Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Andrzej Ziemski


Andrzej Ziemski (ur. 2 września 1950 r. w Warszawie) – tancerz, baletmistrz, pedagog.

W 1969 roku ukończył Państwową Szkota Baletową w Warszawie i zaangażował się do zespołu Teatru Wielkiego. Jako tancerz o doskonałych warunkach szybko uzyskał tytuł solisty, występując m.in. w głównych partiach Danse SacréeDebussy’ego w choreografii Witold Borkowskiego, w Jeziorze łabędzim i Don Kichocie. W 1971 roku wyjechał z kraju i zaangażował się do baletu Opery Marsylskiej, a w kilka miesięcy później rozpoczął pracę w Baletach Marsylskich Rolanda Petit. W sezonie 1972/1973 występował w Królewskim Balecie Szwedzkim.

W latach 1973-1984 był solistą Baletu XX Wieku Maurice'a Béjarta. Występował w całym repertuarze tego okresu i uczestniczył w ówczesnych tournée zespołu, tańcząc solowe partie w Romeo i Julii, Bhakti, Weselu, Pli selon pli, Ognistym ptaku, Pietruszce, Notre Faust i Dichterliebe.

Od 1979 roku prowadzi wraz z Piotrem Nardellim prywatną szkołę baletową „Balletomania” w Brukseli. W latach 1984-1992 był pedagogiem baletu w Deutsche Oper am Rhein w Düsseldorfie oraz w Akademii Tańca w Kolonii. Jako pedagog był zapraszany przez Balet Teatru Narodowego w Pradze, Compagnie Rosas d'Anne-Teresa de Keersmaeker, Ballets de Monte-Carlo, Ballet Opery Narodowej w Helsinkach, Ballet du Nord w Roubaix, Balet Bayerische Staatsoper w Monachium oraz zespoły w Austrii, Belgii, Finlandii, Francji, Japonii, Niemczech, USA i Włoszech. Obdarzony urodą i harmonijną budową, był tancerzem efektownie prezentującym się na scenie, a po zakończeniu znakomitym pedagogiem, zapraszanym także do Polski na letnie warsztaty taneczne. 


“The New York Times” pisał “DANCE: PREMIERES BY BEJART TROUPE” 30 września 1983 r. o premierze legendarnego „Baletu XX wieku” Bejarta w Nowym Jorku. Przyjechałem na próby, aby sfotografować Bejarta, co uczyniłem, ale o tym przy innej okazji, bo zdjęcia są sensacyjne. W czasie prób dowiedziałem się, że w zespole jest wybitny polski tancerz – Andrzej Ziemski. Poprosiłem go również na zdjęcia, przy zgodzie Bejarta. W czasie zdjęć okazało się, że jest wspaniałym rozmówcą. Poprosiłem go na rozmowę, którą zrobiłem dla nowojorskiego „Przeglądu Polskiego” pt.: „Taniec od kulis” z Andrzejem Ziemskim rozmawia Czesław Czapliński, który ukazał się 13 X 1983:

Podziwiając balet, oglądając zdjęcia w gazetach i magazynach, czytając recenzje z występów wybitnych tancerzy - niejednokrotnie zazdrościmy im częstych podróży po świecie. Nie zdajemy sobie wówczas sprawy, jak wielki wysiłek kryje się za sukcesem artystów.

O tym, czym jest zawód tancerza, jak również, co robią tancerze, którzy ze względu na kontuzję czy wiek przestają tańczyć (35 lat to właściwie górna granica!) i odchodzą ze sceny z kilkoma wycinkami prasowymi, zdjęciami, ewentualnie filmem, rozmawiam z Andrzejem Ziemskim.

Andrzej Ziemski jest absolwentem Wyższej Szkoły Baletowej w Warszawie. Był tancerzem Teatru Wielkiego. Od kilku lat jest solistą Baletu XX Wieku Maurice'a Bejarta, którego gościnne występy zakończyły się właśnie w City Center w Nowym Jorku.

— Od jak dawna pan tańczy?

—Właściwie od dziecka. Początkowo nie wiedziałem, czego chcę, ale zawsze ciążyłem w stronę teatru. Pewnego razu moja ciotka zapisała mnie do szkoły baletowej, nie pytając nikogo o zgodę. Moja matka nie była tym zbyt zachwycona, ale kiedy po egzaminie zostałem przyjęty i balet bardzo mi się spodobał, rodzina zaakceptowała tę decyzję,

Kogo najbardziej ceni pan z okresu nauki w szkole?

—Uczyli mnie profesorowie polscy i rosyjscy. Bardzo mile wspominam Barbarę Kasprowicz, byłego tancerza Henryka Giero, tancerkę rosyjską Kuźniecowę.

—Gdzie pan występował po ukończeniu szkoły?

— Najpierw pracowałem dwa lata w Teatrze Wielkim w Warszawie. Dziesięć lat temu wyjechałem za granicę.

Pierwszy zagraniczny kontrakt podpisałem w Marsylii. Rok tańczyłem w Royal Ballet w Sztokholmie, a następnie już bez przerwy u Bejarta.

— W zespole Baletu XX Wieku tańczyło kilku Polaków. Czy mógłby pan ich wymienić?

—Pierwszym tancerzem, którego przyjął Bejart, był Wojtek Wiesiołłowski (pseudonim sceniczny Lovski), potem Gerard Wilk, Piotr Nardelli, Dariusz Blajer, Garaczewski – czyli cała plejada znakomitości. Teraz jestem tylko ja.

— Jak wygląda rekrutacja?

—Odbywa się to na przeglądach, które Bejart organizuje co roku. Przyjeżdżają tancerze z całego świata, zwykle jest kilkaset osób. Prezentują swoje umiejętności, a mistrz wybiera przeciętnie pięć nowych osób.


— Co Bejart ceni najbardziej w tancerza?

—Najważniejsza jest indywidualność człowieka. Bejart potrzebuje ludzi z nienaganną techniką, a jednocześnie inspirujących go. Czasami przyjmuje młodzież, u której widzi talent i duże możliwości. Prawie nigdy się nie myli. Po dwóch, trzech latach młodzi tancerze stają się pod jego kierunkiem gwiazdami pierwszej wielkości.

— Balet Bejarta ma już długą historię.

—W przyszłym roku minie 25 lat. Właśnie dlatego będziemy mieli dużo przedstawień w Belgii, gdzie zespół powstał. Bejart zawsze był lepszym choreografem niż tancerzem, i kiedy w latach pięćdziesiątych chciał stworzyć zespół, szukał sponsorów we Francji. Tam mu odmówiono – nie był jeszcze znanym choreografem. Belgia była właśnie tym krajem, który udzielił poparcia Bejartowi. Zaraz po wystawieniu w 1959 roku „Święta wiosny”, które również tańczyliśmy w Nowym Jorku – Bejart odniósł olbrzymi sukces. Potem proponowano mu powrót do Francji, ale za każdym razem odmawiał.

—Co jest najbardziej charakterystyczne dla baletu Bejarta?

— Spektakl Bejarta zawsze ma jakąś myśl. Poza tym Bejart stara się pokazać znane balety inaczej, niż to się robiło dotychczas. Właściwie całość opracowuje sam - szuka odpowiedniej muzyki, nierzadko muzyka jest wymieszana, jak na przykład w „Fauście” – utwory Bacha z tangiem argentyńskim. Jedną z jego zasług było stworzenie baletu dla chłopców. Dawniej dziewczyna była pierwszą osobą w balecie – u niego chłopiec stał się równoprawnym partnerem.

—Jak wygląda sprawa kostiumów i dekoracji?

—Można powiedzieć, że właśnie Bejart rozebrał tancerzy, oczywiście nie całkowicie, ale ograniczył kostiumy do niezbędnego minimum. Jeśli chodzi o dekoracje, to zależy od baletu, Większość widowisk ma czarne tło. Do nowoczesnego baletu dobiera minimalne dekoracje.

— Jak układa się współpraca Bejarta z zespołem?

— Mamy roczne kontrakty. W grudniu dostajemy listy, w których dyrekcja i Bejart nas zawiadamiają, czy chcą z daną osobą przedłużyć kontrakt na następny rok, albo dziękują za współpracę. Codzienna praca z Bejartem jest bardzo ciężka. Trzeba być w pogotowiu 24 godziny na dobę. Jeśli Bejart zechce pracować o piątej nad ranem, to pracujemy, niedziel i świąt nienawidzi. Twierdzi, że każdy, kto chce mieć wolną niedzielę, powinien pracować w biurze.



— A co z życiem prywatnym tancerzy?

— Jeśli pracujemy w niedzielę, to mamy inny dzień wolny — nie jest to totalna katorga. W końcu sami się na to zgadzamy. Jednak w

70-osobowym zespole prawie nikt nie jest żonaty, o dzieciach nie ma nawet mowy, gdyż całe życie oddaje się baletowi.

—Bariera wieku w tym zawodzie jest niska. Co się dzieje z tancerzami po zejściu ze sceny?

—Mając 35 lat trzeba już poważnie myśleć o odejściu, zwłaszcza w takim zespole jak Bejarta, który bazuje na bardzo młodych ludziach, 17- ,18-letnich. Przy okazji chciałbym dodać, że zarobki zespołu Bejarta są bardzo skromne. Wystarczają na to, aby żyć, nic więcej. Bejart nie chce, aby ludzie dużo zarabiali. Uważa, że przychodzą dla niego, a nie dla pieniędzy. Dlatego niemożliwe jest, jak niektórzy sądzą, żyć z odłożonego kapitału. Po odejściu z baletu dalsze losy toczą się już bardzo indywidualnie: jedni poświęcają się pedagogice - otwierają szkoły, inni choreografii – tworzą zespoły, niektórzy zupełnie zmieniają zawód.

— Co robi legendarny już dziś Gerard Wilk i inni polscy tancerze?

— Gerard Wilk jest w Paryżu i wspólnie z Andrzejem Gregorskim, który był moim profesorem w Warszawie, prowadzą szkołę, która cieszy się dobrą renomą. Piotr Nardelli ma swoją szkołę w Brukseli oraz współpracuje z Bejartem jako choreograf. Miał nawet z nami przyjechać do Nowego Jorku, ale otwarcie szkoły uniemożliwiło mu to. Dariusz Blejer tańczy w Meksyku, a Garaczewski jest w Berlinie.

—Jakie trendy dominują obecnie w przedstawieniach baletowych?

— Panuje tendencja, aby balet wymieszać z pantomimą, aktorstwem — tak, aby stał się widowiskiem. I dlatego tancerz, który potrafi jedynie robić piruety i skakać, ma coraz mniej szans.

—Biorąc pod uwagę dużą frekwencję na przedstawieniach można wnioskował, że zainteresowanie Baletem XX Wieku nie słabnie?

— Myślę, że teraz jest większe niż dawniej, chociaż w Nowym Jorku jest trudno o popularność, ponieważ dzieje się tutaj bardzo wiele, przewijają się różne zespoły i ludzie są nasyceni.

—Które role uważa pan za najbardziej znaczące?

—To bardzo trudno powiedzieć, gdyż w ciągu prawie dziesięcioletniej współpracy z Bejartem tańczyłem niemal we wszystkich baletach. Do najbardziej znaczących należy niewątpliwie rola Romea w „Romeo i Julii” oraz główne i solowe role w „Ognistym ptaku”, „Życiu paryskim”.

— Jakie są profity związane z tym zawodem?

— Niewątpliwie podróże. Z zespołem zwiedziłem prawie cały świat, poza Australią, dokąd prawdopodobnie pjedziemy w przyszłym roku. Czasami trzy czwarte sezonu, który liczy 11 miesięcy, spędzamy poza Belgią. Ubiegły sezon rozpoczęliśmy od Hiszpanii, Grecji, Włoch; potem Belgia, Japonia, Francja, Szwajcaria, Niesamowity jest Paryż. Tam zawsze są komplety widzów; duży sukces odnieśliśmy również w Grecji, gdzie zakończyliśmy sezon w teatrze plenerowym.



PORTRAIT with HISTORY Andrzej Ziemski

Andrzej Ziemski (born September 2, 1950 in Warsaw) - dancer, ballet master, teacher.

In 1969 he graduated from the National Ballet Scots in Warsaw and became involved in the Teatr Wielki's team. As a dancer with excellent conditions, he quickly became a soloist, performing, among others in the main parts of Danse SacréeDebussy choreographed by Witold Borkowski, in Swan Lake and Don Quixote. In 1971 he left the country and became involved in the ballet of the Marseilles Opera, and a few months later he began working in the Marseilles Ballets of Roland Petit. In the 1972/1973 season he performed in the Royal Swedish Ballet.

In 1973-1984 he was a soloist of the 20th Century Ballet of Maurice Béjart. He performed in the entire repertoire of that period and participated in the band's tour at the time, dancing solo parts in Romeo and Juliet, Bhakti, Wedding, Pli selon pli, Firebird, Pietruszka, Notre Faust and Dichterliebe.

Together with Piotr Nardelli, he has been running the private ballet school Balletomania in Brussels since 1979. In the years 1984-1992 he was a ballet teacher at the Deutsche Oper am Rhein in Düsseldorf and at the Dance Academy in Cologne. As a teacher, he was invited by the Ballet of the National Theater in Prague, Compagnie Rosas d'Anne-Teresa de Keersmaeker, Ballets de Monte-Carlo, Ballet of the National Opera in Helsinki, Ballet du Nord in Roubaix, Ballet Bayerische Staatsoper in Munich and ensembles in Austria, Belgium , Finland, France, Japan, Germany, USA and Italy. Gifted with beauty and harmonious build, he was a dancer effectively presenting himself on the stage, and after finishing an excellent teacher, also invited to Poland for summer dance workshops.

"The New York Times" wrote "DANCE: PREMIERES BY BEJART TROUPE" on September 30, 1983 about the premiere of the legendary "Ballet of the 20th Century" by Bejart in New York. I came to rehearsals to photograph Bejart, which I did, but on another occasion, because the photos are sensational. During the rehearsals I learned that there was an outstanding Polish dancer - Andrzej Ziemski. I also asked him for photos, with Bejart's permission. During the photos he turned out to be a great interlocutor. I asked him for a conversation that I did for the New York Polish Review titled "Dance from the Scenes" with Andrzej Ziemski, Czesław Czapliński talks, which appeared on October 13, 1983:

Admiring ballet, watching photos in newspapers and magazines, reading reviews of the performances of outstanding dancers - we often envy them frequent travels around the world. We do not realize then how much effort lies behind the artists' success. About what a dancer's profession is, as well as what dancers do who, due to injury or age, stop dancing (35 years is actually the upper limit!) And leave the stage with a few press clippings, photos, or a movie, I talk with Andrzej the Earth. Andrzej Ziemski is a graduate of the Ballet School in Warsaw. He was a dancer of the Grand Theater. For several years, he has been a soloist of the 20th Century Ballet Maurice Bejart, whose guest performances have just ended at the City Center in New York.

—How long have you been dancing?

—Actually since childhood. Initially, I didn't know what I wanted, but I always gravitated towards the theater. Once, my aunt enrolled me in a ballet school without asking anyone for permission. My mother was not very happy about it, but when I was accepted after the exam and I liked the ballet very much, my family accepted this decision,   

—Who do you value most from school?

—I was taught by Polish and Russian professors. I have very nice memories of Barbara Kasprowicz, former dancer Henryk Giero, Russian dancer Kuznetsk.

—Where did you perform after leaving school?

—First, I worked for two years at the Grand Theater in Warsaw. Ten years ago I went abroad. I signed my first foreign contract in Marseille. I danced for a year at the Royal Ballet in Stockholm, and then without interruption with Bejart.

—Several Poles danced in the 20th Century Ballet ensemble. Could you name them?

—The first dancer Bejart adopted was Wojtek Wiesiołłowski (stage name Lovski), then Gerard Wilk, Piotr Nardelli, Dariusz Blajer, and Garaczewski - a whole galaxy of celebrities. Now it's just me.   


—What does recruitment look like?

—This is done at reviews that Bejart organizes every year. Dancers come from all over the world, usually there are several hundred people. They present their skills and the master chooses an average of five new people.

—What does Bejart value the most in the dancer?

—The most important thing is human individuality. Bejart needs people with impeccable technique and at the same time inspiring him. Sometimes he accepts youth who see talent and great opportunities. He's almost never wrong. After two or three years, young dancers become first-class stars under his direction.

—Bejart's ballet has a long history.

—There will be 25 years next year. That is why we will have a lot of performances in Belgium, where the band was formed. Bejart has always been a better choreographer than a dancer, and when he wanted to form a band in the 1950s, he sought sponsors in France. He was refused there - he was not yet a known choreographer. Belgium was the country that supported Bejart. Immediately after staging "Spring Festival" in 1959, which we also danced in New York - Bejart was a huge success. Then he was offered a return to France, but he refused every time.  

—What is the most characteristic of Bejart's ballet?

—Bejart's performance always has a thought. In addition, Bejart is trying to show known ballets differently than it has been done before. He actually develops the whole himself - he is looking for the right music, often the music is mixed, as in "Faust" - Bach songs with Argentine tango. One of his merits was to create ballet for boys. In the past, the girl was the first person in ballet - with him the boy became an equal partner.

—What is the matter of costumes and decorations?

—You can say that Bejart undressed the dancers, of course not completely, but limited the costumes to the bare minimum. As for the decorations, it depends on the ballet, Most shows have a black background. It selects minimal decorations for modern ballet.

—How is Bejart's cooperation with the team?

—We have annual contracts. In December we get letters in which the management and Bejart inform us whether they want to extend the contract with the person for the next year, or thank you for cooperation. Daily work with Bejart is very hard. You need to be ready 24 hours a day. If Bejart wants to work at five in the morning, we work, he hates Sundays and holidays. He says that anyone who wants to have a free Sunday should work in the office.

—What about the private life of dancers?

—If we work on Sunday, then we have another day off - this is not a total torture. In the end, we agree to it. However in the 70-member band is hardly married, children are out of the question, because they devote themselves to ballet.

—The age barrier in this profession is low. What happens to the dancers after leaving the stage?


—At 35, you have to think seriously about leaving, especially in a band like Bejarta, who is based on very young people, 17, 18 years old. By the way, I would like to add that the earnings of the Bejart team are very modest. Enough to live, nothing more. Bejart does not want people to earn a lot. He thinks they come for him, not for money. Therefore, it is impossible, as some people think, to live from the capital put aside. After leaving the ballet, the fate goes on very individually: some devote themselves to pedagogy - they open schools, others choreographies - they form bands, some completely change their profession.

—What is the legendary Gerard Wilk and other Polish dancers doing today?

—Gerard Wilk is in Paris and together with Andrzej Gregorski, who was my professor in Warsaw, run a school that enjoys a good reputation. Piotr Nardelli has his school in Brussels and cooperates with Bejart as a choreographer. He was even supposed to come with us to New York, but the opening of the school prevented him. Dariusz Blejer dances in Mexico, and Garaczewski is in Berlin.

—What trends are currently dominating in ballet performances?

—There is a tendency to mix ballet with pantomime, acting - so that it becomes a spectacle. And that's why a dancer who can only do pirouettes and jumps has less and less chance.

—Given the high attendance at performances, it can be concluded that interest in the 20th Century Ballet is not weakening?

—I think it is bigger now than it used to be, although in New York it is difficult to get popular because there is a lot going on here, different bands roll in and people are saturated.

—Which roles do you consider the most significant?

—This is very difficult to say because during almost a decade of cooperation with Bejart I have danced in almost all ballets. The most significant are undoubtedly the role of Romeo in "Romeo and Juliet" and the main and solo roles in "Firebird", "Paris Life".

What are the profits associated with this profession?

—Travels, no doubt. With the band I traveled almost all over the world, except Australia, where we will probably go next year. Sometimes we spend three quarters of the season, which is 11 months, outside Belgium. We started the last season with Spain, Greece and Italy; then Belgium, Japan, France, Switzerland, Paris is amazing. There are always sets of spectators; we also had a great success in Greece, where we finished the season at the open air theater.



  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon