Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Zbigniew Boniek



Zbigniew Boniek (ur. 3 marca 1956 w Bydgoszczy) – piłkarz, trener, działacz piłkarski i biznesmen.

Umieszczony na liście stu najlepszych piłkarzy w historii światowej piłki nożnej według FIFA. Członek Klubu Wybitnego Reprezentanta, kapitan reprezentacji Polski w piłce nożnej, uczestnik 3. turniejów finałowych mistrzostw świata – Argentyna 1978, Hiszpania 1982 (3. Miejsce), Meksyk 1986 (łącznie 16 meczów i 6 goli). Dwukrotny klubowy mistrz Polski w barwach Widzewa Łódź, mistrz Włoch, zdobywca Pucharu Włoch, a także m.in. Pucharu Europy (1985) i Pucharu Zdobywców Pucharów (1984) z Juventusem, zdobywca Pucharu Włoch i medalista mistrzostw Włoch z AS Roma. Jeden z pięciu polskich piłkarzy, którzy zdobyli Puchar Europy.

Laureat III. miejsca w Plebiscycie Złotej Piłki w 1982. Piłkarz 50 i 60-lecia tygodnika Piłki Nożnej. Jako pomocnik wybrany do jedenastki stulecia Polskiego Związku Piłki Nożnej.

W 2002 selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej. W latach 1999–2002 wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. marketingu, w latach 2012–2021 prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, a następnie honorowy prezes oraz ambasador federacji. Od 5 kwietnia 2017 członek Komitetu Wykonawczego UEFA. Od 2021 wiceprezydent UEFA.

Jest synem byłego piłkarza Zawiszy i Polonii Bydgoszcz, Józefa oraz Jadwigi Bońków. Ukończył studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.

Jest wychowankiem Zawiszy Bydgoszcz, w którym grał od 1968. W 1975 roku trafił do Widzewa Łódź, w którym zadebiutował 16 sierpnia 1975. Z tym klubem dwukrotnie zdobył Mistrzostwo Polski (1981, 1982). W łódzkim klubie rozegrał 172 ligowe mecze, strzelając 50 bramek.



Przed Mistrzostwami Świata w 1982 r., w ostatnim dniu okienka transferowego (30 kwietnia 1982) podpisał kontrakt z Juventusem. Polski zawodnik obok Paolo Rossiego i Michela Platiniego był jednym z filarów zespołu. W latach 1984–1985 zdobył z tym klubem wszystkie najważniejsze międzynarodowe trofea, na czele z Pucharem Europy i Pucharem Zdobywców Pucharów. Był nazywany „Pięknością nocy”, gdyż najlepsze występy notował w meczach rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu.

W barwach Juventusu uczestniczył w spotkaniu finałowym Pucharu Europy w 1985 na Heysel w Brukseli, gdzie przed spotkaniem doszło do zamieszek, w wyniku których śmierć poniosło 39 kibiców (następnego dnia, grając w Tiranie, strzelił zwycięską bramkę dla reprezentacji Polski w meczu z Albanią w eliminacjach mistrzostw świata 1986). W lipcu 1985 za 3 miliardy lirów przeszedł do AS Roma. Z klubem tym w 1986 roku zdobył Puchar Włoch. Właśnie tam w 1988 roku zakończył karierę piłkarską.

W reprezentacji Polski zadebiutował w wieku 20 lat, 24 marca 1976 roku, w meczu przeciwko reprezentacji Argentyny, jeszcze pod wodzą Kazimierza Górskiego. Na stałe zadomowił się w reprezentacji za kadencji Jacka Gmocha, w trakcie Finałów Mistrzostw Świata w Argentynie w 1978 r. W turnieju tym popisał się zwłaszcza strzeleniem dwóch bramek w meczu z Meksykiem. Polacy odpadli z rozgrywek po drugiej rundzie, zajmując w grupie miejsce 3-cie, co było równoznaczne z zajęciem miejsca 5-6 w turnieju.

W pamięci kibiców szczególnie zapamiętany dzięki hat-trickowi w Barcelonie w spotkaniu z reprezentacją Belgii. W meczu przeciwko Związkowi Radzieckiemu obejrzał drugą żółtą kartkę na tym turnieju, przez co zmuszony był pauzować w meczu półfinałowym przeciwko Włochom, przegranym przez Polskę 0:2. Do składu wrócił na mecz o trzecie miejsce z Francją wygranym przez Polskę 3:2.

Na Mistrzostwa Świata w Meksyku w 1986 r. pojechał jako kapitan reprezentacji Polski. Reprezentacja odpadła w 1/8 finału po porażce z Brazylią 0:4. Na trzech turniejach finałowych Mistrzostw Świata (1978, 1982, 1986) rozegrał 16 spotkań, strzelając 6 goli.


Znakomite występy podczas Mistrzostw Świata oraz w Juventusie zaowocowały trzecim miejscem w plebiscycie czasopism France Football na najlepszego piłkarza Europy 1982 (jako drugi Polak w historii – po Kazimierzu Deynie). Wcześniej wybrany został do drużyny gwiazd mistrzostw świata. Także w 1982 roku, jako drugi – po Wacławie Kucharze – piłkarz w historii, został najlepszym sportowcem Polski w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. Dwukrotnie w 1978 r. i 1982 r. został najlepszym piłkarzem roku w Polsce w plebiscycie „Piłki Nożnej”. W 1976 r. został wybrany piłkarskim odkryciem roku w Polsce w plebiscycie „Piłki Nożnej”.

Ostatni występ reprezentacyjny Zbigniewa Bońka miał miejsce 23 marca 1988 roku w meczu z Irlandią Północną. W reprezentacji rozegrał łącznie 80 meczów i zdobył 24 bramki. Jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta.

W 1979 roku wybrany do drużyny „Reszty Świata” na mecz z mistrzem świata, Argentyną, wygranym przez drużynę gwiazd 2:1. W drużynie „Reszty Świata” wystąpił także w meczu z Francją w 1986 r., podczas pożegnalnego występu Michela Platiniego.

W latach 1989–1990 odbył kurs trenerski w Coverciano. W sezonie 1990/1991 prowadził drużynę US Lecce, występującą wówczas w Serie A. Sezon ten zakończył się spadkiem do Serie B. W następnym sezonie Boniek prowadził drużynę AS Bari, grającą w Serie A. Zespół zakończył sezon na piętnastym miejscu i spadł do Serie B. W sezonie 1992/1993 Zbigniew Boniek został zatrudniony w grającym w Serie C1 Sambenedettese, skąd został jednak zwolniony przed końcem rozgrywek.



8 lipca 2002 objął funkcję selekcjonera reprezentacji Polski w piłce nożnej. Na ławce trenerskiej reprezentacji zadebiutował 21 sierpnia 2002 w zremisowanym 1:1, towarzyskim spotkaniu z Belgią.Łącznie, jako trener, poprowadził kadrę w 5 spotkaniach. Bilans drużyny narodowej pod jego wodzą to: 2 zwycięstwa, 1 remis i 2 porażki. 3 grudnia 2002 zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji Polski.

Wielokrotnie nagradzany m.in. w 2004 Pele umieścił go na liście FIFA 100. Jest jedynym polskim piłkarzem umieszczonym na tej liście. W 2009, za całokształt kariery, otrzymał nagrodę Golden Foot „All-Time”. Jako jedna z legend Juventusu, Boniek uhonorowany został przyznaniem mu jednej z 50 gwiazd otaczających Juventus Stadium. Spotkało się to ze sprzeciwem fanów, którzy wypominali Polakowi nieprzychylne wypowiedzi na temat klubu. Nowe władze Juventusu, pod naciskiem kibiców, postanowiły poddać ten temat pod ich głosowanie. Kibice zdecydowali, że ostatnia gwiazda trafi do Edgara Davidsa. Holender zdobył w głosowaniu 60%. Drugi był Boniek, z 5% poparcia. 14 lutego 2011, jego gwiazda została zamieniona na gwiazdę wspomnianego Edgara Davidsa. 19 czerwca 2018 otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Województwa Łódzkiego, a 18 listopada 2020 tytuł Honorowego Obywatela Miasta Łodzi. W 2019 został uznany za najbardziej wpływowego człowieka w polskim sporcie w rankingu magazynu Forbes i Pentagon Research. W 2020 ukazała się jego książka biograficzna pt. Zibi, czyli Boniek, autorstwa dziennikarza i publicysty Romana Kołtonia, a także autobiografia pt. Zbigniew Boniek. Mecze mojego życia, wydana nakładem Wydawnictwa SGN. 18 sierpnia 2021 podczas zjazdu sprawozdawczo-wyborczego Polskiego Związku Piłki Nożnej został głosami delegatów wybrany honorowym prezesem tegoż związku.

Mieszka w Rzymie. Posiada obywatelstwo polskie i włoskie. Ma żonę Wiesławę, romanistkę, z którą pobrali się w 1976 roku. Mają troje dzieci: dwie córki, Karolinę i Kamilę oraz syna, Tomasza. Mężem córki Karoliny jest były włoski tenisista, Vincenzo Santopadre. Mają syna Mateo (ur. 2004) oraz córkę Giulię (ur. 2006). 17 grudnia 2015, na świat przyszła jego druga wnuczka, Emma Catterina Boniek.



Zbigniew Boniek strzelił 24 bramki w reprezentacji narodowej, zagrał w 21 spotkaniach i miał 80 występów w reprezentacji narodowej.

Jego gwiazda jest w Alei Gwiazd Sportu we Władysławowie, autograf w bydgoskiej Alei Autografów, wyszedł pamiątkowy medal upamiętniający Bońka, odcisk stóp w Alei Gwiazd Piłki Nożnej na promenadzie Stadionu Narodowego w Warszawie. Co ciekawe w młodości Boniek był ministrantem.


Wszystko to, co o Bońku wiedziałem, było niczym w porównaniu z tym, czego się dowiedziałem, jak w końcu października 1999 roku pojechałem do niego do Rzymu, gdzie przeprowadziłem z nim rozmowę pt. ZBIGNIEW BONIEK – Rzymskie wakacje, która ukazała się w magazynie VIVA 20 grudnia 1999 r. Ta rozmowa w połączeniu ze zdjęciami, jakie wówczas zrobiłem, pokazują prawdziwego Bońka.


Wszędzie go pełno i prawie nic o nim nie wiadomo. Owszem, chyba każdy wie, że to najlepszy polski piłkarz ostatniego ćwierćwiecza i jeden z najlepszych na świecie. Ale gdzie i jak żyje, co go pasjonuje, kogo kocha?

Szczyt Pana piłkarskiej kariery to był Turyn i klub Juventus. Dlaczego więc po trzech latach przeniósł się Pan do klubu AC Roma w Rzymie? Rzym mnie pociągał, mimo że niektórzy narzekali na tutejszy ruch i tłok. Mnie podobało się tu wszystko. Znakomity klimat, tylko pięć razy w roku wieje wiatr, tylko pięć dni w roku pada, a nawet jak pada, to jest ładnie. Przez cały rok można chodzić w koszuli i marynarce.



–A rzymianie?­

Odpowiadała mi mentalność rzymian, to, że są pogodni, mają wspaniałe specyficzne poczucie humoru. A ponadto, jak chcę jechać do centrum, to biorę motorynkę i jadę, a jak chcę sobie gazetę poczytać, to zawsze mogę to robić na ulicy. No i blisko stąd do Warszawy, niecałe dwie godziny, szybciej niż z Katowic czy Gdańska. I jeszcze bliskość papieża, którego poznałem.

To wszystko w sumie zdecydowało, że Rzym stał się moim domem. Owszem, na początku planowałem tylko czteroletni pobyt, ale jak się już walizkę otworzy i wypakuje z rodziną, to trudno pakować się ponownie.

–Ale dlaczego Włochy, skoro już skończył Pan karierę piłkarską?

Przeanalizowałem, dla kogo człowiek żyje. Rzadko dla samego siebie, więcej dla rodziny. Widziałem, że dzieci przez ponad sześć lat chodziły do szkoły, w której nauczyły się włoskiego, zmieniły mentalność. Zresztą dwójka dzieci, Tomasz i Kamila, już tu się urodziła, a tylko najstarsza córka Karolina — w Polsce.

Zadawałem sobie zresztą pytanie, czy aby być Polakiem, trzeba koniecznie mieszkać w Bydgoszczy, Łodzi czy Warszawie na ulicy Mickiewicza.

–I co?

I doszedłem do wniosku, że patriotyzm nie na tym polega.



–No i z Polską Pan nie zerwał.

To prawda, do Polski bardzo mnie ciągnie, jestem pewnie ostatnio częściej w Polsce niż we Włoszech.

Mam w Polsce rodzinę. Postanowiłem nawet coś zrobić w Polsce, aby mieć obowiązek przyjeżdżania. Założyłem firmę GO&GOL, która zajmuje się prawami telewizyjnych transmisji, sponsoringiem, marketingiem sportowym. Ostatnio zostałem wybrany do władz piłkarskich Polskiego Związku Piłki Nożnej. Jest przyjemnie i pełno pracy.

–Z tego, co widziałem w Rzymie, jest Pan tu bardziej znany niż w Polsce. Na każdym kroku Pana zatrzymują, witają.

Sam się zastanawiam nad tym fenomenem, bo przecież już 12 lat nie gram w piłkę. I myślę, że to wynika po prostu z tego, że jak grałem w piłkę, to starałem się grać dobrze. To, co o mnie w Polsce się mówiło, że jestem konfliktowy, nie miało miejsca we Włoszech. To nie ja byłem konflikłowy, tylko poprzedni system w Polsce był konfliktowy. Jak ktoś miał swoje zadanie, to uchodził za rogatą duszę.

–Pana ulubione miejsce w Rzymie to elitarny Tennis Club Pariolli.

To wspaniałe miejsce, jeden z najlepszych klubów w Europie. Znajduje się w centrum Rzymu, ma 17 kortów tenisowych, basen, koszykówki, do piłki pięcioosobowej, piękny ośrodek odnowy biologicznej, sale klubowe, gdzie można czytać książki, grać w karty, jest bilard z ekskluzywną restauracją. Jak wchodzę tam o drugiej po południu, to często wychodzę dopiero o dziesiątej wieczorem. To oaza ciszy i spokoju.

–Łatwo zostać członkiem tak ekskluzywnego klubu?

Bardzo trudno, jest długa lista oczekujących. Trzeba mieć członków wprowadzających, wpłacić wysokie wpisowe. Do klubu należy elita intelektualna i finansowa Rzymu. Ale jak się już wejdzie do tej elity, to się nie liczy, kto jest skąd. Każdy ma tu tylko imię; ja jestem Zibi albo Polacco. Może przyjść słynny adwokat, prokurator, członek rządu czy szef największej partii włoskiej i nikogo tu jego funkcja nie obchodzi.



–Ale poza klubem ma Pan też inną pasję. Widziałem Pana na Służewcu w loży honorowej podczas Wielkiej Warszawskiej.

Wychowywałem się przy koniach. Jako mały chłopiec na wakacje jeździłem do dziadków do Nakła nad Notecią. To w tym małym przyjemnym miasteczku niedaleko Bydgoszczy poznałem pierwsze konie. Do dziś koń mi się podoba nieprawdopodobnie, jako zwierzę duże i silne. Dlatego, odkąd było mnie stać finansowo, to zawsze miałem jednego lub dwa konie.

Miałem w historii konia, który wygrywał mi nagrody. Miał szansę wygrać nawet derby, gdzie nagroda wynosiła pół miliona dolarów, a 30 metrów do mety miał 5 metrów przewagi. Niestety, uległ bardzo ciężkiej kontuzji, coś mu się stało ze stawem skokowym i okulał. Do dziś nie biega, ale żyje sobie w spokoju niedaleko Rzymu.

Kiedy kupiłem pierwsze konie, odwiedzałem je dwa, trzy razy w tygodniu. Sześć lat temu, gdy zacząłem więcej przyjeżdżać do Polski, zrezygnowałem, bo nie miałem czasu ich odwiedzać. Ale teraz mam znowu więcej czasu i znowu kupiłem konia.

– Nazywa się Balzak.

Tak. To, jak zawsze u mnie, koń 18-miesięczny. Na aukcji musiałem się o niego bić, bo ma dobrą krew i było więcej chętnych. A teraz, jak jestem w Rzymie, to lubię sobie w sobotę przed siódmą rano pojechać do niego te 5—10 kilometrów za Rzym i pobyć z nim do jedenastej.



–Oprócz sukcesów zawodowych ma Pan też wspaniałą rodzinę. Jak Panu się udało, że ciągle ma tę samą nę? Teraz jest modne, że faceci po czterdziestce, którzy zrobili pieniąOe i odnieśli sukces, zmieniają żony.

Na to trzeba spojrzeć głębiej. Wiadomo, że w Polsce pobierają się prawie zawsze ludzie bardzo młodzi i małżeństwo jest jedną wielką loterią. A ja jestem z żoną od dwudziestu paru lat i ciagle ją kocham. Bo można się z kobietą rozejść w pierwszych trzech latach małżeństwa, natomiast po dwudziestu — to już choroba. Znam się z żoną długo i dobrzg, i pozostaniemy razem... Chociaż przysłowie mówi: „Nie chwal dnia przed nocą, a żony przed śmiercią". Alc ja mojej żony bym nie zamienił na żadną inną. To mój najlepszy kumpel.

Czasami, jak w Warszawie przychodzę sam na przyjęcie, znajomi zastanawiają się, czy jeszcze Jestem z zoną. Tymczasem ja uważam, że szczęście rodzinne nie zależy od liczby godzin spędzonych razem. Mamy do siebie wielkie zaufanie.

–A dzieci?

Dzieci to osobny rozdział. Dla nich żyję. Poświęcam im bardzo dużo czasu. Zresztą ja w ogóle kocham dzieci, nie tylko swoje. Dzieci są szczere. Czasami w moim klubie w Rzymie rodzice chcą sobie pograć w karty, a nie mają co zrobić z dziećmi, Więc przychodzą do mnie i mówią: „Polacco, mógłbyś zająć się przez dwie godziny naszymi dziećmi?” Biorę gwizdek, zabieram dzieci, by pobiegały, pograły w piłkę. Lubię dzieci, ale i one do mnie lgną.



–Koty w Pana domu to dla mnie pełne zaskoczenie. Z tego, co wiem, zwierzęta w domu to była ostatnia rzecz, jaką by Pan chciał mieć.

Zwierzęta lubiłem, ale nigdy me chciałem ich mieć w domu, bo przy moich ciągłych podróżach stwarzałyby ciągłe problemy. A kotów właściwie nie cierpiałern. Wzięło się to jeszcze z mojego rodzinnego miasta. Jak byłem mały, moim zajęciem w domu było wynoszenie śmieci. Oczywiście często o tym zapominałem i śmieci czekały do późnego wieczora. A wtedy, jak już było ciemno i otwierałem klapę śmietnika, znienacka wyskakiwały spod niej koty, których się strasznie bałem. Nigdy nie przypuszcnłem, że mógłbym się w kotach zakochać. Az tu trzy lata temu, gdy wyjechałem do Polski, dzieci znalazły maleńkiego, kilkudniowego szarego kotka i przyniosły do domu. „Potrzymamy go 2-3 dni, odkarmimy, aby nie umarł”, zdecydowaly.

Jak przyjechałem po pięciu dniach, przy stole zasiadła cała rodzina — rada nadzorcza — i ja, jako prezes. Odbyła się debata, co zrobić z kotkiem. Jako prezes rady po pięciu minutach doszedłem do wniosku, że nie można walczyć z całą radą nadzorczą, bo się może firma rozpaść, No i jednogłośnie zdecydowaliśmy, że kot zostaje w domu. A po dwóch latach doszedłem do wniosku, że kot musi mieć jakiegoś przyjaciela. Sam wybrałem mu małego, białego perskiego kota.

Dziś muszę przyznać, że kot jest jak dodatkowy człowiek w domu. Siada, patrzy i słucha, ogląda razem ze mną telewizję. Fajnie jest też, gdy rano, jak tylko zobaczy, że wstaję, ustawia się przede mną i wyznacza mi trasę, dokąd mam iść. Prowadzi mnie oczywiście do kuchni, gdzie muszę mu dać jeść. Koty mają swoją dumę. Na psa można gwizdnąć i przychodzi do nogi, kot musi sam chcieć.



–Kariera – co to słowo dla Pana znaczy?

Wszyscy mówią, że zrobiłem karierę. Gdy miałem 18 lat, mieszkałem w Bydgoszczy, byliśmy normalną szczęśliwą rodziną. Wystartowałem z klubu drugoligowego Zawiszy Bydgoszcz, a skończyłem w najlepszym klubie na świecie. Nie było to łatwe wyjść z Bydgoszczy, grać w Juventusie i na mistrzostwach Świata, poznać Beckenbauera, Platimego, Pelego, Maradonę, być z nimi wszystkłmł na ty, cieszyć się szacunkłem. Pewnie to jest kariera.

Tak samo, jak mnie ktoś pyta, czy jestem szczęśliwy. Co to jest szczęście? To dla mnie proporcja między marzemami a rzeczywistoscią. Każdy sobie coś marzv, a rzeczvwistość te marzenła weryfikuje. Są ważne rzeczy w życiu, na przykład zdrowie, które po słowie „mama” jest najważniejsze na świecie. Przecież zdrowy żebrak jest szczęśliwszy od chorego króla.

– A mama?

Mama, to mama, bo przecież świat dzięki mamie istnieje. Mama to jest moja mama, mama to jest żona, mama moich dzieci, itd.

— A Pana relacja z mamą?

Znakomita, nazywam ja szefową.

– Nie ma pretensji, że Pan wyjechał i ją zostawł?

Myślę, że brakuje jej mnie, tak jak mnie jej. Ale myślę również, że ma ze mnie satysfakcję. Jak były mistrzostwa świata i mamie do domu przynosili kwiaty, chcieli z nią przeprowadzać wywiady, to pewnie jej było miło. Ja też bym chciał mieć satysfakcję ze swoich dzieci. Każdy chciałby mieć.




PORTRAIT with HISTORY - Zbigniew BONIEK


Zbigniew Boniek (born March 3, 1956 in Bydgoszcz) - football player, coach, football activist and businessman.

Listed on the list of the 100 best players in the history of world football according to FIFA. Member of the Club of the Outstanding Representative, captain of the Polish national football team, participant in the 3rd World Cup final tournaments - Argentina 1978, Spain 1982 (3rd place), Mexico 1986 (16 matches and 6 goals in total). Two-time club champion of Poland in the colors of Widzew Łódź, champion of Italy, winner of the Italian Cup, as well as Of the European Cup (1985) and the Cup Winners' Cup (1984) with Juventus, winner of the Italian Cup and medalist of the Italian championship with AS Roma. One of the five Polish players who won the European Cup.

Laureate III. places in the Golden Ball Plebiscite in 1982. A footballer of the 50th and 60th anniversary of the football weekly magazine. He was selected as a midfielder for the eleventh century of the Polish Football Association.

In 2002, the coach of the Polish national football team. In the years 1999–2002, the vice-president of the Polish Football Association for marketing, in the years 2012–2021 the president of the Polish Football Association, and then the honorary president and ambassador of the federation. From April 5, 2017, a member of the UEFA Executive Committee. UEFA vice president from 2021.

He is the son of former footballer Zawisza and Polonia Bydgoszcz, Józef and Jadwiga Bońków. He graduated from the Academy of Physical Education in Warsaw.



He is a pupil of Zawisza Bydgoszcz, where he played since 1968. In 1975 he joined Widzew Łódź, where he made his debut on August 16, 1975. He won the Polish Championship twice (1981, 1982) with this club. He played 172 league matches for the club in Łódź, scoring 50 goals.

Before the 1982 World Cup, he signed with Juventus on the last day of the transfer window (April 30, 1982). The Polish player, along with Paolo Rossi and Michel Platini, was one of the pillars of the team. In 1984–1985 he won all the most important international trophies with this club, including the European Cup and the Cup Winners' Cup. He was called "The Beauty of the Night" because he had his best performances in matches played under artificial lighting.

In the colors of Juventus, he participated in the final match of the European Cup in 1985 at Heysel in Brussels, where there were riots before the game, as a result of which 39 fans were killed (the next day, while playing in Tirana, he scored the winning goal for the Polish national team in the qualifying match against Albania). World Cup 1986). In July 1985, he moved to AS Roma for 3 billion lire. In 1986 he won the Italian Cup with this club. It was there that in 1988 he ended his football career.

He made his debut in the Polish national team at the age of 20, on March 24, 1976, in a match against the national team of Argentina, still under the leadership of Kazimierz Górski. He permanently settled in the national team during the tenure of Jacek Gmoch, during the World Cup Finals in Argentina in 1978. In this tournament, he especially scored two goals in the match against Mexico. Poles dropped out of the tournament after the second round, taking 3rd place in the group, which was tantamount to taking place 5-6 in the tournament.



In the fans' memory, he was particularly remembered for his hat-trick in Barcelona against the Belgian national team. In the match against the Soviet Union, he saw the second yellow card at this tournament, which forced him to pause in the semi-final match against Italy, lost by Poland 0-2. He returned to the squad for the match for the third place with France won by Poland 3-2.

He went to the World Championships in Mexico in 1986 as the captain of the Polish national team. The national team was eliminated in the 1/8 finals after defeating Brazil 0: 4. During the three final tournaments of the World Cup (1978, 1982, 1986) he played 16 games, scoring 6 goals.

Excellent performances during the World Cup and at Juventus resulted in the third place in the poll of France Football magazines for the best European footballer in 1982 (as the second Pole in history - after Kazimierz Deyna). Earlier, he was selected for the world championship star team. Also in 1982, as the second - after Wacław Kucharz - footballer in history, he became the best Polish athlete in the plebiscite of "Przegląd Sportowy". Twice, in 1978 and 1982, he was the best footballer of the year in Poland in the "Football" plebiscite. In 1976 he was chosen the football discovery of the year in Poland in the "Football" plebiscite.

The last representation of Zbigniew Bonek took place on March 23, 1988 in a match against Northern Ireland. He played a total of 80 matches in the national team and scored 24 goals. He is a member of the Prominent Representative's Club.



In 1979, he was elected to the "Rest of the World" team for a match against the world champion, Argentina, won by the 2-1 star team. In the "Rest of the World" team he also played in the match against France in 1986, during the farewell performance of Michel Platini.

In the years 1989–1990 he took a coaching course at Coverciano. In the 1990/1991 season, he led the US Lecce team, which was then in Serie A. This season ended with relegation to Serie B. The following season Boniek led the team AS Bari, playing in Serie A. The team ended the season in fifteenth place and relegated to Serie B In the 1992/1993 season, Zbigniew Boniek was hired in Serie C1 Sambenedettese, from where he was, however, dismissed before the end of the tournament.

On July 8, 2002, he took the position of the coach of the Polish national football team. He made his debut on the coach's bench on August 21, 2002 in a 1-1 friendly match with Belgium. In total, as a coach, he led the team in 5 games. The balance sheet of the national team under his leadership is: 2 wins, 1 draw and 2 defeats. On December 3, 2002, he resigned as the coach of the Polish national team.



Awarded many times, incl. in 2004, Pele placed him on the FIFA 100 list. He is the only Polish footballer on this list. In 2009, he received the Golden Foot "All-Time" award for his lifetime achievement. As one of Juventus' legends, Boniek was honored with awarding him one of the 50 stars surrounding Juventus Stadium. This was met with opposition from fans who reproached the Pole for unfavorable statements about the club. The new Juventus authorities, under pressure from fans, decided to put this topic to their vote. The fans decided that the last star would go to Edgar Davids. The Dutchman won 60% of the vote. Boniek came second with 5% of the vote. On February 14, 2011, his star was changed to the star of the aforementioned Edgar Davids. On June 19, 2018, he was awarded the title of Honorary Citizen of the Łódź Province, and on November 18, 2020, the title of Honorary Citizen of the City of Łódź. In 2019, he was recognized as the most influential man in Polish sport by Forbes and Pentagon Research. In 2020, his biographical book was released. Zibi, or Boniek, by the journalist and publicist Roman Kołton, as well as the autobiography entitled Zbigniew Boniek. Matches of my life, published by SGN Publishing House. On August 18, 2021, during the reporting and election congress of the Polish Football Association, he was elected the honorary president of this union by the votes of delegates.


He lives in Rome. Has Polish and Italian citizenship. He has wife Wiesława, a Romanist, with whom they married in 1976. They have three children: two daughters, Karolina and Kamila, and a son, Tomasz. Karolina's daughter is married to former Italian tennis player Vincenzo Santopadre. They have a son, Mateo (born 2004) and a daughter, Giulia (born 2006). On December 17, 2015, his second granddaughter, Emma Catterina Boniek, was born.

Zbigniew Boniek scored 24 goals in the national team, played in 21 games and played 80 in the national team.

His star is in the Alley of Sports Stars in Władysławowo, an autograph in the Autografów Alley in Bydgoszcz, a commemorative medal commemorating Bońka was issued, and a footprint in Aleja Gwiazd Piłki Nożnej on the promenade of the National Stadium in Warsaw. Interestingly, in his youth, Boniek was an altar boy.



Everything I knew about Bonek was nothing compared to what I learned when I went to Rome to visit him at the end of October 1999, where I interviewed him. ZBIGNIEW BONIEK - Roman Holidays, which appeared in the VIVA magazine on December 20, 1999. This conversation, together with the photos I took then, show a real Boniek.


It is everywhere and almost nothing is known about it. Yes, probably everyone knows that he is the best Polish footballer of the last 25 years and one of the best in the world. But where and how does he live, what is his passion, who does he love?

The pinnacle of your football career was Turin and the Juventus club. So why did you move to AC Roma in Rome after three years? I was attracted to Rome, although some people complained about the traffic and crowds here. I liked everything here. Excellent climate, the wind blows only five times a year, it rains only five days a year, and even when it rains, it's nice. You can wear a shirt and jacket all year round.


–And the Romans?

¬I liked the mentality of the Romans, that they are cheerful, they have a wonderful, specific sense of humor. Moreover, when I want to go to the city center, I take a motorbike and go, and if I want to read a newspaper, I can always do it on the street. And it is close to Warsaw from here, less than two hours faster than from Katowice or Gdańsk. And also the closeness of the Pope I met.

All this made Rome my home. Yes, at the beginning I only planned a four-year stay, but when you open the suitcase and unpack with the family, it's hard to pack again.

-But why Italy, if you have already finished your football career?

I analyzed who man lives for. Rarely for himself, more for the family. I saw that the children had been going to school for over six years and they had learned Italian, and their mentality had changed. Anyway, two children, Tomasz and Kamila, were already born here, and only the eldest daughter Karolina - in Poland.

Besides, I asked myself whether to be a Pole you had to live in Bydgoszcz, Łódź or Warsaw on Mickiewicza Street.

-And what?

And I came to the conclusion that patriotism is not about that.

–You did not break up with Poland either.

It is true, I am drawn to Poland a lot, I am probably more recently in Poland than in Italy.

I have a family in Poland. I even decided to do something in Poland to be obliged to come. I founded the GO & GOL company, which deals with television broadcasting rights, sponsorship and sports marketing. Recently, I was elected to the football authorities of the Polish Football Association. It's fun and full of work.



–From what I saw in Rome, you are more famous here than in Poland. At every step, the Lord is stopped and welcomed.

I myself wonder about this phenomenon, because I have not played football for 12 years. And I think it's just because when I played football I tried to play well. What was said about me in Poland as being in conflict did not take place in Italy. I was not the one who was in conflict, but the previous system in Poland was conflicting. When someone had a task, he was considered a horned soul.

–Your favorite place in Rome is the elite Tennis Club Pariolli.

It's a great place, one of the best clubs in Europe. It is located in the center of Rome, it has 17 tennis courts, swimming pool, basketball, 5-a-sided football, a beautiful wellness area, club rooms where you can read books, play cards, there is a pool table with an exclusive restaurant. When I go in there at two in the afternoon, I often don't leave until ten in the evening. It is an oasis of peace and quiet.

-It is easy to become a member of such an exclusive club?

Very difficult, there is a long waiting list. You have to have introductory members, pay a high entry fee. The intellectual and financial elite of Rome belongs to the club. But once you enter this elite, it doesn't matter who is from where. Everyone only has a name here; I am Zibi or Polish. A famous lawyer, prosecutor, member of the government or head of the largest Italian party may come, and no one cares about his function.

–But apart from the club, you also have another passion. I saw you in Służewiec in the honorary box during the Great Warsaw.

I grew up with horses. As a little boy, I used to go to my grandparents in Nakło nad Notecią on vacation. It was in this small, pleasant town near Bydgoszcz that I met my first horses. To this day, I like the horse incredibly, as it is a large and strong animal. That's why, since I could afford it, I've always had one or two horses.

I have had a horse in my history that won me awards. He even had a chance to win a derby, where the prize was half a million dollars, and he was 5 meters ahead 30 meters to the finish line. Unfortunately, he was seriously injured, something happened to his ankle joint and he was lame. He does not run to this day, but lives in peace near Rome.

When I bought my first horses, I visited them two or three times a week. Six years ago, when I started coming to Poland more, I quit because I didn't have time to visit them. But now I have more time again and have bought a horse again.

- His name is Balzac.

Yes. It is, as always with me, an 18-month-old horse. At the auction I had to fight for him because he has good blood and there were more people willing to buy him. And now, when I'm in Rome, I like to go to him 5-10 kilometers outside Rome on Saturday before seven in the morning and stay with him until eleven o'clock.



–Apart from your professional successes, you also have a wonderful family. How did you manage to be still the same?

Now it's fashionable that guys in their forties who have made money and succeed are changing wives.

You need to look at this deeper. It is known that in Poland almost always very young people get married and marriage is one big lottery. And I have been with my wife for twenty-something years and I still love her. Because you can break up with a woman in the first three years of marriage, but after twenty - it's already a disease. I have known my wife long and good, and we will stay together ... Although the proverb says: "Do not praise the day before night, and the wife before death." Alc I would not exchange my wife for any other. He is my best friend.

Sometimes, when I come alone to a party in Warsaw, my friends wonder if I am still with my wife. Meanwhile, I believe that family happiness does not depend on the number of hours spent together. We have great confidence in each other.

-And children?

Children are a separate chapter. I live for them. I devote a lot of my time to them. Anyway, I love children in general, not only mine. The children are sincere. Sometimes, in my club in Rome, parents want to play cards, but they have nothing to do with the children. So they come to me and say: "Polish, could you take care of our children for two hours?" I take the whistle, take the children to run and play football. I like children, but they too are drawn to me.

–Cats in your house are a complete surprise for me. As far as I know, the animals in the house were the last thing you would like to have.

I liked animals, but I never wanted to have them at home, because with my constant travels, they would create constant problems. And he hated cats, actually. It came from my hometown. When I was little, my activity at home was taking out the rubbish. Of course, I often forgot about it and the trash waited until late in the evening. And then, when it was already dark and I was opening the garbage can, cats suddenly jumped out from under it, which I was terribly afraid of. I never imagined that I could fall in love with cats. Three years ago, when I left for Poland, the children found a tiny gray kitten that was a few days old and brought it home. "We'll keep him 2-3 days, feed him so that he doesn't die," they decided.

When I arrived five days later, the whole family - the supervisory board - and I, the president, sat at the table. There was a debate about what to do with a kitten. As the chairman of the board, after five minutes, I came to the conclusion that you cannot fight the entire supervisory board, because the company may collapse. And we unanimously decided that the cat would stay at home. And after two years, I came to the conclusion that the cat must have a friend. I chose him a small white Persian cat myself.

Today I must admit that the cat is like an extra person in the house. He sits down, watches and listens, and watches TV with me. It's also nice when in the morning, as soon as he sees me get up, he lines up in front of me and shows me the route to where I should go. He leads me to the kitchen, of course, where I have to give him something to eat. Cats have their pride. You can whistle at the dog and it comes to the leg, the cat has to want it himself.

–Career - what does this word mean to you?

Everyone says I've made a career. When I was 18, I lived in Bydgoszcz, we were a normal, happy family. I started from the second league club Zawisza Bydgoszcz, and ended up in the best club in the world. It was not easy to leave Bydgoszcz, play for Juventus and at the World Cup, meet Beckenbauer, Plati, Pele, Maradona, be with them all for you, be respected. I guess it's a career.

Just like someone asks me if I'm happy. What is happiness? For me, this is the proportion between dreams and reality. Everyone dreams of something, and the reality of this dream is verified. There are important things in life, such as health, which after the word "mom" is most important in the world. After all, a healthy beggar is happier than a sick king.

- And mom?

Mum is mum, because the world exists thanks to mum. Mother is my mother, mother is my wife, mother of my children, etc.

- And your relationship with your mother?

Outstanding, I call her the boss.

- There is no claim that the Lord left and left her?

I think she misses me and she misses me. But I also think he has satisfaction with me. When it was the World Cup and when they brought home flowers to my mother, they wanted to interview her, it must have been nice for her. I, too, would like to be satisfied with my children. Everyone would like to have.




Ostatnie posty

Zobacz wszystkie