Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Andrzej Urbanowicz


„…Najdosłowniej jesteśmy dziećmi światła, choć nie zawsze o tym pamiętamy. Nawet, gdy jest go całkiem niewiele, ono jest najważniejsze. Posłańcem uczuć światła jest barwa…” – Andrzej Urbanowicz.


Andrzej Urbanowicz (ur. 1938 w Wilnie, zm. 22 sierpnia 2011 w Szklarskiej Porębie) – malarz, rysownik i grafik, twórca happeningów i działań parateatralnych, eseista i krytyk sztuki.

Był absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, jednak głównie związany był z Katowicami, w 1962 otrzymał dyplom, gdzie mieszkał i pracował. W połowie lat sześdziesiątych był związany z Galerią Krzywe Koło (gdzie w 1963 miał pierwszą indywidualną wystawę).

W drugiej połowie lat sześdziesiątych był współzałożycielem kręgu ONEIRON.

„…Magia, traktowana tu jako nazwa zbiorcza dla praktyk o genezie ezoterycznej, jako model życia, który dostrzega luki w racjonalnym pojmowaniu i doświadczaniu świata, i w sztuce, daje możliwość transformacji jaźni podmiotu doświadczającego symboli…” - Sebastian Łąkas o działalności i sztuce Andrzeja Urbanowicza i grupy ONEIRON.

W tym samym okresie założył galerię KATOWICE i był organizatorem trzech Katowickich Spotkań Twórców i Teoretyków Sztuki. W latach 1967-1974 wspólnie z Henrykiem Wańkiem podejmował szereg różnych działań artystycznych, translatorskich i wydawniczych. Nieco później prowadził podziemne wydawnictwo buddyjskie i był organizatorem pierwszej gminy buddyjskiej w Polsce. W połowie lat 70. był pionierem polskiego zenu jako współzałożyciel i lider pierwszej buddyjskiej wspólnoty w Polsce Związku Buddystów Zen „Sangha”.


W końcu 1978 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam, w 1979 korzystał ze stypendium Fundacji Kościuszkowskiej, a później przez pewien czas brał udział w działalności prosolidarnościowej.


Andrzeja Urbanowicza poznałem w Nowym Jorku w 1981 r., kiedy zrobiłem mu portret w jego pracowni, który znalazł się na mojej wystawie w maju 1981 w Polskim Instytucie Naukowym w Nowym Jorku. Na którą Andrzej przyszedł i już potem wielokrotnie się spotykaliśmy, nawet w Polsce po 1992, kiedy już na stałe powrócił do Polski. Nie musiał mówić, że jest artystą, wystarczyło na nie popatrzeć. Nie opowiadał też farmazonów o swojej sztuce, wszystko było widać patrząc na nią.


W Nowym Yorku i U.S.A. miał dziewięć wystaw indywidualnych. W końcu roku 1992, po trzynastu latach, powrócił do Katowic. W połowie tego samego roku miał duży, retrospektywny, pokaz w BWA Katowice. Później, kilkadziesiąt wystaw w Katowicach i innych miastach. Przede wszystkim zajmował się malarstwem, grafiką, tkaniną (aplikacja), działaniami parateatralnymi.

Jego prace są zgromadzone w muzeach na całym świecie, także w Muzeum Śląskim w Katowicach i Muzeum Historii Katowic.

Uważany był za ikonę polskiego undergroundu artystycznego.

W Katowickiej Galerii Artystycznej 2014 r. nastąpiło uhonorowanie artysty poprzez odsłonięcie jego popiersia.

O Andrzeju Urbanowiczu powstał film „Chaosu Świętość Niewyczerpana” (dokument zawierający wywiad z artystą).

„…Otwierał oczy na to, że sztuce wolno być niszową i nie musi być doceniana już, zaraz. Wolno kwestionować kulturowe tabu, wybierać bezimienne graffiti nowojorskich zaułków, wykonane przez psychopatów i wyrzutków nażartego, pędzącego w wyścigu szczurów społeczeństwa, które i tak przynajmniej rokrocznie z okazji Halloween pokazuje na Piątej Alei zgoła inną twarz, zrzuca markowe garnitury, oblepia je fioletową lub kałopodobną papką, ku chwale priapicznej groteskowości i całej kupie idiotyzmu…”– pisała Urszula Benka-Urbanowicz, poetka, prozaik, tłumaczka literatury francuskiej i angielskiej, a dalej: „…Malował wyrafinowane sceny na bazie komiksów Johna Williego. Słodka blondynka w łańcuszkach i śliczna brunetka ze szpicrutą. Ukrzyżowana kobieta. Nie żadna pobożna pustelnica Kummernis sudecka, nie żadna mitologiczna Andromeda czy Dziewica św. Jerzego. To była sama Lilith, demoniczna a niewierna małżonka Adama z Biblii, jak powiada Księga Zohar albo wręcz Szekina, małżonka Pana Zastępów. I raptem stop. Podchodzące pod abstrakcjonizm Słońce Niezwyciężone, hasło na religijnych sztandarach Hadriana i Juliana Apostaty. Świetlista mandala, kobiecy otwór rodny i jednocześnie źrenica wlepiona w blask po drugiej stronie Styksu. A potem niezwykle kunsztowne i przejmująco piękne kolaże ze zdechłych żab i przedmiocików znajdowanych w śmietniku…”.


PORTRAIT with HISTORY


“... We are literally children of light, although we do not always remember it. Even when there is very little of it, it is the most important thing. The color of the feelings of light is the messenger ... ”- Andrzej Urbanowicz.


Andrzej Urbanowicz (born 1938 in Vilnius, died 22 August 2011 in Szklarska Poręba) - painter, draftsman and graphic artist, creator of happenings and paratheatrical activities, essayist and art critic.

He was a graduate of the Academy of Fine Arts in Krakow, but he was mainly associated with Katowice, in 1962 he received his diploma, where he lived and worked. In the mid-sixties, he was associated with the Krzywe Koło Gallery (where he had his first individual exhibition in 1963).

In the second half of the sixties, he was a co-founder of the ONEIRON group.

"... Magic, treated here as a collective name for practices of esoteric origin, as a model of life that notices gaps in the rational understanding and experience of the world, and in art, gives the possibility of transforming the self of the subject experiencing

symbols… ”- Sebastian Łąkas on the activity and art of Andrzej Urbanowicz and the ONEIRON group.

In the same period, he founded the KATOWICE gallery and was the organizer of three Katowice Meetings of Artists and Art Theorists. In the years 1967-1974, together with Henryk Wańek, he undertook a number of various artistic, translation and publishing activities. A little later, he ran an underground Buddhist publishing house and was the organizer of the first Buddhist community in Poland. In the mid-1970s, he was a pioneer of Polish Zen as a co-founder and leader of the first Buddhist community in Poland of the "Sangha" Zen Buddhist Association.

At the end of 1978 he left for the United States. There, in 1979, he benefited from a scholarship from the Kościuszko Foundation, and then for some time participated in pro-solidarity activities.


I met Andrzej Urbanowicz in New York in 1981, when I made a portrait of him in his studio, which was included in my exhibition in May 1981 at the Polish Scientific Institute in New York. Andrzej came to visit and we met many times after that, even in Poland after 1992, when he returned to Poland for good. He didn't have to say that he was an artist, it was enough to look at them. He also did not tell the farmazons about his art, you could see everything when you looked at it.

In New York and the U.S.A. had nine individual exhibitions. At the end of 1992, after thirteen years, he returned to Katowice. In the middle of the same year, he had a large retrospective show at BWA Katowice. Later, several dozen exhibitions in Katowice and other cities. First of all, he was involved in painting, graphics, textiles (application), and paratheatrical activities.

His works are gathered in museums around the world, including the Silesian Museum in Katowice and the Museum of the History of Katowice.

He was considered an icon of the Polish artistic underground.

At the Katowice Art Gallery in 2014, the artist was honored by unveiling his bust.

The film "Chaos Inexhaustible Holiness" was made about Andrzej Urbanowicz (a document containing an interview with the artist).

“… He opened his eyes to the fact that art can be a niche and does not need to be appreciated right now. It is allowed to question cultural taboos, choose the nameless graffiti of New York alleys, made by psychopaths and outcasts of a fed, rat-racing society that, at least every year on Halloween shows a completely different face on Fifth Avenue, sheds brand suits, and covers them with purple or fecal paste. , to the glory of priapical grotesque and a whole heap of idiocy ... " –wrote Urszula Benka-Urbanowicz, poet, prose writer, translator of French and English literature, and further: " ... He painted refined scenes based on John Willie's comics. Sweet blonde in chains and a pretty brunette with riding crop. Crucified woman. Not any pious hermit Kummernis Sudeten, not any mythological Andromeda or the Virgin of St. George. It was Lilith herself, the demonic and unfaithful consort of Adam in the Bible, as the Book of Zohar says, or even Shekinah, consort of the Lord of hosts. And suddenly stop. Invincible Sun, a slogan on the religious banners of Hadrian and Julian the Apostate. A luminous mandala, a female birth hole and at the same time a pupil stuck to the glow on the other side of the Styx. And then incredibly elaborate and poignantly beautiful collages of dead frogs and items found in a garbage can ... ”.




Ostatnie posty

Zobacz wszystkie