Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Helmut Newton



Helmut Newton (1920-2004)

"...Jeśli fotograf mówi, że nie jest podglądaczem, jest idiotą..." – powiedział Helmut Newton i dalej "...Moja praca jako fotografa portretowego polega na uwodzeniu, bawieniu i zabawie...”. Nic dodać, nic ująć.

Urodzony w 1920 w Berlinie, w bogatej rodzinie żydowskiej, Helmut Newton, przygotowywany był przez ojca do przejęcia rodzinnego biznesu. Jednak już od dwunastego roku życia było wiadomo, że fotografia, seks, jazz i film, najbardziej go interesowały.

W 1938 opuścił Niemcy pod wpływem rodzącego się faszyzmu, w 1940 przypłynął do Sydney, a w 1947 został obywatelem australijskim. W Melbourne poznał aktorkę June Browne, z która pobrał się w 1948 r.

Prawdziwą swoją karierę jako fotograf mody rozpoczął w 1952 roku. W 1961 wraz z żoną Newton osiadł w Paryżu, gdzie kontynuował prace jako fotograf mody. Jego zdjęcia ukazywały się we francuskiej edycji "Vogue" i "Harper's Bazaar".

Znany jest dzięki zdjęciom erotycznym, często perwersyjnym, nie stroniąc od skrywanych maniactw seksulanych. Nigdy jednak nie przekraczając cienkiej granicy pornografii. Współpracował z mazynami "Elle", "Marie Claire", "Nova", "Queen" i pięcioma wersjami "Vogue". Robił reklamy dla Chanel, Yves Saint Laurent, Elizabeth Arden. Newton jest również autorem wielu albumów: "White Woomen"(Białe kobiety), "Sleepless Nights"(Bezsenne noce), "World Without Men"(Świat bez mężczyzn).


Oprócz publikacji w magazynach, albumach, indywidualne wystawy Newtona pokazywane były w galeriach Paryża, Londynu, Nowego Jorku, Los Angeles, Milano, Kolonii, Bonn, Genewy, Amsterdamu. W 1984 Musee d'Art Moderne de la Ville de Paris zaprezentowało wystawę jego portretów, takich znakomitości jak: Karl Lagerfeld, David Hockney, Salvador Dali, Paloma Picasso, Nastassja Kinski, Mickey Rourkee, Catherine Deneuve, Andy Warhol, Sophia Loren, David Bowie...Fotografie swoje Newton prawie wyłącznie wykonywał przy użyciu naturalnego światła, współpracował przez lata z "Vanity Fair" i "Conde Nast Traveler".

I teraz wyobraździe sobie, że w marcu 1986 r., zupełnie przypadkowo, na ulicy w sercu ośmiomilionowego Nowego Jorku, spotkałem jednego z najciekawszych fotografów XX w. A tak naprawdę, najpierw z dużej odległości zobaczyłem piękną kobietę, idącą między dwoma facetami. Do tego stopnia wpadła mi w oko, że wyjęłem aparat i z daleka zrobiłem zdjęcie. Kiedy lepiej się przyjżałem całej trójce, stwierdziłem, że mężczyzna z prawej, to Helmut Newton, nie mogłem się pomylić, tyle razy widziałem go w prasie i mediach. Zdecydowałem, ide do nich, to nie może być przypadek. Kiedy po dzień dobry – powiedziałem, że przyleciałem z Polski, aby zrobić portret słynnego Newtona, zaczeli się uśmiechać. Zapytałem czy mogę zrobić kilka zdjęć, kiwnięcie głową na tak. Nie trwało to dłużej niż kilkadziesiąt sekund. Na końcu Newton wziął mój aparat i zrobił mi zdjęcie. Wydawało mi się, że nic więcej już nie może się zdarzyć.

Dwa lata później, Newton przyszedł do Jurka Kosińskiego do mieszkania na 57th Street w Manhattanie, aby zrobić mu portret do magazynu "Vanity Fair". W niewielkiej torbie mał jeden 35mm aparat, z niewielką lampą błyskową. Nie tak jak "fotografowie" epatujący sprzętem fotograficznym, przywożąc cały samochod nikomu nie potrzebnych klamotów. Obszedł całe mieszkanie, szukał pomysłu na zdjęcie. Wrócił do drzwi wejściowych i postawił Kosińskiego na tle trzech zamków, był zachwycony, że znalazł takie tło. Zresztą publicznie wielokrotnie mówił, że "...nie sprzęt świadczy o jakości zdjęć, ale pomysł...".

"...Mam kilku dobrych przyjaciół, którzy są artystami fotografii. Odrzucają wszystkie zlecenia i pracują jedynie dla siebie, w nadziei na grant albo sprzedaż do muzeum. Podziwiam ich wytrwałość, ale często ich prace wydają mi się nudne. Dziękuję światu komercji – społeczeństwu konsumpcyjnemu – za wszystkie odniesione sukcesy, a nie fundacjom, muzeom czy grantom. Praca dla magazynów i na zamówienie zawsze była dla mnie stymulująca i inspirująca. Potrzebuję takiej dyscypliny i określonych ram. Oczywiście często sugeruję redaktorom pewne pomysły, w nadziei, że pozwolą mi je zrealizować. Strona magazynu stanowi dla mnie swoiste laboratorium, w którym wypróbowuję nowe pomysły. Jak inaczej mógłbym skorzystać z usług najlepszych makijażystów, fryzjerów i modelek na świecie? Nie wyobrażam sobie bez nich pracy. Gdyby nie śmiałość francuskiego Vogue’a w kwestii publikacji moich zdjęć, kiedy były one jeszcze uważane za odważne, ewolucja mojej fotografii dokonywałaby się o wiele wolniej" – możemy przeczytać w autobiografii Helmuta Newtona.

W latach 90-tych, magazyn "Twój Styl" z legendarną naczelną Krystyną Kaszubą, która nazywałem Tiną Brown naczelną z amerykańskiego "Vanity Fair", miał swój niebywały rozkwit. Co miesiąc wychodził luksusowy, kilkusetstronicowy magazyn, pełen reklam, które dawały możliwości robienia nadzwyczajnych sesji zdjęciowych. Z których powstawały portrety jakich świat nie widział. Przylatywałem na kilka miesięcy do Warszawy i robiłem sesje o jakich się ludziom nie śniło: elegancki Jeremi Przybora (z Kabaretu Starszych Panów) w kurtce skórzanej na motorze wyścigowym, dla odmiany Jacek Kuroń w najbardziej luksusowym smokingu, czy Maryla Rodowicz na swoich ulubionych Mazurach, zanurza się w pięknej balowej sukni w wodzie. To podobna sytuacja o jakiej Helmut Newton mówił w Vogue, że komercja dawała szanse robienia rzeczy nadzwyczajnych w fotografii.

Potem przez lata spotykaliśmy się z Helutem Newtonem w ASMP (American Society of Media Photographers), której to organizacji byliśmy członkami. Po wyjściu jednego z kolejnych albumów Newtona 22 grudnia 1998, zrobiłem serię portretów, którymi już bardzo się do niego zbliżyłem. To było nasze ostatnie spotkanie, kilka lat później 23 stycznia 2004 z telewizji, a potem z drukowanych mediów dowiedziałem się, że Helmut Newton miał śmierlelny wypadek, gdy jego samochód wymknął się spod kontroli i uderzył w ścianę na Sunset Boulevard, hotelu Chateau Marmont, który przez kilka lat służył jako jego rezydencja w południowej Kalifornii. W ostatnich latach życiu Newton mieszkał zarówno w Monte Carlo, jak i Los Angeles w Kalifornii.

Podsumowując, Newton wprowadził erotykę i sex na salony. Przyłączając się do odbywającej się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych rewolucji seksualnej. Jako pierwszy pokazał publicznie, że sex i erotyka to piękno a nie powód do wstydu.

Zdobył sławę oraz fortunę. Dziś jego zdjęcia na aukcjach dzieł sztuki przekraczają miliony dolarów, jeden z ostatnich wyników za zdjęcie to $2,266,289.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon