Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Paweł Pierściński

Aktualizacja: 11 sie 2019


Paweł Pierściński (25 V 1938 – 22 V 2017) Jeśli nie zdecydujecie się przeczytać o wybitnym fotografie Pawle Pierścińskim, to może zainteresuje was fakt, że ten człowiek, w domowej kuchni węglowej, spalił 262 000 negatywów, naświetlonych przez siebie przez 50 lat i z powierzchni Ziemi zniknęło bezcenne archiwum. Paweł Pierściński, był skromnym, dobry człowiekiem, który swoim osiągnięciami mógłby obdzielić wielu. Był klasykiem i mistrzem polskiego pejzażu. Na czarno-białych fotografiach widać jak „monochromatyczny świat w pełni ukazywał niepowtarzalne unerwienie graficzne”. Powstały dokumenty autentycznej struktury krajobrazu. Nikt tak jak Paweł Pierściński nie fotografował linii i form matematyczno-geometrycznych stworzonych przez naturę. Animator kierunku artystycznego nazwanego „Kielecką Szkołą Krajobrazu”. Zawsze, kiedy coś o nim pisałem, pytałem o aktualne dane, gdyż one rosły jak na drożdżach. Miał 200 wystaw indywidualnych i około 500 zbiorowych w kraju i świecie. Jego prace zgromadzono w kilkunastu albumach i katalogach m.in. „Struktury” (1982), „Między Wisłą a Pilicą” (2001), „Paweł Pierściński. Twórczość 1955-2007“ (2007). Przez ponad 30 lat opublikował ponad 500 tekstów publicystycznych i krytyczno-teoretycznych, a ich wybór ukazał się w autorskiej antologii pt. „Czas Krajobrazu” (2004). Ponadto jest autorem zbioru prawie 150 wierszy pt. „Pagór”, w których opisał obserwacje i przeżycia związane z krajobrazem, a nie dające się sfotografować. Wyznaje, że fotografia jest jego pasją, zawodem i życiem...

Za fotogram „Sinusoida” otrzymał medal na VIII Europejskiej Wystawie Fotografii w Lund w Szwecji (1962), którym to rozsławił kieleckie pejzaże. Jego prace, dziś należące do światowej klasyki, wielokrotnie publikowano na łamach m.in. w „Photography Year Book”, „Photographis”, „Fotojahrbuch International”, „Almanach FIAP”. Paweł Pierściński uważał, że powołaniem fotografa „jest dokumentowanie unikalnego wyglądu świata w celu zachowania jego obrazu dla następnych pokoleń”. Ale w 2004 r. spalił archiwum liczące 262 tysiące negatywów. Na decyzję wpłynęło bezskuteczne, wieloletnie poszukiwanie instytucji, która przejęłaby unikalne zbiory. Dowiedziałem się o wszystkim po fakcie, a łatwo można było mu pomóc. To co pozostało, zostało zakupione do Muzeum Wsi Kieleckiej. W dziedzinie fotografii był samoukiem. Pytany o mistrzów, przyznaje, że nigdy ich nie miał. Dokonania innych twórców poznał dopiero podczas studiów na wydziale budownictwa lądowego Politechniki Warszawskiej. Dyplom inżyniera, ze specjalnością „mosty i budowle podziemne”, obronił w 1962 r. Gdy planowana w stolicy budowa metra opóźniała się, powrócił do rodzinnego miasta i pracował w przedsiębiorstwach Kieleckiego Zjednoczenia Budownictwa. Po kilku latach odszedł z zawodu, by całkowicie zająć się fotografią. Miał już za sobą znaczne sukcesy, m.in. debiut wystawienniczy (1955) oraz pierwszą indywidualną wystawę „Portret Ziemi Kieleckiej” (1962), na której silnie wyeksponował cykl „Geometria krajobrazu”. (recenzja prac ukazała się w niemieckim „Fotografie” 1963/8 - Günter Schmerbach. "Ein Interesanter Abend in Warschau"). Konsekwentnie realizował własny program artystyczny, ale też z powodzeniem sięgał do popularnych tematów i motywów fotograficznych. Jako pierwszy polski autor pokazał pracę na światowej wystawie fotografii (reportażowej) Karla Pawka, a na I Wystawie „Akt i Kobieta” zdobył złoty medal za „Venus” (Kraków 1970). Otrzymał też honorowe odznaczenia Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej w Genewie.

Wyjeżdżając z Polski w 1979 r. słyszałem o Pawle Pierścińskim, jako wybitnym fotografie, ale osobiście go nie znałem. Kiedy w Nowym Jorku udało mi się dostać fotograficzno-dziennikarską akredytację w ONZ, gdzie bywali przedstawiciele wszystkich państw, to postanowiłem zrobić wystawę o Polsce w legendarnym gmachu ONZ. Ktoś z boku mi powiedział, że to strzał w dziesiątkę, ale raczej się nie uda, bo każdy chciałby tam zrobić. Ogłoszony w Polsce stan wojenny, oczywiście nie pomógał moim staraniom. Ale nie wchodząc w szczególy, udało mi się przekonać decydentów, że pokazanie polskiego krajobrazu, nie jest polityczne. Nawiązałem kontakt korespondęcyjny właśnie z Pawłem Pierścińskim, dzięki którego zaangażowaniu dotarłem do wielu wybitnych fotografów, zamujących się krajobrazem: Edward Hartwig, Andrzej Strumiłło, Marian Gadzalski i kilku fotografów ze stworzonej przez Pierścińskiego tzw. "Kieleckiej Szkoły Krajobrazu". Ktoś kto nie wie, co to znaczy, wysłać list z Nowego Jorku do Kielc i czekać 2-3 miesiące na odpowiedź – używając dziś internetu – nic nie wie, jak to było kiedyś. Ale z drugiej strony, otrzymać pięknie napisany list, Paweł pięknie pisał z załącznikami, to było coś, co dziś raczej nie uświadczymy. W 1984 r. zorganizowalem dużą zbiorową wystawę KRAJOBRAZ POLSKI (THE LANDSCAPE OF POLAND) w ONZ (Organizacji Narodów Zjednoczonych) w Nowym Jorku. Wydaliśmy elegancki katalog, było skromne, ale opisane w mediach otwarcie, które przyciągnęło tłumy dyplomatów i przez kilka tygodni idąc na lunch, mogli obejżeć polski krajobraz. Ile to było warte dla Polski? Nie wiem. Chciałem to zrobić i zrobiłem. Jak w końcu lat 80-tych zaczęłem przyjeżdżać do Polski, poznaliśmy się osobiście z Pawłem Pierścińskim i zaprzyjaźniliśmy. Zrobił mi wystawę w Kielcach, oraz namawiał do wstąpienia do ZPAF (Związku Polskich Artystów Fotografików). W sumie nie miałem takiej potrzeby, gdyż należałem do zawodowego związku w Nowym Jorku ASMP (American Society of Media Photographers). Ale kiedy do próśb dołaczył się Edward Hartwig i Benedykt Jerzy Dorys, którzy podpisali mi wniosek, abym wstąpił na specjalnych warunkach – uległem. Postawiłem jeszcze jeden warunek, aby razem ze mną wstąpił do ZPAF, wybitny pisarz Ryszard Kapuściński, który również zajmował się fotografią, o czym niewiele osób wiedziało i tak się stało, że w 1988, Paweł Pierściński jako prezes przyjął nas. Paweł Pierściński był niezwykle uczulony na historię fotografii i właśnie on w znacznej mierze wpłynął na to, że rok 1989 był ogłoszony rokiem jubileuszowym 150.lecia od wynalezienia fotografii. Historia jest taka, że 19 sierpnia 1839 r. na uroczystym posiedzenia francuskiej Akademii Nauk jej sekretarz, Dominik Arago w obecności dwu wynalazców: Daguerre'a i Niepce'a, i licznie przybyłej publiczności, zademonstrował wynalazek fotografii. Właśnie 13 I 1989 r. na 150.lecie wynalezienia fotografii, Paweł Pierściński otwierał moją wystawe TWARZĄ w TWARZ (FACE to FACE) w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie, która była w programie 150.lecia fotografii. Przez lata współpracowaliśmy na różnych polach artystycznych, w 2015 r. zdecydowałem się zrobić o nim film dokumentalny. Jeszcze 25 VI 2016 Paweł otwierał moją wystawę pt. "Artysci w Alei Slaw" w Kielcach, gdzie wśród portretów wybitnych postaci był jego portret, na tle którego zrobiłem mu zdjęcie. Rok później 22 maja 2017 r. zmarł, jeden z najwybitniejszych polskich fotografów krajobrazu, twórca tzw. "Kieleckiej Szkoły Krajobrazu" Paweł Pierściński, a jego popiersie w brązie stoi w kieleckiej Alei Sław wśród m.in.: Marca Chagalla, Pabla Picasso, Witkacego, Witolda Lutosławskiego, Tadeusza Kantora, Krzysztofa Kieślowskiego, Charliego Chaplina, Marilyn Monroe, Zbigniewa Cybulskiego, Marka Grechutę, Stanisława Lema, Leszka Kołakowskiego.... to dramatyczna kolej historii, która przewinęła się przed moimi oczami.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon