POTRET z HISTORIĄ George Burns
- Czesław Czapliński

- 9 minut temu
- 30 minut(y) czytania

George Burns (ur. jako Nathan Birnbaum; 20 stycznia 1896 – 9 marca 1996) był amerykańskim komikiem, aktorem, pisarzem i piosenkarzem oraz jednym z nielicznych artystów estradowych, których kariera z powodzeniem obejmowała wodewil, radio, film i telewizję. Jego uniesiona brew oraz „interpunkcja” z dymu cygara stały się rozpoznawalnymi znakami firmowymi. Wraz z żoną Gracie Allen występował w radiu, telewizji i filmie jako duet komediowy Burns and Allen.
W wieku 79 lat Burns przeżył nagłe odrodzenie kariery jako sympatyczny, uwielbiany i niezwykle aktywny nestor komedii w filmie The Sunshine Boys z 1975 roku, za który otrzymał Nagrodę Akademii za najlepszą rolę drugoplanową.

George Burns urodził się jako Nathan Birnbaum (hebr. נתן בירנבוים) 20 stycznia 1896 roku w Nowym Jorku, jako dziewiąte z dwanaściorga dzieci Hadassah „Dorah” (z domu Bluth; hebr. הדסה בלוט בירנבוים; 1857–1927) oraz Eliezera Birnbauma (hebr. אליעזר בירנבוים; 1855–1903), znanego jako Louis lub Lippa — żydowskich imigrantów, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych z Ropczyc w Galicji, obecnie w Polsce. Burns był członkiem First Roumanian-American Congregation.

Jego ojciec był zastępczym kantorem w lokalnej synagodze, lecz zazwyczaj pracował jako prasowacz płaszczy. Podczas epidemii grypy w 1903 roku Lippe Birnbaum zaraził się i zmarł w wieku 47 lat. Burns, nazywany wówczas Nattie lub Nate, poszedł do pracy, aby pomóc w utrzymaniu rodziny — czyścił buty, wykonywał drobne zlecenia i sprzedawał gazety.
Gdy w wieku siedmiu lat dostał pracę jako wytwórca syropu w lokalnym sklepie ze słodyczami, Burns został — jak później wspominał — „odkryty”:
Wszyscy byliśmy w podobnym wieku, sześciu–siedmiu lat, i kiedy nudziliśmy się przy robieniu syropu, ćwiczyliśmy śpiewanie harmonii w piwnicy. Pewnego dnia nasz listonosz zszedł do piwnicy. Nazywał się Lou Farley. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Feingold, ale zmienił je na Farley. Chciał, żeby cały świat śpiewał harmonie. Zszedł kiedyś do piwnicy, żeby dostarczyć list, i usłyszał, jak czwórka z nas śpiewa harmonię. Spodobał mu się nasz styl, więc zaśpiewaliśmy dla niego jeszcze kilka piosenek. Potem spojrzeliśmy w górę, na szczyt schodów, i zobaczyliśmy trzy lub cztery osoby, które nas słuchały i uśmiechały się. W rzeczywistości rzucili nam kilka pensów. Wtedy powiedziałem dzieciakom, z którymi pracowałem: koniec z czekoladowym syropem. Od teraz — show-biznes.

Nazywaliśmy się Pee-Wee Quartet. Zaczynaliśmy od śpiewania na promach, w saloonach, w domach publicznych i na rogach ulic. Kładliśmy przed sobą kapelusze na datki. Czasem klienci coś do nich wrzucali. Czasem coś z nich wyciągali. Czasem zabierali kapelusze.
Jednym z pierwszych stałych zajęć braci Burnsów była obsługa kurtyn w teatrze wodewilowym i nickelodeonie Franka Seidena, ojca Josepha Seidena, który później został producentem filmów jidysz. Burns zaczął palić cygara, gdy miał 14 lat.

Gdy Stany Zjednoczone przystąpiły do I wojny światowej w 1917 roku, Burns został powołany do armii amerykańskiej, lecz nie przeszedł badań lekarskich z powodu skrajnej krótkowzroczności. Aby ukryć swoje żydowskie pochodzenie, przyjął pseudonim sceniczny, pod którym był znany do końca życia. Później twierdził, że wybrał imię i nazwisko George Burns, ponieważ istniało wówczas dwóch znanych zawodowych baseballistów o tym imieniu (George H. Burns i George J. Burns, niespokrewnionych), z których każdy zaliczył ponad 2000 uderzeń i ustanowił kilka rekordów ligowych. Podawano również, że „George” wziął od brata Izzy’ego (który sam wcześniej przyjął to imię, bo nie znosił swojego), a „Burns” od firmy Burns Brothers Coal Company, z której ciężarówek jako chłopiec kradł węgiel.
Jego pierwszą żoną była Hannah Siegel (pseudonim sceniczny Hermosa Jose), jedna z jego partnerek tanecznych. Małżeństwo trwało 26 tygodni i doszło do niego wyłącznie dlatego, że rodzina Siegel nie pozwalała jej wyruszyć w trasę z Burnsem, jeśli nie byliby małżeństwem. Rozwiedli się po zakończeniu tournée.

Burns zazwyczaj występował w duecie z kobietą — czasem w tanecznych numerach adagio, a czasem w komediowych dialogach. Choć miał wyraźny talent komediowy, tak naprawdę nie „zaskoczył” z żadną partnerką, dopóki w 1923 roku nie poznał Gracie Allen, młodej Irlandki wyznania katolickiego. „Nagle” — jak później powiedział — „publiczność zorientowała się, że mam talent. Mieli rację. Rzeczywiście miałem talent — i byłem z nią żonaty przez 38 lat”. Burns poślubił Allen w 1926 roku.
Burns i Allen rozpoczęli karierę filmową od serii krótkometrażowych filmów komediowych pod koniec lat 20. i na początku lat 30. XX wieku, m.in. The Big Broadcast (1932) z Bingiem Crosbym, International House (1933) oraz Six of a Kind (1934) z W.C. Fieldsem, The Big Broadcast of 1936 ponownie z Crosbym, The Big Broadcast of 1937 z Jackiem Bennym, A Damsel in Distress (1937) z Fredem Astaire’em i Joan Fontaine oraz College Swing (1938) z Bobem Hope’em i Marthą Raye. Honolulu (1939) z Eleanor Powell i Robertem Youngiem był ostatnim filmem Burnsa na prawie 40 lat, choć Allen zagrała jeszcze w dwóch kolejnych produkcjach bez niego.

W 1938 roku producent i dyrektor zarządzający Paramountu William LeBaron planował filmowy projekt („vehicle”) dla Burnsa i Allen, w którym mieli wystąpić razem z uznaną gwiazdą Bingiem Crosbym, według scenariusza Dona Hartmana i Franka Butlera. Historia jednak nie pasowała do stylu Burnsa i Allen, dlatego LeBaron polecił przeróbki, aby dostosować ją do dwóch męskich współgwiazd: Crosby’ego i Boba Hope’a. Projekt przekształcił się w Road to Singapore (1940), pierwszy z długiej i bardzo popularnej serii filmów „Road”.
Burns i Allen po raz pierwszy pojawili się w radiu jako komediowa „ulga” w programie orkiestry Guya Lombardo. W swoich wspomnieniach The Third Time Around Burns przytoczył list od studenckiego bractwa, które skarżyło się, że ich cotygodniowe potańcówki były przerywane przez występy Burnsa i Allen.
Burns i Allen doczekali się własnego programu i radiowej publiczności; audycja po raz pierwszy została wyemitowana 15 lutego 1932 roku. Program opierał się na ich klasycznych numerach scenicznych i komedii skeczowej, w której ich styl był wpleciony w wiele mniejszych scen — podobnie jak w krótkometrażowych filmach, które kręcili w Hollywood. Znani byli także z pomysłowych chwytów promocyjnych, takich jak poszukiwania zaginionego brata Allen, kontynuowane w gościnnych występach w innych audycjach radiowych. W kwietniu 1935 roku do zespołu dołączył jako dyrektor muzyczny Ferde Grofé.
Początkowo para była przedstawiana jako niebędąca małżeństwem, a Allen była obiektem uczuć Burnsa oraz innych członków obsady. Dyrygenci Ray Noble (znany z powiedzonka „Gracie, to pierwszy raz, kiedy jesteśmy sami”) i Artie Shaw grali jej adoratorów. Piosenkarz Tony Martin również wcielał się w niechętnego zalotnika Allen, któremu komediowo groziła zwolnieniem, jeśli nie odwzajemni jej romantycznego zainteresowania.

Gdy słuchalność zaczęła spadać, a publiczność była już świadoma ich prawdziwego małżeństwa, Burns i Allen w 1941 roku dostosowali audycję radiową, przedstawiając się jako para małżeńska. Artie Shaw, który występował także jako postać w niektórych skeczach programu, był przez pewien czas jego dyrygentem. Postać Allen również nieco się zmieniła w tym okresie — często bywała złośliwa wobec Burnsa.
Ponieważ z czasem ten format się wyczerpał, w 1941 roku Burns i jego współautorzy przekształcili program w komedię sytuacyjną. Nowa formuła koncentrowała się na życiu małżeńskim pary oraz ich przyjaciołach i sąsiadach, w tym na Elvii Allman jako Tootsie Sagwell — spragnionej mężczyzn starej pannie zakochanej w Billu Goodwinie. Postacie Harry’ego i Blanche Mortonów stały się stałym elementem programu.

Podobnie jak w The Jack Benny Program, nowy The George Burns & Gracie Allen Show przedstawiał Burnsa i Allen jako artystów prowadzących własny cotygodniowy program radiowy. Goodwin pozostał w obsadzie, a oprawę muzyczną przejął Meredith Willson (później znany przede wszystkim jako kompozytor broadwayowskiego musicalu The Music Man). Willson występował również w programie jako on sam — naiwny, serdeczny i nieśmiały wobec kobiet. Sukces nowego formatu sprawił, że był to jeden z nielicznych klasycznych programów radiowych, które całkowicie się odnowiły i ponownie odniosły ogromny sukces.
W obsadzie drugoplanowej w tym okresie znaleźli się m.in. Mel Blanc jako melancholijny, ironicznie nazwany „Happy Postman” (jego powiedzonkiem było „Pamiętaj, uśmiechaj się!”), Bea Benaderet (później kuzynka Pearl w The Beverly Hillbillies, Kate Bradley w Petticoat Junction oraz głos Betty Rubble w The Flintstones) oraz Hal March (późniejszy prowadzący The $64,000 Question) jako sąsiedzi Blanche i Harry Mortonowie, a także różne członkinie klubu towarzyskiego Allen — Beverly Hills Uplift Society. Jednym z powracających gagów w tym okresie, trwającym także w epoce telewizji, był wątpliwy talent wokalny Burnsa; Allen z czułością nazywała go „Sugar Throat”. Program przez resztę swojego radiowego życia utrzymywał się w pierwszej dziesiątce rankingów słuchalności.
W 1949 roku, po 12 latach spędzonych w NBC, para przeniosła swój program z powrotem do macierzystej sieci CBS, gdzie zdobyła sławę w latach 1932–1937. Ich przyjaciel Jack Benny znalazł się w impasie negocjacyjnym z NBC w sprawie korporacji, którą założył („Amusement Enterprises”) w celu pakietowania swojego programu — tak, aby większą część dochodów rozliczać jako zyski kapitałowe i uniknąć 80-procentowych podatków nakładanych na najwyżej zarabiających w okresie II wojny światowej. Dyrektor CBS William S. Paley przekonał Benny’ego do przejścia do CBS (Paley, między innymi, zaimponował mu poglądem, że to artyści tworzą sieć, a nie odwrotnie — jak rzekomo uważał szef NBC David Sarnoff). Benny z kolei namówił kilku gwiazdorów NBC, by do niego dołączyli, w tym Burnsa i Allen. W ten sposób CBS zebrało owoce, gdy Burns i Allen przeszli do telewizji w 1950 roku.
The George Burns and Gracie Allen Show
W telewizji The George Burns and Gracie Allen Show nadał twarze niektórym radiowym postaciom, które publiczność zdążyła pokochać (widzowie znali już twarze Burnsa i Allen z filmów). W programie zaszło kilka istotnych zmian:
• W postać Harry’ego Mortona wcielała się cała plejada aktorów: Hal March, John Brown (znany z The Life of Riley), doświadczony aktor filmowy i telewizyjny Fred Clark oraz przyszły partner z Mister Ed — Larry Keating.
• Burns często „łamał czwartą ścianę” i zwracał się bezpośrednio do widzów w domach, opowiadając stonowane dowcipy i z przekąsem komentując poczynania bohaterów. W późniejszych odcinkach dosłownie włączał telewizor i oglądał, co robią inne postacie, gdy jego nie było w kadrze, po czym wracał, by im pokrzyżować plany.
• Gdy po pierwszym sezonie odszedł spiker Bill Goodwin, Burns zatrudnił Harry’ego Von Zella — weterana audycji radiowych Freda Allena i Eddiego Cantora. Von Zell został obsadzony jako dobroduszny, łatwo gubiący się spiker i kumpel Burnsa i Allen. Stał się też jednym z powracających gagów serialu: jego udział w niedorzecznych pomysłach Allen sprawiał, że Burns zwalniał go co najmniej raz w tygodniu.
• Pierwsze odcinki były po prostu kopią formatu radiowego, łącznie z długimi, integralnie wplecionymi reklamami sponsora — mleka skondensowanego Carnation — czytanymi przez Goodwina. To, co sprawdzało się w radiu, w telewizji bywało jednak sztuczne i ociężałe. Program został więc przekształcony w dziś standardowy format komedii sytuacyjnej, w którym reklamy były wyraźnie oddzielone od fabuły.
• W połowie emisji do programu zaczęła pojawiać się dwójka dzieci Burnsów — Sandra i Ronald. Sandy występowała okazjonalnie w formie narracji głosowej lub krótkich ról na antenie (często jako telefonistka), a Ronnie pojawiał się w różnych drobnych rolach w sezonach 4 i 5. W sezonie 6 dołączył do stałej obsady. Typowe dla zatartej granicy między rzeczywistością a fikcją w serialu było to, że Ronnie grał ekranowego syna George’a i Gracie, pojawiając się w drugim odcinku 6. sezonu („Ronnie Arrives”) bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, gdzie był przez poprzednie pięć lat. Początkowo jego postać była aspirującym aktorem dramatycznym, który zdezorientowanym lekceważeniem odnosił się do komediowego stylu rodziców, uznając go za nieodpowiedni dla „poważnego” studenta dramatu. Gdy bohaterowie serialu wrócili do Kalifornii w 7. sezonie, po roku spędzonym w Nowym Jorku, postać Ronniego porzuciła aktorskie ambicje i zapisała się na Uniwersytet Południowej Kalifornii (USC), stając się zapalonym podrywaczem.
Burns i Allen, wzorując się również na Desilu Productions Lucille Ball i Desiego Arnaza, założyli własną firmę — McCadden Corporation (nazwaną od ulicy, przy której mieszkał brat Burnsa). Jej siedziba znajdowała się na terenie General Service Studio w samym sercu Hollywood, a spółka zajmowała się produkcją programów telewizyjnych i reklam. Oprócz własnego przebojowego programu (który w 1952 roku przeszedł z emitowanej co dwa tygodnie serii nadawanej na żywo na cotygodniową wersję filmowaną), firma pary wyprodukowała takie seriale telewizyjne jak The Bob Cummings Show (później dystrybuowany w syndykacji i powtarzany pod tytułem Love That Bob), The People’s Choice z Jackiem Cooperem w roli głównej, Mona McCluskey z Juliet Prowse oraz Mister Ed z Alanem Youngiem i utalentowanym „mówiącym” koniem. Kilka filmowanych odcinków programu Jacka Benny’ego z lat 1953–1955 również zostało wyprodukowanych przez McCadden dla CBS.
The George Burns Show
The George Burns and Gracie Allen Show był emitowany w telewizji CBS w latach 1950–1958, kiedy to Burns w końcu zgodził się na odejście Allen na emeryturę. Problemy z sercem, które pojawiły się u niej na początku lat 50., sprawiły, że była wyczerpana pracą na pełen etat i bardzo chciała zakończyć karierę, lecz nie potrafiła odmówić Burnsowi.
Burns próbował kontynuować program (dla nowego sponsora Colgate-Palmolive w stacji NBC), jednak bez Allen audycja zakończyła się po roku.
Wendy and Me
Następnie Burns stworzył sitcom Wendy and Me, w którym wystąpił u boku Connie Stevens, Rona Harpera i J. Pata O’Malley’a. Grał głównie narratora, a w drugiej kolejności doradcę postaci Stevens — bohaterki przypominającej Gracie. Pierwszy odcinek przedstawiał niemal 69-letniego Burnsa, który z rozbawieniem obserwował poczynania młodszej sąsiadki, podobnie jak oglądał The Burns and Allen Show w trakcie jego emisji, by wiedzieć wcześniej, co knuje Gracie, w dwóch ostatnich sezonach tamtego serialu. Podobnie jak w telewizyjnym Burns and Allen Show, Burns często łamał czwartą ścianę, zwracając się bezpośrednio do widzów. Serial przetrwał tylko jeden sezon. W materiałach promocyjnych Burns żartował: „Connie Stevens gra Wendy, a ja gram ‘mnie’”.
The Sunshine Boys
Po śmierci Gracie w 1964 roku Burns całkowicie poświęcił się pracy. McCadden Productions współprodukowała serial telewizyjny No Time for Sergeants, oparty na przebojowej sztuce broadwayowskiej; Burns wyprodukował również emitowaną w latach 1965–1966 komedię sytuacyjną NBC Mona McCluskey z Juliet Prowse. Równocześnie odbywał tournée po Stanach Zjednoczonych, występując w klubach nocnych i teatrach z tak różnorodnymi partnerkami jak Carol Channing, Dorothy Provine, Jane Russell, Connie Haines i Berle Davis. Występował także w serii koncertów solowych — na kampusach uniwersyteckich, w nowojorskiej Philharmonic Hall — a sezon zwieńczył bardzo udanymi występami w Carnegie Hall, gdzie oczarował kompletnie wypełnioną salę popisowymi piosenkami, tańcem i dowcipami.
W 1974 roku bliski przyjaciel Burnsa, Jack Benny, podpisał kontrakt na jedną z głównych ról w filmowej wersji The Sunshine Boys Neila Simona, produkowanej przez Metro-Goldwyn-Mayer (drugą rolę pierwotnie miał zagrać Red Skelton, lecz sprzeciwił się on niektórym sformułowaniom w scenariuszu). Stan zdrowia Benny’ego zaczął się jednak pogarszać i doradził on swojemu menedżerowi, Irvingowi Feinowi, aby pozwolił Burnsowi zastąpić go podczas serii występów klubowych, do których Benny zobowiązał się w całych Stanach Zjednoczonych.
Burns, który lubił pracować, przyjął tę propozycję — miało to być jego pierwsze wystąpienie w pełnometrażowym filmie od 36 lat. Jak wspominał po latach:
„…Najszczęśliwsi ludzie, jakich znam, to ci, którzy wciąż pracują. Najsmutniejsi to ci, którzy są na emeryturze. Bardzo niewielu artystów odchodzi na emeryturę z własnej woli. Zwykle dzieje się tak dlatego, że nikt już ich nie chce. Sześć lat temu Sinatra ogłosił przejście na emeryturę. Wciąż pracuje…” – George Burns.
Zły stan zdrowia uniemożliwił Benny’emu pracę nad The Sunshine Boys; zmarł on na raka trzustki 26 grudnia 1974 roku. Zdruzgotany Burns powiedział, że jedynym momentem w jego życiu, kiedy płakał — poza śmiercią Allen — była śmierć Benny’ego. Został wybrany do wygłoszenia jednej z mów pogrzebowych i powiedział: „Jack był kimś wyjątkowym dla was wszystkich, ale dla mnie był wyjątkowy w sposób szczególny… Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez Jacka Benny’ego i będzie mi go strasznie brakowało”. Burns załamał się i musiano pomóc mu wrócić na miejsce. Osoby, które go znały, twierdziły, że nigdy naprawdę nie pogodził się ze śmiercią Benny’ego.
Sześć tygodni przed rozpoczęciem zdjęć Burns przeszedł potrójne wszczepienie pomostów aortalno-wieńcowych (potrójny bypass).
Burns zastąpił Benny’ego zarówno w filmie, jak i w trasie klubowej — posunięcie to okazało się jednym z największych przełomów w jego karierze. Jego pełna mądrości kreacja podupadłego artysty wodewilowego Ala Lewisa przyniosła mu w 1975 roku Oscara za najlepszą rolę drugoplanową i na trwałe zapewniła odrodzenie kariery. W wieku 80 lat Burns był najstarszym laureatem Oscara w historii Akademii — rekord ten utrzymał się do 1989 roku, kiedy statuetkę za Driving Miss Daisy zdobyła Jessica Tandy.
Oh, God!
W 1977 roku Burns odniósł kolejny sukces filmowy w Oh, God!, wcielając się w wszechmocną tytułową rolę Boga, grając u boku piosenkarza Johna Denvera, który wystąpił jako szczery, lecz nieco zagubiony kierownik supermarketu wybrany przypadkowo przez Boga do odnowienia Jego przesłania. Wizerunek Burnsa jako żartobliwego Wszechmogącego — w marynarskiej czapce i lekkiej wiosennej kurtce — wpłynął na jego późniejszą twórczość komediową, a także na styl innych komików. Podczas jednego z „roastów” ku jego czci Dean Martin sparafrazował żart Burnsa: „Kiedy George dorastał, lista Top 10 oznaczała Dziesięć Przykazań”.
Burns pojawił się w tej roli wraz z Vanessą Williams na wrześniowej okładce magazynu Penthouse z 1984 roku — numerze, który zawierał głośne nagie zdjęcia Williams oraz pierwsze pojawienie się nieletniej gwiazdy pornografii Traci Lords. Zajawka na okładce głosiła: „Oh God, she’s nude!” („O Boże, ona jest naga!”).
Oh, God! doczekał się dwóch kontynuacji: Oh, God! Book II (w którym Wszechmogący angażuje bystrą uczennicę graną przez Louanne Sirotę do szerzenia przesłania) oraz Oh, God! You Devil — gdzie Burns zagrał podwójną rolę Boga i diabła, a stawką była dusza aspirującego autora piosenek (granego przez Teda Wassa).
Po gościnnych występach w The Muppet Show oraz Alice, Burns pojawił się w 1978 roku w filmie Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band, opartym na albumie The Beatles o tym samym tytule, a także nagrał na potrzeby filmu cover utworu „Fixing a Hole”. W 1979 roku, mając 83 lata, Burns zagrał w dwóch pełnometrażowych filmach: Just You and Me, Kidoraz Going in Style. Pozostawał aktywny w filmie i telewizji długo po ukończeniu 90. roku życia. Jednym z jego ostatnich filmów był 18 Again! z 1988 roku, oparty na jego przebojowym singlu o charakterze pół-żartobliwym, pół-country, „I Wish I Was 18 Again”. W filmie tym Burns wcielił się w 81-letniego milionera, przemysłowca, który zamienia się ciałami ze swoim nieporadnym, artystycznym 18-letnim wnukiem (granym przez Charliego Schlattera).

„…George’a Burnsa spotkałem i fotografowałem 17 listopada 1988 r. w Nowym Jorku, kiedy wyszła jego autobiografia „Gracie: A Love Story” opowiadająca o jego życiu i trwałej miłości do żony, słynnej komiczki Gracie Allen. Opisuje ich początki w vaudeville’u, hollywoodzkie dni oraz znane przyjaźnie. Co ciekawe udało mi się również zrobić Burnsa z cygarem w ustach, co uważałemza duży sukces. Burns polił cygara od 14 roku życia. Ocenia się, że przez większą część życia Burns wypalał od 10 do 20 cygar dziennie. Arthur Marx oszacował, że Burns wypalił około 300 000 cygar w ciągu swojego życia. W ostatnich latach palił nie więcej niż cztery dziennie i nigdy nie używał papierosów ani marihuany, mówiąc: „Spójrz, nie mogę już mieć więcej wrażeń niż te, które mam. Co marihuana mogłaby mi dać, czego show-biznes już mi nie dał?”. Jego ostatnią rolą w pełnometrażowym filmie był epizod — postać Milta Lackeya, 100-letniego komika stand-upowego — w komediowym kryminale Radioland Murders z 1994 roku…” – Czesław Czapliński.
W późniejszych latach Burns regularnie występował także w klubach nocnych jako stand-upowiec, zazwyczaj kreując wizerunek lubieżnego staruszka. Zawsze palił na scenie cygaro i — jak głosi anegdota — mierzył długość monologów stopniem jego wypalenia. Z tego powodu preferował tanie cygara El Producto, ponieważ luźniej zwinięty tytoń palił się wolniej. Burns żartował kiedyś: „W młodości nazywali mnie buntownikiem. W średnim wieku — ekscentrykiem. Teraz, gdy jestem stary, robię dokładnie to samo co zawsze i nazywają mnie zdziecinniałym”.
Osiem lat przed śmiercią Burns publicznie przyznał, że raz w trakcie małżeństwa, w latach 50., zdradził Allen. Dręczony poczuciem winy po jednonocnym romansie, podarował Allen pierścionek z diamentem wart 10 000 dolarów oraz srebrny element dekoracyjny o wartości 750 dolarów. Allen dowiedziała się o zdradzie, lecz nigdy nie dała Burnsowi do zrozumienia, że o niej wie, i para nigdy tego nie omawiała. Burns wspominał, że wiele lat później odkrył, iż jego żona opowiedziała o tym zdarzeniu swojej przyjaciółce Mary Livingstone (żonie komika Jacka Benny’ego), kończąc relację słowami: „Wiesz, naprawdę chciałabym, żeby George znowu mnie zdradził — przydałby mi się nowy element dekoracyjny”.
Burns występował jeszcze na początku lat 80. w największych hotelach i kasynach w Las Vegas, Reno oraz nad jeziorem Tahoe. Gdy w 1986 roku skończył 90 lat, miasto Los Angeles przemianowało północny odcinek Hamel Road na „George Burns Road”. Przepisy miejskie zabraniały nadawania ulicom imion żyjących osób, jednak w przypadku Burnsa zrobiono wyjątek. Z okazji 99. urodzin Burnsa w 1995 roku Los Angeles przemianowało wschodni odcinek Alden Drive na „Gracie Allen Drive”. Burns był obecny na uroczystości odsłonięcia (jednym ze swoich ostatnich publicznych wystąpień) i zażartował: „Miło tu być na rogu Burns & Allen. W moim wieku dobrze jest być gdziekolwiek!”. George Burns Road i Gracie Allen Drive krzyżują się zaledwie kilka przecznic na zachód od centrum handlowego Beverly Center, w sercu kompleksu medycznego Cedars-Sinai. Burns pełnił funkcję honorowego przewodniczącego kampanii fundacyjnej tego ośrodka.

Burns przez większość życia cieszył się dobrym zdrowiem, częściowo dzięki codziennym ćwiczeniom — pływaniu, spacerom, brzuszkom i pompkom. Co roku kupował nowego Cadillaca i prowadził samochód aż do 93. roku życia. Później poruszał się z pomocą szoferów. W późniejszych latach miał również trudności z czytaniem drobnego druku.
W 1994 roku Burns doznał urazu głowy po upadku w wannie i przeszedł operację usunięcia płynu z czaszki. Nigdy w pełni nie doszedł do siebie i jego kariera estradowa dobiegła końca. W lutym 1995 roku, podczas jednego z ostatnich wystąpień telewizyjnych, Screen Actors Guild przyznało mu pierwszą w historii Nagrodę za Całokształt Twórczości. Gdy miał 96 lat, podpisał dożywotni kontrakt z Caesars Palace w Las Vegas na występy stand-upowe, obejmujący gwarancję występu w dniu setnych urodzin — 20 stycznia 1996 roku. Gdy jednak ten dzień nadszedł, był zbyt słaby, by wystąpić. W grudniu 1995 roku Burns czuł się na tyle dobrze, by wziąć udział w przyjęciu bożonarodzeniowym wydanym przez Franka Sinatrę (który w tym miesiącu skończył 80 lat); według doniesień właśnie tam zaraził się grypą, co jeszcze bardziej go osłabiło. Wydał wówczas oświadczenie, w którym żartował, że na swoje 100. urodziny marzyłby o „nocy z Sharon Stone”. Jego ostatni występ telewizyjny miał miejsce w reklamie stulecia Australian Football League z 1996 roku, która została wyemitowana już po jego śmierci.
9 marca 1996 roku Burns zmarł w swoim domu w Beverly Hills na skutek niewydolności serca. Jego pogrzeb odbył się trzy dni później w kościele Wee Kirk o’ the Heather na cmentarzu Forest Lawn Memorial Park w Glendale. Choć bardzo pragnął dożyć 100 lat, Burns powiedział około rok przed śmiercią, że z niecierpliwością czeka również na śmierć, wierząc, iż w dniu odejścia ponownie spotka się z Allen w Niebie. Po złożeniu jego prochów obok Allen zmieniono napis na krypcie z: „Grace Allen Burns — Ukochana żona i matka (1902–1964)” na: „Gracie Allen (1902–1964) i George Burns (1896–1996) — Razem znowu”. Burns zawsze podkreślał, że to Allen powinna być wymieniana jako pierwsza.
George Burns posiada trzy gwiazdy w Hollywood Walk of Fame: za osiągnięcia filmowe przy 1639 Vine Street, telewizyjne przy 6510 Hollywood Boulevard oraz za występy na żywo przy 6672 Hollywood Boulevard. Dwie pierwsze gwiazdy odsłonięto podczas inauguracji Alei w 1960 roku, natomiast ceremonia odsłonięcia trzeciej odbyła się w 1984 roku w nowej kategorii — występów na żywo (teatru). Burns jest również członkiem Television Hall of Fame, do którego on i Gracie Allen zostali wprowadzeni w 1988 roku. Jego imieniem nazwano także jedną z ulic w San Antonio w stanie Teksas.
Jest bohaterem jednoosobowej sztuki Ruperta Holmesa Say Goodnight, Gracie.
PORTRAIT with HISTORY George Burns

George Burns (born Nathan Birnbaum; January 20, 1896 – March 9, 1996) was an American comedian, actor, writer, and singer, and one of the few entertainers whose career successfully spanned vaudeville, radio, film, and television. His arched eyebrow and cigar-smoke punctuation became familiar trademarks. He and his wife Gracie Allen appeared on radio, television and film as the comedy duo Burns and Allen.
At age 79, Burns experienced a sudden career revival as an amiable, beloved, and unusually active comedy elder statesman in the 1975 film The Sunshine Boys, for which he won the Academy Award for Best Supporting Actor.
George Burns George Burns was born Nathan Birnbaum (Hebrew: נתן בירנבוים) on January 20, 1896, in New York City, the ninth of 12 children born to Hadassah "Dorah" (née Bluth; Hebrew: הדסה בלוט בירנבוים; 1857–1927) and Eliezer Birnbaum (Hebrew: אליעזר בירנבוים; 1855–1903), known as Louis or Lippa, Jewish immigrants who had come to the United States from Ropczyce, Galicia, now Poland. Burns was a member of the First Roumanian-American Congregation.
His father was a substitute cantor at the local synagogue but usually worked as a coat presser. During the influenza epidemic of 1903, Lippe Birnbaum contracted the flu and died at the age of 47. Burns, called Nattie or Nate at the time, went to work to help support the family, shining shoes, running errands and selling newspapers.
When he got a job as a syrup maker in a local candy shop at age seven, Burns was "discovered", as he later recalled:

We were all about the same age, six and seven, and when we were bored making syrup, we used to practice singing harmony in the basement. One day our letter carrier came down to the basement. His name was Lou Farley. Feingold was his real name, but he changed it to Farley. He wanted the whole world to sing harmony. He came down to the basement once to deliver a letter and heard the four of us kids singing harmony. He liked our style, so we sang a couple more songs for him. Then we looked up at the head of the stairs and saw three or four people listening to us and smiling. In fact, they threw down a couple of pennies. So I said to the kids I was working with: no more chocolate syrup. It's show business from now on.
We called ourselves the Pee-Wee Quartet. We started out singing on ferryboats, in saloons, in brothels, and on street corners. We'd put our hats down for donations. Sometimes the customers threw something in the hats. Sometimes they took something out of the hats. Sometimes they took the hats.

One of the Burns brothers' first regular gigs was operating the curtains at the vaudeville and nickelodeon theatre of Frank Seiden, father of Joseph Seiden, who later became a Yiddish film producer. Burns started smoking cigars when he was 14.
Burns was drafted into the United States Army when the U.S. entered World War I in 1917, but failed the physical examination because he was extremely nearsighted.[9] To hide his Jewish heritage, he adopted the stage name by which he would be known for the rest of his life. He later claimed that he selected the name George Burns because there were two active star professional baseball players with the name (George H. Burns and George J. Burns, unrelated), each of whom accumulated more than 2,000 hits and held some major-league records. Burns also was reported to have taken "George" from his brother Izzy (who had first adopted the name because he hated his own) and "Burns" from the Burns Brothers Coal Company, from whose trucks he stole coal as a youth.

His first wife was Hannah Siegel (stage name Hermosa Jose), one of his dance partners. The marriage lasted 26 weeks and occurred only because Siegel's family would not permit her to tour with Burns unless they were married. They divorced at the end of the tour.
Burns normally partnered with a woman, sometimes in an adagio dance routine, sometimes in comic patter. Though he had an apparent flair for comedy, he never quite clicked with any of his partners until he met Gracie Allen, a young Irish Catholic woman, in 1923. "All of a sudden", he later said, "the audience realized I had a talent. They were right. I did have a talent—and I was married to her for 38 years." Burns wed Allen in 1926.
Burns and Allen began their career in motion pictures with a series of comic short films in the late 1920s and early 1930s, such as The Big Broadcast (1932) with Bing Crosby, International House (1933) and Six of a Kind (1934) with W. C. Fields, The Big Broadcast of 1936 with Crosby again, The Big Broadcast of 1937 with Jack Benny, A Damsel in Distress (1937) with Fred Astaire and Joan Fontaine, and College Swing (1938) with Bob Hope and Martha Raye. Honolulu (1939) with Eleanor Powell and Robert Young was Burns's last film for nearly 40 years, though Allen starred in two more pictures without him.

In 1938, Paramount producer and managing director William LeBaron was planning a vehicle for Burns and Allen to team with established star Bing Crosby, with a script written by Don Hartman and Frank Butler. But the story didn't fit Burns and Allen's style, so LeBaron ordered rewrites to fit two male co-stars: Crosby and Bob Hope. The project became Road to Singapore (1940), the first in a long-running and popular series of "Road" films.
Burns and Allen first appeared on the radio as the comedy relief for bandleader Guy Lombardo. In his memoir The Third Time Around, Burns shared a letter from a college fraternity complaining that its weekly dance parties were interrupted by Burns and Allen routines.

Burns and Allen found their own show and radio audience, first airing on February 15, 1932. Their show was based on their classic stage routines and sketch comedy in which their style was woven into multiple smaller scenes, in a manner similar to that of the short films that they had made in Hollywood. They were also known for clever publicity stunts, such as Allen's hunt for her missing brother that carried over into guest spots on other radio shows. In April 1935 they added Ferde Grofé as musical director.
The couple was portrayed at first as unmarried, with Allen the object of Burns's affections as well as those of other cast members. Bandleaders Ray Noble (known for his phrase "Gracie, this is the first time we've ever been alone") and Artie Shaw played Allen's love interests. Singer Tony Martin also played Allen's unwilling love interest, whom she comically threatened to fire if he did not reciprocate her romantic interest.
With ratings declining and their audience familiar with their real-life marriage, Burns and Allen adapted their radio show in 1941 to present them as a married couple. Artie Shaw, who also appeared as a character in some of the show's sketches, was the show's bandleader at one time. Allen's character also changed slightly during this era, often being mean to Burns.

As this format grew stale over the years, in 1941 Burns and his fellow writers redeveloped the show as a situation comedy. The reformat focused on the couple's married life and their friends and neighbors, including Elvia Allman as Tootsie Sagwell, a man-hungry spinster in love with Bill Goodwin. The characters of Harry and Blanche Morton became a mainstay of the program.
As with The Jack Benny Program, the new George Burns & Gracie Allen Show portrayed Burns and Allen as entertainers with their own weekly radio show. Goodwin remained, and the music was now led by Meredith Willson (later to be better known for composing the Broadway musical The Music Man). Willson also played himself on the show as naïve, friendly and shy with women. The new format's success made it one of the few classic radio comedies to completely reinvent itself and regain great success.
The supporting cast during this phase included Mel Blanc as the melancholy, ironically named "Happy Postman" (his catchphrase was "Remember, keep smiling!"); Bea Benaderet (later Cousin Pearl in The Beverly Hillbillies, Kate Bradley in Petticoat Junctionand the voice of Betty Rubble in The Flintstones) and Hal March (later the host of The $64,000 Question) as neighbors Blanche and Harry Morton; and the various members of Allen's ladies' club, the Beverly Hills Uplift Society. One running gag during this period, stretching into the television era, was Burns's questionable singing voice; Allen lovingly called him "Sugar Throat". The show received and maintained a Top 10 rating for the rest of its radio life.

In 1949, after 12 years at NBC, the couple took the show back to its original network CBS, where they had risen to fame from 1932 to 1937. Their friend Jack Benny reached a negotiating impasse with NBC over the corporation he set up ("Amusement Enterprises") to package his show, the better to put more of his earnings on a capital-gains basis and avoid the 80% taxes levied on very high earners in the World War II period. CBS executive William S. Paley convinced Benny to move to CBS (Paley, among other things, impressed Benny with his attitude that the performers make the network, not the other way around, as NBC chief David Sarnoff reputedly believed); Benny in turn convinced several NBC stars to join him, including Burns and Allen. Thus, CBS reaped the benefits when Burns and Allen moved to television in 1950.
The George Burns and Gracie Allen Show
On television, The George Burns and Gracie Allen Show put faces to some of the radio characters audiences had come to love (they already knew Burns and Allen's faces from their films). A number of significant changes were seen in the show:
• A parade of actors portrayed Harry Morton: Hal March, The Life of Riley alumnus John Brown, veteran film and television character actor Fred Clark, and future Mister Ed co-star Larry Keating.
• Burns often broke the fourth wall, and chatted with the home audience, telling understated jokes and commenting wryly on what show characters were doing. In later shows, he actually turned on a television and watched what the other characters were up to when he was off camera, then returned to foil them.

• When announcer Bill Goodwin left after the first season, Burns hired announcer Harry Von Zell, a veteran of the Fred Allen and Eddie Cantor radio shows. Von Zell was cast as the good-natured, easily confused Burns and Allen announcer and buddy. He also became one of the show's running gags: his involvement in Allen's harebrained ideas got him fired at least once a week by Burns.
• The first shows were simply a copy of the radio format, complete with lengthy and integrated commercials for sponsor Carnation Evaporated Milk by Goodwin. But what worked well on radio sometimes appeared forced and plodding on television. The show was changed into the now-standard situation comedy format, with the commercials distinct from the plot.
• Midway through the run of the show, the Burnses' two children, Sandra and Ronald, began to appear, Sandy in an occasional voiceover or brief on-air part (often as a telephone operator) and Ronnie in various small roles during seasons 4 and 5. Ronnie joined the regular cast in season 6. Typical of the blurred line between reality and fiction in the show, Ronnie played George and Gracie's on-air son, showing up in the second episode of season 6 ("Ronnie Arrives") with no explanation offered for where he had been for the past five years. Originally his character was an aspiring dramatic actor who held his parents' comedy style in befuddled contempt and deemed it unsuitable for a "serious" drama student. When the show's characters moved back to California in season 7 after spending the prior year in New York City, Ronnie's character dropped his acting aspirations and enrolled in USC, becoming an inveterate girl chaser.
Burns and Allen also took a cue from Lucille Ball and Desi Arnaz's Desilu Productions and formed a company of their own, McCadden Corporation (named after the street on which Burns's brother lived), headquartered on the General Service Studio lot in the heart of Hollywood, and set up to film television shows and commercials. Besides their own hit show (which transitioned from a biweekly live series to a weekly filmed version in 1952), the couple's company produced such television series as The Bob Cummings Show (later syndicated and rerun as Love That Bob); The People's Choice, starring Jackie Cooper; Mona McCluskey, starring Juliet Prowse; and Mister Ed, starring Alan Young and a talented "talking" horse. Several of Jack Benny's 1953–55 filmed episodes were also produced by McCadden for CBS.
The George Burns Show
The George Burns and Gracie Allen Show ran on CBS Television from 1950 to 1958, when Burns at last consented to Allen's retirement. The onset of heart trouble in the early 1950s had left her exhausted from full-time work and she had been anxious to stop, but could not say no to Burns.

Burns attempted to continue the show (for new sponsor Colgate-Palmolive on NBC), but without Allen, the show ended after a year.
Wendy and Me
– Burns subsequently created Wendy and Me, a sitcom in which he co-starred with Connie Stevens, Ron Harper, and J. Pat O'Malley. He acted primarily as the narrator, and secondarily as the adviser to Stevens's Gracie-like character. The first episode involved the nearly 69-year-old Burns watching his younger neighbor's activities with amusement, just as he had watched the Burns and Allen television show while it was unfolding to get a jump on what Gracie was up to in its final two seasons. Also as in the Burns and Allen television show, Burns frequently broke the fourth wall by talking directly to viewers. The series only lasted a year. In a promotion, Burns had joked that "Connie Stevens plays Wendy, and I play 'me'."
The Sunshine Boys
– After Gracie died in 1964, Burns immersed himself in work. McCadden Productions co-produced the television series No Time for Sergeants, based on the hit Broadway play; Burns also produced Juliet Prowse's 1965–66 NBC situation comedy, Mona McCluskey. At the same time, he toured the U.S. playing nightclub and theater engagements with such diverse partners as Carol Channing, Dorothy Provine, Jane Russell, Connie Haines, and Berle Davis. He also performed a series of solo concerts, playing university campuses, New York's Philharmonic Hall and winding up a successful season at Carnegie Hall, where he wowed a capacity audience with his show-stopping songs, dances, and jokes.
In 1974, Burns's close friend Jack Benny signed to play one of the lead roles in the Metro-Goldwyn-Mayer film version of Neil Simon's The Sunshine Boys (Red Skelton was originally the other, but he objected to some of the script's language). But Benny's health had begun to fail, and he advised his manager, Irving Fein, to let Burns fill in for him on a series of nightclub dates to which Benny had committed around the U.S.
Burns, who enjoyed working, accepted the job for what would be his first feature film appearance for 36 years. As he recalled years later:
"The happiest people I know are the ones that are still working. The saddest are the ones who are retired. Very few performers retire on their own. It's usually because no one wants them. Six years ago Sinatra announced his retirement. He's still working."—George Burns
Ill health prevented Benny from working on The Sunshine Boys; he died of pancreatic cancer on December 26, 1974. Heartbroken, Burns said that the only time he ever wept in his life other than Allen's death was when Benny died. He was chosen to give one of the eulogies at the funeral and said, "Jack was someone special to all of you, but he was so special to me ... I cannot imagine my life without Jack Benny, and I will miss him so very much." Burns then broke down and had to be helped to his seat. People who knew Burns said he never really came to terms with Benny's death.
Six weeks before filming started, Burns had triple bypass surgery.
Burns replaced Benny in the film as well as the club tour, a move that turned out to be one of the biggest breaks of his career; his wise performance as faded vaudevillian Al Lewis won him the 1975 Academy Award for Best Supporting Actor and permanently secured his career resurgence. At 80, Burns was the oldest Oscar winner in the history of the Academy Awards, a record that stood until Jessica Tandy won an Oscar for Driving Miss Daisy in 1989.
Oh, God!
– In 1977, the Burns made another hit film, Oh, God!, playing the omnipotent title role opposite singer John Denver as an earnest but befuddled supermarket manager, whom God picks at random to revive his message. The image of Burns in a sailor's cap and light springtime jacket as the droll Almighty influenced his subsequent comedic work, as well as that of other comedians. At a celebrity roast in his honor, Dean Martin adapted a Burns crack: "When George was growing up, the Top 10 were the Ten Commandments".
Burns appeared in this character along with Vanessa Williams on the September 1984 cover of Penthouse magazine, the issue that contained Williams's notorious nude photos, as well as the first appearance of underage pornographic film star Traci Lords. A blurb on the cover announced "Oh God, she's nude!"
Oh, God! inspired two sequels, Oh, God! Book II (in which the Almighty engages a precocious schoolgirl played by Louanne Sirota to spread the word) and Oh, God! You Devil—in which Burns played a dual role as God and the devil, with the soul of a would-be songwriter (played by Ted Wass) at stake.
After guest-starring on The Muppet Show and Alice, Burns appeared in 1978's Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band, the film based on The Beatles' album of the same name and also recorded a cover of Fixing A Hole for the film. In 1979, at 83, Burns starred in two feature films, Just You and Me, Kid and Going in Style. He remained active in films and TV past his 90th birthday. One of his last films was 1988's 18 Again!, based on his half-novelty, half-country music-based hit single, "I Wish I Was 18 Again". In this film, Burns played an 81-year-old self-made millionaire industrialist who switched bodies with his awkward, artistic, 18-year-old grandson (played by Charlie Schlatter)

“…I met and photographed George Burns on November 17, 1988, in New York, when his autobiography Gracie: A Love Story was released, telling the story of his life and enduring love for his wife, the famous comedienne Gracie Allen. It describes their beginnings in vaudeville, their Hollywood days, and well-known friendships. Interestingly, I also managed to photograph Burns with a cigar in his mouth, which I considered a great success. Burns had been smoking cigars since the age of 14. It is estimated that for most of his life, Burns smoked between 10 and 20 cigars a day. Arthur Marx estimated that Burns smoked about 300,000 cigars over his lifetime. In his later years, he smoked no more than four a day and never used cigarettes or marijuana, saying, “Look, I can’t have more experiences than I already have. What could marijuana give me that show business hasn’t already given me?” His last role in a feature film was a cameo — the character Milt Lackey, a 100-year-old stand-up comedian — in the 1994 comedy-crime film Radioland Murders…” – Czesław Czapliński.
Burns also did regular nightclub stand-up acts in his later years, usually portraying himself as a lecherous old man. He always smoked a cigar onstage and reputedly timed his monologues by the amount the cigar had burned down. For this reason, he preferred cheap El Producto cigars as the loosely wrapped tobacco burned longer. Burns once quipped: "In my youth, they called me a rebel. When I was middle-aged, they called me eccentric. Now that I'm old, I'm doing the same thing I've always done and they're calling me senile."[citation needed

For most of his life, Burns would smoke between 10 to 20 cigars a day. Arthur Marx estimated that Burns smoked around 300,000 cigars during his lifetime, starting at age 14. In his final years, he smoked no more than four a day, and he never used cigarettes or marijuana, saying, "Look, I can't get any more kicks than I'm getting. What can marijuana do for me that show business hasn't done?" His last feature film role was the cameo role of Milt Lackey, a 100-year-old stand-up comedian, in the 1994 comedy mystery Radioland Murders.
Eight years before his death, Burns publicly admitted that once in their marriage, in the 1950s, he had cheated on Allen. In guilt over the one-night affair, Burns gave Allen a $10,000 diamond ring and a $750 silver centerpiece. Allen learned about the affair but never let on to Burns that she knew, and the couple never discussed it: 306 Burns recounted that years later he discovered his wife Gracie had told her friend Mary Livingstone (the wife of comedian Jack Benny) about the episode, finishing her account by saying to Mary, "You know, I really wish George would cheat on me again; I could use a new centerpiece."
Burns was still appearing at major hotel/casinos in Las Vegas, Reno, and Lake Tahoe during the early 1980s. When he turned 90 in 1986, the city of Los Angeles renamed the northern end of Hamel Road "George Burns Road." City regulations prohibited naming a city street after a living person, but an exception was made for Burns. In celebration of Burns's 99th birthday in 1995, Los Angeles renamed the eastern end of Alden Drive "Gracie Allen Drive." Burns was present at the unveiling ceremony (one of his last public appearances), and quipped: "It's good to be here at the corner of Burns & Allen. At my age, it's good to be anywhere!" George Burns Road and Gracie Allen Drive cross just a few blocks west of the Beverly Center mall in the heart of the Cedars-Sinai Medical Center. Burns served as honorary chairman of the center's endowment drive.
Burns remained in good health for most of his life, in part thanks to a daily exercise regimen of swimming, walks, sit-ups, and push-ups. He bought new Cadillacs every year and drove until the age of 93. After that, Burns had chauffeurs drive him around. In his later years, he also had difficulty reading fine print.
Burns suffered a head injury after falling in his bathtub in 1994 and underwent surgery to remove fluid in his skull. He never fully recovered, and his performing career came to an end. In February 1995, Burns, in one of his final television appearances, was presented with the first SAG Lifetime Achievement Award by the Screen Actors Guild. When he was 96, he had signed a lifetime contract with Caesars Palace in Las Vegas to perform stand-up comedy there, which included the guarantee of a show on his centenary, January 20, 1996. But when that day came, he was too weak to give a performance. In December 1995, Burns was well enough to attend a Christmas party hosted by Frank Sinatra (who turned 80 that month), where he reportedly caught the flu, which weakened him further. He released a statement joking about how he would love for his 100th birthday to have "a night with Sharon Stone." His last television appearance came in a commercial for the Australian Football League's centenary season in 1996, which aired after his death.
On March 9, 1996, Burns died in his Beverly Hills home of heart failure. His funeral was held three days later at the Wee Kirk o' the Heather church in Forest Lawn Memorial Park Cemetery, Glendale. As much as he looked forward to reaching age 100, Burns also said, about a year before he died, that he also looked forward to death, saying that on the day he would die, he would be with Allen again in Heaven. Upon being interred with Allen, the crypt's marker was changed from, "Grace Allen Burns—Beloved Wife And Mother (1902–1964)" to "Gracie Allen (1902–1964) & George Burns (1896–1996)—Together Again". Burns had always said that he wanted Allen to have top billing.

George Burns has three stars on the Hollywood Walk of Fame: a motion pictures star at 1639 Vine Street, a television star at 6510 Hollywood Boulevard, and a live performance star at 6672 Hollywood Boulevard. The first two stars were placed during the initial installations of 1960, while the third-star ceremony was held in 1984, in the new category of live performance, or live theatre, established that year. Burns is also a member of the Television Hall of Fame, where he and Gracie Allen were inducted in 1988. There is a street named after Burns in San Antonio, Texas.
He is the subject of Rupert Holmes's one-actor playSay Goodnight, Gracie.



Komentarze