Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Vladimir Horowitz


„…Doskonałość sama w sobie jest niedoskonała…” — Vladimir Horowitz.

Vladimir Horowitz (ros. Владимир Самойлович Горовиц, Władimir Samojłowicz Gorowic) ur. 1 października 1903 w Berdyczowie na Ukrainie, zm. 5 listopada 1989 w Nowym Jorku, został pochowany w grobowcu rodzinnym Toscaninich w Mediolanie) – pianista.

Urodził się w Berdyczowie w rodzinie żydowskiej, która wkrótce przeniósła się do Kijowa. Konserwatorium Kijowskie ukończył w 1921 roku. Wśród jego profesorów byli m.in. W.Puchalski, S. Tarnowski oraz Felix Blumenfeld. Trzeba wrócić do dzieciństwa i niezwykłego talentu Horowitza, który jako pięciolatek nauczył się on gry na fortepianie, a jako trzynastolatek został przyjęty do Kijowskiego Konserwatorium.

W roku 1925 wyemigrował do Europy Zachodniej, gdzie szybko zdobył sobie sławę pianisty wirtuoza. Od 1928 r. mieszkał w Stanach Zjednoczonych (w 1944 dostał obywatelstwo). Trzeba powiedzieć, że Koncertem b-moll Czajkowskiego podbił Europę Zachodnią i Amerykę. Clara Haskil, wielka dama fortepianu, powiadała: "Horowitz? To szatan fortepianu", jego styl rozpoznawało się od razu. Co ciekawe przed wojną dwukrotnie wystąpił w Warszawie w 1932 i 1935 r.

W 1933 r. wziął ślub z Wandą Toscanini, córką dyrygenta Arturo Toscaniniego.

Przez prawie całe życie, z krótkimi przerwami (1953–1965 oraz 1975–1981) koncertował. Jego gra była niezwykle ekspresyjna, znakomicie interpretował Chopina. Przykładem techniki Horowitza są wariacje na temat Carmen (wykorzystane w słynnej kreskówce „Tom i Jerry”. Koncert Horowitza z 1965 r. wydany przez Sony Classical został nagrodzony trzema nagrodami Grammy w 1966 roku.

Horowitz był niezwykle szczery i bezpośredni w stosunkach z innymi pianistami: „…Lubiłem go [Arthur Rubinstein] jako pianistę. Był dobrym muzykiem i miał fantastyczny repertuar. Nigdy nie miał świetnej techniki, ale pewne rzeczy grał dobrze. Słyszałem, jak grał niektóre etiudy Chopina, te łatwiejsze z wielkim rozmachem, i powiedziałem mu, że nigdy nie słyszałem ich lepiej zagranych. Powiedział: „Czy masz to na myśli?” - Vladimir Horowitz i ja powiedzieliśmy: „Tak, mam to na myśli”…”.

Po wyemigrowaniu władze radzieckie wielokrotnie mu groziły śmiercią, w radzieckich obozach koncentracyjnych w latach 30. zginęli brat i ojciec Horowitza. Dopiero w 1986 roku, po 61 latach, Horowitz odwiedził ZSRR, a jego recitale w Moskwie i Leningradzie stały się wydarzeniami zarówno muzycznymi, jak i politycznymi. Swój ostatni występ dał 21 czerwca 1987 r. w Musikhalle w Hamburgu. Zmarł na zawał serca w 1989 w Nowym Jorku. Został pochowany w grobowcu rodzinnym Toscaninich w Mediolanie.

Od 1995 roku w Kijowie regularnie są organizowane międzynarodowe konkursy pianistów im. V. Horowitza.

Wielokrotnie odznaczeny m.in. 1985 – Komandor Legii Honorowej (Francja), 1986 – Prezydencki Medal Wolności (USA), 1986 – Wielki Krzyż Zasługi z Gwiazdą Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec (RFN), 1986 – Kawaler Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi Republiki Włoskiej (Włochy), 1989 – National Medal of Arts (USA; pośmiertnie). Przez lata mieszkając w Nowym Jorku odwiedzałem najbardziej znaną na świecie salę koncerową Carnegie Hall, częściej nie na oficjalnych koncertach, ale na zamkniętych próbach, gdzie robiłem zdjęcia. Tak było 14 października 1988 r., byłem pod dużym wrażeniem, gdyż dawno chciałem go sfotografować, nie było to łatwe, szczególnie, że chciałem to zrobić po swojemu. A mianowicie, w przypadku Horowitza fascynowała mnie jego twarz, która była nie tuzinkowa, chciałem ją pokazać w dużym zbliżeniu, a nie jak jest zajęty grą. Muszę powiedzieć, że tzw. uroda, nie ma tu znaczenia. Lubię, aby twarz była ciekawa. Aby coś pokazywała. Dla mnie najbardziej interesujące są twarze dojrzałe. Bo na nich często jest zapisana historia życia. Powtarzam, że na twarz trzeba sobie zapracować. Kiedy wybitny pisarz, autor m.in. „Konopielki” Edward Redliński, który wtedy był w Nowym Jorku, zobaczył mój portret powiedział mi - „słuchaj to nie jest twarz tylko pole bitwy, na niej jest wszystko zapisane”. To chyba najlepsza recenzja tego portretu. Drugi raz spotkaliśmy się z Vladimirem Horowitzem 11 września 1989 r. w Nowym Jorku, na niecałe dwa miesiące przed śmiercią, na którą nic nie wskazywało, Horowitz jak zwykle był pełen wigoru, elegancko ubrany. Zmarł zresztą na zawał serca. PORTRAIT with HISTORY Vladimir Horowitz „…Perfection itself is imperfection…“ —  Vladimir Horowitz.

Vladimir Horowitz (Russian: Владимир Самойлович Горовиц, Władimir Samojłowicz Gorowic) born October 1, 1903 in Berdyczów, Ukraine, d. November 5, 1989 in New York, he was buried in the Toscanini family tomb in Milan) - pianist.

He was born in Berdyczów to a Jewish family that soon moved to Kiev. He graduated from the Kiev Conservatory in 1921. His professors included W.Puchalski, S. Tarnowski and Felix Blumenfeld. You have to go back to his childhood and the extraordinary talent of Horowitz, who learned to play the piano at the age of five and was admitted to the Kiev Conservatory at the age of thirteen.

In 1925, he emigrated to Western Europe, where he quickly became known as a virtuoso pianist. From 1928, he lived in the United States (in 1944 he was granted citizenship). It must be said that he conquered Western Europe and America with Tchaikovsky's Concerto in B flat minor. Clara Haskil, the great lady of the piano, said: "Horowitz? He is the Satan of the piano", his style was immediately recognizable. Interestingly, before the war, he performed twice in Warsaw in 1932 and 1935.

In 1933 he married Wanda Toscanini, the daughter of the conductor Arturo Toscanini.

For almost his entire life, he gave concerts with short breaks (1953–1965 and 1975–1981).

His playing was extremely expressive, he interpreted Chopin perfectly. An example of Horowitz's technique are variations on the Carmen theme (used in the famous cartoon “Tom and Jerry.” The 1965 concert by Horowitz, released by Sony Classical, won three Grammy Awards in 1966.

Horowitz was extremely honest and direct with other pianists: „I liked him [Arthur Rubinstein] as a pianist. He was a good musician and had a fantastic repertoire. He never had a great technique, but certain things he played well. I heard him play some of the Chopin etudes, the easier ones with great panache and I told him I had never heard them played better. He said, "Do you mean it?" —  Vladimir Horowitz and I said, "Yes, I do mean it."

After he emigrated, the Soviet authorities repeatedly threatened him with death, in the Soviet concentration camps in the 1930s Horowitz's brother and father died. It was only in 1986, after 61 years, that Horowitz visited the USSR, and his recitals in Moscow and Leningrad became both musical and political events. He gave his last performance on June 21, 1987 at the Musikhalle in Hamburg. He died of a heart attack in 1989 in New York. He was buried in the Toscanini family tomb in Milan. Since 1995, Kiev regularly hosts international piano competitions named after V. Horowitz. Multiple awards, incl. 1985 - Commander of the Legion of Honor (France), 1986 - Presidential Medal of Freedom (USA), 1986 - Grand Cross of Merit with the Star of the Order of Merit of the Federal Republic of Germany (West Germany), 1986 - Knight of the Grand Cross of the Order of Merit of the Italian Republic (Italy), 1989 - National Medal of Arts (USA; posthumous).

Over the years, while living in New York, I visited the most famous concert hall in the world, Carnegie Hall, more often not at official concerts, but at closed rehearsals where I took photos. It was like that on October 14, 1988, I was very impressed because I wanted to photograph him a long time ago, it was not easy, especially since I wanted to do it my own way. Namely, in the case of Horowitz, I was fascinated by his face, which was not a dozen, I wanted to show it in close-up, not when he is busy playing. I must say that the so-called beauty, it doesn't matter. I like the face to be interesting. To show something. Mature faces are the most interesting for me. Because the history of life is often written on them. I repeat that you have to earn your face. When an outstanding writer, author, among others, "Konopielki" Edward Redliński, who was in New York at the time, saw my portrait and told me - "listen, this is not a face but a battlefield, everything is written on it". This is probably the best review of this portrait.

We met for the second time with Vladimir Horowitz on September 11, 1989 in New York, less than two months before his death, which was indicated by nothing, Horowitz, as usual, was full of vigor, smartly dressed. Anyway, he died of a heart attack.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon