Szukaj
  • Czesław Czapliński

PORTRET z HISTORIĄ prof.Stanisław Tołpa


Stanisław Tołpa (ur. 3 XI 1901 r. w Rudzie Łańcuckiej – zm. 11 X 1996, pochowany na Cmentarzu Ducha Świętego we Wrocławiu) botanik, profesor Akademii Rolniczej we Wrocławiu, opracował m.in. preparat torfowy nazywany jego nazwiskiem.

W 1920 ukończył gimnazjum w Leżajsku. Najpierw ukończył studia teologiczne, a następnie podjął studia na wydziale matematyczno-przyrodniczym Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie, które zakończył doktoratem nt. torfowisk Czarnohory.

W 1939 brał udział w kampanii wrześniowej m.in. w bitwie nad Bzurą.

Po wojnie, w 1945, trafił do Wrocławia. W 1948 otrzymał tytuł profesora. Od 1951 był organizatorem Wyższej Szkoły Rolniczej we Wrocławiu i pierwszym rektorem tej uczelni w latach 1952–1954. Od 1967 był członkiem Polskiej Akademii Nauk oraz jednym z twórców jej wrocławskiego oddziału.

Całą swoją karierę naukową poświęcił torfowi. Pod jego kierunkiem przebadano bagna i torfowiska w Dolinie Biebrzy, na Mazurach i na Lubelszczyźnie. Na podstawie jego badań w latach 60. XX wieku powstał preparat torfowy Tołpy, mający w założeniu stać się lekiem przeciwnowotworowym.

Po przejściu na emeryturę, w 1971, nadal pracował nad swoim preparatem w utworzonej specjalnie dla niego Pracowni Biologii i Biochemii Torfu Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Patent na wytwarzanie preparatu przekazał uczelni. Zmarł w wieku 95 lat. W 2005 imieniem i nazwiskiem profesora został nazwany Park Stanisława Tołpy we Wrocławiu.

Mój pierwszy kontakt z prof. Tołpą rozpoczął się przez Barbarę Piasecką-Johnson, która zainwestowała w jego wynalazek, a mnie poinformowała o tym. Dzięki temu odwiedziłem go 29 sierpnia 1988 r. we Wrocławiu, gdzie oprócz zdjęć, przeprowadziłem z nim interesującą rozmowę.

Znów rozpoczęło się polskie piekło. Tym razem wokół sprawy preparatu torfowego. Dla tysięcy ludzi w Polsce chorych na raka – ten lek jest bezcenny. Daje nadzieję, a także szanse na przefrwanie. Nie ma dla pacjentów znaczenia fakt, kto preparat wymyślił, kto produkował, kto sprzedał licencję i kto ją kupił, kto finansował badania, a kto pieniędzy poskąpił — to są problemy dla zdrowych. Chorym potrzebny jest ten lek, chcą go bez trudu kupować w aptece, a nie wystawać w tasiemcowych kolejkach, błagać o protekcję, żebrać o każdą porcję preparatu.

To nie jest tylko ślepa wiara w cudowny środek, nie owładnęła także chorych na raka szczególna psychoza. Dziś bowiem nikt nie ma już wątpliwości, że preparat torfowy zwiększa liczbę i aktwność limfocytów T — komórek obronnych organizmu. Tym samym wzrost odporności ustroju i szanse pokonania choroby — pisała Krystyna Lubelska na łamach „Życia Warszawy” (7 IX 1989). Przed tym natknąłem się na wiele innych tekstów pod znamiennymi tytułami: „A jednak nadzieja?”, „Ciernista droga nadziei”, „Promłeń nadziei”, jak również słyszałem, że Barbara Piasecka-Johnson kupiła licencję. Postanowiłem uchylić rąbka tajemnicy i porozmawiać ze sprawcą ciągnącej się od kilku lat kampanii prasowej.

Wycieraczki samochodu pracują na pełnych obrotach, a mimo to ledwo nadążają zbierać strugi deszczu. Jedziemy z włączonymi światłami, mimo że jest dziesiąta rano. Przyglądam się jak na mijanych kałużach powstają bąble, to niechybna oznaka, że niedługo deszcz przestanie padać — rozmyślam. „Dojeżdżamy” informuje mnie prowadzący samochód dr Stanisław Bojda, miga mi tabliczka z nazwą ulicy Rozbrat. Zatrzymujemy się naprzeciw przedwojennego budynku z czerwonej cegły, otoczonego żelaznym ogrodzeniem. Wąską furtką dostajemy się do środka, a dużymi ciężkimi drzwiami do wnętrza budynku. Na korytarzu pełno ludzi, niektórzy z torbami jakby prosto z drogi, pod ścianami masywne skrzynie, na których odczytuję napis United States of America i naklejki firmy przewozowej Hartwiga. Przeciskamy się przez stojących karnie ludzi z poważnymi twarzami. W dużym, przestronnym gabinecie wita nas wysoki, dziarski mężczyzna, z resztką siwych włosów. Jak na człowieka, który ma 88 lat, to zupełnie niesamowita kondycja — zastanawiam się, przypominając sobie jego życiorys.

W czasie rozmowy profesor kilkakrotnie podaje w wątpliwość, czy to co powiedział, nadaje się do druku. Zanim zapoznam państwa z fragmentami rozmowy, winien jestem wyjaśnienie, że znajduję się w Pracowni Biologii i Biochemii Torfu Akademii Rolniczej we Wrocławiu, a moim rozmówcą, jak również sprawcą zainteresowania prasy jest profesor Stanisław Tołpa.

— Panie profesorze, dostanie się do pana jest niezwkle trudne, gdyby nie w ostatniej chwili pomoc dr Bojdy, chyba bym się poddał...

–Widział pan ludzi na korytarzu, tak jest każdego dnia. Przyjeżdżają z całej Polski, często z zagranicy. Stoją, mimo że jest wywieszona kartka, iż preparału nie ma. Gdybym tylko chciał im mówić, że nie mogę im dać preparatu, musiałbym nie robić nic innego. A przecież za każdą sprawą jest niezwykłe cierpienie ludzkie, śmierć zagląda im lub ich bliskim w oczy. Jak również, każdy wywiad napędza jeszcze więcej ludzi potrzebujących, którym, gdyby był preparat, można by pomóc.

–Na czym polega działanie tego preparatu?

–Mój preparat usprawnia mechanizmy odpornościowe organizmu, uaktywniając m.in. interferon znajdujący się w organizmie, gdyż sam interferon podawany z zewnątrz jest substancją toksyczną.

–Czy skład preparatu jest tajemnicą?

–Już zaczynają wychodzić publikacje na jego temat. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jest to preparat wieloskładnikowy, a nie opisany jednym wzorem kamień filozoficzny i dlatego działanie jest wielostronne, a skład skomplikowany.

— Z bogatej, często sensacyjnej literatury na temat pana preparatu dowiedziałem się, że nie jest toksyczny, nie wywołuje skutków ubocznych, u chorych korzystających z chemioterapii łagodzi skutki leczenia, u wielu pacjentów stwierdzono cofanie się przerzutów nowotworów.

— To tylko niektóre przypadki. Mieliśmy pacjentów, u których opanowany był nieomal cały organizm, a preparat pomógł. Oprócz tych i wielu innych przykładów, preparat ma zastosowanie w rolnictwie, w produkcji zwierzęcej i roślinnej, nie pozwalając m.in. na replikację szkodliwych wirusów. Robiliśmy badania z wirusami grypy. Jesteśmy ciągle na początku wiedzy o pozytywnym działaniu preparatu.

–Co robicie, aby jak najszvbciej doprowadzić sprawę do końca?

— Niedawno powstała fundacja Torf Corp., w której udziały ma Barbara Piasecka-Johnson ze Stanów Zjednoczonych, dzięki czemu otrzymujemy sprzęt — widział pan chyba pudła na korytarzu? Montujemy pracownię izotopową, pracownię hodowli tkanek nowotworowych, które będą miały najnowocześniejszy sprzęt w Polsce.

— Co w zamian za to otrzyma strona amerykańska?

–Pół produkcji będzie szło do Stanów Zjednoczonych, a druga połowa zostanie w Polsce.

–Słyszałem, że był projekt, aby całość przenieść do Stanów Zjednoczonych?

–Będziemy preparat robić w Polsce, gdyż nie każdy torf się nadaje do tego celu, my mamy ustalone i przebadane gatunki torfu, z których można uzyskać preparat. Te gatunki są w Polsce na dużych przestrzeniach, a do otrzymania 1 g preparatu trzeba 30 kg torfu!

— Kiedy zaczął się pan interesować torfem?

– Po ukończeniu w 1928 r. Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie zacząłem pracować w katedrze prof. Kulczyńskiego i w latach 1928-36 badaliśmy torfowiska Polesia. Naszym zadaniem było wyjaśnić przyczyny zatorfień, określić typy torfowisk, sporządzić mapę typologiczną torfowisk. Gdy Rosjanie wkroczyli do Lwowa, pierwszą rzeczą, jakiej szukali, była właśnie ta mapa.

Po wojnie, w czasie której przeszedłem kampanię wrześniową i nad Bzurą dostałem się do niewoli niemieckiej, przyjechałem do Wrocławia. I już na gruzach Uniwersytetu Wrocławskiego zacząłem badania torfowisk Karkonoszy i Gór Izerskich, a później Biało16 stocczyzny. Od 1954 r. pracuję nad preparatem.

–Co pana do tego skłoniło?

–Od dawna wiedziałem, że stosowane są kąpiele w torfie, które dobrze działają na stany zapalne. Panowało ogólne przekonanie, że borowina, czyli pewien gatunek torfu, jest nośnikiem ciepła; rozgrzanie zapalnych stref powoduje silne ukrwienie i to leczy. Ja miałem zupełnie inną teorię. Uważałem mianowicie, że lecznicze działanie torfu polega na tym, że w torfie są substancle czynne, które poprzez skórę przenikają do organizmu i one leczą. Ale to musiałem udowodnić doświadczalnie. Z torfu izolowałem substancje przy pomocy różnych sorbentów i każdą frakcję badałem na roślinach. Okazywało się, że jedne frakcje stymulowały wzrost roślin, inne hamowały. Potem powtarzaliśmy to na zwierzętach. Prawie czterdzieści lat badań. Swoje wyniki referowałem na międzynarodowych sympozjach, co wzbudzało duże zainteresowanie świata naukowego.

–A jak w Polsce?

–Tu było najgorzej — dyskredytowano moje osiągnięcła. Kiedy w końcu 1980 r. preparat został włączony do rządowego programu badań nad rakiem, myślałem, że niedługo wejdzie do produkcji. Nic z tego. W 1982 r. Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej Akademii Medycznej we Wrocławiu wydał ostatecznie decyzję, że „preparat nie spełnia wymogów stawianych lekom przeciwnowotworowym”. Nic nie pomogło, że miałem udokumentowane setki przypadków wyleczenia chorób nowotworowych. Do 1987 r. o mnie i moim preparacie można było pisać tylko źle.

–Teraz sytuacja się zmieniła?

–Ostatnio powołano 12 zespołów badawczych pod kierownictwem prof. Andrzeja Danysza z Instytutu Leków w Warszawie. Myślano, że szybko potwierdzą wcześniejsze negatywne oceny preparatu. Jak zaczęto badać problem ze wszystkich stron okazało się, że byłoby wielką krzywdą i niesprawiedliwością, gdyby zaniechać tych badań. Według opinii prof. Danysza, który jest bardzo surowy i wymagający jeśli chodzi o pozytywne opinie, preparat nie jest toksyczny i wpływa pozytywnie na odporność organizmu. Oświadczy, że postara się jak najszybciej wydać atest, który upoważni do produkcji preparatu. Czekamy na to tak samo niecierpliwie, jak kilkadziesiąt tysięcy ludzi chorych, nie mówiąc, że będzie on stosowany masowo w profilaktyce zwiększania odporności organizmu. Nie bez znaczenia jest fakt, że dewizy i ciągle brakujący sprzęt do badań dostarczać będzie firma Barbary Piaseckiej-Johnson.

Po latach okazało się, że prof. Tołpa nie odkrył, na co liczył, leku przeciwnowotworowego, ale pokazał, że torf świetnie wzmacnia układ immunologiczny. To, co odkrył, jest absolutnie pionierskie na świecie.

Tabletki tanie nie były, ale sława preparatu była tak wielka, że schodziły na pniu. I tak było do 1995 roku, kiedy nagle zniknęły z rynku. Powód? Ministerstwo Zdrowia, dając zgodę na ich produkcję – za pośrednictwem Instytutu Leków – zastrzegło, że jest ona możliwa tylko do 1995 roku. Później konieczny jest jeden, ale kto wie, czy nie najważniejszy warunek do spełnienia – kontynuowanie badań klinicznych. Tych badań zabrakło.

Profesor Stanisław Tołpa zmarł w 1996 roku we Wrocławiu. Dzisiaj jego ukochany park we Wrocławiu, w którym lubił spacerować, nosi jego imię. W parku jest też obelisk upamiętniający profesora. A można nabyć preparat regenerująco-wzmacniający pn. TOŁPA.


PORTRAIT with HISTORY prof. Stanisław Tołpa (1901-1996)

Stanisław Tołpa (born on November 3, 1901 in Ruda Łańcucka - died on October 11, 1996, buried at the Holy Spirit Cemetery in Wrocław), a botanist, professor at the Agricultural University of Wrocław, developed, among others peat preparation called his name.

In 1920 he graduated from the gymnasium in Leżajsk. First, he graduated in theology and then took up studies at the Faculty of Mathematics and Natural Sciences of the University of Jan Kazimierz in Lviv, which he finished with a doctorate in Czarnohora peat bogs.

In 1939 he took part in the September campaign, among others in the battle of Bzura.

After the war, in 1945, he came to Wrocław. In 1948 he received the title of professor. From 1951, he was the organizer of the Agricultural University of Wrocław and the first rector of this university in the years 1952–1954. From 1967 he was a member of the Polish Academy of Sciences and one of the founders of its Wrocław branch.

He devoted his entire scientific career to peat. Swamps and peat bogs in the Biebrza Valley, Masuria and Lublin region were examined under his guidance. Based on his research, in the 1960s, Tołpa's peat preparation was created, intended to become an anti-cancer drug.

After retiring in 1971, he continued to work on his preparation in the Biology and Peat Biology Laboratory of the Agricultural University in Wrocław, created especially for him. He patented the preparation of the preparation. He died at the age of 95. In 2005, the name of the professor was named Stanisław Tołpa Park in Wrocław.

My first contact with prof. Tołpa started with Barbara Piasecka-Johnson, who invested in his invention and informed me about it. Thanks to this I visited him on August 29, 1988 in Wrocław, where in addition to photos, I had an interesting conversation with him.

Polish hell has begun again. This time around the matter of peat preparation. For thousands of people in Poland suffering from cancer - this drug is priceless. It gives hope as well as chances of being seen. It is irrelevant for patients who came up with the preparation, who produced, who sold the license and who bought it, who financed the research, and who gave up money - these are problems for healthy people. Patients need this medicine, they want to buy it easily at the pharmacy, not stick out in tapeworm queues, beg for protection, and beg for each serving of the preparation.

This is not just a blind faith in a miracle, it has not overwhelmed a particular psychosis of cancer patients. Today, no one can doubt that a peat preparation increases the number and activity of T lymphocytes - the body's defense cells. Thus, an increase in body resistance and the chances of overcoming the disease - wrote Krystyna Lubelska in the pages of 'Życie Warszawy' (7 September 1989). Before that, I came across many other texts with significant titles: "And hope?", "The Thorny Way of Hope", "A Ray of Hope", and I also heard that Barbara Piasecka-Johnson bought a license. I decided to release the secret and talk to the perpetrator of the press campaign, which has been going on for several years. The car wipers are running at full speed, and yet they barely keep up collecting rain streams. We drive with the lights on even though it is ten in the morning. I watch as bubbles form on the puddles as they pass, a sure sign that the rain will stop soon - I think. "Driving" informs me driving the car Dr. Stanisław Bojda, flashing a plate with the name of street Rozbrat. We stop in front of a pre-war red brick building surrounded by an iron fence. We get inside through a narrow gate and through a large heavy door into the building. The corridor is full of people, some with bags as if straight from the road, massive crates against the walls, on which I read the inscription United States of America and stickers of the Hartwig shipping company. We squeeze through standing people with serious faces. In a large, spacious study, we are greeted by a tall, perky man with the rest of gray hair. For a man who is 88 years old, he is an amazing condition - I wonder, remembering his biography. During the conversation, the professor doubts several times whether what he said is suitable for printing. Before I familiarize you with fragments of the conversation, I should explain that I am in the Laboratory of Peat Biology and Biochemistry of the Agricultural University in Wrocław, and Professor Stanisław Tołpa is my interlocutor as well as the perpetrator of the press. - Professor, getting to you is extremely difficult if it wasn't for last-minute help from Dr. Bojda, unless I gave up ...

–You saw people in the corridor, that's how it is every day. They come from all over Poland, often from abroad. They are standing, despite the fact that a piece of paper is posted that there is no preparation. If only I wanted to tell them that I could not give them a preparation, I would have to do nothing else. And yet every case is extraordinary human suffering, death looks into their eyes or their loved ones. Also, every interview drives even more needy people who, if there was a preparation, could be helped.

–What is the effect of this preparation?

–My preparation improves the body's immune mechanisms, activating, among others interferon found in the body, because interferon administered from the outside is a toxic substance.

–Is the composition of the preparation a secret?

–Publications about him are already beginning to come out. I can only say that it is a multi-component preparation, not a philosophical stone described by one formula, and therefore the action is multifaceted and the composition is complicated.

–From the rich, often sensational literature about your preparation, I learned that it is not toxic, does not cause side effects, in patients using chemotherapy it alleviates the effects of treatment, and many patients have experienced a regression of tumor metastasis.

–These are just some cases. We had patients in whom almost the entire body was controlled and the preparation helped. In addition to these and many other examples, the preparation is used in agriculture, in animal and plant production, not allowing, among others for replication of harmful viruses. We did research with influenza viruses. We are still at the beginning of knowledge about the positive effect of the preparation.

–What are you doing to bring the matter to an end as soon as possible?

–The Torf Corp. foundation has recently been created, in which Barbara Piasecka-Johnson from the United States has shares, thanks to which we receive the equipment - have you seen boxes in the corridor? We are assembling an isotope laboratory, a cancer tissue culture laboratory that will have the most modern equipment in Poland.

–What will the American side receive in return?

–Half of the production will go to the United States and the other half will stay in Poland.

–I heard that there was a project to move the whole thing to the United States?

–We will make the preparation in Poland, because not all peat is suitable for this purpose, we have established and tested peat species from which the preparation can be obtained. These species are found in large spaces in Poland, and 30 kg of peat are needed to obtain 1 g of the preparation!

–When did you become interested in peat?

–After graduating from the Jan Kazimierz University in Lviv in 1928, I started working in the cathedral of prof. Kulczyński and in the years 1928-36 we examined Polesie peat bogs. Our task was to explain the causes of bogs, determine the types of peat bogs, prepare a typological map of peat bogs. When the Russians entered Lviv, the first thing they were looking for was this map.

After the war, during which I went through the September campaign and got to German captivity on Bzura, I came to Wrocław. And already on the rubble of the University of Wroclaw, I began to study the peat bogs of the Karkonosze and the Jizera Mountains, and later Białystok region. I've been working on the preparation since 1954.

–What made you do it?

–I have long known that peat baths are used, which work well for inflammation. There was a general belief that mud, or a type of peat, is a heat carrier; warming up the inflammatory zones causes strong blood supply and heals. I had a completely different theory. I thought that the therapeutic effect of peat is that peat contains active substances that penetrate the body and heal them. But I had to prove it experimentally. I isolated substances from peat using various sorbents and studied each fraction on plants. It turned out that some fractions stimulated plant growth, others inhibited. Then we repeated it on animals. Almost forty years of research. I presented my results at international symposia, which aroused great interest in the scientific world.

–And how in Poland?

–It was the worst - discredited my achievements. When it was included in the government's cancer research program at the end of 1980, I thought it would be in production soon. Nothing of that. In 1982, the Institute of Immunology and Experimental Therapy of the Wroclaw Medical University finally issued the decision that "the preparation does not meet the requirements for anti-cancer drugs". Nothing helped that I had documented hundreds of cures for cancer. Until 1987, you could only write badly about me and my preparation.

–Now the situation has changed?

–Recently 12 research teams were established under the leadership of prof. Andrzej Danysz from the Drug Institute in Warsaw. It was thought that they would quickly confirm earlier negative ratings of the preparation. As the problem began to be investigated from all sides, it turned out that it would be a great harm and injustice to abandon this research. According to prof. Danysza, which is very strict and demanding when it comes to positive reviews, the preparation is not toxic and has a positive effect on the body's immunity. He declares that he will try to issue a certificate as soon as possible, which will authorize the production of the preparation. We wait for it as impatiently as tens of thousands of sick people, not to mention that it will be used massively in the prevention of increasing the body's resistance. Not without significance is the fact that foreign exchange and constantly missing research equipment will be provided by Barbara Piasecka-Johnson.

After years it turned out that prof. Tołpa did not discover what he was hoping for an anti-cancer drug, but he showed that peat greatly strengthens the immune system. What he discovered is absolutely pioneering in the world.

The tablets were not cheap, but the fame of the preparation was so great that they came down on the trunk. And so it was until 1995, when they suddenly disappeared from the market. Reason? The Ministry of Health, agreeing to their production - via the Drug Institute - has stipulated that it is only possible until 1995. Later one is needed, but who knows if the most important condition to be met is - continue clinical trials. There was no such research.

Professor Stanisław Tołpa died in 1996 in Wrocław. Today, his beloved park in Wrocław, where he liked to walk, bears his name. There is also an obelisk commemorating the professor in the park. And you can buy a regenerating and strengthening preparation called TOŁPA.


  • Facebook Social Icon
  • YouTube Social  Icon