Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Ariadna Gierek-Łapińska


Dziś (26 grudnia 2020 r.) w wieku 82 lat zmarła prof. Ariadna Gierek-Łapińska. Przez blisko 35 lat - jako szefowa ośrodka okulistycznego Śląskiej Akademii Medycznej (obecnie Śląski Uniwersytet Medyczny) w Katowicach - należała do najważniejszych sław polskiej okulistyki.


Prof. dr hab. n. med. Ariadna Gierek-Łapińska z domu Zankowicz (ur. 1 maja 1938 w Wilnie, zm. 26 grudnia 2020) – lekarka-okulistka, profesor nauk medycznych.

Jej ojciec, Teodor Zankowicz, skończył agronomię w Wilnie, przed wojną był asystentem na Uniwersytecie Stefana Batorego. Mama, Klara z Falkowskich, uczyła niemieckiego. Ariadna miała trzech braci - najstarszego Aleksandra, o rok od niego młodszego Anatola. Najmłodszy, Grzegorz, w czasie wojny został złapany przez Niemców na zbiórce harcerskiej. Rozstrzelali go, choć miał zaledwie 16 lat.

Dyplom lekarza uzyskała w 1963 roku, dwa lata później stopień naukowy doktora, w 1974 r. doktora habilitowanego, w 1977 tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1987 profesora zwyczajnego od Rady Państwa PRL. Odbyła staże naukowe w USA, Niemczech, Hiszpanii, ZSRR, Belgii i na Węgrzech.

W latach 1974–2007 kierowniczka Katedry i Kliniki Okulistyki Śląskiej Akademii Medycznej. W latach 1988–2008 dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 5 Śląskiej Akademii Medycznej.

Autorka monografii m.in.: „Atlas mikrochirurgii oka” (wybrane techniki operacyjne), „Chirurgia refrakcyjna rogówki”, „Atlas topografii rogówki”, współautorka monografii: „Okulistyka współczesna”, „Choroby wewnętrzne”, „Ozonoterapia w medycynie”, „Hipotermia i hipertermia w leczeniu chorób oczu”. Członek Komitetu Redakcyjnego „Kliniki Ocznej”.

Napisała 315 publikacji w czasopismach krajowych i zagranicznych. Autorka i współautorka 380 referatów i 16 filmów naukowych oraz trzech patentów: przyrządu do usuwania ferromagnetycznych ciał obcych z oka, noża mikrochirurgicznego, zwłaszcza do zabiegów okulistycznych, i skalpela okulistycznego.

Wielokrotnie odznaczana i wyróżnienia m.in.: Medal Komisji Edukacji Narodowej (1977), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1987), Zasłużony Nauczyciel Rzeczypospolitej Polskiej (1990), Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1998), Medal Kawalera Orderu Uśmiechu (2004), nagrody Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej (1980 i 1994), wielokrotne nagrody J.M. Rektora Śląskiej Akademii Medycznej, odznaczenia resortowe i wojewódzkie, a także honorowy order „Laur 50-lecia Śląskiej Akademii Medycznej”, laureatka Plebiscytu „Trybuny Śląskiej”, Loża Liderów (2002).

Była żoną Adama Gierka, syna pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, a także Tadeusza Łapińskiego. Z pierwszego małżeństwa miała córkę, również okulistkę Stanisławę Gierek-Ciaciurę.

Odwiedziłem prof. Ariadnę Gierek-Łapińską 9 października 2001 r., była dyrektorem Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 5 w Katowicach na ul. Ceglanej 35, kiedy pracowałem nad 3 tomem książki „LEKARZE w walce o zdrowie”, a potem w domu 8 sierpnia 2004 r., gdzie poznałem jej męża i córkę. Muszę powiedzieć, że była niezwykłą postacią, co wyszło w wywiadzie, który z nią przeprowadziłem.


–Czesław Czapliński: Kiedy zdecydowała się Pani zostać lekarzem?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: To nie była moja decyzja tylko mojego ojca. Chciałam iść na Akademię Sztuk Pięknych. Ojciec powiedział bardzo dosadnie i prosto: „jak będziesz dobrym lekarzem, to siebie i dziecko zawsze utrzymasz w każdym kraju”. To była prawda, ponieważ partnerów życiowych można mieć wielu, ale z rodzicami i dziećmi jest inaczej.


–Czesław Czapliński: Co wpłynęło na wybór zawodu?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Kiedy skończyłam studia, ojciec kazał mi zrobić wykaz specjalności deficytowych w medycynie. Na pierwszym miejscu była anestezjologia, na drugim - okulistyka. Bardzo chciałam być chirurgiem. Odpowiadał mi ten zawód. Będąc na stażach zauważyłam, że nie nadaję się ani do chirurgii jamy brzusznej, ani ortopedii, ani chirurgii twardej. Byłam wtedy szczupłą dziewczyną i kondycyjnie nie wytrzymałabym 6 czy 7 godzin przy jednej operacji. W związku z tym wybór padł na okulistykę.


–Czesław Czapliński: Jakie predyspozycje są najcenniejsze u lekarza?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Najważniejsza jest uczciwość. Istotna jest też duża wiedza i właściwa diagnostyka. Trudno mówić o uczciwości bez dobrej diagnostyki. Dlatego w placówce, którą kieruję postawiłam na to, by przede wszystkim dobrze diagnozować pacjenta, tak aby wychodząc od nas, wiedział czy problem, który ma z narządem wzroku, możemy zlikwidować, czy zatrzymać ostrość widzenia, czy też nic się nie da zrobić. Dlatego wykonujemy bardzo dużo badań wysokospecjalistycznych. Ta uczciwość wiąże się z osobistym doświadczeniem. Sama byłam dwukrotnie, z mamą i z ojcem, po tzw. „drugiej stronie barykady”. To pokazało mi, jak ważna jest uczciwość w rozmowie z pacjentem.

–Czesław Czapliński: Czy pamięta Pani pierwszy kontakt z pacjentem?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Trudno pamiętać jakiś konkretny przykład sprzed 40 lat. Obecnie w Przyklinicznej Poradni Okulistycznej mamy dziennie między 550 a 900 osób, z czego sama konsultuję około 50 pacjentów. Jeżeli robimy około 15 tysięcy operacji rocznie, to jak mam to wszystko pamiętać? Zresztą zrobiłam sobie blokadę i nie usiłuję zapamiętać nazwisk pacjentów. Nawet jak ktoś jest osobą publiczną czy przez kogoś protegowany, przypominam go sobie, gdy spojrzę w oczy. Nazwisko mnie nie interesuje, kojarzę, czy pacjent jest z Lublina, czy z Elbląga, czy z Warszawy, co miał w oku i co miał u nas zrobione.


–Czesław Czapliński: Jaki był najbardziej dramatyczny moment w Pani karierze zawodowej?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Powierzono mi opiekę nad bardzo wysoce protegowanym pacjencie z Warszawy. Jego żona prosiła, żeby był operowany w narkozie. Dostał znieczulenie ogólne chociaż normalna procedura polegała wówczas na znieczuleniu okołogałkowym. Usunęłam soczewkę. Wszystko było pięknie. Kończyłam szycie cięcia rogówkowo-twardówkowego i patrzę jak pod sztuczną soczewkę podnosi siatkówka. Pacjent zaczął się wybudzać i to był moment, którego nigdy nie zapomnę. Skończyło się to tak, że po pół roku ostrość wzroku wróciła mu do czytania połowy tablicy, czyli nieźle. Krwotoki się wchłonęły. Niemniej pamiętam stres, który wtedy przeżyłam.


–Czesław Czapliński: Co uważa Pani za swoje największe osiągnięcie?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Trudno by mi było wybrać największe, bo każde było inne. Nie jestem zarozumiała i nie chciałabym, żeby to tak wyglądało, ale ponieważ zawsze szukałam najlepszych rozwiązań, to zwykle byłam prekursorem nowych metod leczenia.

Byłam pierwszym lekarzem w Polsce, zajmującym się mikrochirurgią oka, czyli wykorzystaniem mikroskopów w operacjach okulistycznych. Pierwsza wykonywałam też operacje fakoemulsyfikacji i witreoretinalne. Byłam prekursorem plastyki tęczówki, polegającej na usunięciu wszystkich zmian w tęczówce i jej zeszyciu. Wdrożyłam operacje zeza pod mikroskopem, bo wtedy są inne cięcia, inne szwy. Następnie zainicjowałam operacje laserowe likwidacji wad wzroku, wszczepy w oczy fakijne, czyli bez usuwania soczewki ludzkiej.

Założyłam Sekcję Krajową Chirurgii Katarakty i Chirurgii Refrakcyjnej. Byłam jej szefem 10 lat. Jestem członkiem American Academy, Europejskiego Towarzystwa Katarakty i Refrakcji, byłam przedstawicielem Polski w europejskim zarządzie. Z samej jaskry byłam promotorem 12 osób u mnie miało doktoratów i 2 habilitacji. To jest dużo, bo w sumie mam 49 doktorantów, teraz 2 osoby mają wszczęte przewody doktorskie a 12 osób przewody habilitacyjne.

–Czesław Czapliński: Lekarz jest po to, aby leczyć. Czy spotkała się Pani z sytuacją, kiedy nie mogła pomóc i co wówczas powiedziała pacjentowi?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Powiedziałam to na początku. Po to mamy taką diagnostykę, żeby powiedzieć pacjentowi, co możemy wyleczyć, w jakim schorzeniu możemy pomóc lub też gdzie nie jesteśmy w stanie udzielić pomocy.


–Czesław Czapliński: Czym jest dla Pani śmierć?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Na szczęście w placówce, którą kieruję, jeśli jest raz na rok zgon, to on jest z powodu obrzęku płuc lub zawału.

Śmierć to dla mnie groza. Uważam, że każdy z nas rodzi się już z własnym przeznaczeniem. Dla mnie ważny jest komfort śmierci. Jeżeli ktoś siedzi na fotelu i nagle umiera - to jest to komfort śmierci.

Tato nauczył mnie jednej rzeczy, mówił, że w życiu nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej.


–Czesław Czapliński: Czy miała Pani moment zwątpienia?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Nie.


–Czesław Czapliński: Czy w związku z tym, że ma Pani do czynienia z ludzkim nieszczęściem, można oddzielić pracę lekarza od życia osobistego i wobec tego, jak Pani odpoczywa?

–Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Trudno jest oddzielić życie osobiste od zawodowego. Nawet gdy jestem w domu i usiłuję się zrelaksować i nie myśleć o szpitalu, to przecież jestem cały czas „pod telefonem”. To znaczy, że to co dzieje się Klinice, cały czas jest we mnie, gdzieś w podświadomości. Nie da się tak spokojnie usiąść i odpocząć.

Muszę być na bieżąco informowana o tym, co się dzieje w klinice. To nie są moje chimery. Kiedyś było tak, że za szpital odpowiadał dyrektor i główny księgowy. Zmieniono przepisy i teraz dyrektor jednoosobowo odpowiada za wszystko. Jeśli nagle ma miejsce jakiś ciężki przypadek (mimo że kierownikiem dyżuru jest zawsze albo adiunkt, albo osoba po II stopniu specjalizacji), muszę wiedzieć, co się dzieje w szpitalu, bo ja za to odpowiadam.

Obecnie mam dwie komórki służbowe. W ostatnich kilku miesiącach zdarzyło się, że 4-krotnie ukradziono kable telefoniczne, co oznaczało brak łączności. Telekomunikacja przeprasza później szpital i pacjentów. Nie zmienia to faktu, że są to dodatkowe stresy.

Lubię aktywny odpoczynek. Nie przepadam za wylegiwaniem się. Lubię pływać. Potrafię dziennie przepłynąć 600-1500 metrów. Jeżdżę z mężem, głównie do Austrii, przy granicy węgierskiej, bo tam są wody termiczne, które bardzo lubię. Jak temperatura wody ma 33 stopnie, to w środku paruje i jest jak sauna. Można też śluzą przepłynąć do innego basenu na zewnątrz.

Gram też w golfa, namówił mnie mąż. Powiedziałabym, że jest to sport luksusowy. Nie mam ambicji, żeby coś wygrywać, wystarczy pójść, porzucać piłeczkami, poschylać się, pogimnastykować. Tak właśnie lubię odpoczywać.


PORTRAIT with HISTORY Ariadna Gierek-Łapińska


Today (December 26, 2020), prof. Ariadna Gierek-Łapińska. For nearly 35 years - as the head of the Ophthalmology Center of the Silesian Medical Academy (now the Medical University of Silesia) in Katowice - she was one of the most important celebrities in Polish ophthalmology.


Prof. dr hab. n. med. Ariadna Gierek-Łapińska née Zankowicz (born May 1, 1938 in Vilnius, died December 26, 2020) - ophthalmologist, professor of medical sciences.

Her father, Teodor Zankowicz, graduated from agronomy in Vilnius, before the war he was an assistant at the Stefan Batory University. My mother, Klara née Falkowski, taught German. Ariadne had three brothers - the eldest Alexander, Anatol a year younger than him. The youngest, Grzegorz, was caught by the Germans at a scout gathering during the war. They shot him, even though he was only 16 years old.

She obtained a doctor's diploma in 1963, two years later a doctoral degree, in 1974 a postdoctoral doctor, in 1977 an associate professor, and in 1987 a full professor from the State Council of the People's Republic of Poland. She completed research internships in the USA, Germany, Spain, the USSR, Belgium and Hungary.

In the years 1974–2007 head of the Department and Clinic of Ophthalmology at the Medical University of Silesia. In the years 1988–2008, the director of the Independent Public Clinical Hospital No. 5 of the Silesian Medical Academy.

Author of monographs, among others: "Atlas of eye microsurgery" (selected surgical techniques), "Corneal refractive surgery", "Atlas of corneal topography", co-author of the monographs: "Contemporary ophthalmology", "Internal diseases", "Ozonotherapy in medicine", " Hypothermia and hyperthermia in the treatment of eye diseases. Member of the Editorial Committee of the "Eye Clinic".

She wrote 315 publications in national and foreign magazines. Author and co-author of 380 papers and 16 scientific films as well as three patents: a device for removing ferromagnetic foreign bodies from the eye, a microsurgical knife, especially for ophthalmic procedures, and an ophthalmic scalpel.

Repeatedly decorated and distinguished, among others: Medal of the National Education Commission (1977), Knight's Cross of the Order of Polonia Restituta (1987), Meritorious Teacher of the Republic of Poland (1990), Officer's Cross of the Order of Polonia Restituta (1998), Medal of the Knight of the Order of the Smile (2004) , awards of the Minister of Health and Social Welfare (1980 and 1994), multiple JM awards Rector of the Silesian Medical Academy, departmental and provincial decorations, as well as the honorary order of the "Laurel of the 50th anniversary of the Silesian Medical Academy", winner of the "Trybna Śląska" Plebiscite, the Lodge of Leaders (2002).

She was the wife of Adam Gierek, son of the first secretary of the Central Committee of the PZPR, Edward Gierek, and of Tadeusz Łapiński. From her first marriage she had a daughter, also an ophthalmologist Stanisława Gierek-Ciaciura.

I visited prof. Ariadna Gierek-Łapińska on October 9, 2001, was the director of the Independent Public Clinical Hospital No. 5 in Katowice at ul. Ceglana 35, when I was working on the 3rd volume of the book "DOCTORS in the fight for health", and then at home on August 8, 2004, where I met her husband and daughter. I have to say that she was an extraordinary character, which came out in the interview I did with her.


–Czesław Czapliński: When did you decide to become a doctor?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: It was not my decision, but my father's decision. I wanted to go to the Academy of Fine Arts. The father said very bluntly and simply: "If you are a good doctor, you will always keep yourself and your child in every country." This was true because you can have many life partners, but it is different with parents and children.


–Czesław Czapliński: What influenced the choice of profession?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: When I finished my studies, my father asked me to make a list of scarce specialties in medicine. Anesthesiology was in the first place, and ophthalmology was second. I really wanted to be a surgeon. This profession suited me. During my internships, I noticed that I am not suitable for abdominal surgery, orthopedics, or hard surgery. Back then, I was a slim girl and my physical condition couldn't last 6 or 7 hours with one operation. Therefore, the choice fell on ophthalmology.

–Czesław Czapliński: What are the most valuable predispositions for a doctor?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: The most important thing is honesty. A great deal of knowledge and proper diagnostics are also important. It's hard to talk about honesty without good diagnostics. That is why in the facility that I manage, I focused on diagnosing the patient well, so that, starting from us, he would know whether the problem he has with the organ of sight can be eliminated or stopped, or nothing can be done. That is why we perform a lot of highly specialized tests. This honesty comes with personal experience. I was alone twice, with my mother and father, after the so-called "On the other side of the barricade." This showed me how important it is to be honest when talking to a patient.


–Czesław Czapliński: Do you remember your first contact with a patient?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: It's hard to remember any specific example from 40 years ago. Currently, at the Clinical Ophthalmology Clinic, we have between 550 and 900 people a day, of which I consult about 50 patients myself. If we do about 15,000 operations a year, how am I supposed to remember all this? Anyway, I've blocked myself, and I'm not trying to remember the names of the patients. Even when someone is a public figure or a protégé by someone, I remember him when I look in the eyes. I am not interested in the name, I know whether the patient is from Lublin, Elbląg or Warsaw, what was in his eye and what he had done at our place.


–Czesław Czapliński: What was the most dramatic moment in your professional career?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: I was entrusted with the care of a very highly protected patient from Warsaw. His wife asked him to be operated on under anesthesia. He was given general anesthesia although the normal procedure at the time was periocular anesthesia. I removed the lens. Everything was fine. I was finishing the suturing of the corneal scleral incision and I watch as the retina is lifted under the artificial lens. The patient began to wake up and that was a moment I will never forget. He ended up making his eyes acuity return to reading half the blackboard after six months, which was not bad. The hemorrhages are absorbed. Nevertheless, I remember the stress I experienced then.

–Czesław Czapliński: What do you consider your greatest achievement?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: It would be difficult for me to choose the biggest ones, because each one was different. I'm not conceited and I wouldn't want it to be like that, but since I've always looked for the best solutions, I've usually been a precursor to new treatments. I was the first doctor in Poland dealing with eye microsurgery, i.e. the use of microscopes in ophthalmic operations. I was the first to perform phacoemulsification and vitreoretinal surgeries. I was a precursor of iris plastic surgery, which involved removing all changes in the iris and its stitching. I have performed strabismus surgery under the microscope, because then there are different cuts, different seams. Then I initiated laser operations for the elimination of vision defects, implants in phakic eyes, i.e. without removing the human lens. I founded the National Section of Cataract Surgery and Refractive Surgery. I've been her boss for 10 years. I am a member of the American Academy, the European Cataract and Refraction Society, I was a representative of Poland on the European board. I was a supervisor of glaucoma. 12 people had doctorates and 2 habilitations. This is a lot, because I have 49 doctoral students in total, now 2 people have started doctoral studies and 12 people have habilitation programs.


–Czesław Czapliński: A doctor is there to heal. Have you encountered a situation where you could not help and what did you say to the patient then?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: I said that at the beginning. That is why we have such diagnostics to tell the patient what we can cure, in what disease we can help or where we are unable to help.

–Czesław Czapliński: What is death for you?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: Fortunately, in the facility I run, if there is a death once a year, he is due to pulmonary edema or a heart attack. Death is a terror to me. I believe that each of us is born with our own destiny. The comfort of death is important to me. If someone is sitting in an armchair and suddenly dies - that is the comfort of death. Dad taught me one thing, he said that life is never so bad that it couldn't be worse.


–Czesław Czapliński: Did you have a moment of doubt?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: No.

–Czesław Czapliński: Due to the fact that you are dealing with human misfortune, is it possible to separate the work of a doctor from your personal life and how you rest?

-Prof. Ariadna Gierek-Łapińska: It is difficult to separate your personal and professional life. Even when I'm at home and I'm trying to relax and not think about the hospital, I'm still "on the phone". It means that what is happening in the Clinic is still inside me, somewhere in the subconscious. It is impossible to sit back and rest so quietly.

I need to be kept informed about what is happening in the clinic. These are not my chimeras. It used to be that the director and chief accountant were responsible for the hospital. The rules were changed and now the director is responsible for everything. If suddenly a serious case occurs (even though the duty manager is always either an assistant professor or a second degree specialist), I need to know what is happening in the hospital, because I am responsible for it.

I currently have two service cells. In the last few months, telephone cables have been stolen 4 times, which meant no connectivity. Telecommunications later apologizes to the hospital and patients. It does not change the fact that these are additional stresses.

I like active rest. I don't like lounging. I like to swim. I can swim 600-1500 meters a day. I travel with my husband, mainly to Austria, near the Hungarian border, because there are thermal waters there, which I like very much. When the water temperature is 33 degrees Celsius, it evaporates inside and is like a sauna. You can also swim through the sluice to another outdoor pool.

I also play golf, my husband persuaded me. I would say it's a luxury sport. I have no ambition to win something, it is enough to go, throw balls, bend over, exercise. This is how I like to rest.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon