.

—Cz. Cz .: So the balance of form and content?

–J.D .: Yes, no nonsense. It is very difficult to do today because there is generally no singing. The lyrics in Polish songs have deteriorated terribly. In the 1980s, the lyrics were incredibly good. Today we must fight to enrich the word. —Cz. Cz .: Let's go back to your biography, you are from Toruń, when and how did you find yourself in Warsaw?

–J.D .: When I realized that nothing else could be done in Toruń, I came to Warsaw about nine years ago.

—Cz.Cz .: Was it an easy change?

–J.D .: The beginnings were difficult, I changed fourteen flats in two years.

—Ch. Cz .: And how did you find yourself in Józefowicz's "Metro"? –J.D .: It was the result of my research. It was banal, I learned from the press that Józefowicz was doing additional qualifying rounds. I went and stayed for two years. I was in New York with the Metro, a brilliant adventure, regardless of the outcome of this trip across the ocean.

—Cz. Cz.: Criticism left you dry after the Broadway premiere? –J.D .: For six weeks, twice a day, we played full-time at the second largest Broadway theater, receiving a standing ovation in the heart of New York, the birthplace of the musical. In New York hives, strangers accosted me and congratulated me on the performance, it seemed to me that it was impossible in such a large city. Our performance was attended by a lot of young people, unlike other musicals, where mostly middle-aged and elderly people came. There are few musicals for young people.

—Cz. Cz.: Why was it so badly received by New York critics?

–J.D .: It was because he was badly introduced on Broadway. If it were successful, we would be wealthy people in America today and happy to do what we love the most.

—Cz. Cz: Do you think what you have done is original?

–J.D .: Certainly spontaneous and unusual. We met the actors of the musical "Les Miserables", which was played one street away. When I bought my brother Jacek tickets for this sad and ramshackle show, he was outraged that I sent him to do something like that. Apparently you couldn't take your eyes off "Metro".

—Cz. Cz.: For something to happen on Broadway in New York, many factors have to coincide, ranging from the original text, perfect execution, to market launch. If any of these items fail, it's a flap.

–J.D,: If you know the story of "Cats", it was exactly like ours. "Cats" fell, had tragic reviews in New York and was moved to London. It was put out. The producer himself was buying tickets for the show for three months. is played to this day, bringing millions of dollars for many years. The same idea had Wiktor Kubiak for this show. If he could find a few million dollars to survive these few months, the play would continue to this day. Of course it was a misguided idea to tell Americans that we came. on Broadway to show them how to make a musical I think nothing bigger can happen in my life than the "Metro" in New York.

—Cz. Cz.: How did your fate after returning from New York?

–J.D .: I played a few more performances, and then, to the despair of Janusz Józefowicz, I left, I think that he cannot forgive me for that to this day. I played 700, 800, 900 Metro shows ”as a sentiment, I took part in the video recording. I went to France for a few guest performances. Honestly, without any sentiment, because the great emotions I had are impossible to repeat. There are already other people and I cannot imagine myself in this spectacle. Józefowicz's famous saying "play for life" is no longer valid.

In the meantime, I met the fashion designer Antkowiak and became a model of Moda Polska. I sang Marlena Dietrich's songs at his shows. He dressed me beautifully for this. I played with fashion for a year or two. I started to think about recording an album, we started looking for a label with Marek. PolyGram decided and I recorded it with Wrocław musicians as the so-called soft rock in 1995.

—Cz. Cz .: Did you mention Marek (Dutkiewicz) when he appeared in your life?

–J.D .: Before my departure to New York, he came with Olaf Lubaszenko, who played in "Metro" and somehow stayed in my life. He came to New York for the premiere, and later persuaded by him, I returned to Poland, when many people stayed in America. I also wanted to stay. Today I think that I did the right thing, because working as a singer is nicer to work in your language. The more that I hope for theater. You can sing in English, of course, but I think that if I was fifteen in New York, I would be able to make my way to the top, but I was ten years older.

— Cz.Cz .: What now?

–J.D .: A new dream with a new album that will be much more delicate and feminine. Anyway, I was known for such singing, because in "Metro" I sang mostly blues and even one of the monologues contained a text that I had a negro voice and that is why I did not get into drama school. It stuck to me. Maybe I am going back to these colors. Someone said that it is terrible to record the first album because you think about it all your life and you only have a year or two to release the second one. In my case, it is probably the opposite, because I recorded the first album with the first breath of my fascination with rock and role. And now I am withdrawing from it and going back to what was at the beginning. Of course, after the album comes out early next year, there will be music videos and a tour.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon