Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ prof.Janusz Hereźniak


Janusz Maciej Hereźniak (ur. 24 stycznia 1935 w Wancerzowie, zm. 6 marca 2016, pochowany w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Komunalnym Doły w Łodzi) – naukowiec, prof. dr hab. biologii specjalista geobotaniki, ekologii roślin i dendrologii, artysta fotografik.

Absolwent IV LO im. Sienkiewicza w Częstochowie (matura 1952) i Uniwersytetu Łódzkiego (magister 1961).

W latach 1956-1961 studiował biologię na Uniwersytecie Łódzkim, a następnie w nim pracował, uzyskując wszystkie stopnie i tytuł naukowy; kierował równocześnie Katedrą Botaniki, a następnie Geobotaniki i Ekologii Roślin UŁ (1996-2005). Wypromował 4 doktorów. Opublikował ok. 170 prac, w tym: 75 oryginalnych prac naukowych i 13 dotyczących fotografii.

„…Fotografią zainteresowałem się tuż po maturze, m.in. pod wpływem książki Włodzimierza Puchalskiego pt. „Bezkrwawe łowy” – wspomina Janusz Hereźniak. Przyrodę fotografują nieomal wszyscy, ale tylko nieliczni potrafią to robić dobrze, gdyż oprócz zdolności i doboch chęci, trzeba mieć jeszcze wiedzę na jej temat. Czym byłaba moja fotografia pzyrodnicza, gdybym nie był z wykształcenia botanikiem?...”.

W latach 1958-2000 należał do Łódzkiego Tow. Fotograficznego (V-prezes 1966-71); od roku 1965 – członek rzeczywisty Zw. Pol. Artystów Fotografików (ZPAF) nr leg. 319. Uprawiał fotografię artystyczną o tematyce przyrodniczej, poszukując w naturze interesujących form plastycznych – będących najczęściej immanentnymi elementami żywych organizmów. Jego Archiwum Fotografii Przyrodniczej (w znacznej części skatalogowane) liczy ponad 63 tysiące klatek negatywowych i pozytywowych, mało- i średnioformatowych, czarno-białych i barwnych. Jest autorem około 35 wystaw indywidualnych i uczestnikiem ok. 52 wystaw zbiorowych. Jego prace znajdują się w zbiorach: Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowym we Wrocławiu, w Bibliotece Uniwersyteckiej w Łodzi, a także w Nowym Yorku, w Centrum Fotografii Krajobrazowej w Łodzi i w zbiorach prywatnych.

Jest autorem 3 albumów fotograficznych, w tym: „Zielone grądy i czarne bory Białowieży” (1977), a także autorskich zestawów fotograficznych, ilustrujących ponad 20 wydawnictw książkowych.

Uczestniczył w 5-miesięcznej wyprawie naukowej do Afryki Równikowej (1974-1975), z której przywiózł ok. 7 tys. negatywów czarno-białych i barwnych przezroczy. Całe jego archiwum, gromadzone od 1956 roku i obejmujące głównie materiały o tematyce przyrodniczej, liczy około 45 tys. skatalogowanych negatywów czarno-białych i barwnych oraz ok. 18 tys. uporządkowanych zdjęć na materiale barwnym lub odwracalnym, średniego i małego formatu.

Znakomity artysta fotograf, przez lata prezes ZPAF-u, przedstawiciel świętokrzyskiej szkoły fotografii krajobrazu - Paweł Pierściński napisał o Januszu Hereźniaku w albumie „Przyrodnicze impresje”: „Geobotanik, dendrolog, artysta fotografik. Jego biografię ukształtowały dwie pasje: biologia i fotografia. Dziedziny te wspomagały proces ukształtowania wybitnego naukowca i zarazem znakomitego artysty fotografika, którego praca zawodowa i działalność społeczna oraz twórczość artystyczna, wzajemnie się dopełniające, służą wszechstronnej dokumentacji i popularyzacji idei ochrony ojczystej przyrody”.

Odznaczony Złotym (1982) oraz Srebrnym Krzyżem Zasługi (1979), odznaką Zasłużony Działacz Kultury (1980), Medal Komisji Edukacji Narodowej RP (2004).

Współautor projektu i orędownik powołania Jurajskiego Parku Narodowego.

Z Januszem Hereźniakiem poznaliśmy się na przełomie lat 70. w siedzibie Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego (ŁTF) na ul. Piotrkowskiej 102 w Łodzi, gdzie prezesem był wówczas Zbyszko Rzeźniacki. Dr Janusz Hereźniak był botanikiem na Uniwersytecie Łódzkim, a oprócz tego członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików (ZPAF); znany był ze zdjęć przyrodniczych. Ja zajmowałem się fotografią i entomologią, ściśle ważkami Odonata. Byłem wówczas redaktorem naczelnym (i jedynym, jak mówił prezes Rzeźniacki "Biuletynu Informacyjnego ŁTF") wydawanego na powielaczu w nakładzie kilkuset egzemplarzy.

Na początku lat 70. spotkaliśmy się ponownie, tym razem na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi UŁ, gdzie znalazłem się po olimpiadach biologicznych, jako student. Tu poza entomologią, zajmowałem się również fotografią i zacząłem wydawać "Biuletyn Informacyjny Sekcji Fotografii Przyrodniczej Studenckiego Koła Naukowego Biologów UŁ" w zawrotnym nakładzie 100 egz. Była pełna kontrola nad wydawaniem biuletynu, gdyż władze bały się, że mogę to użyć do propagandy antykomunistycznej, jaka wówczas się rozwijała. Organizowaliśmy spotkania, plenery wyjazdowe, wystawy... Naszym naukowym opiekunem był dr Janusz Hereźniak, który łączył pasję naukowo-dydaktyczną z pasją artystyczną. Pamiętam go z tego okresu, gdy np. wchodził do oszklonego hallu Gmachu Biologii UŁ - wyglądał „artystycznie”. Co to znaczy? No właśnie; nosił np. duży beret filuternie przekręcony na bok i pasujący do jego zarostu. Wyróżniał się, nawet moje koleżanki spoglądały na niego inaczej. W tym czasie zaprzyjaźniliśmy się.

         W końcu lat 70. zrobiło mi się duszno i ciasno w Łodzi; zostawiłem uczelnie, ŁTF i pod pretekstem uczestniczenia w konferencji Odonatologicznej w Kanadzie, wyjechałem wysiadając w Nowym Jorku, gdzie pozostałem. W tym czasie już intensywnie korespondowaliśmy ze sobą. Napisałem o Januszu kilka artykułów, które ukazały się m.in. w magazynie "Kariera" i w "Nowym Dzienniku" dodatku literackim "Przegląd Polski" w 1984 r. w Nowym Jorku. 

Spotkaliśmy się po latach - w styczniu 1989 r., kiedy zaprosiłem Janusza na moją wystawę TWARZĄ w TWARZ w Galerii Narodowej Zachęta w Warszawie z okazji 150.lecia wynalezienia fotografii. Potem spotykaliśmy się już częściej, gdy przylatywałem do Polski; miałem też wystawy w ŁTF, wymienialiśmy się książkami, jakie wydawaliśmy. Kiedy w 2005 r. TVP przygotowywała o mnie kolejny film pt. „Arystokrata kwiatów”, poprosiłem reżysera, aby koniecznie pojechać do Łodzi i nagrać sekwencję z Januszem Hereźniakiem. Tak też się stało i jest w filmie spora wypowiedź Janusza o mnie i moim zainteresowaniu kwiatami. Myślę, że był dumny, że oprócz portretów ludzi wykonuję również portrety kwiatów, czym on mnie zainteresował.

Ostatnie nasze spotkanie było 12 października 2015 r.; wracałem do Warszawy przez Łodz i z drogi zadzwoniłem do Janusza z pytaniem czy znalazłby 1/2 godziny po południu, bo będę w Łodzi i mam dla niego mój nowy album. Bardzo się ucieszył, mówiąc, że też ma wydawnictwo jakiego ja na pewno nie mam. Spotkaliśmy się w jego gabinecie w Katedrze Geobotaniki i Ekologii Roślin na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska UŁ. Wymieniliśmy się książkami.

Janusz pytał mnie o plany, w pewnym momencie zaczął mówić o tym, czym zajmuje się aktualnie. Przed wejściem czekał na mnie samochód, którym miałem wracać szybko do Warszawy. Nie wiem, co na mnie wpłynęło, że zapytałem – czy powie to przed kamerą, kiwnął głową. Wyjąłem z torby kamerę i nagrałem półgodzinną wypowiedź profesora Janusza Hereźniaka, myśląc, że kiedyś zrobimy dokumentalny film, na jaki Janusz niewątpliwie zasługuje.

         Kiedy po kilku miesięcach, na początku marca 2016 r. otrzymałem od prof. Kurowskiego informację, że Janusz Hereźniak zmarł, byłem w Nowym Jorku. Wysłałem na pogrzeb do Łodzi, operatora, z którym współpracuję i 16 marca 2016 r. nagrał fragmenty uroczystości pogrzebowych, jako tzw. "zdjęcia uciekające". Mam ciągle nadzieję, że władze Uniwersytetu Łódzkiego umożliwią zrealizowanie filmu dokumentalnego o profesorze Januszu Hereźniaku.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon