Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Stanisław Lem


Stanisław Lem (1921-2006)

Wypowiedź Lema, która utkwiła mi w pamięci: "...Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów..." całkowicie się z nim zgadzam, z drugiej jednak strony, nie wyobrażam sobie życia bez Internetu.

Stanisław Lem jest najczęściej tłumaczonym polskim pisarzem, a w pewnym okresie był najbardziej poczytnym nieanglojęzycznym pisarzem Science Fiction SF. Jego książki to co najmniej 2000 wydań, przetłumaczonych na ponad 40 języków, osiągnęły łączny nakład ponad 30 milionów egzemplarzy. Wpływ Lema na światową literaturę SF krytycy przyrównują do wpływu słynnego H.G. Wellsa.

Stanisław Lem urodził się we Lwowie 13 września 1921 roku. Studiował medycyne we Lwowie, później w Krakowie, gdzie przeniósł się z rodziną.

W 1961 ukazały się dwa sztandarowe dzieła fantastycznonaukowe Lema: "Solaris" i "Powrót z gwiazd" oraz groteskowa powieść "Pamiętnik znaleziony w wannie". Powieść "Solaris" jest uważana za jedno z najwybitniejszych osiągnięć Lema, które doczekało się hollywoodskiej produkcji filmowej. Tematem tego dzieła jest motyw kontaktu z inną inteligentną formą życia, a zarazem jest to utwór o bezsilności nauki i samego człowieka, z jego bagażem podświadomych lęków, wobec niemożności zrozumienia kosmosu.

W 1965 ukazała się "Cyberiada" – dzieło uważane przez samego Lema, za swoje szczytowe osiągnięcie, który był niezwykle krytyczny, równiez w stosuku do siebie samego.

Jedną z kluczowych książek Lema jest „Solaris”, która została zaadoptowana przez hollywoodzką produkcję, docierając z przekazem tam gdzie nigdy książka nie dotrze.

Chciałem dotrzeć do Lema, aby zrobić mu portret i nagrać wywiad, specjalnie przyleciałem z Nowego Jorku. Wszyscy mi mówili, że to jest niemożliwe, on nikogo nie przyjmuje, niedawno wrócił z emigracji. To jeszcze bardziej mnie podniecało do spotkania Lema, którego opowiadania czytałem w młodości, w "Młodym Techniku". Zaczęłem pytać o Lema znajomych pisarzy, od prezesa PEN Clubu Artura Międzyrzeckiego (mąż Julii Hartwig), dowiedziałem się, że jego przyjacielem był pisarz Jan Józef Szczepański (1919-2003), również ojciec chrzestny syna Tomasza. Częstym gościem w domu Lemów bywał krytyk i historyk literatury Jan Błoński (1931-2009), sąsiad z osiedla, którego już fotografowałem, więc był prosty kontakt. Zadzwoniłem do Jana Błońskiego, który dał mi prywatny telefon do Lema i adres oraz powiedział, aby się na niego powołać jak będę dzwonił.

Pojechałem z Warszawy do Krakowa, 25 stycznia 1989 w latach 80-tych, zwykle zatrzymywałem się w Krakowie u Adama Bujaka. Był wówczas taki przepis, że ludzie posługujący się paszportem amerykańskim, a ja na taki przylatywałem, w hotelach, musieli płacić dużo więcej niż Polacy. Wszędzie, gdzie wówczas przyjeżdżałem, gościli mnie u siebie mówiąc, że komuniści nie będą robić wyzysku porządnych ludzi. Nieraz, to mnie krępowało, ale było bardzo miłe.



Adam Bujak to słynny fotograf papieski. Od lat 60. fotografował Karola Wojtyłę, zresztą ich domy były niedaleko siebie, a po wyborze na papieża towarzyszył Janowi Pawłowi II w jego licznych pielgrzymkach. Spotkaliśmy się pewnie na trzeciej pielgrzymce JPII w Polsce w 1987r., na którą przyleciałem z Nowego Jorku. Jest to wybitny fotograf, ja przy swoich ponad 40 książkach, nie mam co się wychylać, Adam jest autorem ponad 130. Robił takie zdjęcia JPII w Watykanie, o jakich mogłem tylko pomarzyć.

Od Adama zadzwoniłem do Lema, który bez problemu zgodził się na spotkanie. Wzięłem ze sobą Adama, który bardzo się ucieszył, gdyż nigdy nie był u Lema i potwierdził, że jest bardzo niedostępny, jako prezent wziął jeden ze swoich albumów, który bardzo pomógł w pierwszym kontakcie, gdyż Lem znał Karola Wojtyłę.

Nie wiem czego oczekiwałem, ale na pewno nie Lema siedzącego przy przedpotopowej maszynie do pisania. Kiedy zaczęłem się rozglądać, od ziemi do sufitu książki, podobnie jak w Warszawie u mego przyjaciela Ryszarda Kapuścińskiego. Tłumaczenia na ponad 40 języków, 2000 wydań... Nie mam zbyt często zdjęć z ludźmi, których fotografuję, ale w zwiążku z tym, że był ze mną wybitny fotograf, to mam historyczne zdjęcie jak siedzę i rozmawiam z Lemem, gdyż również nagrałem z nim rozmowę. Musze bez zbędnej przesady powiedzieć, że było to unikalne spotkanie i rozmowa, jakich nie często doświadczam.

Lem odszedł 27 marca 2006 w Krakowie, zostawiając nieśmiertelne, ciągle wznawiane, często z moimi zdjęciami na okładce: „Cyberiade”, „Bajki robotów”, „Dzienniki gwiazdowe” czy też popularne i chętnie czytane przez pokolenia „Opowieści o pilocie Pirxie”.

Zapamiętałem również jego wypowiedź o zmienających się kierunkach science fiction "...Dzisiaj science fiction ustępuje miejsca fantasy. Pojawiają się jakieś elfy, zjawy baśniowe, demony. Nie ma w tym gatunku miejsca dla pisarzy mówiących o rzeczach, które mogą stać się ważne dla świata...".

Oczywiście jak po wielkim człowieku, pozostały ślady, planetoida (3836) nazwana została LEM, pierwszy polski sztuczny satelita naukowy LEM, a także ulice w niektórych polskich miastach i cieszę się, że moje zdjęcia również, dzięki którym wiemy jaki był.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon