Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Andrzej Wawrzyniak


Wawrzyniak, ur. 3 grudnia 1931 r. w Warszawie – marynarz, dyplomata, kolekcjoner, twórca Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie, to tylko kilka wywoławczych tytułów „człowieka legendy”, który tak mnie uwiódł, że zrobiłem o nim kilka filmów dokumentalnych. Nie mówiąc już o zdjęciach, które same powstają, jak się odwiedzi Wawrzyniaka w jego mieszkaniu, przypominającym muzeum. Oprócz wizualnych przeżyć były również smakowe dla podniebienia i płynne. Nie da się tego opowiedzieć, trzeba to przeżyć. Najbardziej wpadły mi w oko „Ptasie domy” o których potem.

Lata młodzieńcze Andrzej Wawrzyniak spędził w Gdyni, gdzie jego ojciec był budowniczym nowego portu. Tuż przed wybuchem II Wojny Światowej wrócił wraz z matką do Warszawy. Podczas okupacji między 1942 i 1943 r. działał aktywnie w podziemnych strukturach Harcerstwa Polskiego, za co został odznaczony Krzyżem Kombatanckim. Po wyzwoleniu Gdańska powrócił nad morze. W 1947 roku wstąpił do Szkoły Jungów, pływał na „Darze Pomorza”. Był marynarzem, a następnie oficerem, na statkach Polskiej Marynarki Handlowej. W 1950 roku na pokładzie statku „Pułaski” po raz pierwszy dotarł do Azji. Symboliczne dotknięcie stopą chińskiego lądu i zaczerpnięcie w płuca azjatyckiego powietrza - jak sam wspomina - nadaje nowy kierunek jego życiu. Pierwsze „egzotyczne” pamiątki z tego wyjazdu, nie przedstawiały wartości kolekcjonerskiej, ale były już świadectwem początkowej fascynacji sztuką i kulturą Azji, która przerodziła się w dzieło jego życia.

Od roku 1951 łączył pracę ze studiami na Wydziale Dyplomatyczno–Konsularnym Szkoły Głównej Służby Zagranicznej w Warszawie. W 1956 roku został skierowany do pracy w Delegacji Polskiej do Międzynarodowej Komisji Nadzoru i Kontroli w Wietnamie. Od tej pory związał się jednoznacznie ze służbą dyplomatyczną w krajach azjatyckich. W 1973 roku osiągnął rangę ministra pełnomocnego. W latach 1977-1981 był szefem Ambasady Polskiej w Nepalu; z niezwykłym zaangażowaniem wspierał polskie wyprawy himalaistyczne, których okres świetności zbiega się właśnie z latami pracy Andrzeja Wawrzyniaka. W latach 1990–1993 sprawował funkcję szefa Ambasady Polskiej w Afganistanie, aż do ostatecznego zawieszenia działalności tej placówki podczas wojny domowej. Był też obserwatorem ONZ w Namibii (1990), Bośni i Hercegowinie (1996) i na Timorze Wschodnim (1999).

W latach 1997-2003 pełnił funkcję honorowego konsula generalnego Sri Lanki w Polsce. Jako uznany ekspert w sprawach azjatyckich wielokrotnie doradzał polskim premierom i prezydentom. Był członkiem oficjalnych delegacji prezydenckich i rządowych do krajów Azji (w ostatnich latach: Indonezja i Tajlandia 2004, Korea Płd. i Mongolia 2004, Japonia, Wietnam i Sri Lanka 2005).

Swoją profesjonalną działalność kolekcjonerską rozpoczął podczas pobytu na placówce w Indonezji w latach 60. Początkowo interesowała go przede wszystkim biała broń, szybko jednak zainteresowanie to rozszerzyło się na maski, tkaniny, lalki teatralne, rzeźby, malarstwo, instrumenty muzyczne, a także sztukę współczesną. Nawiązał przyjaźnie z wieloma wybitnymi artystami indonezyjskimi tego czasu. Przez Indonezyjczyków jest powszechnie uważany za stałego ambasadora ich kultury w Polsce, a jego działalność często budzi zainteresowanie tamtejszych mediów.

Po powrocie do kraju na początku lat 70. zbiory Andrzeja Wawrzyniaka liczyły blisko 4 tysiące obiektów. 22 lutego 1973 roku doszło do przekazania kolekcji w darze na rzecz Państwa Polskiego. Powstało Muzeum Archipelagu Nusantary a 1 stycznia 1976 roku oficjalnie powołano do życia Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie jako niezależną instytucję. Wraz z założeniem Muzeum dyrektor Wawrzyniak nie porzucił służby dyplomatycznej, odwiedził też wielokrotnie niemal wszystkie kraje Azji i Oceanii. Muzeum przez ponad 40 lat działalności zorganizowało ponad tysiąc wystaw czasowych jak też niezliczoną ilość spotkań, wykładów, pokazów filmowych i koncertów. Od 2014 roku funkcjonuje w nowej przestrzeni przy ulicy Solec w Warszawie. Dziś oficjalnie nazywa się Muzeum Azji i Pacyfiku im. Andrzeja Wawrzyniaka.

Muzeum jednego człowieka. Rzecz zupełnie niespotykana i możliwa do wykonania tylko przy tego typu człowieku jakim jest Andrzej Wawrzyniak, który oddaje się z pasją wszystkiemu co robi w życiu i to musi dawać efekty. On otworzył przed nami, może nie wszyscy jeszcze zdają sobie z tego sprawę, ogromne bogactwo kultur Dalekiego Wschodu” – powiedział kpt. ż. w. Ryszard Pośpieszyński.

Za zasługi dla rozwoju stosunków pomiędzy Polską a rejonem Azji i Pacyfiku oraz działalność kulturalną Andrzej Wawrzyniak został uhonorowany wieloma odznaczeniami i nagrodami polskimi, m.in. Krzyżem Kawalerskim (1967), Oficerskim (1985), Komandorskim (1995), Komandorskim z Gwiazdą (2003) Orderu Polonia Restituta i innymi. Odznaczenia i wyróżnienia przyznawały mu rządy Indonezji, Wietnamu, Mongolii, Afganistanu i Laosu.

Zaprawdę pan Andrzej, marynarz, dyplomata, podróżnik – pielgrzym przemierzający kontynenty, a przede wszystkim człowiek – ciekawy drugiego człowieka. Człowiek, który zostawił swoje serce w Indonezji, gdzie dotarł jako dyplomata w 1961 r.; który kraje azjatyckie stara się połączyć ze swoją Ojczyzną – Matką znad Wisły. Robi to od wielu lat, poprzez założenie i stałe powiększanie Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie” – napisał Ksiądz Arcybiskup Józef Kowalczyk, Prymas Polski w liście gratulacyjnym z okazji 80-lecia Andrzeja Wawrzyniaka.

Kiedy już pokrótce wiemy, kim jest Andrzej Wawrzyniak, opowiem o PTASICH DOMACH. Zawsze klatka kojarzyła mi się z zamknięciem wbrew czyjejś woli i już z tego względu nie wzbudzała mojej sympatii. W szczególności klatka... dla ptaków, była dla mnie okrutnym „rekwizytem”. Bo przecież więziła najbardziej wolne istoty. Stworzone, aby fruwać, aby doświadczać swobody w nieograniczonych przestworzach.

Dlatego, kiedy Andrzej Wawrzyniak, zaproponował mi obejrzenie kolekcji klatek dla ptaków (nazywa je „Ptasimi domami”), nie byłem entuzjastą. Ale muszę przyznać, że po wysłuchaniu jego barwnej opowieści i zobaczeniu unikalnego zbioru, zmieniłem radykalnie zdanie. Do tego stopnia, że postanowiłem coś z tym zrobić.

„…Stosunkowo późno zainteresowałem się wdzięcznym, ale i trudnym tematem jakim są klatki dla ptaków – rozpoczął Andrzej Wawrzyniak. Piękne, a zarazem delikatne i kruche, zajmują dużo miejsca, stanowią jeden z najbardziej kłopotliwych przedmiotów kolekcjonerstwa, zwłaszcza jeśli trzeba z nimi podróżować. Mimo to fascynacja przeważyła nad trudnościami i od kilku lat przywożę z moich wojaży kolejne eksponaty.

W tej chwili jest ich prawie 50. Pochodzą z Wietnamu, Tajlandii, Chin, Indonezji, Singapuru, Sri Lanki, Indii i krajów Bliskiego Wschodu. Z prostych i łatwo dostępnych materiałów, takich jak drewno, rotang, bambus, włókno roślinne, a także miedź, mosiądz i żelazo, azjatyccy rzemieślnicy tworzą małe arcydzieła, łączące piękno i funkcjonalność. Wiele z nich ma kształt domów, inne wyróżniają się swoistą, specyficzną architekturą, użyteczną i dopasowaną do charakteru skrzydlatych mieszkańców. W każdym przypadku klatki odzwierciedlają cechy sztuki danego kraju lub regionu. Odnaleźć tu można

zwieńczenia chińskich pagód, sumatrzańskie dachy w kształcie łodzi, płomieniste ozdoby tajskich świątyń. Szczególnie barwne są klatki indonezyjskie, z dekoracją malowaną lub płaskorzeźbioną, a wyjątkowo luksusowe – niektóre klatki wietnamskie, inkrustowane macicą perłową, z porcelanowymi pojemnikami na pokarm i wodę. Ascetyczne czy ozdobne, zawsze zwracają uwagę czystością formy i powietrzną lekkością konstrukcji.

Od klatek prosta droga wiodła do zainteresowania ptakami. Tradycja hodowli ptaków śpiewających jest bardzo ważna zwłaszcza w Chinach i Azji Południowo-Wschodniej, gdzie uprzyjemniają ludziom wszystkie codzienne zajęcia. Trzymane są nie tylko w domach, ale także w sklepach, restauracjach, na straganach ulicznych. Moje klatki też od niedawna są zamieszkane, a żyjące w nich ptaki: krzykliwe gwarki z Indochin, przekomarzające się papugi australijskie, ciekawskie i wesołe majny z Indii i reszta mniejszego, choć nie mniej kolorowego bractwa, przypominają mi atmosferę azjatyckich tropików. Przypatrując się im z bliska trudno czasem zdecydować, co przyciąga bardziej: sama klatka czy zamieszkujący ją lokator. Trudno wybrać między dziełem natury, a wytworem ludzkiego rękodzieła…”.

Również i mnie, to tak wciągnęło, że zrobiłem kalendarz o „Ptasich domach”, który był sensacją. Pamiętam jednego z wieloletnich przyjaciół Andrzeja Wawrzyniaka, który widząc jak papuga siedzi dostojnie na ręku Andrzeja, zaczął się do niej zbliżać i nawet próbował dotykać. Nagle został dziobnęty i trysnęła krew. Sprawdziło się tu przysłowie, co wolno wojewodzie, to nie tobie…







  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon