Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ Tadeusz Łomnicki


“…Jack Nicholson (…) przyjeżdżał do Polski specjalnie dla niego, na jego przedstawienia, by obserwować jego grę, by się uczyć. Nie było tak wielkiego aktora po wojnie, a on jeździł po Polsce i prosił, by dali mu zagrać!...” Emilian Kamiński o Tadeuszu Łomnickim.

Muszę powiedzieć, że najpierw naczytałem i naoglądałem się Tadeusza Łomnickiego, dziś z perspektywy czasu (ur.18 lipca 1927 w Podhajcach – zm. 22 lutego 1992 w Poznaniu) – aktor teatralny i filmowy, reżyser teatralny, pedagog oraz założyciel i pierwszy dyrektor warszawskiego Teatru na Woli. Dorobek artystyczny Łomnickiego obejmuje statystycznie: 82 role sceniczne, 51 ról filmowych, 26 ról w spektaklach teatru TV, 12 reżyserii teatralnych… aby je wymienić, to potrzeba kilka stron.

W czasie II wojny światowej Łomnicki należał do Szarych Szeregów, później był żołnierzem Armii Krajowej, mimo takiej przeszłości, po wojnie zwązał się z PZPR, aby w końcu życia, po zmianach ustrojowych, wycofać się całkowicie z polityki, mimo prób wciągnięcia go.

W 1946 ukończył Studio Teatralne przy Starym Teatrze w Krakowie. W sezonie 1946/47 występował w Teatrze Miejskim w Katowicach. Po powrocie do Krakowa, w latach 1947–1949 występował w Miejskich Teatrach Dramatycznych: Słowackiego i Starym, gdzie zadebiutował jako dramaturg (sztuka Noe i jego menażeria). Od roku 1952 był w zespole Teatru Narodowego. W 1954 ukończył studia na Wydziale Reżyserskim PWST w Warszawie. Jako reżyser zadebiutował w 1965 na Małej Scenie Teatru Współczesnego. W 1969 został prorektorem, a w następnym roku rektorem warszawskiej PWST i był nim w latach 1970–1981. W 1976 założył i objął dyrekcję oraz kierownictwo artystyczne Teatru Na Woli. Zagrał tu m.in. Goyę w Gdy rozum śpi Vallejo w reżyserii Andrzeja Wajdy. W 1981 zrezygnował z dyrekcji Teatru Na Woli, zakończył też swoją drugą kadencję jako rektor PWST.

Kiedy ciężko zachorował, operację serca w Londynie zorganizował i zapłacił za nią Roman Polański, u którego później przez kilka miesięcy mieszkał w Paryżu. Choroba serca i operacja w Londynie spowodowały blisko 2-letnią przerwę w jego życiu zawodowym.

W roku 1984 przeszedł do zespołu aktorskiego Teatru Studio. Od roku 1988, niezwiązany już etatem z żadną sceną, występował nadal gościnnie w Teatrze Dramatycznym, Powszechnym i Współczesnym. Pisał także wiersze, nowele, eseje i wspomnienia („Spotkania teatralne”, 1984).

Tadeusz Łomnicki zagrał również wiele ról filmowych – w takich produkcjach jak: Pokolenie, Niewinni czarodzieje i Człowiek z marmuru Andrzeja Wajdy, Eroica Andrzeja Munka, Kontrakt Krzysztofa Zanussiego, Przypadek i Dekalog Krzysztofa Kieślowskiego oraz Pan Wołodyjowski iPotop Jerzego Hoffmana, gdzie zagrał postać pułkownika Michała Wołodyjowskiego.

W ostatnich miesiącach życia pochłaniała go praca nad szekspirowskim Królem Learem w Teatrze Nowym w Poznaniu. Zmarł na atak serca, w czasie jednej z prób do tej sztuki. Ostatnie jego słowa były słowami Leara: „Więc jakieś życie świta przede mną. Dalej, łapmy je, pędźmy za nim, biegiem, biegiem!”. Po jego śmierci wybitny krytyk teatralny Jan Kott napisał: odszedł jeden z największych aktorów w jego pokoleniu. W Polsce i na świecie.

Pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu Powązki Wojskowe w Warszawie.

Jest laureatem Nagrody im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego (1963), dwukrotnym laureatem Nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza, w ankiecie tygodnika „Polityka” przeprowadzonej w 1998 roku czytelnicy uznali go za największego polskiego aktora XX wieku.

Muszę powiedzieć, dziś z perspektywy czasu, nie było łatwo, doprowadzić do prywatnego spotkania z Łomnickim. Poprosiłem wybitnego reżysera, aby umówił mnie z Łomnickim. Wiedziałem, że jest bardzo niechętny do zdjęć. Kiedy otrzymałem jego prywatny telefon, do końca nie byłem pewny, czy się uda. Zadzwoniłem i po przedstawieniu się usłyszałem, proszę przyjść jutro do Akademia Teatralna im. A. Zelwerowicza, ul. Miodowa 22/24 w Warszawie. Oczywiście powiedziałem, że będę i 8 września 1988 r. pojawiłem się kilka minut przed umówioną godziną w hollu szkoły, która była w rusztowaniach, w czasie remontu. Kiedy Tadeusz Łomnicki wszedł chwilę po mnie, podszedłem do niego, a on do mnie – proszę zobaczyć, wszystko jest w remoncie, a niedługo przyjadą studenci i zaczynamy zajęcia. Słuchałem i przytakiwałem Łomnickiemu idąc z nim i oglądając zakres prac remontowych, obserwując jego wzburzenie. Nie bardzo wiedziałem, jak tu zacząc ze zdjęciami w takiej poważnej sytuacji. Zeszliśmy po kilku schodkach do sali, gdzie na końcu jest niewielka scena. Pomyślałem, teraz albo nigdy. Nic nie mówiąc, wzięłem jedno krzesło i zaniosłem na scene. Widziałem, że Łomnicki mnie obserwował kątem oka, aż wreszcie powiedział – mam tam usiąść? Kiwnęłem głową i tak powstały, chyba najlepsze zdjęcia Łomnickiego. Zobaczcie zresztą. Kiedy mu je kilka dni później przekazałem, był niezwykle szczęśliwy, że coś takiego powstało.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon